1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Monica Bellucci - Ludzie mylą mnie z moją twarzą

Monica Bellucci - Ludzie mylą mnie z moją twarzą

Jedna z najpiękniejszych kobiet świata. I jedna z najbardziej śmiałych aktorek. Jest w stanie sprostać najtrudniejszym wyzwaniom, jak choćby udział w kilkuminutowej scenie gwałtu w filmie „Nieodwracalne. Monica Bellucci. Antygwiazda z dystansem do siebie, świata, kina. Spełniona jako żona i matka.

– Początkowo myślała pani o karierze prawnika, co zadecydowało o wyborze aktorstwa?

– To Francis Ford Coppola ofiarował mi życiową szansę. Rola w „Draculi” (1992 rok) była niewielka, ale był to dla mnie ważny film. Dzięki niemu zdałam sobie sprawę z tego, że chcę być aktorką – wróciłam do Włoch i zapisałam się do szkoły aktorskiej. Ponieważ jednak wciąż nie udawało mi się robić tego, co chciałam, wyjechałam do Paryża. Francja ma tę przewagę nad Włochami, że kręci się w niej dużo więcej filmów.

– Dzisiaj pani międzynarodowa kariera rozwija się bardzo dynamicznie...

– Mam dużo szczęścia. Jestem Włoszką, a w przypadku włoskich aktorek zrobienie międzynarodowej kariery było dotąd bardzo trudne. Claudia Cardinale, Gina Lollobrigida czy Anna Magnani miały silną pozycję w Hollywood tylko dlatego, że włoskie filmy odnosiły po wojnie światowe sukcesy. Dzisiaj jednak, przynajmniej moim zdaniem, lepiej jest pracować w Europie niż w Hollywood: propozycje są tu bardziej interesujące, w ramach koprodukcji europejskie aktorki mogą pracować praktycznie w każdym kraju. Nie marzę więc jakoś specjalnie o Ameryce – pracuję tam tylko wtedy, kiedy dany projekt rzeczywiście mnie interesuje.

– Często gra pani role kobiet rozdartych, płacących za wierność sobie wysoką cenę. Myślę tu chociażby o tragicznej postaci włoskiej aktorki Luisy Feridy z „Dzikiej krwi” Marca Tullia Giordany czy jednej z bohaterek „Nie oglądaj się” Mariny de Van.

– Bliskie są mi postaci wielowymiarowe, być może dlatego, że z nimi mogę się łatwiej utożsamiać. W życiu nic nie jest przecież białe albo czarne, gdyby tak było, nie tracilibyśmy czasu na wieczne poszukiwanie prawdy. Moje bohaterki pozostają wierne sobie i swoim uczuciom, za co płacą ogromną cenę. Tak jak chociażby w przypadku autentycznej postaci Luisy Feridy, która dla ukochanego mężczyzny poświęciła wszystko: godność, macierzyństwo, własne życie. Oczywiście można sobie zadać pytanie: czy ślepa wierność nie graniczy z głupotą? Uważam jednak, że nie. Poświęcenie nigdy nie idzie na marne, ponieważ pozwala na odkupienie.

Luisa Ferida kierowała się w życiu pasją, była lojalna i kochała do końca. Z kolei Jeanne w filmie Mariny de Van to kobieta, która odkrywa, że jej całe dotychczasowe życie oparte było na kłamstwie. Zagrałyśmy tę rolę wspólnie z Sophie Marceau – starałyśmy się oddać dwa całkowicie różne oblicza tej samej bohaterki. Moja postać odkrywa radość życia, harmonię i świat zmysłów, jest szalenie śródziemnomorska. Bardzo mi to odpowiadało – jestem głęboko przekonana, że udane życie to takie, w którym potrafimy realizować wszystkie strony naszej osobowości, w którym możemy być jednocześnie matkami, kochankami, przyjaciółkami, córkami, artystkami i, zawodowo, partnerkami. Zawsze chciałam realizować się w pełni, nigdy nie zgadzałam się na kompromisy. Ale interesuje mnie również oddawanie na ekranie cierpienia, jak w „Malenie” Giuseppe Tornatorego – cierpienie to przecież nieodłączna część naszej egzystencji.

– W pani filmach przewija się regularnie motyw kłamstwa, w którym żyją pani bohaterki, narzucanego im przez społeczeństwo czy najbliższych. Z tym problemem stykamy się wszyscy.

– Tak, kłamstwo wkracza w nasze życie już w dzieciństwie. Rodzice usiłują chronić dzieci przed tym, co uważają za szkodliwe, często tworzą jednak stan niezdrowego uzależnienia. Rodzicielska miłość zbliża się wtedy do przemocy. Te dzieci, już jako dorosłe osoby, będą musiały walczyć o odzyskanie własnego ja, swojej prawdziwej osobowości. Nawet jeśli ktoś okłamywał je dla ich dobra.

– Trzeba więc koniecznie zabić ojca jak u Freuda?

– Jeśli dzieci nie będą z nami walczyć, nigdy nie dorosną. Bardzo doceniam każdą chwilę, którą spędzam z moją córką, bo wiem, że w wieku 13 lat zacznie mnie nienawidzić. To bardzo nieprzyjemna perspektywa, ale zdaję sobie sprawę, że to naturalny proces, którego nie mogę zmienić.

– Mówi się, że lubi pani artystyczne ryzyko...

