1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Koneser, Giuseppe Tornatore– recenzja

Koneser, Giuseppe Tornatore– recenzja

mat.pras.monolith.pl
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Najnowszy film uznanego włoskiego reżysera Giuseppe Tornatore, to misternie utkana opowieść o miłości, podszyta mocnym thrillerem.

[embed]http://youtu.be/JQJzqRb6C0c[/embed]

Kto zna twórczość Tornatore, ten wie mniej więcej, czego można się po takim filmie spodziewać. Mistrz włoskiej kinematografii, choć zasłynął nostalgicznym „Cinema Paradiso” oraz  obrazem wojny oczami kobiety w pamiętnym filmie z Monicą Bellucci pt. „Malena”, ma też na koncie mroczny thriller „Nieznajoma”. Dotyka w nim społecznego tematu handlu ludźmi, a zarazem pokazuje, jak niszczycielską moc może mieć dla rodziny pojawienie się nowej osoby w ich życiu. Zarówno w „Malenie”, jak i „Nieznajomej” Tornatore tworzy silne sylwetki niezależnych i jednocześnie zdesperowanych kobiet. Kobiety zdają się go fascynować i niepokoić. I takie podejście do płci pięknej przekazuje swojemu bohaterowi w najnowszym filmie „Koneser” (w oryginale „Najlepsza oferta”).

Virgil Oldman (w tej roli zachwycający Goeffrey Rush) jest mistrzem w swoim fachu – jednym z najlepszych znawców sztuki. Biją się o niego domy aukcyjne i muzea, prosząc, by wycenił wartość przedmiotów oraz poprowadził aukcje. Dzięki swojej renomie Oldman żyje spokojne i bardzo dostatnio. Genialna umiejętność rozpoznania oryginału od podróbki sprawia, że nie tylko wyprzedza go sława, ale i on sam potrafi sprytnie na tym skorzystać, kupując przez przyjaciela (Donald Sutherland) co lepsze kąski na aukcji. Kolekcjoner ma też pewną słabość –  zbiera mianowiecie jedynie obrazy przedstawiające postaci kobiece. Stwarza sobie prawdziwy azyl, w którym – w otoczeniu dziesiątek wybitnych portretów – spędza samotne wieczory. Do czasu gdy, zaintrygowany nietypową propozycją, decyduje się odwiedzić pewną willę oraz spotkać z jej tajemniczą właścicielką. W tym momencie tak jak Virgil daje się złapać w sidła nieuchronnemu losowi, ale też własnym słabościom, tak widz zostaje wciągniętą w intrygującą fabułę, a Tornatore zaciera ręce.

Piszę tak, ponieważ ten film zbudowany jest równie misternie jak fragmenty dziwnego mechanizmu, na które co i rusz trafia Oldman w starej willi. Tak jak one składają się powoli w całość, tak snuta mistrzowsko przez reżysera opowieść nabiera kształtów. Niczym w szachach lub w kartach, Tornatore powoli wprowadza kolejnych graczy na scenę. Żadna z postaci nie jest przypadkowa, żadna nie jest drugoplanowa. Każda ma do odegrania ważną rolę, o czym przekonamy się w zaskakującym finale filmu. Trudno brnąć dalej w fabułę, by nie zdradzić za wiele. Ale zwróćmy uwagę na kilka szczegółów, bo o detale w końcu chodzi w tym obrazie. Przez film przewijają się nieustannie pytania o wartość oryginału w porównaniu z falsyfikatem. Słyszymy zdanie, że w każdym fałszerstwie jest coś autentycznego. Nasz główny bohater – podstarzały wieczny kawaler - farbuje włosy i nosi rękawiczki, a towarzystwo ludzi go odstręcza. Już jego imię  i nazwisko wiele nam o nim mówią – kojarzą się z dziewiczym starcem.

Jestem pod ogromnym wrażeniem kunsztu reżysera, który przemyślał miejsce i rolę każdego detalu. Tornatore wprost poraża konsekwencją! „Koneser” powstawał  w kilku włoskich miastach, w tym w Mediolanie i Rzymie, Udine i Trieście, a dodatkowo także w Wiedniu i Pradze, gdzie dochodzi do porażającego finału. Całości dopełnia muzyka Ennio Morricone. Tornatore ze swojego obrazu uczynił to czym powinien być każdy film – dziełem sztuki.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze