fbpx

Aromaterapia na dobry nastrój, czyli jak leczyć się zapachem

Aromaterapia na dobry nastrój, czyli jak leczyć się zapachem
(Fot. iStock)

Zapach potrafi nas uspokoić, otulić, dodać pewności siebie. Przywołać miłe wspomnienia, ale i oddalić te przykre. Tak właśnie działa aromaterapia. Jak stosować ją na co dzień – wyjaśnia Małgorzata Kolton, doradca i mentor biznesu. Propagatorka czerpania tego, co dobre, z naturalnych olejków eterycznych.

Oczywiste wydaje się, że niektóre zapachy przywołują miłe, a inne mniej przyjemne skojarzenia, jednak trudniej zrozumieć, że zapach może również leczyć.
Węch jako jedyny ze zmysłów działa na takiej zasadzie, że to, co rozpoznaje, trafia bezpośrednio do naszego hipokampu i zostaje zapamiętane. Dlatego zapachy wywołują emocje. Wielu terapeutów wykorzystuje zapach do wyławiania z pamięci pacjentów określonych zdarzeń. Pozytywnych i negatywnych. Prowadzi się badania na ten temat. Na przykład geranium ma zapach, który wszystkim kojarzy się raczej pozytywnie. Z ogródkiem u babci, z ciepłym ciastem, herbatą – o, proszę, już na samą myśl o tym moje ciało się rozluźnia… Zapachy mają wpływ na nasze samopoczucie i na nasz sen – uspokajają lub pobudzają do działania.

Dlatego, że właśnie przywołują emocje?
Tak, one od razu wzbudzają skojarzenia. Na przykład zapach mandarynki kojarzy nam się z błogostanem – dlatego świetnie rozluźnia i uspokaja przed snem. To, że dana woń jest skorelowana w naszym mózgu z określonymi wspomnieniami i uczuciami – bardzo pomaga. Znajoma terapeutka opowiadała mi o pacjentce, u której akurat zapach mandarynki był skorelowany z traumatycznym przeżyciem. Okazało się to pomocne w psychoterapii, bo przyspieszyło przywołanie tej sytuacji. W literaturze fachowej opisano przypadek dziewczyny, u której jaśmin – kojarzący się nam powszechnie z błogim, letnim wieczorem – zakodowany był jako gwałt, bo gdy do niego doszło, w parku pachniało jaśminem. Jak widać, poprzez skojarzenia zapachy tak samo szybko wprawiają nas w dobry, jak i w zły nastrój. A ponieważ nauka potwierdza, że coraz więcej chorób jest powiązanych ze zdrowiem psychicznym, warto skorzystać ze wszystkiego, co pomaga nam wywoływać stany pożądane: spokoju, błogości, radości.

Ale skąd wiedzieć, co będzie dobre dla mnie?
Po prostu zaufajmy własnej intuicji. Gwarantuję, że gdyby każdy z nas dostał do powąchania kilkanaście olejków eterycznych, kilka od razu by mu się spodobało, a kilka innych natychmiast by go odrzuciło. Intuicja podpowiada, co jest dla nas dobre i czego potrzebujemy, a co nam szkodzi. Czasem nawet nie wiemy dlaczego, możemy zacząć się nad tym zastanawiać, ale pierwszy odruch węchowy jest najwłaściwszy. Ja przez wiele lat lubiłam lawendę, ale ostatnio poczułam, że mam jej dość. Podobnie miałam z rozmarynem, nawet śnił mi się po nocach.

