1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Naturalne sposoby na zdrowe włosy

Naturalne sposoby na zdrowe włosy

Włosy są barometrem naszej kondycji. Problemy z włosami najczęściej są objawem zaburzeń gospodarki hormonalnej, elektrolitowej, niedomagań układu wegetatywnego, a także poważniejszych schorzeń, których jeszcze nie zdiagnozowano. (Fot. iStock)
Włosy są barometrem naszej kondycji. Problemy z włosami najczęściej są objawem zaburzeń gospodarki hormonalnej, elektrolitowej, niedomagań układu wegetatywnego, a także poważniejszych schorzeń, których jeszcze nie zdiagnozowano. (Fot. iStock)
Lśniąca, gęsta czupryna to świadectwo zdrowia. Jeśli włosy tracą połysk, stają się łamliwe albo przez dłuższy czas wypada nam ich więcej niż 50−100 dziennie, to znaczy, że nasz organizm ma kłopoty.

Dr Marek Bardadyn, naturoterapeuta

Pojawienie się problemów z włosami, np. ich łamliwość, rozdwajanie się, zmiana zabarwienia oraz wypadanie, najczęściej jest konsekwencją niedoborów składników mineralnych w organizmie oraz obecności szkodliwych substancji. Aby poprawić kondycję włosów i zachęcić je do odrastania i intensywnego wzrostu, należy sięgnąć po naturalne środki uzupełniające składniki odżywcze oraz oczyszczające tkanki. Efekty kuracji będą zależały od naszej systematyczności i wytrwałości. W takiej sytuacji niezastąpione są leki homeopatyczne, ale należy je dobierać indywidualnie, w zależności od przyczyny problemów z włosami oraz od objawów.

Na przykład Arsenicum album będzie doskonałe, jeśli stan włosów pogarsza się w czasie ogólnego osłabienia spowodowanego ciężką lub przewlekłą chorobą. Z kolei Kalium phosphoricum jest polecane osobom, które przeżyły silny stres lub obserwują u siebie symptomy nerwicy. Jeżeli mamy kłopot z określeniem przyczyny wypadania włosów, polecałbym najbardziej uniwersalny środek − Thallium sulfuricum. Preparat ten jest skuteczny m.in. w leczeniu łysienia plackowatego.

Dr Partap S. Chauhan, specjalista medycyny ajurwedyjskiej

Ajurweda widzi ścisły związek między wzmożonym wypadaniem włosów, ich matowieniem czy przedwczesnym siwieniem a nieodpowiednią dietą oraz stresem. Włosy i paznokcie uznawane są za ten sam rodzaj tkanki (dhatus) co kości. Dlatego to, co potrzebne układowi kostnemu − wapń i magnez − korzystnie wpłynie także na włosy. Zalecane są więc przetwory z mleka (niepasteryzowanego!), np. naturalny jogurt i biały ser, a także rzodkiewki, rzodkiew japońska (długa, biała) oraz orzechy kokosowe, gotowane jabłka i kapusta. Każdego ranka warto zjeść garść ziarna sezamowego (zawiera wapń i magnez) oraz wypić 1/2 szklanki mleczka kokosowego.

Ponadto ajurweda zaleca zażywanie ziół. W Polsce jest dostępny suplement diety Elevation Plus. W jego skład wchodzą: ashwagandha (zwana indyjskim żeń-szeniem), spirulina, korzeń szparaga dzikiego oraz ekstrakty z nasion jęczmienia, kozieradki i soi. Poprawa wyglądu włosów (jak również skóry i paznokci) zaczyna być widoczna po 3–4 tygodniach. Kurację należy dla podtrzymania efektów kontynuować przez 3–6 miesięcy.

Dopełnieniem terapii powinno być regularne wykonywanie ćwiczeń jogi, które pomogą rozładować stres i wzmocnić układ nerwowy.

Dr n. med. Ocz Batyn, specjalista chorób wewnętrznych i medycyny orientalnej

Lekarz medycyny mongolskiej ocenia zdrowie pacjenta m.in. na podstawie stanu jego włosów. Są one barometrem naszej kondycji. Problemy z włosami najczęściej są objawem zaburzeń gospodarki hormonalnej, elektrolitowej, niedomagań układu wegetatywnego, a także poważniejszych schorzeń, których jeszcze nie zdiagnozowano. Niekiedy są też następstwem obfitych miesiączek, długotrwałego napięcia oraz chorób z wysoką gorączką (ok. 38 st. C). Dlatego nie bagatelizujmy wypadania włosów. Najpierw przyjrzyjmy się swojemu życiu. Niedawno przechodziłeś grypę albo anginę? Przez kilka dni dręczył cię stres? Wiesz już, co zaszkodziło twoim włosom.

Jeżeli nic takiego się nie zdarzyło, przyjrzyjmy się swojej diecie. Zrezygnujmy z dań typu fast food, pokarmów wysoko przetworzonych. Zapomnijmy o kawie, alkoholu i papierosach. Jadajmy mniej surowych warzyw i owoców oraz rzadziej sięgajmy po zieloną herbatę (przyspieszają wypłukiwanie z organizmu składników odżywczych). Postawmy na chude mięso, nabiał, zboża. Posiłki powinny być lekkostrawne i niskokaloryczne. Zamiast wody pijmy słabą czarną herbatę z imbirem. Do potraw dodawajmy kurkumę, goździki, kardamon, gałkę muszkatołową. Wysypiajmy się, każdego dnia znajdźmy czas na relaks, hobby, spacer. W okresie bardzo intensywnej utraty włosów unikajmy wysiłku fizycznego i seksu.

