1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura

Przemówić własnym głosem. O filmie „Ultima Thule” z Jakubem Gierszałem rozmawiają Grażyna Torbicka i Martyna Harland

Grażyna Torbicka: „To ciekawa rola Jakuba Gierszała, który, mam wrażenie, tym filmem szuka nowej drogi dla siebie. Jest też współproducentem »Ultima Thule« i wiem, że bardzo świadomie się na to zdecydował”. (Fot. materiały prasowe)
Grażyna Torbicka: „To ciekawa rola Jakuba Gierszała, który, mam wrażenie, tym filmem szuka nowej drogi dla siebie. Jest też współproducentem »Ultima Thule« i wiem, że bardzo świadomie się na to zdecydował”. (Fot. materiały prasowe)
Ultima Thule od starożytności oznacza legendarną krainę na krańcu świata. A co symbolizuje dla bohatera nowego filmu Klaudiusza Chrostowskiego pod tym samym tytułem? Co daje mu wyprawa na odległą wyspę? Jakie symboliczne granice przekracza? Odpowiedzi na te pytania szukają Grażyna Torbicka i Martyna Harland.

Martyna Harland: Główny bohater Bartek wyrusza w samotną podróż na najbardziej odosobnioną brytyjską wyspę, żeby odnaleźć siebie… Co ciebie najmocniej poruszyło? Mnie to, że rejs na Szetlandy jest jednocześnie niespełnionym marzeniem jego ojca, i to, że w tej opowieści widzę podobieństwo do filmu „Duchy Inisherin”, gdzie główny bohater posuwał się do bardzo radykalnych działań, które z mojej perspektywy były jedynie wymówką od życia – na zasadzie: „winny jest świat, nie ja”.
Grażyna Torbicka: Faktycznie w obu tych filmach obserwujemy życie ludzi na wyspie. A wyspiarski świat jest zupełnie inny niż ten lądowy. Sama najlepiej odpoczywam właśnie na wyspach, im mniejszych i mniej ruchliwych, tym lepiej. Daje mi to poczucie bliskiego kontaktu z naturą, żyję wschodami, zachodami, przypływami, odpływami, one nadają zupełnie inny rytm dnia.

Myślę, że dla głównego bohatera wyspa jest oazą, gdzie może w pełni zanurzyć się w swoją świadomość i spróbować ją zrozumieć. Czego potrzebuje albo czego ma za dużo? W tej chęci poznania siebie czy może odnalezienia siebie na nowo poczułam mocną więź z bohaterem. Ultima Thule to symboliczna granica znanego świata i podróż jest dla Bartka próbą przekroczenia tej granicy.

Mam wrażenie, że rzadko pojawiają się ciekawe męskie filmy, które mogłabym wykorzystywać w filmoterapii, jak „Ultima Thule” Klaudiusza Chrostowskiego.
Kino pełne jest męskich historii, męskich bohaterów, filmów akcji czy gangsterskich. W porównaniu do tych z kobiecymi postaciami, chociaż wiesz, że nie lubię takich podziałów.

Ale nie chodzi mi o filmy o superbohaterach czy westerny. Tylko intymne kino, które daje dużo przestrzeni, żeby pochylić się nad problemami. Myślę, że to superterapeutyczne, szczególnie na męskie kręgi.
Moim zdaniem mamy to w wielu filmach, m.in. w „Erratum” Marka Lechkiego z Tomaszem Kotem czy w „Moim pięknym synu” z Timothéem Chalametem – choć te nawet zbyt często oparte są na relacji ojciec–syn, spełnionej i niespełnionej, zdradzonej czy zawiedzionej. Dla mnie ten wątek jakoś pozostał poza wyspą, bardziej skupiłam się na głównym bohaterze i już nieważne, czy i jakie ojciec miał wobec niego oczekiwania. Bartek poprzez to oderwanie się i próbę odnalezienia siebie chciałby zrozumieć swoje relacje z innymi, nie tylko z ojcem.

Interesująca jest relacja głównego bohatera z żyjącym na odludziu Magnusem, którego nazwałabym filmowym terapeutą, z uwagi na ich rozmowy, bliskość i wsparcie. Co ciekawe, to nie aktor, ale mieszkaniec wyspy, który zgodził się na przyjazd ekipy i nagrywanie w zamian za pomoc w polu – dokładnie tak jak w filmie.
Tak, to jest autentyczny mieszkaniec. Wie, jak radzić sobie w życiu, jest bardzo męski. Główny bohater też taki jest, choć brak mu jeszcze życiowego doświadczenia. Ważne jest to, że w pewnym momencie Bartek zaczyna słuchać Magnusa. Początkowo są dla siebie obcy, ale jednocześnie ciekawi siebie nawzajem i tego, co z ich spotkania może wyniknąć. I powoli coraz lepiej się rozumieją.

Najlepiej widać to w scenie, kiedy Magnus uczy Bartka zaganiać owce, mówi mu: „Musisz znaleźć swój głos. To jest kluczowe”. W domyśle, rozumiem to tak: bo jeśli tego nie zrobisz, to jak w życiu, nie dasz rady, staniesz się własnym cieniem.
Bo to jest właśnie film o odnalezieniu swojego głosu, odszukaniu tego, w czym tkwi nasza siła. Dlatego Bartek próbuje różnych okrzyków i wreszcie znajduje ten właściwy. To jest bardzo fajna, metaforyczna scena!

Chłopak próbuje różnych okrzyków, aż trafia na dźwięk przypominający głos małpy, który potem delikatnie modyfikuje pod siebie. I to działa. Bardzo lubię tę scenę!
I zauważ, że on sam się z tego śmieje, czyli nabiera dystansu do siebie, a to naprawdę wysoki stopień samo­uświadomienia i dojrzałości.

Jakub Gierszał jest dla mnie w tej roli zupełnie inny niż zazwyczaj, nie jest ładnym chłopcem, jest jakby bardziej autentyczny.
To bardzo ciekawa rola Jakuba Gierszała, który, mam wrażenie, tym filmem szuka – podobnie jak Bartek – nowej drogi dla siebie. Wydaje mi się, że w zawodzie aktorskim doszedł do takiego miejsca, w którym potrzebuje zmiany. Czy to, co robi, to rzeczywiście jego wymarzona droga? Czy to jest jego głos? Ojciec Jakuba również jest aktorem, więc może i on szedł najpierw jego drogą, ale teraz odnajduje własne przestrzenie, które go interesują. W tym projekcie Gierszał jest także współproducentem filmu i wiem, że to był z jego strony bardzo świadomy wybór. Bartek w filmie jest bardzo podobny. Najpierw próbuje uciec – trochę jak ten filmowy ojciec, jak słusznie powiedziałaś, który ucieka przed życiem, nie spełniając swoich marzeń.

Jednak zamiast uciekać, lepiej znaleźć w życiu swoją drogę i swoje miejsce, dlatego „autentyczny” jest tu bardzo dobrym słowem i dlatego wspomniałam, że bardzo mi to współgra z tym, czego Jakub Gierszał szuka teraz jako młody człowiek. Może właśnie stąd płynie ta prawda? To jest bardzo skromny film, zrealizowany bardzo skromnymi środkami, a jednocześnie tak naturalny i szczery!

W jaki sposób podróż na Szetlandy staje się terapeutyczna dla głównego bohatera? Moim zdaniem on przepracowuje żal po stracie ojca i swoje poczucie winy.
Dowiadujemy się, że Bartka nie było, gdy ojciec go potrzebował. Może chłopak próbuje zabić tę myśl w sobie, na zasadzie: „Im dalej od miejsca, w którym to się stało, myśli będą słabsze”? Może zdystansowanie i odległość pozwolą mu odkryć coś innego, co pozwoli zapomnieć?

Tylko czy taka forma poszukiwania leku na duszę jest skuteczna? Myślę, że w pewnym momencie i na pewnym etapie tak, ale gdy dotrzesz do miejsca, do którego zmierzasz, prędzej czy później te nieuporządkowane myśli i problem, przed którym uciekasz – i tak wrócą. Dlatego warto go dogłębnie przeanalizować i Bartek to robi w „rozmowie” z owieczką Cupcake… Cupcake go wysłucha bezwarunkowo, bezdyskusyjnie. To zabawna, a jednocześnie bardzo wzruszająca scena.

Albo też to właśnie z owieczką Bartek jest w bliższej relacji niż z kimkolwiek innym.
Ta „rozmowa” z Cupcake pozwala mu wyrazić słowami swoje emocje, wątpliwości, problemy, które go tu przywiodły i które dusił w sobie. Wydobywa swoje myśli na zewnątrz, jednocześnie nie ryzykując, że dowie się tym ktoś inny albo owieczka będzie z nim dyskutować. Może na tym polega jej przewaga nad człowiekiem? Ludzie czasem mówią, że mają swojego ukochanego pieska, któremu mogą powiedzieć, co leży im na sercu, a psiak jeszcze ich obliże i „powie”, że wszystko dobrze.

Chyba chodzi o to, żeby sformułować myśli, które nas dręczą, i wypowiedzieć je na głos. Wtedy nie mają już takiej mocy nad tobą. Tylko komu o tym powiedzieć? Bartek uznał, że najlepszym terapeutą będzie Cupcake.
Zastanawiałam się nad tym, dla kogo ten film mógłby być terapeutyczny. Jaki jest przekaz oprócz tego, że w podróży można nauczyć się odstawiać trudne rzeczy na bok i że każdy z nas ma w swoim życiu momenty przejściowe. A teraz doprowadziłaś nas do puenty: możemy zobaczyć, jak ważne po prostu przyjąć trudne doświadczenie drugiej osoby, być przy niej bez udzielania rad. Czyli – bądź jak Cupcake! Na pewno warto spróbować.

„Ultima Thule” w kinach od 16 lutego 2024 roku.

Grażyna Torbicka, dziennikarka, krytyk filmowy, dyrektor artystyczna Festiwalu Filmu i Sztuki „Dwa Brzegi” w Kazimierzu Dolnym, w latach 1996–2016 autorka cyklu „Kocham kino” w TVP2

Martyna Harland, autorka projektu Filmoterapia.pl, psycholożka, wykładowczyni Uniwersytetu SWPS, dziennikarka. Razem z Grażyną Torbicką współtworzyła program „Kocham kino” w TVP2.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze