fbpx

Andrew Davidson „Gargulec”

Andrew Davidson „Gargulec”
Materiały prasowe

Trzydziestokilkuletni bohater „Gargulca” ulega wypadkowi samochodowemu. Zostaje potwornie poparzony i okaleczony. Choć poddaje się żmudnej terapii, traktuje wypadek jako sygnał, że powinien zakończyć swą dość podłą egzystencję narkomana i specjalisty od produkcji pornograficznych.

Samobójcze plany krzyżuje jednak szalona artystka Marianne Engel przekonana, że przed wiekami była jego żoną. Rzeźbiarka specjalizująca się w kreowaniu figurek gargulców, bierze bohatera pod opiekę, a także wyrusza wraz z nim w dziwną podróż do XIV stulecia. Wizje Marianne – lub może reminiscencje z poprzedniego wcielenia – ożywiają wyobraźnię bohatera. Nie tylko uwierzy, że jest inkarnacją średniowiecznego najemnika, ale trafi w sam środek piekła – tego, które wykreował mistrz Dante. I zapomni o cierpieniu.

Dziwactwo? O tak. Ale jakże przy tym liryczne, malarskie i  działające na zmysły, a przez to gwarantujące oderwanie się od rzeczywistości. Choć niecałkowite – nikt jak Davidson nie wszedł w skórę człowieka żywej pochodni.

przełożyła Magdalena Moltzan-Małkowska, W.A.B., Warszawa 2009, s. 506