W naszym otoczeniu jest tyle zapachów, także tych sztucznych, syntetycznych. Po co sobie jeszcze ich dokładać podczas aromaterapii?
Od razu powiem, że jednym z efektów ubocznych stosowania aromaterapii jest stopniowe odstawienie zapachów syntetycznych. Ja teraz nie jestem w stanie stosować żadnych perfum, wszystkie rozdałam znajomym. Syntetyczny zapach natychmiast wywołuje we mnie stan napięcia; jeśli ktoś w mojej obecności ma na sobie intensywne perfumy, reaguję tak samo. Oczywiście dla osób, które są obdarzone bardziej wyczulonym zmysłem węchu, nadmiar zapachów może być bardziej dotkliwy, z drugiej strony efekty aromaterapii są u nich o wiele szybsze. Wystarczy im tylko jedna lub dwie krople olejku eterycznego, żeby się uspokoić. I to jest bardzo zdrowe. Natura tak właśnie powinna działać. Jeden głęboki wdech powietrza w lesie sosnowym powinien od razu wpływać na nas odprężająco, tymczasem dzisiaj większość ludzi musi chodzić po lesie co najmniej godzinę, by coś poczuć. Jeśli odrzucają nas pewne zapachy, jeśli dusimy się po wyjściu z windy, w której jechał ktoś bardzo wyperfumowany – obserwujmy to i idźmy za naszą intuicją. Ograniczajmy liczbę zapachów w najbliższym otoczeniu. Nie trujmy się. Ja sama robię sobie perfumy. Mieszam na przykład olejki eteryczne bergamoty z dodatkiem paczuli z rozcieńczonym alkoholem. Albo dodaję kilka kropel olejku eterycznego lawendy z nutą róży damasceńskiej do balsamu, który stosuję do ciała. Oczywiście najważniejsze to kupować olejki eteryczne dobrej jakości. Zachęcam do zapoznania się z kryteriami określającymi jakość na portalu Polskiego Towarzystwa Aromaterapeutycznego (www.pta.org.pl), gdzie na stronie głównej jest zakładka „jak kupować olejki eteryczne”.

Zapachy, którymi się otaczamy, wpływają na nas, ale to, jak my pachniemy, wpływa też na innych. Czy to znaczy, że tworząc świadomie swoją wizytówkę zapachową, decydujemy też o tym, jak odbierają nas ludzie?
To, co nam się podoba, jest zwykle zgodne z naszym charakterem, ale też tym, czego w danym momencie potrzebujemy. Na przykład woń bergamotki daje pewność siebie. Woń paczuli to trochę afrodyzjak. Jeśli połączymy oba te zapachy – poczujemy przypływ siły, ale i prześlemy jakąś informację o sobie. Jaką? To już zależy od osoby, która ją odbierze. Każdy bowiem trochę inaczej reaguje na określone zapachy. Tak samo jak nasze feromony są informacją dla drugiej osoby, nawet jeśli odbiera je nieświadomie. Niektórym nasz naturalny lub trochę „podrasowany” zapach może się podobać, innym wprost przeciwnie.

Ale są też zapachy, które kojarzą się wszystkim lub prawie wszystkim jednoznacznie. Na przykład mięta, sosna, eukaliptus i wszelkie ziołowe zapachy – zwykle oznaczają świeżość, zdrowienie, coś naturalnego, inspirującego.
Zapachy, które kojarzą nam się jednoznacznie, to te, które są najczęstszym składnikiem najbardziej popularnych substancji na świecie: past do zębów, mydełek, szamponów, środków chemicznych. Używamy ich na co dzień od wielu lat. Ich podstawą są zwykle wonie mięty, cytryny, pomarańczy i róży, bardzo rzadko wyłącznie naturalne, z reguły oparte na sztucznych mieszankach. Wszystkie są ogólnie akceptowane. I z tej wiedzy korzystają koncerny.