Stosujmy suplementy diety zawierające witaminy z grupy B i skrzyp polny. Nastawmy się na pozytywne myślenie i nie przejmujmy drobiazgami. Jeżeli w ciągu 2−3 tygodni nie będzie poprawy, idźmy do lekarza, bo być może przyczyna wypadania włosów jest poważniejsza, np. niedobór hormonów. Warto wiedzieć, że bez względu na powód kłopotów, poprawę mogą przynieść akupunktura i moksoterapia, dzięki którym zostanie przywrócony właściwy przepływ energii i poprawione krążenie krwi.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Zapalenie zatok - przyczyny, objawy i leczenie

Zapalenie zatok objawia się przeszywającym bólem głowy, kaszlem, chrząkaniem i osłabionym węchem. (Fot. iStock)
Zapalenie zatok objawia się przeszywającym bólem głowy, kaszlem, chrząkaniem i osłabionym węchem. (Fot. iStock)
Często objawiają się nietypowo – porannym kaszlem, chrząkaniem, osłabionym węchem. Zapalenia zatok „kochają” nasz klimat. 

Pierwsze skojarzenie z hasłem „zapalenie zatok”? Ból. Rzeczywiście, jest charakterystyczny. Przeszywający, pulsujący. Na początku doskwiera głównie rano i w ciągu dnia trochę ustępuje, nasilając się przy pochylaniu głowy lub nagłych zmianach temperatury. Uczucie rozpierania wokół oczu, potęgujące się przy kaszlu, może świadczyć o problemach z zatokami sitowymi, położonymi po obu stronach nosa. Uciśnij nasadę grzbietu nosa między brwiami. Jeśli ból się nasila, można podejrzewać zapalenie. Kiedy boli cię twarz w pobliżu skroni i policzków, dociśnij miejsce tuż nad górnym kłem. Jest gorzej? Zaatakowane mogą być zatoki szczękowe. W zapaleniu zatok czołowych boli środkowy odcinek górnej ściany oczodołu, tuż pod łukiem brwiowym.

Po kilku dniach ból może przybrać na sile. Pojawiają się też objawy dodatkowe: drapanie w uszach, ból zębów, chrapanie. Śluzowa wydzielina spływa po tylnej ścianie gardła, wywołując chrapanie, kaszel i chrząkanie. A wszystko z powodu… specyficznej budowy czaszki.

Przydatne przestrzenie

– Zatoki przynosowe to wypełnione powietrzem przestrzenie w kościach przedniej części czaszki – mówi dr Norbert Górski, otolaryngolog. Ich wnętrze wyścielone jest błoną śluzową, delikatną i pokrytą rzęskami. W ciągu doby potrafi ona wyprodukować niemal cztery szklanki śluzu! Kiedy wszystko działa normalnie, wydzielina miarowo i spokojnie spływa do jamy nosa, z którą zatoki są połączone kanalikami. – Tam oczyszcza i nawilża powietrze wciągane podczas wdechu – tłumaczy lekarz. To pierwsze zadanie zatok. Kolejne są równie ważne. Dzięki nim głowa jest lżejsza, co umożliwia nam chodzenie w postawie wyprostowanej, i jednocześnie odporna na uderzenia. Puste przestrzenie w twarzoczaszce działają jak amortyzatory, a układ beleczek kostnych ograniczający zatoki tworzy mocną konstrukcję.

Ostatnia funkcja zatok to wzmacnianie głosu. Tworzą one komory akustyczne, dzięki którym mowa staje się dźwięczna. Słychać to szczególnie podczas kataru. Powoduje on obrzęk błony śluzowej i zwężenie kanalików utrudniające odpływ śluzu. Wypełnione zatoki zmieniają akustykę mowy, a głos robi się przytłumiony. O ile ujścia są wąskie, ale drożne, pokichasz, poprychasz, a po kilku dniach sytuacja wróci do normy. Jeśli jednak zatoka się całkowicie zatka, a wydzielina nie będzie miała ujścia, pojawi się zapalenie. – Trwające ponad 12 tygodni nazywamy zapaleniem przewlekłym – dodaje lekarz.

Wirus czy pyłek?

Najczęściej przyczyną zapalenia jest infekcja. Ciepłe i wilgotne środowisko zatok sprzyja namnażaniu się wirusów, za którymi często podążają bakterie, i pojawia się nadkażenie. Zakażeniom sprzyjają jesień, ciepła zima i wczesna wiosna – czyli okresy, które charakteryzują się dużą zmiennością temperatury. Dlaczego u niektórych byle katar kończy się zawsze zapaleniem zatok, a u innych nigdy? Są przyczyny anatomiczne, ale są i środowiskowe. Kłania się smog, czyli wdychanie zanieczyszczonego powietrza, ale też palenie czy nurkowanie. Jednak coraz częściej przyczyną zapalenia są alergie. Klasyczny katar sienny także powoduje obrzęk błony śluzowej i zwężenie kanalików, co sprzyja zakażeniom wirusowym i bakteryjnym. I mamy błędne koło. Im silniejsza alergia i większy obrzęk, tym lepsze warunki dla infekcji. Według badania PBS ponad 25 procent osób cierpiących na katar sienny uskarża się na bóle zatok, a zatem nawet co czwarty alergik z takimi objawami może chorować na zapalenie zatok o podłożu alergicznym. Główną przyczyną takiego zapalenia zatok są sezonowe pyłki roślin, ale i całoroczne alergeny kurzu, pleśń oraz sierść zwierząt. Niekiedy pacjenci niewiedzący o uczuleniu miesiącami leczą się niepotrzebnie i nieskutecznie antybiotykami. Dlatego jeśli kuracja nie przynosi efektów, warto zasięgnąć opinii alergologa.