– To prawda, lubię grać u młodych twórców, którzy dopiero budują swój świat. Niczego jednak z góry nie planuję – w życiu możliwości otwierają się przed nami wtedy, gdy podejmujemy odpowiednie decyzje. Zdecydowałam się na rolę w filmie „Nieodwracalne” Gaspara Noégo, który wywołał gigantyczny skandal w Cannes, i w „Pasji” Mela Gibsona nie dlatego, że uwielbiam filmy, w których leje się krew czy jestem zagorzałą katoliczką – po prostu zainteresowały mnie postaci moich bohaterek skonfrontowanych z tragicznymi sytuacjami. Lubię filmy, które pozwalają odkryć ciemną stronę ludzkiej natury, nie idealistyczne bajeczki dla dorosłych. „Malena” była na przykład opowieścią o tym, jak piękno może wyzwalać w ludziach najgorsze instynkty, jak zachwyt ustępuje miejsca nienawiści.

– A więc ma pani również swoje ciemne strony?

– Lubię czarne sukienki (śmiech), bo wygląda się w nich szczuplej! Ale mówiąc poważnie – są we mnie strefy cienia, jak w każdym z nas. Jestem kobietą i już to sprawia, że moje życie jest bardziej skomplikowane. Kobiety muszą dawać sobie radę z tyloma aspektami życia, odgrywać równocześnie tyle ról... Mężczyznom jest dużo łatwiej. To prawda, że znajduję się w uprzywilejowanej sytuacji i mogę łatwiej dokonywać życiowych wyborów, ale nie oznacza to, że są one proste.

– Żyje pani w błyskach fleszów. Trudno w warunkach ciągłego wystawiania się na widok publiczny zachować własną osobowość?

– Doskonale wiem, kim jestem. Problemy pojawiają się u tych aktorek, które tracą poczucie różnicy między tym, kim są rzeczywiście, a swoim wizerunkiem. Image zniszczył już niejedno życie. Kiedy w czasie promocji filmu pojawiamy się na okładkach kolorowych magazynów, nasz wizerunek się od nas oddala, zaczyna żyć własnym życiem. Dlatego tak ważne jest, żeby nie uważać się za ekranową ikonę. Co zabawne, myślałam o tym wczoraj – byłam zaproszona do studia telewizyjnego, żeby przedstawić swój kolejny film, i tuż przed emisją rozmawiałam w wydekoltowanej sukni z baby-sitter, która miała zająć się moją córką. Jestem przede wszystkim kobietą i dopiero w drugiej kolejności osobą, która wykonuje taki a nie inny zawód. Codzienne życie nie ma nic wspólnego z magią rządzącą aktorstwem. Wiem, że nie jestem pięknością, której głównym zajęciem jest paradowanie w wieczorowej sukni po czerwonym dywanie – takie chwile to tylko bajkowy moment. Budzę się rozczochrana, mam sińce pod oczyma i nie biegam na wysokich obcasach. Bardzo lubię wytworne przyjęcia i uwielbienie publiczności, ale gdybym codziennie myślała o sobie w kategoriach gwiazdy, szybko skończyłabym w zakładzie psychiatrycznym.

 
– Powiedziała pani kiedyś, że zawdzięcza swoją równowagę psychiczną szczęśliwemu dzieciństwu...

– Tak, miałam naprawdę fantastyczne dzieciństwo, byłam kochana i czułam się bezpiecznie. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że jak każde dziecko byłam całkowicie zależna od dorosłych, że wywierali na mnie stałą presję. Rodzice powinni sobie uświadomić, że czasem w codziennych sytuacjach, kiedy na przykład każą dziecku założyć to, a nie inne ubranie, stosują wobec niego formę przemocy. Dlatego rozumiem ludzi, którzy wynieśli z dzieciństwa traumę – niełatwo jest być małym człowiekiem, nawet wśród najbardziej kochających osób. Dlatego przysięgłam sobie, że już nigdy nie będę niczego narzucać mojej córce. Musimy szanować dzieci, choćby chodziło o pozornie nieistotne sprawy.

– Czy doświadczyła pani osobiście wrogich reakcji? Choćby z powodu pani urody, tak jak zdarzyło się to pani filmowej bohaterce Malenie?

– Oczywiście! Uroda nas przed niczym nie chroni, za to jest jak maska. Ludzie mylą mnie z moją twarzą. Jeśli ktoś jest piękny, musi być głupi i pusty jak wydmuszka. Piękno wyzwala ciekawość, lecz także agresję. W moim zawodzie uroda na pewno pomaga, ale nie można się tylko na niej opierać. Żeby naprawdę zaistnieć, trzeba mieć w sobie pewną głębię, nie wspominając już o talencie.

– Mężczyźni muszą się jednak czuć bardzo onieśmieleni pani kobiecością.

– Dlatego wolę przebywać z kobietami – kobiety nie są onieśmielone. Wyczuwają instynktownie, co kryje się za moim wizerunkiem. Mężczyźni są ślepi.

– Bo jest pani przecież jedną z najbardziej seksownych aktorek świata. Czy upływ czasu pani nie przeraża? Czy nie zadaje sobie pani pytania: co będzie potem?

– Mam nadzieję, że będę żyła długo i szczęśliwie (śmiech), że za dziesięć lat wciąż będę mogła obserwować, jak rośnie moje dziecko. Deva będzie wtedy 15-latką! Kiedy zostajemy rodzicami, musimy zaakceptować, że się zestarzejemy – dzieci są przyszłością, a my odchodzimy w przeszłość. Teraz jednak w moim życiu tyle się dzieje, że nie mogę przewidzieć tego, co wydarzy się jutro. Staram się więc żyć dniem dzisiejszym.

– Ale aktorka gra ciałem, to jej narzędzie pracy, a ciało się zmienia...

– Moje ciało już się zmieniło – urodziłam przecież dziecko. Ale jestem wdzięczna losowi, że pozwolił mi na to niezwykłe doświadczenie – macierzyństwo całkowicie zmieniło moją percepcję rzeczywistości, dla mnie to jak przejście przez most. Może dlatego, że przestałam być centrum świata, pozbyłam się egocentryzmu. Mogłabym oddać życie za moją córkę. Nie znaczy to, że aby być kobietą, trzeba koniecznie mieć dzieci. Mam wiele przyjaciółek, które dokonały innego wyboru i są bardzo szczęśliwe. Na pewno jednak macierzyństwo pozwoliło mi zrelatywizować upływ czasu: zdaję sobie sprawę z tego, że wszystko przemija, również fizyczne piękno, ale zupełnie mnie to nie porusza. Mało tego, jestem naprawdę ciekawa, jak będzie wyglądała moja twarz za dziesięć czy 15 lat. Zmarszczki są przecież śladami naszego życia – radości i smutków, spotkań i rozstań.

– Czy istnieją granice, których nie przekroczyłaby pani jako aktorka?

– Jeśli chodzi pani o to, czy zagrałabym w filmie pornograficznym, odpowiedź brzmi „nie”. Zawód aktorki to gra, symulacja. Pod tym względem nie zakreślam sobie żadnych granic – wręcz przeciwnie, chciałabym osiągnąć tę doskonałą iluzję jeszcze w wielu ekranowych sytuacjach. Jednak we wszystkim, co robię, staram się zachować szacunek dla samej siebie. W życiu – nie tylko zawodowym – należy dokonywać wyborów, w które się wierzy.

– Mieszka pani na stałe w Londynie z córką, pani mąż Vincent Cassel żyje i pracuje w Paryżu. Mimo wszystko jesteście razem od ponad dziesięciu lat. Jaka jest pani recepta na trwały związek?

– Prowadzenie samodzielnego życia. Różnimy się pod każdym względem, mamy innych przyjaciół, lubimy inne miejsca. Ja nie mogłabym żyć bez moich ukochanych Włoch, Vincent uwielbia Brazylię. Na szczęście nasza córka jest jeszcze mała, nie chodzi do szkoły, może więc podróżować. Staramy się przebywać jak najczęściej razem, nie akceptować udziału w zdjęciach w tym samym czasie. Funkcjonujemy na zasadzie dwóch wolnych atomów, które spotykają się w przestrzeni, ale oczywiście w pewnej chwili może się to stać nierealne. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy pytać Vincenta, z kim był poprzedniego wieczoru. Jesteśmy ze sobą, bo tego pragniemy. Nasze spotkania są jak przerwy w życiu wojowników – na pewien czas zrzucamy zbroję i poświęcamy się przyjemności bycia razem. Nie mogę jednak zagwarantować, że za rok czy dwa wciąż będziemy razem, nikt zdroworozsądkowo myślący nie może tego powiedzieć o swoim małżeństwie.

– Vincent Cassel po wielkiej roli w filmie „Wschodnie obietnice” Davida Cronenberga i wspaniałej kreacji gangstera wszech czasów Jacques’a Mesrine’a we „Wrogu publicznym” Jeana-François Richeta został okrzyknięty filmowym geniuszem i obsypany nagrodami. Pani poznała go, kiedy był młodym debiutantem...

– Ogromnie szanuję Vincenta za jego życiowe i artystyczne wybory. Kiedy go poznałam, nie był jeszcze mężczyzną, stawał się nim na moich oczach. Ja też zresztą byłam wtedy dopiero zalążkiem kobiety, nie wiedziałam, czego naprawdę chcę, jaką drogę wybiorę. Kiedy dzisiaj patrzę na Vincenta – człowieka i aktora – jestem z niego dumna. To, co stworzył, udowadnia mi, że się nie pomyliłam. To wspaniałe, kiedy można szanować kogoś, z kim się żyje.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zwierciadło

Świąteczne inspiracje prezentowe

Zobacz galerię 8 Zdjęć
Nie masz pomysłu na wyjątkowy prezent dla najbliższych? Mamy dla Ciebie kilka inspiracji. Anielskie włosy, piękna fryzura i promienna cera to prezent, który możesz podarować tym, których kochasz.

ANIELSKIE WŁOSY W STYLU EKO

Najmodniejsza na świecie marka kosmetyków do włosów, KEVIN.MURPHY, to strzał w dziesiątkę. W szczególności dla wielbicielek najnowszych trendów, ekologii oraz… posiadaczek cienkich włosów! Zestaw SPEAKING VOLUMES, w skład którego wchodzi szampon ANGEL.WASH oraz odżywka ANGEL.RINSE w połączeniu z kultowym lakierem SESSION.SPRAY, sprawi, że te święta będą wyjątkowo piękne oraz pełne objętości.

KEVIN.MURPHY SPEAKING VOLUMES, 234 zł (hair2go.pl) KEVIN.MURPHY SPEAKING VOLUMES, 234 zł (hair2go.pl)

HANDMADE STORY

Dla miłośniczek rękodzieła trafionym prezentem będą zestawy spinek TURTLE STORY. Ręcznie wykonane szylkretowe spinki o nietuzinkowych kształtach będą idealnym uzupełnieniem świątecznych fryzur. Zapakowane są w ekologiczne oraz ozdobne pudełko.

TURTLE STORY – zestaw 2 spinek od 69 zł  (hair2go.pl) TURTLE STORY – zestaw 2 spinek od 69 zł  (hair2go.pl)

ŚWIĄTECZNA REGENERACJA

Dla miłośniczek profesjonalnej pielęgnacji włosów wybierz niezawodny zestaw regenerujący OLAPLEX. To doskonałe rozwiązanie dla posiadaczek każdego rodzaju włosów. Wszystkie produkty z tej serii zawierają specjalnie opatentowany składnik, który wnika w głąb włosa, naprawiając je od wnętrza. To prezent, który gwarantuje piękne i zdrowe włosy nie tylko od święta!

OLAPLEX zestaw; 249 zł (hair2go.pl) OLAPLEX zestaw; 249 zł (hair2go.pl)

PROMIENNA CERA

Dla wielbicielek prostej i skutecznej pielęgnacji twarzy wybierz zestaw od GLOV. Jest to niezbędny duet pielęgnacyjny każdej kobiety. W zestawie antycellulitowa rękawiczka do peelingu ciała oraz rękawiczka, która w mgnieniu oka zmywa makijaż tylko przy użyciu wody. Natomiast dla miłośniczek koreańskiej pielęgnacji postaw na zestaw 5 masek od PIBU, przeznaczonych do różnego rodzaju cery lub elastyczną maseczkę kształtującą owal twarzy od SKEDERM. Maski w płachcie to nie tylko idealny pomysł na prezent, ale również doskonały sposób na zimową pielęgnację skóry twarzy.

PIBU zestaw masek, 289 zł; SKEDERM PEPTIDE LIFTING BAND 5 szt., 259 zł; GLOV IT'S A MATCH 49 zł/ hair2go.pl PIBU zestaw masek, 289 zł; SKEDERM PEPTIDE LIFTING BAND 5 szt., 259 zł; GLOV IT'S A MATCH 49 zł/ hair2go.pl

LUKSUS DLA WŁOSÓW

Wymagającej i ceniącej najwyższej jakości pielęgnację podaruj wyjątkowy zestaw nawilżający do włosów od Alterny. Ta wyjątkowa linia z ekstraktem z kawioru intensywnie nawilża, wzmacnia i odżywia suche oraz problematyczne włosy. W zestawie znajduje się nawilżający szampon oraz odżywka wraz z elegancką, skórzaną kosmetyczką. Podaruj jej w prezencie piękne włosy oraz odrobinę luksusu.

ALTERNA CAVIAR MOISTURE DUO, 199 zł/hair2go.pl ALTERNA CAVIAR MOISTURE DUO, 199 zł/hair2go.pl

DLA VEGE MANIACZKI

Profesjonalne, wegańskie oraz nietestowane na zwierzętach kosmetyki do włosów to zdecydowanie prezent, który zadowoli każdą miłośniczkę ekologii. SHARK BAY od Eleven Australia to zestaw dedykowany dla posiadaczek cienkich oraz pozbawionych objętości włosów. Szampon oraz odżywka odbiją je od nasady, a sól morska doda im tekstury, tworząc naturalne fale. Podaruj jej włosy pełne objętości oraz… australijskiego słońca.

ELEVEN AUSTRALIA SHARK BAY 175 zł/hair2go.pl ELEVEN AUSTRALIA SHARK BAY 175 zł/hair2go.pl

W MĘSKIM STYLU

Jeśli szukasz prezentu dla swojego ukochanego mężczyzny postaw na praktyczne rozwiązanie. Wybierz zestaw FRESH MIX od marki KEVIN.MURPHY, który zawiera wszystko to, czego potrzebuje zadbany oraz nowoczesny mężczyzna. W zestawie znajduje się stymulujący szampon i odżywka, oraz dwie mini pasty do stylizacji. Poszukiwania idealnego prezentu dla Niego możesz uznać za zakończone sukcesem.

KEVIN MURPHY FRESH.MIX 234 zł/hair2go.pl KEVIN MURPHY FRESH.MIX 234 zł/hair2go.pl

Propozycje prezentów dostępne na

  1. Zwierciadło

Słodka niespodzianka pod choinkę

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Rozpakowywanie prezentów to jeden z tych momentów, na który w czasie świąt czekają nie tylko dzieci. Upominki, to przecież dowód na to, że o sobie pamiętamy i chcemy sprawić sobie przyjemność.

Jednym ze sprawdzonych pomysłów na prezent od Świętego Mikołaja jest małe co nieco, czyli paczuszka pysznych słodkości. Ucieszą się z niej zarówno małe łasuchy, jak i dorośli smakosze. Słodycze spod choinki smakują wyjątkowo, zwłaszcza jeśli mają kojarzące się ze świętami smaki - pomarańczy, wanilii i przypraw korzennych. Dekoracyjne opakowanie ozdobione bożonarodzeniowymi motywami tabliczkę czekolady, pudełko pralinek, czy paczkę cukierków przemieniają w wyjątkowy słodki prezent.

