Co zrobić, gdy dorosłe dzieci ani myślą o ślubie i założeniu rodziny? Maniek Kosela postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. „Zróbmy sobie wnuka” to pełna humoru komedia Piotra Wereśniaka o rodzinnych relacjach, miłosnych perypetiach i planie, który od początku wymyka się spod kontroli. Twórca z dużym dystansem pokazuje, że nawet najlepsze intencje potrafią doprowadzić do serii zabawnych nieporozumień.
(Fot. Materiały prasowe)
Maniek i Gienia Koselowie prowadzą gospodarstwo, którego ziemia z roku na rok staje się coraz cenniejsza. Choć nie brakuje chętnych do jej kupna, dla Mariana najważniejsze jest coś zupełnie innego – marzy o tym, by pewnego dnia bawiły się na niej jego wnuki.
Dzieci Koselów są zupełnie różne, ale łączy je jedno – każde z nich chce żyć po swojemu. Zosia pracuje jako specjalistka od public relations i konsekwentnie rozwija swoją karierę, natomiast Janek jest cenionym ginekologiem. Żadne z nich nie myśli jednak o przejęciu rodzinnego gospodarstwa ani o spełnianiu oczekiwań rodziców. To właśnie zderzenie marzeń Mariana i Gieni z planami dorosłych dzieci staje się źródłem wielu zabawnych, ale i zaskakująco życiowych sytuacji.
Ojciec wpada więc na plan, który ma odmienić ich życie, choć niekoniecznie za ich zgodą. Z pozoru niewinny pomysł uruchamia lawinę wydarzeń, których nikt z bohaterów nie był w stanie przewidzieć.
Sytuację dodatkowo komplikuje tajemniczy biznesmen, który za wszelką cenę chce przejąć ziemię Koselów. Rodzinne plany zaczynają mieszać się z interesami, a kolejne pomyłki prowadzą do coraz bardziej absurdalnych wydarzeń. Twórcy umiejętnie łączą komedię pomyłek z historią o rodzinnych więziach i pokoleniowych różnicach.
(Fot. Materiały prasowe)
W rolach głównych wystąpili Andrzej Grabowski, Joanna Żółkowska, Małgorzata Kożuchowska, Paweł Deląg i Zbigniew Zamachowski. Na ekranie pojawiają się również Katarzyna Bujakiewicz, Bartłomiej Topa, Cezary Żak, Anna Dereszowska i Jolanta Fraszyńska, tworząc barwny wachlarz bohaterów. Każda z postaci dorzuca do tej opowieści coś od siebie – i jeszcze bardziej komplikuje sytuację.
Siłą filmu są przede wszystkim relacje między bohaterami. Humor wynika nie tylko z kolejnych nieporozumień, ale również ze zderzenia dwóch pokoleń, które zupełnie inaczej patrzą na miłość, rodzinę i przyszłość. Dzięki temu komedia nie ogranicza się do prostych gagów, lecz opowiada o sprawach bliskich wielu widzom.
(Fot. Materiały prasowe)
„Zróbmy sobie wnuka” pokazuje, że nawet najlepsze intencje potrafią doprowadzić do prawdziwego chaosu. Piotr Wereśniak z dużym dystansem opowiada o rodzinnych oczekiwaniach, marzeniach rodziców i dzieciach, które chcą układać życie na własnych zasadach. Choć film opiera się na komediowych pomyłkach, nie brakuje w nim także bardziej ciepłych momentów.
Twórcy z przymrużeniem oka pokazują różnice między pokoleniami i udowadniają, że nawet największe rodzinne konflikty często wynikają z troski o najbliższych, a nie ze złych intencji.
Jeśli masz ochotę na lekką polską komedię z ciepłym humorem i bohaterami, których trudno nie polubić, ten film będzie dobrym wyborem. To historia pełna zabawnych sytuacji, która przypomina, że rodzinne plany bardzo rzadko przebiegają zgodnie z założeniami.
Gdzie obejrzeć film „Zróbmy sobie wnuka”?
(Fot. Materiały prasowe)
Film jest dostępny na platformie Netflix, Prime Video oraz TVP VOD.