Sposób na zapalenie

Antybiotyki stłumią jedynie zakażenie bakteryjne. To alergiczne potrzebuje innego potraktowania. Przede wszystkim warto wyeliminować źródło uczulenia, podczas wiosny i latem unikać długich spacerów, okna otwierać wieczorem, brać kąpiel po powrocie do domu. Konieczne jest również stosowanie leków przeciwalergicznych i sterydów. Dlaczego się ich boimy? Kojarzą się nam ze sportowcami stosującymi doping. Niesłusznie, gdyż przyjmują oni zupełnie inne środki, tzw. sterydy anaboliczne. Te używane do leczenia alergii to glikokortykosteroidy. Czy utyjesz po nich lub spuchniesz? Nie po tych do nosa. Ich stężenie jest znacznie niższe niż leków w tabletkach czy zastrzykach. Poza tym podaje się je miejscowo i w niewielkich dawkach.

Nadużywamy z kolei leków obkurczających śluzówkę nosa, nie wiedząc, że mogą doprowadzić na przykład do… zwiększenia ciśnienia krwi. Po ich odstawieniu podwyższone ciśnienie może się zmniejszyć. Dlatego krople do nosa można stosować jedynie kilka dni przed zastosowaniem sterydu, by ułatwić mu dotarcie do zatok.

W każdym typie zapalenia polecane są irygacje, czyli płukanie nosa i zatok roztworem soli fizjologicznej. W aptekach dostępne są zestawy zawierające butelkę i sól do przygotowania roztworu z wodą. Wyjściem ostatnim jest ingerencja lekarza. Może on opróżnić zatoki z wydzieliny za pomocą nakłucia lub drenażu albo skierować na operację. Ważne, by metodę dopasować do źródła problemu.

  1. Zdrowie

Żyjemy coraz dłużej, ale coraz krócej w zdrowiu

Coraz więcej ludzi Zachodu dostrzega sprzeczność, że pomimo iż dzięki osiągnięciom medycyny żyjemy coraz dłużej, to jednak coraz krócej w zdrowiu. (Fot. iStock)
Coraz więcej ludzi Zachodu dostrzega sprzeczność, że pomimo iż dzięki osiągnięciom medycyny żyjemy coraz dłużej, to jednak coraz krócej w zdrowiu. (Fot. iStock)
Ciało to mądry doradca. Gdy robisz coś wbrew sobie lub pozwalasz na przekraczanie swoich granic, zazwyczaj wysyła sygnały ostrzegawcze. Jak właściwie je odczytywać?

Nauki Wschodu

Mniej więcej od 40 lat coraz większą popularnością cieszą się zaczerpnięte ze Wschodu praktyki cielesno-duchowe, takie jak: wschodnie sztuki walki, joga, zen, chi-gong i thai-chi. Coraz więcej ludzi Zachodu dostrzega sprzeczność, że pomimo iż dzięki osiągnięciom medycyny żyjemy coraz dłużej, to jednak coraz krócej w zdrowiu. Nasze ciała chorują na otyłość, cukrzycę, nadciśnienie, niewydolność krążenia, alergie, zaburzenia funkcji rozrodczych, uzależnienia, wady kręgosłupa, raka i inne choroby autoagresywne – a nasze dusze na depresję. Coraz więcej wskazuje na to, że nie wolno dłużej traktować ciał, jakby były maszynami.

Choroba to wołanie ciała

Również w takich sytuacjach ciało może wskazywać na wypieraną prawdę. Ciało często choruje po to, by zwrócić nam uwagę na to, że żyjemy w toksycznym środowisku, w toksycznym związku, że hołubimy niemądre, groźne dla życia przekonania. Dlatego większość psychoterapeutycznych procedur pomaga uświadamiać sobie, nazywać i właściwie rozumieć to, co mówi do nas ciało. Ciało jest siedliskiem tego wszystkiego, czego o sobie nie wiemy lub nie chcemy wiedzieć. Wprawny obserwator dostrzega odzwierciedlone w ciele przekonania, doświadczenia, traumy, a także podstawowe wymiary stosunku do świata i do samego siebie.

Starość to stan umysłu

W ostatnim czasie rozwija się interesujący nurt badań nad psychogennymi aspektami starzenia się, czyli tymi, które odnoszą się do relacji umysł–ciało. Inspirująca konkluzja z tych badań i rozważań zawiera się w zadaniu: „starzenie się jest przekonaniem” (aging is believe). Okazało się bowiem, że osoby, które oddzielają się od ciała, traktują je przedmiotowo – są przekonane, że ono się nieuchronnie i szybko zestarzeje, że będą za chwilę chorować, będzie z nimi coraz gorzej – rzeczywiście starzeją się szybciej i więcej chorują. Ich przekonanie potwierdza się na zasadzie samospełniającej się przepowiedni. Takie osoby często – acz na ogół nieświadomie i żyjąc w iluzji dbania o ciało – zachowują się wobec ciała agresywnie, co przyspiesza proces starzenia. Te same badania pokazują, że ludzie przekonani, że ciało w miarę upływu czasu jest bardziej sprawne i wydolne, a oni stają się lepszymi i mądrzejszymi ludźmi – są często sprawniejsi od ludzi znacznie młodszych i umierają we śnie w okolicach setki, nie mając żadnych istotnych objawów fizjologicznego starzenia się. To jeszcze jedna lekcja o tym, że ciało podąża za umysłem, słucha umysłu – tak długo, jak może.

