fbpx

Wodzeni za nos

fotochannels.com

Trudno w to uwierzyć, ale to nie my wybieramy perfumy, już raczej one nas. „Nasz” wybór zależy bowiem od sumy osobistych doświadczeń składających się na „węchową pamięć” całej grupy społecznej, do której należymy. Jak również marzeń i aspiracji.

„Język nie nadaje się do adekwatnego opisu świata chwytanego węchem” – pisał w swojej najsłynniejszej powieści Patrick Süskind. Autor „Pachnidła” miał rację. Jako gatunek wykształciliśmy umiejętność odczuwania zapachów dużo wcześniej niż mowę. Węch należy do naszych najstarszych zmysłów. Ludzkie węchomózgowie jest podobne do węchomózgowia jaszczurek, w czym uczeni dopatrują się znaku, że zmysł węchu zdążył się wykształcić jeszcze przed ewolucyjnym wyodrębnieniem się ssaków. Dopiero niedawno jednak zainteresowali się nim psycholodzy i fizjolodzy. Przeprowadzone w ciągu ostatnich lat analizy udowodniły istnienie licznych połączeń między ośrodkami węchu a ośrodkami odpowiedzialnymi za emocje i motywacje. Coraz więcej uczonych poświęca czas badaniu reakcji organizmu na bodźce zapachowe. Nie tylko dlatego, że zapach pomaga leczyć ciało i duszę, polepsza samopoczucie i poprawia pamięć, ale również dlatego, że za jego pomocą można wpłynąć na ludzkie zachowania i decyzje.

Zapach pamięci

„Efekt Prousta” – tak nazywają psycholodzy skojarzenie między zapachami a wspomnieniami. Smak i aromat maczanej w herbacie magdalenki sprawiły, że narrator „W poszukiwaniu straconego czasu” przeżył na nowo chwile z dawno zapomnianego dzieciństwa. Jak to się dzieje, że zapach odświeża nam pamięć?

– Węchomózgowie, czyli obszar w mózgu przetwarzający bodźce węchowe, jest również współodpowiedzialne za przetwarzanie wspomnień – mówi Mira Dziekańska, psychoterapeutka związana z Instytutem Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. W obszarze tym znajdują się także ośrodki regulacji emocji, ośrodki sterujące reakcjami popędowo-instynktownymi (takimi jak popęd płciowy i instynkt macierzyński) i ośrodki współodpowiedzialne za regulacje snu i czuwania. Nietrudno wyobrazić sobie, jak bardzo zapachy mogą wpływać na nasze skojarzenia, emocje i zachowania. – Zdarza się, że idąc ulicą i myśląc o czymś zupełnie innym, nagle powracamy wspomnieniami na przykład do lata z ukochaną babcią (pod wpływem zapachu ciasta z piekarni) albo do wymiany przebitej opony na środku ruchliwej ulicy (bo poczuliśmy zapach rozgrzanego asfaltu) – mówi Mira Dziekańska.

To, jak postrzegamy różne wonie, nie wynika wyłącznie z osobistych doświadczeń. Naukowcy ustalili, że istnieje coś takiego jak zbiorowa pamięć zapachowa. Percepcja zapachu zależy więc też od tego, w jakim kraju i w jakiej epoce żyjemy. Niektóre zapachy ułatwiają zapamiętywanie wzorów chemicznych, dat czy matematycznych reguł. – Zapachy wzmacniają skojarzenia, a te z kolei można wykorzystać w procesie przyswajania neutralnych emocjonalnie treści – tłumaczy Mira Dziekańska. Są też aromaty, które przeszkadzają się uczyć. Pewien eksperyment wykazał na przykład, że otoczeni wonią lawendy gorzej rozwiązujemy zadania arytmetyczne. Zapach ma też zastosowanie w terapiach. Jeden z francuskich szpitali pomaga ludziom z amnezją odzyskać wspomnienia dzięki woni kwiatów lub gorącej czekolady.
– W psychoterapii często odwołujemy się do aktywowania śladów wzrokowych, słuchowych i zapachowych, badając doświadczenia z przeszłości pacjenta, kiedy prosimy go o wejście w sytuację sprzed miesięcy lub lat – opowiada Mira Dziekańska. Wpływ woni na nasze zachowanie jest wykorzystywany nie tylko przez terapeutów. Silnie oddziałujący na nas zapach bywa też narzędziem manipulacji.

 

Marketing zapachowy

– Zapachy to wspomnienia, wspomnienia to emocje, a te silnie wpływają na nasze zachowania – tłumaczy Mira Dziekańska. – Wiedzą o tym właściciele hoteli, banków, salonów spa czy restauracji i świadomie „zarządzają” zapachami po to, aby zwiększyć swoje dochody. Oddziaływanie rozmaitych woni na zachowanie ludzi zostało wielokrotnie przebadane, a efekty doświadczeń opisane w podręcznikach „marketingu zapachowego”. Odpowiednio dobrane aromaty zachęcają do mniej ostrożnej gry w kasynach, wpływają na zamiar wejścia do sklepu, skłaniają do dłuższego przebywania w restauracji. Nic dziwnego, że aromatyzowane bywają targi i koncerty, w niektórych salonach z używanymi samochodami rozpylany jest zapach nowej skórzanej tapicerki, a w supermarketach zawsze pachnie pieczonym chlebem. Czasami dajemy się zmanipulować przy wyborze perfum. Ich twórcy wiedzą bowiem, jak sprawić, by niektóre kompozycje wydały nam się szczególnie pociągające. Na przykład od lat 80. ubiegłego stulecia wykorzystuje się w perfumiarstwie „zapach dzieciństwa”. Do receptury perfum są dodawane budzące przyjemne skojarzenia aromaty waty cukrowej, lukrecji, a nawet… białego biurowego kleju. Jak wybrać coś dla siebie spośród 300 zapachów, które co roku pojawiają się w sklepach? Przy takiej liczbie nowości na pewno znajdziemy coś, co nam odpowiada. Czasem warto też poszukać idealnej kompozycji zapachowej w miejscach innych niż tradycyjne perfumerie.

Perfumy z niszy

Gdzie znaleźć perfumy oryginalne i mało rozpoznawalne? Mamy kilka możliwości. Wielkie domy mody, takie jak Chanel, Armani czy Hermès, proponują limitowane kolekcje. Intrygujące zapachy odkryjemy też w ofercie niszowych marek, takich jak Serge Lutens, Annick Goutal, Mona di Orio.

– Perfumy niszowe nie służą klasyfi kowaniu, lecz pomagają wyrażać osobowość – mówi Marta Więckowicz, szkoleniowiec, m.in. w branży perfumiarskiej. – Zostawiają miejsce na interpretację i indywidualizm, bo nie reklamują się często i nie korzystają z wizerunków gwiazd, ale pozwalają tworzyć własny. To dobry wybór, jeśli szukamy niepowtarzalności. Perfumy marek niszowych pachną zupełnie inaczej, czasami dosyć ekscentrycznie. – Tworzą je najlepsi na świecie perfumiarze, odwołując się do niebanalnych połączeń (kompozycja banana z lukrecją i kakao, nutą gliny czy soli) lub używając tylko jednego składnika, jak w zapachu Escentric Molecules – dodaje Marta Więckowicz. Perfumy niszowe bywają droższe od tych dostępnych w perfumeriach. Natomiast zamówienie zapachu „skrojonego na miarę” u któregoś ze słynnych kreatorów perfum zarezerwowane jest raczej dla beneficjentów nieoczekiwanej giełdowej zwyżki lub członków rodziny sułtana Brunei. U Guerlaina, gdzie można sobie sprawić zapach dopasowany do osobowości, wszystko zaczyna się od rozmowy z psychologiem. Po niej następuje spotkanie z „nosem” oraz seria przymiarek i poprawek, jak w wielkim krawiectwie. W słynącej z perfum i perfumiarzy Francji jest też jedyne w swoim rodzaju muzeum. Kolekcja zapachów w znajdującej się w Wersalu Osmothèque liczy ponad 1200 fl akonów. Można się tam zapisać na kurs perfumiarstwa lub powąchać rzymskie pachnidło z I wieku naszej ery czy słynną średniowieczną „Wodę królowej Węgier”.

Ciekawe, czy wąchając rozmaite wonności, po raz kolejny przyznalibyśmy rację Patrickowi Süskindowi. W powieści, która jak żadna inna kojarzy się z perfumami, czyli w „Pachnidle”, napisał on: „Zapach wnika do ludzkiego wnętrza wraz z oddechem i ludzie nie mogą się przed nim obronić, jeżeli chcą żyć. I zapach idzie prosto de serc i tam w sposób kategoryczny rozstrzyga o skłonności lub pogardzie, odrazie lub ochocie, miłości lub nienawiści. Kto ma władzę nad zapachami, ten ma władzę nad sercami ludzi”.


Korzystałam z książek: Ewy Czerniawskiej i Joanny Marii Czerniawskiej- Far „Psychologia węchu i pamięci węchowej”, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2007, oraz Josette Gontier i Jeana-Claude’a Elleny „Mémoire du Parfum”, Editions Equinoxe 2003.