Wybierając słodkości pod choinkę trudno pominąć siłę tradycji – są marki, które od lat kojarzą się z jakością i smakiem. Jedną z nich jest E.Wedel. Marka, jak co roku, przygotowuje z okazji świąt specjalną edycję swoich kultowych produktów, wzbogacając je o dodatki takie jak pomarańcza, cynamon, wanilia i żurawin. Z okazji Bożego Narodzenia, znane wedlowskie produkty otrzymają nową, świąteczną szatę graficzną.

Są wśród nich , Torcik Wedlowski, kultowe Baryłki i duże tabliczki czekolady – gorzka z żurawiną, mleczna z cząstkami pomarańczowymi oraz czekolada Cookie, w dwóch świątecznych smakach: korzennym i Orange Mocha. W tegorocznej ofercie Mieszanka Wedlowska, cukierki Pierrot i świąteczne pralinki opakowane będą w nietuzinkowe puszki w kształcie kuli, dzwonka i choinki. Dzięki temu mogą także stanowić idealną świąteczną ozdobę.

Słodkości dla najmłodszych

Dzieciom czas oczekiwania na Boże Narodzenie można umilić kalendarzem adwentowym E.Wedel. W ozdobnym pudełku podzielonym na 24 okienka znajdują się czekoladki w dwóch smakach w kształcie Buźki Krówki. 
Na Mikołajki lub pod choinkę można sprawić im zestawy słodyczy na przykład: pudełko z opaską w kształcie rogów Renifera - bohatera motywu graficznego, Domek Krówki, a także czekolady mleczne z chrupiącymi kawałkami wafelków i chrupek lub z kawałkami pianek marshmallow. Świąteczne produkty dla dzieci E.Wedel ozdobiono postaciami Renifera, Mikołaja, Bałwanka oraz Znajomej Krowy Kucharza.

 

Produkty z portfolio świątecznego E.Wedel są w sprzedaży od początku listopada.

  1. Zwierciadło

Stwórz atmosferę Świąt. Inspiracje od marki Fyrklövern  

Zobacz galerię 23 Zdjęcia
Święta to przede wszystkim wyjątkowa atmosfera, spotkania z bliskimi oraz pyszne potrawy. Smakowanie ich to również delektowanie się pięknem odświętnie nakrytego stołu. Zainspiruj się propozycjami marki Fyrklövern - specjalistą w dziedzinie dekoracji stołu - i stwórz świąteczną aranżację, która oczaruje twoich gości!

ÅSA’S WINTER 

Rajskie jabłuszka, pomarańcze, granaty i pachnące gałązki to elementy doskonałe na świąteczny stół! By całość wyglądała bajecznie warto wybrać perfekcyjną zastawę, która spełni nasze oczekiwania co do dekoracji stołu i zachwyci wszystkich gości! Po raz pierwszy w Polsce, w cudownej aranżacji świątecznej, prezentujemy Serwis ÅSA’S WINTER, zaprojektowany przez skandynawską artystkę Anne Rooslien. Najwyższej jakości, trwała porcelana skaleniowa, urzekające, ręcznie litografowane zdobienia oraz wyjątkowy design tworzą ponadczasowy serwis obiadowy! Dzięki zastawie, dekorowanej skrzatami – wykreowanymi przez znaną w Skandynawii Åsę Götander, uzyskasz wspaniałą zimowo-świąteczną atmosferę. Porcelanę możemy umyć w zmywarce i odgrzać w niej dania korzystając z kuchenki mikrofalowej – to dodatkowy atut tego eleganckiego serwisu.

SANTA CHRISTMAS

Do świątecznej dekoracji stołu warto wybrać nastrojowe świece, serwety i oczywiście doskonałą porcelanę. Serwis SANTA CHRISTMAS ręcznie zdobiony platyną, skrzącymi się płatkami śniegu oraz uroczymi krasnalami to spełnienie świątecznych marzeń zarówno dzieci jak i dorosłych. Klasyczny design kolekcji wypełniają kolorowe, ręcznie malowane wizerunki skrzatów i zwierząt w zimowej scenerii. Pełne fantazji i artystycznego kunsztu, tworzą ciepły i radosny klimat, podkreślając wyjątkową atmosferę świąt.

ÅSA’S CHRISTMAS

Skrzaty i dekor wzbogacony elementami z 18-karatowego złota to przewodnie elementy Serwisu ÅSA’S CHRISTMAS. Zastawa z motywem uroczych ludków idealnie ozdobi świąteczny stół i stworzy atmosferę bajkowego klimatu przywołując wspomnienia beztroskiego dzieciństwa. To serwis, który przykuwa wzrok oryginalnym kształtem przypominającym pofałdowane śnieżne zaspy, na których zagościły urocze skrzaty. Ośnieżone choinki dekorowane prawdziwym złotem stanowią ekskluzywny element ozdobny! Gałązki, pierniki w kształcie serca, gwiazdy z jabłek czy złote szyszki w kieliszkach to elementy dekoracyjne, które komponują się idealnie z tym eleganckim serwisem.

ÅSA’S CHRISTMAS WHITE

Porcelana Åsa’s Christmas White zachwyca klasycznym designem i ręcznie malowanymi krasnalami w białych i srebrnych kapturkach. Serwis przepięknie prezentuje się w monochromatycznym stylu, gdzie na drewnianym stole w odcieniach szarości układamy zielone gałązki przyprószone śniegiem, szyszki i pachnące pierniki.

VICTORIA 

Drewno, pachnący świerk, nastrojowe lampki i przepyszne potrawy podane na luksusowej porcelanie skandynawskiego projektu pomogą nam stworzyć perfekcyjną atmosferę w czasie świąt! Serwis Victoria zachwyca delikatną formą, a zdobienia z 18-karatowego złota nadają mu królewskiego splendoru. Czerwona serweta przyprószona sztucznym śniegiem, pomarańcze, goździki i soczyste, czerwone jabłka w zimowej okrasie w połączeniu z elegancką porcelaną Victoria tworzą dekorację stołu w iście królewskiej aranżacji. Ta zastawa to świetny wybór zarówno na święta jak i inne okazje, jej klasyczny i elegancki design sprawia, że będzie pasowała na każdą uroczystość.

CELEBRATION

Świąteczny stół stanowi doskonałe pole do popisu dla miłośników dekoracji wnętrz. Spektrum możliwości jakie możemy zastosować jest nieograniczone. Pachnące gałązki świerku, złote świece, kryształowe wazony, eleganckie serwety czy też subtelne herbaciane róże i złote sztućce będą prezentować się perfekcyjnie w otoczeniu porcelany Celebration. Serwis o lekko falistym kształcie z ręcznie nanoszonymi platynowymi zdobieniami zachwyca subtelnością i elegancją.

Zobacz więcej na: ,

  1. Zwierciadło

Herbaty Newby - doskonały prezent pod choinkę

Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Kolekcja światowej sławy projektanta mody Matthew Williamson dla Newby to idealny prezent na Święta dla każdej wielbicielki najwyższej jakości herbaty oraz mody.

Przepiękne puszki skrywają w sobie 3 wyjątkowe herbaty: Maharaja’s Breakfast (czarna herbata Assam), Exotic Earl Grey (herbata z olejkiem z gorzkiej pomarańczy i płatkami róży) oraz Jasmine Rose Garden (zielona herbata z różą i jaśminem). Do wyboru będzie także pudełko zawierające wszystkie 3 produkty.

Najwyższej jakości liście herbaty wraz z kwiatowymi dodatkami, ukryte w pięknych opakowaniach będą idealnym prezentem dla bliskiej osoby, a także przyjemnym uzupełnieniem każdego dnia.

Produkty dostępne są na stronie 

  1. Zwierciadło

Rodzina patchworkowa: Jak przeżyć święta?

Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
O czym pamiętać, o czym zapomnieć w świąteczny czas – zastanawia się Wojciech Eichelberger, współautor książki „Patchworkowe rodziny. Jak w nich żyć”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło.

Znam dobrze funkcjonujący w ciągu roku patchwork, który rozpruwa się w czasie świąt. Wszyscy zbierają się w jednym miejscu i od razu wybucha awantura. Ostatnio zaczęło się od wyrzutu, że były mąż spóźnił się pół godziny.
Zaczyna się zazwyczaj od błahych spraw – że ktoś czegoś nie kupił, nie zrobił, powiedział o jedno słowo za dużo. To kropla, która przelewa czarę goryczy.

Czyli to preteksty. Co się za nimi kryje?
Zamiatane pod dywan sprawy, niewyjaśnione żale i pretensje, nierozwiązane problemy, do których boimy się wracać. Ale one wcześniej czy później wybuchają, na przykład właśnie w czasie świąt.

Może to i dobrze, bo wreszcie możemy się z nimi skonfrontować.
Porządny kryzys jest dobrym początkiem zmiany. Oczywiście, może mieć pozytywne konsekwencje tylko wtedy, kiedy jego destrukcyjną siłę będziemy potrafili konstruktywnie wykorzystać. Kryzys pokazuje to, czego brakuje w systemie, więc nie ma się co obrażać, tylko trzeba podjąć trud dogadania się i przemiany.

A może dobrym pomysłem jest niespotykanie się w święta zwaśnionych stron? Pewna matka (teściowa, babcia) wymyśliła, że Wigilia odbędzie się według grafiku, w którym każdemu wyznaczyła towarzystwo i godzinę wizyty, z zapasem czasowym, żeby najbardziej zwaśnieni zdążyli się minąć i na siebie nie powpadali. Ta pani jest dumna z autorskiego rozwiązania.
W Wigilię nie chodzi o to, aby się nawzajem unikać. Ale Wigilia sama z siebie nie jest w stanie uczynić nas świętymi. Droga do świętości, czyli do otwartego serca, wymaga od nas podejmowania wysiłku i ryzyka. O tym warto pamiętać. Jeśli jednak nie stać nas jeszcze z jakichś powodów na wysiłek i ryzyko spędzenia Wigilii z ludźmi z naszego rodzinnego systemu, których nie lubimy, bo na tym etapie nasze resentymenty są dla nas ważniejsze niż religijne nakazy, to trudno. Może następnym razem. Więc owa pani z twojego przykładu robi dobrą robotę. Przynajmniej jej serce stanowi przestrzeń, w której skłóceni i zaślepieni ludzie wirtualnie się spotykają. Chwała jej za to.

Ona naprawdę chce dobrze.
W patchworkowym systemie taka osoba odgrywa doniosłą rolę kleju, nici i agrafki. Każdy może do niej przyjść, bo wie, że spotka się z miłym przyjęciem, a ona pozostanie bezstronna. Może też odgrywać rolę rodzinnej skrzynki pocztowej i przekazywać skłóconym stronom ważne informacje. Po jakimś czasie dzielna babcia będzie mogła zrobić krok dalej i skrzyknąć wszystkich członków skłóconego patchworku w jedno miejsce, na przykład przy okazji swoich jubileuszowych urodzin, informując ich o tym, że to jest jej święto, więc zaprasza wszystkich, których kocha, i prosi o to, by wszelkie konflikty na ten czas zawiesić, tak jak kiedyś w dobrej przeszłości ustawały wojny, gdy trwała olimpiada.

Święta są szczególnie ważne dla dzieci, które potem całe życie pamiętają Świętego Mikołaja, choinkę. Więc choćby ze względu na nie dobrze jest zadbać o atmosferę tych dni – pozytywną, przesyconą dobrymi emocjami. O czym jeszcze pamiętać, przygotowując święta?
Boże Narodzenie to dla patchworkowego systemu doskonała okazja i zarazem trudny sprawdzian tego, czy przestrzegana jest w praktyce święta zasada wszelkich patchworków: wszystkie dzieci są nasze. Praktyczna troska o sprostanie tej zasadzie może sprawić, że same święta przestaną być tylko rodzinnym rytuałem objadania się i obdarowywania prezentami, ale ujawnią swój głęboki duchowy wymiar. Bo święta zapraszają każdego do „królestwa nie z tego świata”, czyli do takiego wymiaru istnienia, w którym jednoczą się przeciwieństwa, zasypywane są przepaści dzielące zantagonizowane strony. Gdzie wszystko ujawnia swoją świętą, wspólną z całym istnieniem prawdziwą naturę, gdzie w jednolitej świetlistej przestrzeni rządzą: miłość, szacunek i cisza. A z tego punktu widzenia chciwość, nienawiść, konflikty, resentymenty i wojny jawią się jako wielka, przerażająca egzystencjalna pomyłka i strata czasu. Patchworkowa rodzina jest z pewnością trudniejszą, a przez to lepszą okazją do praktykowania świętości niż stawianie na wigilijnym stole pustego talerza dla symbolicznego zbłąkanego wędrowca. Więc jeśli dojrzali dorośli chcą udzielić patchworkowym dzieciom ważnej duchowej lekcji, to święta Bożego Narodzenia są do tego doskonałą okazją. Będzie się do czego odwoływać przez całą resztę roku.

Gdybyśmy jeszcze mimo konfliktów potrafili spektakularnie przebaczyć sobie nawzajem przy dzieciach, to byłaby dopiero lekcja. 
O tak. Sam fakt, że ludzie podchodzą do siebie i składają sobie dobre życzenia, chociaż jeszcze dzień wcześniej sobie złorzeczyli, to wspaniała nauka dla wszystkich, a szczególnie dla dzieci. Ale nie tylko nauka. Także chwila zasłużonego wytchnienia. Bo dla dzieci najważniejszą wartością i najlepszą glebą do wzrastania jest bezpieczna, harmonijna, spójna społeczność, której członkowie odnoszą się do siebie z szacunkiem i miłością.

Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer) Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer)

Marzeniem dziecka z rozbitej rodziny jest to, żeby mama była z tatą, nawet jeśli nie na zawsze, to chociaż w święta. Czy wspólny wyjazd rozwiedzionych rodziców z ich dziećmi to dobry pomysł?
Pomysł bardzo dobry, ale przy innych okazjach niż święta. W patchworkowej rodzinie dorośli często mają dzieci z dwoma, a nawet z trzema partnerami. Jak te rodziny obsłużyć w kilka dni świąt? Widziałem wielu ojców i wiele matek, którzy z obłędem w oczach starali się pojawić w ciągu kilku godzin na dwóch albo trzech wigiliach w oddalonych od siebie miejscach, wszędzie pozostawiając za sobą żal i zniecierpliwienie. To nie ma sensu. Lepiej organizować wspólnie z innymi chętnymi z tego samego systemu duże rodzinne spędy wigilijne. Natomiast wyjazdy rodziców z biologicznymi dziećmi w uroczystej, świątecznej atmosferze, z dekoracjami mogłyby dawać wspólnym dzieciom nadzieję, że ich rodzice będą znowu razem.

A spotkanie świąteczne obu zwaśnionych rodzin w którymś z domów?
W sytuacjach konfliktu powinni raczej spotkać się na neutralnym gruncie.

Dlaczego?
Jeśli ludzie, którzy niedawno się rozstali, spotykają się w domu, który przesiąknięty jest wspólnymi przeżyciami, a każdy jego fragment jest jakby pamiątką w muzeum ich wspólnej przeszłości i przywołuje jakieś wspomnienia, to trudno się w nim racjonalnie porozumiewać w sprawach bieżących i przyszłych.

Znajoma rozwódka, która ma w miarę poprawne stosunki z byłym mężem i jego żoną, nie chce ich zapraszać ani odwiedzać, a tym bardziej organizować wspólnych świąt, bo obawia się zmiany status quo.
Dorośli i odpowiedzialni ludzie, którym przyszło żyć w patchworkowym systemie, powinni podejmować decyzje służące porozumieniu i zgodzie, a nie jątrzeniu. Skoro patchworkowa rodzina jest faktem, to róbmy wszystko, żeby wykorzystać jej potencjał. Budujmy, a nie dzielmy, troszczmy się o część wspólną, a nie bójmy się na zapas. Nie traktujmy patchworku jako dopustu bożego czy tragedii, którą będziemy się nieustannie karmić i którą będziemy celebrować do końca życia. Egoistyczna troska o status quo swojego zakątka prędzej czy później się zemści. Przetrwanie patchworku w ogromnej mierze zależy od tego, jak szybko dorośli zdadzą sobie sprawę z tego, że wszystko jest w nim ze sobą powiązane.

Owa kobieta zakłada, że jeśli spotka się z rodziną byłego, to odżyją urazy.
Jeśli unikamy kontaktów, to siłą rzeczy komunikujemy się w sprawach błahych i nudnych, a tak naprawdę tracimy czas i potencjał, jaki drzemie w głębinach patchworkowego oceanu. Więc przy każdej okazji, zamiast marzyć o na zawsze minionym status quo, zróbmy cokolwiek, aby wzmacniać patchworkowe szwy.

Może zaapelujemy do patchworków – dajcie się zainspirować świętom!
Apelujemy: wykorzystujcie je do tego, żeby przełamać niechęć, wrogość, urazy. Róbcie to dla siebie i dla wszystkich patchworkowych dzieci. Dajcie im przykład, jak układać relacje mimo trudnej przeszłości.

Czy są jakieś przeciwwskazania do wspólnych świąt rozwiedzionych partnerów?
Jeśli mamy spotykać się po to, żeby się kłócić, a przy okazji ranić uczucia naszych dzieci, to lepiej się nie spotykać. Święta są okazją do propagowania dobrych uczuć i dobrych życzeń. Jakże są teraz deficytowe.

A do obdarowywania się prezentami?
Dobrze jest zachować w tym umiar. Najwspanialszymi prezentami dla patchworkowych dzieci są dojrzałe i mądre zachowania dorosłych, szczególnie te objawiające się w przekraczaniu negatywnych uczuć i postaw wobec byłych partnerów, byłych teściów, zięciów czy synowych. Gdy dziecko widzi, że dorośli, których kocha, trudzą się, by przełamać urazy i żale, bo chcą zbudować nową, bezpieczną społeczność rodzinną, to mu serce rośnie i dusza się śmieje. Ono nie chce się truć złymi emocjami i nastawieniami rodziców. Superprezentem w obecnych czasach są czas i uwaga, które poświęcamy drugiej osobie.

O czym jeszcze pamiętać przy okazji świętowania?
Żeby to nie był prosty rytuał. Żeby nie przedobrzyć, czyli pamiętać o zasadzie, że nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Na przykład chcę kogoś uściskać i przytulić, ale wiem lub czuję, że ta osoba tego nie lubi. Trzeba to uszanować. Albo mam przemożną chęć zadania jej pytania, bo chcę zaspokoić swoją ciekawość, a ona wyraźnie się krępuje albo daje sygnał, że nie ma ochoty poruszać tego tematu. No to nie pytam, wycofuję się, ewentualnie przepraszam. W psychologii nazywa się to szanowaniem granic drugiej osoby. W dodatku dzisiaj powinniśmy też uważać na rozmowę o poglądach.

Nie tylko w rodzinach patchworkowych lepiej chyba nie poruszać tematów politycznych?
Poruszać można, ale bezpiecznie jest ograniczać się do wypowiadania swoich poglądów, nie atakując przekonań drugiej osoby. Unikać fraz takich jak: „w przeciwieństwie do ciebie”, „nie zgadzam się...”, „twoje poglądy są…”, „jak można tak…” itp. Każdy z nas ma prawo do własnych sądów. Nie należy próbować zmieniać zdania innych, bo to tylko wzbudzi opór.

Co robić, żeby zapobiec kłótni na tym tle?
Zacząć trzeba od wysłuchania i zrozumienia tego, co usłyszeliśmy. Dopiero potem można zastanowić się, czy ktoś chce być przekonany do innego poglądu, czy forsując swoje zdanie, nie naruszam granicy jego wolności.

Dobrze jest wykrzesać z siebie ciekawość tego, co ktoś myśli.
Ciekawość tego, co ktoś ma do powiedzenia, pomaga zrozumieć siebie nawzajem, a o to chodzi w rozmowie. W dyskusjach o poglądach najpierw jedna osoba przedstawia swoje zdanie, potem druga, następnie pierwsza dzieli się wątpliwościami co do przekonań oponenta, potem robi to druga.

Tylko trzeba się zdobyć na intelektualny wysiłek.
Także emocjonalny. Aby taka rozmowa była możliwa, muszą się postarać obie strony. Prowadząc w ten sposób dyskusję, szukamy pomostów i wzajemnego zrozumienia, nie zamykamy się w swoim jedynie słusznym widzeniu świata. Otwarta postawa w patchworkowych rodzinach to jeden z podstawowych warunków ich przetrwania, bo różnorodność poglądów, wyznań, stylów życia itd. bywa w patchworku ogromna. W klasycznych rodzinach tak się dobieramy, żeby w sprawach światopoglądowych za bardzo nie iskrzyło, ale w patchworkach ta kwestia zupełnie wymyka się spod kontroli. To może dotyczyć również poglądów w sprawie sposobu obchodzenia świąt.