Doświadczyłem ciała, gdy dotknąłem granicy śmierci

Wojciech Eichelberger – psycholog, psychoterapeuta i trener, współtwórca i dyrektor warszawskiego Instytutu Psychoimmunologii (www.ips.pl), autor i współautor wielu książek.

Gdy byłem w bardzo wysokich górach, tam, gdzie już prawie nie ma czym oddychać, doświadczyłem ciała, które całkowicie odmawiało mi posłuszeństwa. To było jak rozciągnięte w czasie omdlewanie, graniczące z umieraniem. Będąc całkowicie przytomnym, nie byłem w stanie skłonić ciała do zrobienia kolejnego kroku. Mogłem jedynie biernie i bezradnie doświadczać sytuacji niemocy. Panowałem tylko nad oddechem. Więc co kilka kroków, z trudem utrzymując się na nogach, oddychałem gwałtownie i głęboko. Dopiero po wielu takich oddechach ciało podejmowało współpracę i mogłem zrobić kilka następnych kroków. Doświadczyłem wtedy definitywnej granicy mojej władzy nad ciałem, a jednocześnie ogromnej satysfakcji, że tę granicę przesunąłem. W istocie satysfakcja jest jednak fałszywa, bo wprawdzie szedłem na tę górę po ostrej, wąskiej granicy – po grani – między życiem i śmiercią, ale doszedłem tylko dlatego, że pozwoliło mi na to moje ciało. Tak więc radość i poczucie wyzwolenia wiązały się tylko (i aż) z tym, że przekroczyłem swój lęk przed znalezieniem się na tej granicy. W sumie było to wielkie doświadczenie pokory wobec ciała, wobec życia, wobec śmierci.

Życie smakuje najlepiej, gdy pozostając w pełni sił, dotkniemy granicy śmierci. Tego szukamy w wysokich górach i w głębokiej medytacji. Podobnie czujemy się, gdy wracamy do życia po ciężkiej chorobie. Ale najtrudniejsza próba dla naszej odwagi i pokory nadchodzi wraz z definitywną utratą sił związaną z terminalną chorobą ciała i z jego przemijaniem. Na tamtej górze moje ciało nie miało nic przeciwko temu, by umrzeć, by się poddać – zapraszało, a nawet nakłaniało mnie do tego. Jakby mówiło: „Nie walcz, poddaj się i idź za mną – tu jest prawdziwe życie”. Decyzja „żyć i iść dalej” była w tamtej sytuacji – wbrew pozorowi heroizmu – łatwiejszym, mniej odważnym wyborem.

  1. Moda i uroda

Keratynowe prostowanie włosów. Jak dbać o włosy po zabiegu?

Fot. iStock
Fot. iStock
Keratynowe prostowanie włosów to hit ostatnich miesięcy, na który decyduje się wiele kobiet. Zabieg odżywia łuski włosa i pozostawia je lśniące, gładkie i zregenerowane. Zanim zdecydujesz się jednak na keratynowe prostowanie włosów, sprawdź, czy jest to kuracja przeznaczona dla twoich włosów i o czym warto przy niej pamiętać.

Keratynowe prostowanie włosów staje się coraz modniejsze, a na zabieg decydują się nie tylko kobiety z gęstymi i puszącymi się włosami, ale również te, którym zależy na głębokim odżywieniu i odbudowie włosów. Przed podjęciem decyzji o keratynowym prostowaniu włosów warto jednak dowiedzieć się kilku informacji, ponieważ zabieg ten nie jest przeznaczony dla wszystkich.

Keratynowe prostowanie włosów co do zasady polega na tzw. wprasowaniu we włosy keratyny - białka fibrylarnego stanowiącego jeden z podstawowych budulców ludzkiego włosa. Prostowanie keratynowe oznacza nałożenie na włosy specjalnego preparatu przy użyciu bardzo wysokiej temperatury, dzięki której otwierają się łuski włosów, do których dociera wówczas keratyna. W ten sposób „wtłaczamy” w strukturę naszego włosa keratynę, która odżywia i wygładza kosmyki włosów.

Keratynowe prostowanie włosów - dla kogo?

Keratynowy zabieg na włosy nie powinien być stosowany we wszystkich przypadkach i nie na każde problemy sprawdzi się idealnie. W pierwszej kolejności należy pamiętać, że odradzane jest przeprowadzanie zabiegu z keratyną w niedługim odstępie czasowym od farbowania włosów - zarówno przed, jak i po farbowaniu. Uważa się również, że w niektórych przypadkach keratynowe prostowanie może niszczyć włosy i narażać je na szkodliwe działanie. Jako że istotą zabiegu jest „wtłoczenie” keratyny we włosy, należy mieć na uwadze, by oprócz niej w kosmetykach nie znajdowały się szkodliwe substancje, takie jak m.in. formaldehyd. Warto zwrócić więc uwagę, z jakich kosmetyków będzie korzystał fryzjer wykonujący zabieg bądź w przypadku samodzielnego prostowania - dokładnie zapoznać się z kupionymi produktami.

Warto pamiętać również, że chemiczne prostowanie - przy użyciu tak wysokiej temperatury może zadziałać w drugą stronę - znacznie osłabić włosy, spowodować, że będą suche i łamliwe. Keratynowe prostowanie włosów odradza się więc osobom borykającym się ze zniszczonymi kosmykami, a także tym, których włosy są łamliwe i podatne na szkodliwe działanie różnego rodzaju chemicznych substancji. Zabieg odradza się również osobom, które wcześniej zdecydowały się na radykalne, bardzo mocne rozjaśnianie włosów - w związku z użyciem tak wysokiej temperatury, może dojść do ich spalenia.

Fot. iStockFot. iStock

Jak dbać o włosy po keratynowym prostowaniu?

Keratynowe prostowanie włosów jest zabiegiem, który sam w sobie nie należy do najtrudniejszych, jednak warto pamiętać o odpowiedniej pielęgnacji po jego skończeniu. Efekt wygładzonych i prostych włosów może utrzymać się nawet ok. pół roku, jeśli będziemy odpowiednio o nie dbać i stosować konkretną pielęgnację. Dbanie o włosy po keratynowym prostowaniu to podstawa udanego zabiegu i gwarancja dłuższego efektu - jeśli nie zastosujemy się do wskazań odnośnie odpowiedniej pielęgnacji, efekt
„wow” nie utrzyma się zbyt długo na włosach. Z biegiem czasu, keratyna wypłukuje się z włosów, dlatego też ich zdrowy wygląd uzależniony jest od dalszej pielęgnacji.

Przede wszystkim po keratynowym prostowaniu włosów nie należy ich myć przez kilka kolejnych dni - najlepiej wstrzymać się ok. 2-3 dni od mycia, po to, aby składniki zawarte w preparatach do prostowania keratynowego miały szansę wniknąć w głąb włosa. W tym czasie warto powstrzymać się nie tylko od ich całościowego mycia, ale także unikać miejsc, w których mogłyby mieć styczność z wodą - warto więc powstrzymać się od wizyty na basenie, czy w saunie. Przez kilka dni dobrze byłoby ograniczyć wiązanie włosów, zgniatanie i splatanie aż do pierwszego umycia, po którym można swobodnie powrócić do dotychczasowych rytuałów.

W kolejnych miesiącach od zabiegu, warto pamiętać o stosowaniu odpowiednich szamponów i odżywek - przede wszystkim takich, które dostarczą naszym włosom keratynę. Sprawdzą się tu przede wszystkim delikatne kosmetyki zawierające keratynowe białko, jednak i tu warto pamiętać o umiarze. Nadmierne używanie keratynowych kosmetyków może znacząca obciążyć fryzurę i doprowadzić do puszenia. Dlatego też warto obserwować kondycję włosów po stosowaniu tego typu produktów i postarać się odpowiednio zbalansować ich zużycie. Na rynku dostępnych jest wiele szamponów i odżywek z keratyną - zwłaszcza polecane są te dostępne w salonach fryzjerskich, w których często znajdziemy profesjonalne zestawy idealne do użycia po keratynowym prostowaniu.

Warto również pamiętać, że po zabiegu musimy w jak największym stopniu starać się uniknąć nadmiernej utraty keratyny z włosów. Dlatego też zrezygnować należy z kosmetyków opartych na silikonach, alkoholu, soi czy zawierających SLS-y i SLES-y. Tego rodzaju produkty mogą poważnie uszkodzić włosy, pozbawić je odpowiedniego nawilżenia i znacznie przesuszyć.

Fot. iStockFot. iStock

Ile kosztuje prostowanie keratynowe włosów?

Keratynowe prostowanie włosów to zabieg, którego cena waha się między 200 a 1000 zł. Na cenę ma wpływ nie tylko oferta danego salonu fryzjerskiego, ale również długość włosów, które „trzeba” odżywić. Warto pamiętać też, że w przypadku wyjątkowo gęstych i długich włosów, zabieg ten może potrwać nawet kilka godzin, dlatego też wiele kobiet decyduje się przeprowadzić go samodzielnie. Jeśli chodzi o ceny - choć znajdziemy oferty, w których zabiegi są dosyć tanie, warto zastanowić się nad taką opcją, gdyż często wiąże się to z użyciem gorszych kosmetyków, które mogą narazić nasze włosy na zniszczenie. Dobrze więc wcześniej uzyskać informacje na temat używanych przez fryzjera produktów i ich składu.

W przypadku zaś keratynowego prostowania włosów, które chcemy wykonać samodzielnie możemy znaleźć o wiele tańsze opcje. Zestaw do keratynowego prostowania kosztuje ok. 100-150 zł. W Internecie dostępnych jest wiele opcji różnych producentów, którzy oferują kosmetyki do keratynowego prostowania i obiecują efekty podobne do tych po wyjściu z salonu. Warto jednak być ostrożnym i pamiętać o odpowiednim składzie kosmetyków, a także całym procesie, którego musimy przestrzegać, aby osiągnąć pożądany efekt. W przypadku tego zabiegu warto zastanowić się, czy rzeczywiście chcemy samodzielnie go wykonać - aby uzyskać idealnie gładkie i odżywione włosy, warto najpierw skonsultować się z profesjonalistą, który pomoże nam nie tylko dobrać odpowiednie kosmetyki, ale również podjąć decyzję co do zasadności zabiegu.

Fot. iStockFot. iStock

  1. Zdrowie

Alergie - podstawowe informacje

Najczęstsze objawy reakcji alergicznej to łzawienie oczu, kichanie, katar sienny i kaszel, zmiany skórne, bóle brzucha, wzdęcia, biegunki i zaparcia oraz duszności. (Fot. iStock)
Najczęstsze objawy reakcji alergicznej to łzawienie oczu, kichanie, katar sienny i kaszel, zmiany skórne, bóle brzucha, wzdęcia, biegunki i zaparcia oraz duszności. (Fot. iStock)
Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Fakt, alergia potrafi zatruć życie, ale radzimy sobie z nią coraz lepiej. Alergia nie jest, jak wielu sądzi, chorobą nową: wspominają o niej już inskrypcje egipskie liczące sobie z górą pięć tysięcy lat. Dziś na alergię cierpi już – według różnych źródeł – 20–30 proc. ludzi i odsetek ten szybko rośnie. Naukowcy przyczyn alergii upatrują w coraz bardziej sterylnych warunkach, w jakich żyjemy.

