1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks

Orgazm rozszerzony – jak sprawić, by przyjemność się nie kończyła?

Praktyka orgazmu rozszerzonego jest jak maraton – nie każdy chce brać w nim udział. (Fot. iStock)
Może być doświadczeniem duchowym albo potężnym przeżyciem fizycznym zmieniającym spojrzenie na to, do czego zdolne jest twoje ciało. W orgazmie rozszerzonym całe rozlewa się w przyjemności – która do tego może trwać godzinami. Jak go doświadczyć? W książce „Ona ma siłę” zdradza to dr Emily Nagoski, seksuolożka, psycholożka i terapeutka współpracująca z Instytutem Kinseya.

Większość seksualnych zbliżeń odbywa się według zbliżonego schematu, którego kulminacyjnym punktem jest orgazm – intensywna, choć krótkotrwała przyjemność, po której następuje gwałtowny spadek energii. Co jednak, gdyby tej energii pozwolić zasilać ciało, zaś samo orgazmiczne uczucie przedłużyć, by trwało i trwało? To możliwe. Sekretem jest technika orgazmu rozszerzonego, o której w książce „Ona ma siłę” pisze Emily Nagoski.

Źródło mocy

Orgazm rozszerzony jest odczuwany inaczej niż klasyczne szczytowanie. Zamiast gwałtownie uwolnionej dawki przyjemności rozlewa się po całym ciele. Może trwać wiele minut, a nawet godzin. Taki rodzaj orgazmu możliwy jest w praktykach duchowych, choćby w tantrze. Stoi za nim idea, że seks jest źródłem twórczej energii. W końcu dzięki niemu tworzy się nowe życie. Jego moc służyć może więc nie tylko prokreacji, lecz także każdej dziedzinie, która wymaga tworzenia. Doświadczając orgazmu rozszerzonego, pozwalasz jego energii krążyć w swoim ciele, zamiast ją z niego uwalniać. Jednocześnie nie jest tak, że bez orgazmów rozszerzonych twoje życie seksualne będzie niekompletne lub niesatysfakcjonujące. Takie przeżycie wymaga czasu i wysiłku. Dostępne jest nielicznym (i zdeterminowanym!). Warto potraktować je bardziej jako wisienkę na torcie niż niezbędny etap w seksualnym rozwoju.

Przyjemność powstaje w umyśle

Kluczem do spektakularnego orgazmu jest pozwolenie sobie na jego przeżycie. Orgazm rodzi się bowiem w umyśle. Co stoi mu na przeszkodzie? Uczucie wstydu, ocenianie, strach i frustracja. Co pomaga? Akceptacja, otwartość, pewność siebie oraz radość. Jak pisze Emily Nagoski: „Twoje orgazmy należą wyłącznie do ciebie i nie ma takiej nauki, która sprawi, że będziesz nimi bardziej zachwycona, przerażona czy zaciekawiona. Żadna wiedza tego nie dokona. Tylko ty to możesz zrobić. Urodziłaś się z prawem do maksymalnej przyjemności, jaką może odczuwać twoje ciało. Możesz przeżywać ją w jakikolwiek sposób twoje ciało jej doświadcza, w każdym kontekście, do jakiego jest zdolne, oraz w takich ilościach, na jakie masz ochotę. Cała przyjemność leży po twojej stronie, możesz się nią dzielić lub zachować dla siebie, eksplorować ją lub nie, korzystać z niej lub unikać – wybór zależy od ciebie”.

Maraton czy jogging?

Emily Nagoski „zwyczajny” seks porównuje do joggingu, na który wielu z nas decyduje się kilka razy w tygodniu. To w zupełności wystarczy! Z kolei praktyka orgazmu rozszerzonego jest jak maraton – jednak na tym też polega jego wyjątkowość. Maratonu nie przebiegasz w końcu codziennie. Takie doświadczenie nie jest możliwe „z biegu”, trzeba się do niego odpowiednio przygotować. Jednocześnie twoje życie seksualne nie stanie się w jakikolwiek sposób uboższe, jeśli się na nie nie zdecydujesz. „Zwyczajny” orgazm daje wystarczającą satysfakcję. Ten rozszerzony możesz potraktować – jeśli chcesz – jako dodatkowe urozmaicenie. Jeżeli bardzo masz ochotę go przeżyć, czeka cię sporo przygotowań. Mogą zająć kilka miesięcy.

Zacznij od medytacji

Zdaniem Emily Nagoski doświadczenie orgazmu rozszerzonego może mieć medytacyjny charakter. Dlatego w kontekście pozaseksualnym warto po prostu zacząć od medytacji i praktyk oddechowych, które ułatwią ci przeniesienie się do stanu tu i teraz. Kluczowa jest umiejętność wychwycenia momentu, w którym myśli zaczynają uciekać, i powrót do chwili obecnej. By ją wypracować, kilka razy dziennie wygospodaruj sobie 2 minuty na świadome oddychanie. Weź wdech, policz do pięciu, a potem wydech i też policz do pięciu. Gdy będziesz się w stanie skupić na chwili obecnej, to znak, że czas zacząć praktykę rozszerzonego orgazmu.

Zapewnij sobie warunki

Na początek najważniejszy jest czas – co najmniej dwie godziny – i odpowiednie miejsce, którego nic ani nikt nie zakłóci (a już zwłaszcza dzieci ciągnące za klamkę). Spraw, by oprawa była wyjątkowa: miękka pościel, przygaszone światło (może np. blask świec), odpowiednia temperatura wnętrza. Nie chodzi tylko o zbudowanie nastroju. By w pełni skupić się odczuwaniu przyjemności, nie powinny cię rozpraszać żadne inne bodźce. Szorstkie prześcieradło, mocna jarzeniówka czy podmuch przeciągu potrafią skutecznie rozproszyć uwagę, gdy chodzi o przeżycia ciała. Osiągnięcie orgazmu, i to nie tylko rozszerzonego, bywa trudne, bo istnieją tysiące spraw, które mogą stanąć na jego drodze. „Większość z tych, które napotykają kobiety, nie ma nic wspólnego z seksem i na wiele z nich można znaleźć bezpośrednie, pragmatyczne rozwiązanie. Nieustanny stres? Doprowadź do zamknięcia obiegu przyzwoitym strumieniem łez, żwawym spacerem, pierwotnym krzykiem lub innym rodzajem fizycznego wypuszczenia emocji. Daj sobie dobre kilkadziesiąt minut, aby pozwolić na ulotnienie się całodziennego stresu, dzięki takim rytuałom czy praktykom, jakie tylko stanowią dla ciebie pomoc. Kąpiel, spacer, ćwiczenia, gotowanie, medytacja, joga, lampka wina, cokolwiek wybierzesz” – pisze Emily Nagoski.

Przyjemność na skali od 0 do 10

Owszem, proponowana przez Nagoski technika początkowo może odzierać zbliżenie ze zmysłowości i romantyzmu. Na pewno wymaga znajomości własnego ciała i jego odczuć. Możesz ją praktykować z partnerem albo solo. Na początek wyobraź sobie skalę od 0 do 10, gdzie 0 to brak pobudzenia, a 10 – orgazm. Skup się na swoim ciele, kołysz lub obracaj biodrami, przenieś uwagę na miednicę, a wreszcie – na łechtaczkę. Poczuj, jak seksualne napięcie w tobie rośnie. Gdy dojdziesz do 5 na skali (zdecydowanie pobudzona, zdecydowanie zainteresowana), zatrzymaj się. Weź parę oddechów i wróć do 1. Stamtąd do 6 i z powrotem do 2. Wyłapuj momenty, w których twoje myśli zaczynają błądzić i wracaj z powrotem do tu i teraz. Następnie spróbuj dojść do poziomu 7 (który oznacza dużą bliskość orgazmu), a z niego na 3. Rozluźnij się. Przejdź do 8, a stąd do 4. Potem do 9, a stamtąd do 5. Na tym etapie będziesz już bardzo pobudzona. Jeśli uda ci się rozluźnić, spróbuj dojść do momentu 9,5, a z niego do 6. I znów do 9,5, a stamtąd do 7. Gdy dojdziesz do etapu 9,5–9, twoje ciało szybować będzie w okolicach orgazmu – to właśnie orgazm rozszerzony. Dzięki praktyce będziesz się mogła utrzymać w tym stanie tak długo, jak będziesz chciała, tyle, ile będziesz w stanie znieść. To prawdziwy strumień przyjemności, którego nurtowi będziesz się mogła poddać.

A jeśli koncentrowanie się na cyfrach, zamiast zmysłach, sprawia, że tracisz ochotę, skup się po prostu na odwlekaniu finału. O to w tym tak naprawdę chodzi – im później pozwolisz sobie na przyjemność, tym będzie intensywniejsza. Nawet jeśli nie będzie rozchodzić się po całym ciele, i tak dostarczy ci całe mnóstwo satysfakcji.

„Wspaniałe w ekstatycznej przyjemności jest to, że nigdy nie towarzyszy jej wstyd, stres, strach, złość, zgorzknienie, wściekłość czy wyczerpanie. Trenowanie ekstazy jest ćwiczeniem na funkcjonowanie z dala od powyższych spraw oraz uczeniem się uwalniania od nich. Jest ono dla ciebie równie dobre jak warzywa, bieganie, sen i oddychanie” – pisze Nagoski.

Emily Nagoski, „Ona ma siłę. Przełomowy poradnik o seksualności kobiet”, wyd. Buchmann

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze