Zanim stał się legendą telewizji i ikoną kulinarnego świata, był 19-letnim chłopakiem, który zupełnie nie wiedział, co zrobić ze swoim życiem. Nowy film „Tony” przygląda się właśnie temu momentowi: lato 1975 roku, bunt, a potem pierwsza praca w kuchni i spotkanie, które zmieniło wszystko. Oto historia Anthony’ego, zanim został Bourdainem, jakiego pokochał świat.
Uznany autor, legendarny szef kuchni i podróżnik Anthony Bourdain przez całą swoją karierę pokazywał nam, że radość ze spotkań przy stole wykracza daleko poza wykwintne dania. Był odkrywcą na własnych zasadach: jeździł w sekretne miejsca świata, aby zgłębiać tajniki lokalnej kuchni, a specyfikę jedzenia opisywał, zwracając uwagę przede wszystkim na ludzi, którzy je przygotowują. Nie dziwi więc, że nawet dziś, osiem lat po jego tragicznej śmierci (Bourdain odebrał sobie życie w 2018 roku mając zaledwie 61 lat), wspomnienia o jego osobowości i pracy wciąż poruszają fanów z całego świata – tak jak nowy film kanadyjskiego reżysera Matta Johnsona, który stanowi ostre niczym kuchenny nóż ujęcie młodych lat ikony zarówno kulinarnego, jak i kulturalnego świata.
(Fot. materiały prasowe)
Aby pokazać nam drogę Bourdaina, twórca nie kroczy jednak standardową ścieżką i nie streszcza widzom całej jego historii. Zamiast tego skupia się na pewnym nieznanym do tej pory wycinku z życia tytułowego bohatera – okresie, w którym był on, według własnych słów, dość irytującym facetem – rozpieszczonym, narcystycznym, autodestrukcyjnym i bezmyślnym, ale przede wszystkim głęboko nieszczęśliwym. Akcja filmu „Tony”, będącego kameralnym studium postaci, rozgrywa się więc latem 1975 roku, kiedy 19-letni Bourdain przybywa do Provincetown i zaczyna swoją pierwszą pracę w renomowanej restauracji na Cape Cod. Tam poznaje tajniki profesjonalnej kuchni i odkrywa w sobie pasję do jedzenia, która zmieni bieg jego życia i zaprowadzi go na kulinarny szczyt.
(Fot. materiały prasowe)
W książce „Kitchen Confidential”, bestsellerowym zbiorze esejów i wspomnień, które w 2000 roku niemal z dnia na dzień uczyniły z niego gwiazdę, Bourdain poświęca temu przełomowemu okresowi zaledwie kilka stron. To jednak idealny materiał na film o dorastaniu, w którym praca wśród legend nadmorskiego miasteczka toruje młodemu Tony’emu drogę do prawdziwej męskości. „Byłem wówczas kompletnie niezdyscyplinowanym człowiekiem, wściekłym na siebie i innych. Świat traktowałem jak popielniczkę” – pisał Bourdain o sobie z młodości. Wcielający się w niego Dominic Sessa genialnie uchwycił tę energię. 23-letni aktor, który zyskał rozgłos dzięki roli w „Przesileniu zimowym”, to zresztą doskonały wybór do tej roli, bo podobnie jak Bourdain wychował się w Jersey i długo czuł, że nie pasuje do swojego otoczenia.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: „Twoje ciało to nie świątynia – to park rozrywki. Dobrej zabawy”. Najlepsze cytaty Anthony’ego Bourdaina o życiu, jedzeniu i podróżach
Gdy wyniosły, niespokojny i poszukujący swojego miejsca w świecie buntownik trafia jednak pod skrzydła ekscentrycznego restauratora granego przez Antonio Banderasa stopniowo zaczyna przeobrażać się w dojrzałego mężczyznę i przy okazji znawcę naprawdę dobrego jedzenia. Ten wątek to zresztą jeden z najmocniejszych elementów filmu, w którym widzimy również pierwsze miłosne podboje Bourdaina i nieudane próby zdobycia stypendium. Elektryzująca i nostalgiczna, ale też pełna humoru, poruszającej głębi i serca opowieść, stale balansuje więc między powściągliwością a punkrockową szorstkością, i nie tylko ukazuje złożoność osobowości Tony’ego, która zaskarbiła mu sympatię tak wielu osób, ale przypomina też o czymś, o czym często zapominamy: wartości nienasyconej ciekawości, która nadaje naszemu życiu tak niepowtarzalnego smaku.
„Tony” w kinach od 4 września.