Dawniej nasz układ odpornościowy stale walczył z drobnoustrojami i pasożytami, przed którymi obecnie chronią nas środki dezynfekujące, szczepienia profilaktyczne oraz leki. Rozregulowuje to jednak system odpornościowy, czyni go nadwrażliwym na substancje normalnie nieszkodliwe. Organizm reaguje jak w wypadku ataku prawdziwych agresorów – stanem zapalnym, który w zwykłych warunkach przyspiesza powrót do zdrowia. U alergików staje się problemem samym w sobie. Sytuację komplikuje to, że skłonność do stanów zapalnych zwiększa stres, nieodłączny składnik naszego życia... Nikt przy zdrowym zmysłach nie zrezygnuje z dobrodziejstw nowoczesnej higieny i medycyny, nie sposób też wyeliminować z naszego życia stresu. Ale nie jesteśmy wobec alergii bezbronni.

Skąd się bierze alergia?

Objawy reakcji alergicznej to przekrwienie, obrzęk, łzawienie oczu, kichanie, katar sienny i kaszel, zmiany skórne (pokrzywka, atopowe zapalenie skóry, zwane też egzemą), bóle brzucha, wzdęcia, biegunki i zaparcia oraz duszności. Bezpośrednim ich sprawcą jest histamina i inne związki, zwane mediatorami reakcji alergicznej, pojawiające się wskutek obecności alergenu. Uczulająco działają na organizm przede wszystkim obce białka. Układ odpornościowy alergika traktuje je jako szkodliwe i w kontakcie z nimi wytwarza specyficzne przeciwciała (immunoglobuliny) zwane IgE, te zaś uwalniają zmagazynowaną w określonych komórkach (mastocytach i bazofilach) histaminę. Wtedy się zaczyna! U osób wyjątkowo wrażliwych nagły obrzęk obrzęk nosa i krtani może nawet zagrozić życiu! Do wylewu histaminy dojść może także, gdy magazynujące ją komórki ulegną zniszczeniu, pod wpływem temperatury lub czynników mechanicznych (np. ucisku).

Alergeny

Pod tym pojęciem kryją się wszystkie substancje wywołujące reakcję uczuleniową. Rozpoznano ich już ponad 20 tys., ale najczęściej alergie wywołują:

  • odchody roztoczy, mikroskopijnych pajęczaków żywiących się złuszczonym naskórkiem (mnożą się głównie w łóżkach i pościeli, tapicerowanych meblach, dywanach);
  • pyłki kwitnących roślin wiatropylnych (drzew, traw i zbóż, chwastów);
  • wydzieliny zwierząt obecne na ich skórze, sierści i piórach, w ślinie i odchodach oraz jady produkowane przez niektóre zwierzęta (np. owady, stworzenia morskie);
  • produkty spożywcze (najczęściej mleko, pszenica, jaja kurze, ryby, cytrusy i orzechy) oraz leki (np. antybiotyki, leki znieczulające);
  • zarodniki grzybów mikroskopowych (zarówno tych obecnych w środowisku, jak i zamieszkujących nasze ciała);
  • substancje wchodzące w skład kosmetyków (głównie wyciągi roślinne i barwniki) oraz w środkach czystości;
  • lateks (zrobione są z niego np. kondomy i rękawiczki chirurgiczne);
  • nikiel (ten metal można znaleźć m.in. w suwakach, zegarkach, biżuterii, telefonach komórkowych).

Kto ma skłonność do alergii?

Co sprawia, że jedni ludzie cierpią z powodu alergii, inni zaś nie? Istotne są uwarunkowania genetycznie: gdy jedno z rodziców cierpi na alergię, prawdopodobieństwo wystąpienia jej u dzieci wynosi 30–40 proc., a jeśli uczuleniowcami są oboje rodzice, wzrasta ono do 60–80 proc. Dziedziczy się jednak nie chorobę, lecz skłonność do niej, zwaną atopią. Na to, czy alergia ujawni się u konkretnej osoby, duży wpływ mają czynniki środowiskowe. Ryzyko, że tak się stanie, zwiększa szczególnie:

  • sposób karmienia we wczesnym dzieciństwie (np. podawanie niemowlętom sztucznych mieszanek);
  • niezdrowa dieta, niedobór witamin i minerałów oraz nadmiar chemicznych dodatków do żywności;
  • kontakt ze związkami toksycznymi, m.in. używkami (papierosy!), spalinami samochodowymi, zanieczyszczeniami przemysłowymi;
  • częste infekcje oraz stosowane leków (na receptę i bez), gdy nie są bezwzględnie konieczne, bez kontroli lekarza.

Marsz alergiczny

Z alergią jest jak z miłością: można jej ulec w każdym wieku, choć ze statystyk wynika, że po 40. roku życia ujawnia się rzadko. W przeciwieństwie do miłości nie ma mowy o tym, by choroba ta znikła. Typowy scenariusz alergii wygląda tak: najpierw dają o sobie znać zaburzenia trawienne i zmiany skórne, potem dolegliwości ze strony układu oddechowego. To tzw. marsz alergiczny, który może doprowadzić do ciężkiej choroby, astmy oskrzelowej. Pokonanie tej drogi czasem zajmuje kilka lat, a czasem dekady. Zdarza się, że alergia pozostaje w stanie utajonym przez lata, by w pewnej chwili – gdy odporność organizmu osłabnie – zaatakować ze zdwojoną siłą.

Jak rozpoznać alergię?

Alergia jest często mylona z innych schorzeniami, m.in. z infekcjami (drogi oddechowe, oczy), trądzikiem różowatym lub zaburzeniami trawiennymi. Decydujące znaczenie w postawieniu diagnozy ma wywiad lekarski, bo choć istnieją badania mogące potwierdzić alergię, to ich wyniki nie zawsze są jednoznaczne. Mimo że pacjenci przywiązują do nich wielką wagę, lekarze mawiają, iż leczą nie wyniki badań, lecz konkretnego człowieka trapionego określonymi dolegliwościami. Bezcenne dla alergologa są notatki pacjenta opisujące, w jakich okolicznościach pojawiły się niepokojące objawy, jaki był ich charakter, jak długo trwały itd. Z badań najczęściej zleca się testy skórne: na wewnętrzną stronę przedramienia lub plecy nanosi się próbki alergenów, które lekarz podejrzewa o wywoływanie uczulenia, i po reakcji skóry (zaczerwienienie, bąble, obrzęk) ocenia się prawdopodobieństwo alergii. Wykonuje się też analizę krwi na obecność przeciwciał IgE, ale ponieważ ich poziom rośnie nie tylko w efekcie alergii, oznacza tzw. swoiste IgE, skierowane przeciwko konkretnym alergenom (metoda RAST). W pewnych wypadkach (np. podejrzenie uczulenia na produkty spożywcze lub lateks) przeprowadza się również tzw. testy prowokacyjne: w warunkach szpitalnych poddaje się alergika bezpośrednio działaniu substancji prawdopodobnie go uczulającej.

Leczenie

Kluczowa jest profilaktyka: unikanie alergenów (jeśli to tylko możliwe), odpowiednia dieta (np. eliminacyjna) czy pielęgnacja skóry (jej podstawą powinny być tzw. emolienty – maści i kremy nawilżające i natłuszczające skórę) oraz kontrolowanie stresu. Większość alergików musi jednak, choćby okresowo, zażywać przepisane przez lekarza specyfiki. Alergicy ostro reagujący np. na jad owadów lub pokarmy powinni zawsze mieć w zasięgu ręki ampułkostrzykawkę z ratującą życie adrenaliną (hormon szybko gaszący reakcję zapalną).

Konsultacja: lek. med. Małgorzata Zaława-Dąbrowska, alergolog

  1. Moda i uroda

Siwe włosy na życzenie

Naturalnie siwiejące długie włosy to trend wśród kobiet, które cenią sobie życie w zgodzie z naturą. (Fot. iStock)
Naturalnie siwiejące długie włosy to trend wśród kobiet, które cenią sobie życie w zgodzie z naturą. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
O ile srebrne nitki we włosach dodają uroku, to o siwych odrostach powiedzieć tak trudno. W czasie pandemii, kiedy zamknięto salony fryzjerskie, wiele z nas miało z nimi nie lada zgryz. I zapewne wielu z nas przyszła wtedy do głowy myśl: a może przestać się farbować i zaufać naturze?

Taka myśl i mnie przyszła do głowy. Mam ciemne włosy, więc siwe odrosty widać na nich wyraźnie. Nie lubię, gdy się pojawiają, czuję się z nimi niechlujnie. Na nic się zdają zaczeski, spineczki, gumeczki… Siwy pasek w przedziałku widać na kilometr.

Nie odważyłam się sama pofarbować włosów – wizja „efektu moro” skutecznie mnie zniechęciła. Kupiłam sobie za to korektor do retuszu odrostów i siwych włosów. Niestety nie specjalnie się sprawdził - nie maskował wystarczająco siwizny, za to brudził skórę. Doczekałam do otwarcia salonów i przy pierwszej możliwej okazji poleciałam na farbę jak na skrzydłach.

Myśl o siwych włosach nie daje mi jednak spokoju. Po pierwsze podobają mi się dojrzałe kobiety, które nie wstydzą się zmarszczek, ani naturalnego koloru włosów, co w pewnym wieku oznacza po prostu siwe. Po drugie nie uśmiecha mi się malowanie odrostów co trzy tygodnie. Wydawałoby się zatem, że decyzja jest prosta… A jednak tak nie jest – jak bowiem przetrwać etap tych koszmarnych odrostów? Czy da się osiągnąć siwą fryzurę drogą ewolucji, czy czeka mnie radykalna zmiana?! Zapytałam o to Jagę Hupało, stylistkę fryzur, właścicielkę marki Jaga Hupało Born to Create, autorkę wielu spektakularnych metamorfoz.

MW: Przychodzę do Ciebie z siwymi odrostami na centymetr, ale nie chcę już dłużej farbować włosów. Postanowiłam zaufać naturze. Co mi radzisz? JH: Zauważyłam, że coraz więcej kobiet poszukuje wyjścia z tej sytuacji. Na pewno odradzałabym osobie o ciemnych włosach, takiej jak ty, radykalną zmianę. Bo choć technologia daje nam takie możliwości, to zmiana koloru z ciemnych na siwe w czasie jednej wizyty w salonie, to ogromne obciążenie dla włosów. Każde rozjaśnianie, nie mówiąc już o tak intensywnym, powoduje osłabienie włosów. Ściąganie pigmentu to nie tylko zabieranie koloru, ale również zmniejszanie ilości białka we włosie przez co stają się wrażliwe, kruche i łamliwe. A więc chcąc dokonać na głowie rewolucji, trzeba się z tym liczyć i pamiętać, że siwe włosy w kiepskiej kondycji mogą nam się nie spodobać...