A co z zapachem, który budzi w nas złe skojarzenia? Dla wielu osób taki zapach ma np. szpital, a jednak musimy bywać od czasu w placówkach zdrowia. Można go zwalczyć innym zapachem?
Podam przykład, który bardzo dobrze znam. Kobieta zajmująca się zawodowo modelingiem cierpi na ataki paniki, rzecz obecnie coraz bardziej powszechną. Ataki pojawiają się w różnych sytuacjach, podczas procesu terapeutycznego zaproponowano jej więc pracę z zapachem, który lubi i który ją uspokaja. I teraz za każdym razem, kiedy czuje zbliżający się atak paniki, używa inhalatora z ulubionym zapachem. W jej wypadku jest to olejek eteryczny lawendy z nutą róży damasceńskiej – kiedy go czuje, jej ciało automatycznie się odpręża, jest więc szansa, że umysł pójdzie tą ścieżką i pozwoli się zatrzymać i wrócić do stanu harmonii. Na razie efekty są bardzo dobre. Taki inhalator starcza na długi czas, zakrapiamy do niego zaledwie dwie-trzy kropelki olejku eterycznego i nosimy ze sobą. Kiedy wybieramy się do lekarza czy przychodni, a mamy złe skojarzenia z tym miejscem, możemy zrobić jeden-dwa głębokie wdechy i się stopniowo uspokoić. To się nazywa programowanie zapachem. Po jakimś czasie wystarczy, że poczujemy tę woń lub sobie ją wyobrazimy, by poczuć się dobrze. W ten sposób możemy sprawić, że zapach, który nam się źle kojarzył, zacznie być dla nas nie tyle przyjemny co neutralny. W mózgu mamy ścieżki wydeptane już od dzieciństwa, ale możemy zrobić dla nich obwodnicę. Bo reagujemy na bodziec – jeśli zapach szpitala przywołuje w nas traumę, to kiedy do nas dociera, możemy go szybko zneutralizować innym bodźcem zapachowym – wtedy nasza reakcja będzie trochę inna. Oczywiście do takiej zmiany nie dojdzie od razu, ale warto nad tym pracować. Ja mam tak, że pewne miejsca dla mnie po prostu brzydko pachną, więc kiedy wiem, że wybieram się w jedno z nich, korzystam z inhalatora w postaci sztyftu do nosa, zanim tam wejdę. W ten sposób wytwarzam coś w rodzaju bańki zapachowej wokół siebie. Czasem wystarczy zakropić jedną kroplę na ubranie, najlepiej na szew, bo część olejków eterycznych może lekko odbarwiać materiały.

Jak jeszcze możemy pomóc sobie zapachem – uspokoić się, poprawić humor? Może dodać sobie odwagi?
A czemu kupujemy perfumy i szpilki? Właśnie dlatego. Kiedyś, by dodać sobie pewności, używałam perfum, teraz ten sam efekt dałby mi olejek eteryczny geranium. Uspokaja mnie, czyni świadomą tego, co robię i co mówię. Gdy użyję go przed ważnym spotkaniem, wiem, że powiem dokładnie to, co chciałam powiedzieć.

A dobrze jest umieszczać zapachy w miejscach zebrań czy przy biurkach w pracy?
Jak najbardziej, ale odradzałabym kominki czy świece, zamiast tego świetnie działa dyfuzor czy banksja, czyli naturalna szyszka do aromaterapii. Badania mówią, że olejek eteryczny mięty poprawia koncentrację, nie trzeba więc pić tyle kawy. Działa także przeciwwymiotnie, czyli sprawdzi się we wnętrzu samochodu. Z kolei olejek eteryczny geranium poprawia relacje międzyludzkie – będzie idealny do sali konferencyjnej. W ofercie mojej firmy mamy olejek S.O.S, który oprócz olejków eterycznych mięty i cynamonu zawiera też olejek eteryczny z eukaliptusa i drzewa herbacianego, działających przeciwbakteryjnie i przeciwwirusowo. Polecam go zwłaszcza w okresie grypowym – można stosować go w domu, w pracy, w samochodzie, można też skropić delikatnie kołdrę przed zaśnięciem.

Właśnie, jakie zapachy działają najlepiej na sen?
W zależności od zaburzeń poleca się różne zapachy. Jeśli powodem trudności w zasypianiu czy wybudzania się są zaburzenia oddychania – dobrze zadziałają właśnie wspomniane olejki eteryczne: mięty, eukaliptusa i drzewa herbacianego. Jeśli nie możemy spać z powodu galopujących myśli i przemęczenia – wybierzmy olejek eteryczny mandarynki. Wpływa kojąco na wątrobę, która jest siedliskiem emocji. Na niektórych świetnie działają olejki eteryczne cytryny i lawendy. Ta ostatnia jest chyba najbardziej znana jako właśnie zapach relaksujący. Na mnie najlepszy wpływ ma mandarynka, dla kogoś to może być zupełnie inny zapach, który będzie się dobrze kojarzył i ściągał do „tu i teraz”. A to jest najistotniejsze dla spokojnego zasypiania – by nie wracać do mijającego dnia i nie wybiegać myślami do jutra. Kiedy wdychamy zapach, nasz oddech się pogłębia, a wtedy maleją napięcia fizyczne i nerwowe. U niektórych dzieje się to szybciej, u innych wolniej.

Na ile istotne jest to, że w aromaterapii wykorzystujemy olejki eteryczne, a nie syntetyczne zapachy?
Poznałam aromaterapię w Azji, w której przez lata mieszkałam. Kiedy wróciłam do Polski, kupiłam w aptece olejek z drzewa herbacianego i byłam w szoku, jak kiepskiej był jakości. Nie wiedziałam, o co chodzi. Czemu na to pozwalamy? Zaczęłam się tym interesować. Tak poznałam państwa Iwonę i Władysława Brudów, którzy tworzyli podstawy aromaterapii w Polsce, w 1993 roku powołali Polskie Towarzystwo Aromaterapeutyczne, a potem Kwartalnik „Aromaterapia” – i tak zaczęła się moja nowa przygoda. Zapachy syntetyczne działają jak perfumy. Jeśli je lubimy, jeśli nam się podobają i wprawiają nas w dobry nastrój, dodają pewności siebie – proszę bardzo, korzystajmy z nich. Ale na dłuższą metę nie będą dobre dla naszego zdrowia. Coś, co jest naturalne, czyste, bez sztucznych domieszek – ma lepsze właściwości i bardziej pogłębione, terapeutyczne działanie. Olejki eteryczne są dobre dla naszego ciała i dla naszej psychiki. Ludzkość korzysta z nich od lat. Poza tym wszystko, co stosujemy na skórę – także składniki olejków eterycznych – przedostaje się do środka organizmu. Badania pokazują, że olejek eteryczny, jaki stosuje się do masażu, po 10 minutach masowania skóry wnika do krwiobiegu. Kiedy go wąchamy, trwa to wprawdzie trochę dłużej i mniej intensywnie się wchłania, jednak i tak składniki wąchanych substancji lądują ostatecznie w naszym ciele. To, co wybieramy na co dzień, jest więc bardzo ważne. Przecież i tak w niechciany sposób trafia do nas wiele świństw z otoczenia, po co sobie tego jeszcze dodawać?

Czy zapach może działać na nas nawet wtedy, kiedy go nie czujemy?
Oczywiście! Nasze ciało może zareagować przywołaniem wspomnienia skorelowanego z danym zapachem w zupełnie innym kontekście. Weźmy wcześniejszy przykład ze szpitalem: ktoś przekracza próg izby przyjęć i nie wie, o co chodzi – nagle zaczyna się denerwować, pocić, dopiero po jakimś czasie przypomina sobie, że zapach szpitala przywołał bolesne wspomnienie związane z ciężką operacją. Mówię tu o negatywnym wpływie, ale to działa oczywiście też w drugą stronę.

Korzystanie z aromaterapii wyczuli nas na zapachy?
Owszem, a czuły zmysł węchu to bardzo wartościowe narzędzie: ostrzega przed niebezpieczeństwem, ale i mówi, co nam się podoba. Na przykład zapach świeżego pieczywa – ręka do góry, kogo nie zawiódł do piekarni?

Małgorzata Kolton zajmuje się mentoringiem, coachingiem biznesowym, doradztwem strategicznym (The BrainPower Factory). Z pasji do natury stworzyła markę Decodo, oferującą naturalne olejki eteryczne i sprzęt do aromaterapii (www.decodo.me).

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>