Co zatem proponujesz? Na pewno polecałabym szukanie bezpiecznych dróg dojścia do siwych włosów, a tych jest co najmniej kilka. I, może zaznaczę to od razu na wstępie, im wcześniej się wejdzie na tę drogę tym lepiej. Inaczej dochodzi się bowiem do siwych włosów, kiedy pozwalamy srebrnym nitkom przekształcać się w piękne siwe pasma, a inaczej kiedy „walczymy” z siwym odrostem na ciemnej fryzurze.

Siwe włosy stają się powoli symbolem manifestem dojrzałej kobiecości. (Fot. iStock)Siwe włosy stają się powoli symbolem manifestem dojrzałej kobiecości. (Fot. iStock)

A więc sposób, który dość często proponuję osobom, które zaczynają siwieć, to wybieranie najładniejszych pasm i pozostawianiu ich naturze - po prostu pozwalamy im swobodnie rosnąć. Dobrze to wygląda zwłaszcza wtedy, gdy tymi siwiejącymi pasmami konturujemy twarz. Pięknie dodają blasku.

Coraz więcej młodych kobiet pozwala swobodnie rosnąć pierwszym siwym włosom. (Fot. iStock)Coraz więcej młodych kobiet pozwala swobodnie rosnąć pierwszym siwym włosom. (Fot. iStock)

Można również rozjaśniać włosy fragmentarycznie, wybierasz pasma do rozjaśnienia, separujesz je, zawijasz w folię, a resztę farbujesz na poprzedni kolor. Niestety ta metoda jest trudna, a efekt bywa niezadowalający, bo rozjaśnianie często powoduje ocieplanie koloru, co w efekcie daje nie zawsze pożądane rudości.

Trzeba pamiętać, że każdy siwieje inaczej, w zależności od rodzaju keratyny i melaniny we włosach. Z wiekiem, a to się dzieje już około 30. roku życia, mieszki włosowe przestają produkować melaninę, czyli pigment odpowiadający za kolor włosów. Siwe włosy, czyli te pozbawione barwnika, mają odcień keratyn, z których są zbudowane. Mogą być białe, srebrne, żółtawe lub lekko beżowe.

No tak, nie każdy ma szlachetny kolor siwizny… żółtawe lub szaro-bure kosmyki dodają lat. Na szczęście jest cała gama produktów, dzięki którym można ten odcień tonować: żółty kolor siwizny kompensuje się fioletem, szary podrasowujemy odcieniem neutralnym, a zbyt beżowy równoważymy szarym.

Wciąż jednak nie wiem, co ma zrobić osoba, która, tak jak ja, decyduje się oddać naturze, mając ciemnie włosy z odrostem. I na to jest sposób – bardzo modny, krótki jeż.

Na tak krótką fryzurę mogą sobie pozwolić osoby o ładnym kształcie czaszki. (Fot. iStock)Na tak krótką fryzurę mogą sobie pozwolić osoby o ładnym kształcie czaszki. (Fot. iStock)

O matko, nie dość, że diametralna zmiana koloru, to jeszcze nowa fryzura! Zauważyłam, że teraz jest taki czas, że ludzie są skłonni to dużych zmian również tych dotyczących wyglądu. Przeżyć coś, czego jeszcze się nie przeżyło, a warto by było – to pragnienie przygody jest w nas bardzo silne. I powiem ci, że większość osób, które decydują się na taki krok jest zachwycona.

A więc jednak jeż? Obcinamy włosy na jakieś 3 cm. Końcówki czyścimy z pozostałości koloru specjalistycznymi preparatami usuwającymi farbę i pigment i tonujemy całość, starając się uzyskać jak najpiękniejsze odcień siwizny współgrający z naturalną karnacją i kolorem tęczówki. A potem odpowiednio pielęgnujemy – siwe włosy są bardziej sztywne i kruche, a więc wbrew pozorom wymagające, trzeba je regularnie nawilżać, odżywiać stosując specjalistyczne produkty regenerujące do włosów siwych.

Szpakowaty jeż zamiast dodawać odejmuje lat. (Fot. iStock)Szpakowaty jeż zamiast dodawać odejmuje lat. (Fot. iStock)

Brzmi zachęcająco, ale nie wiem czy starczy mi odwagi… To może wolisz zaszaleć? Pobawić się trochę kolorem na głowie? I pofarbować odrosty i zrobić z nich atut? Kolorowy odrost nie wygląda niechlujnie, nabiera zupełnie innego wyrazu. Fajnym przykładem takiej fryzury była jedna z kreacji piosenkarki Billie Eilish.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez BILLIE EILISH (@billieeilish)

No pomyślę, pomyślę.... Nie słyszę wielkiego entuzjamu w twoim głosie... Masz zatem jeszcze jedno wyjście – długie wakacje w słońcu, które naturalnie osłabi kolor i rozjaśni włosy, niwelując kontrast pomiędzy odrostem i farbą.

Albo samotna wyprawa dookoła świata – po takiej podróży z siwego odrostu można byłoby od razu zrobić biały koczek. To prawda! [śmiech]

Jaga Hupało jest artystką włosów, stylistką i projektantką. Swoją pracą nadaje nowy kształt rzeczywistości, w widoczny sposób pozwalając ujawnić się osobowości tych, którzy do niej przychodzą. W nich poszukuje inspiracji, wydobywając ich charakter, podkreślając naturalne piękno, przywracając spokój i optymizm. Stworzyła studio Jaga Hupało Born To Create, które stało się miejscem artystycznych i kulturalnych spotkań, ale przede wszystkim pracownią, w której kieruje zespołem stylistów.

Fot. Instagram Jagi HupałoFot. Instagram Jagi Hupało