1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. Jak znaleźć sens w bezsensownym świecie? Nowa adaptacja „Obcego” hipnotyzuje swoim pięknem i boleśnie przypomina, jak absurdalne jest życie

Jak znaleźć sens w bezsensownym świecie? Nowa adaptacja „Obcego” hipnotyzuje swoim pięknem i boleśnie przypomina, jak absurdalne jest życie

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)

Odsłuchaj artykuł

Marta Waszkiewicz - Jak znaleźć sens w bezsensownym świecie? Nowa adaptacja „Obcego” hipnotyzuje swoim pięknem i boleśnie przypomina, jak absurdalne jest życie

00:00 05:37
15s
0,5 x
15s
Tej jesieni w kinach i na platformach streamingowych królować będzie literatura. W ten trend idealnie wpisuje się ceniony francuski reżyser François Ozon, który również sięgnął po literacką klasykę – egzystencjalną prozę autorstwa Alberta Camusa – i postanowił przełożyć ją na język filmu. Efekt? Elektryzująca, wybitna wizualnie adaptacja, stanowiąca doskonałe dopełnienie książki – wciąż niezwykle aktualnej opowieści o poszukiwaniu sensu w bezsensownym świecie.

Do tej pory „Obcego” Alberta Camusa, jedną z najwybitniejszych francuskich powieści XX w., na język filmu przeniesiono jedynie dwa razy: w 1967 r. dokonał tego Luchino Visconti, a w 2001 r. zadania podjął się turecki reżyser Zeki Demirkubuz. Nowa adaptacja w reżyserii François Ozona jest jednak zaskakująco wierna oryginalnemu tekstowi, który brawurowo odgrywają aktorzy, a zwłaszcza wcielający się w główną rolę Benjamin Voisin („Stracone złudzenia”), portretujący tu młodego mężczyznę – skromnego urzędnika, którego codziennej rutyny nie przerywa nawet śmierć matki. Wszystko zmienia się pewnego gorącego dnia, gdy na plaży dochodzi do tragicznego zdarzenia z jego udziałem.

Czytaj także: Prus, Austen, Hoover i Dickens na ekranie. Tej jesieni pisarze przejmują kina i streaming

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Egzystencjalne rozterki Meursaulta po raz kolejny na ekranie. „Obcy” Alberta Camusa doczekał się nowej adaptacji

Prozę Alberta Camusa trudno ekranizować. Jest ona bowiem jak pustkowie porośnięte zaledwie kilkoma tylko krzewami. Reżyser zdecydował się jednak posadzić na tym surowym terenie nieco więcej roślin. To twórca, który nie boi się brać na warsztat różnych historii i gatunków. W tym przypadku podjął ryzyko, aby nadać pierwowzorowi nowoczesną interpretację, wspartą problematyką rasizmu i neuroróżnorodności, ale nie rezygnując przy tym z zachowania egzystencjalnego charakteru oryginalnej powieści.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Chłodny emocjonalnie, momentami zdystansowany, ale jednocześnie odważny, zjawiskowy i porywający. Oszczędny formalnie, oniryczny, kontemplacyjny, do wielorakiej interpretacji. Maksymalnie niepokojący. Świetnie wyważony i niejednoznacznie stymulujący – taki właśnie jest jego nowy film. Minimalistyczna narracja doskonale oddaje natomiast ducha pierwowzoru, w którym pojawia się motyw wolności jako więzienia i braku piramidy moralnej ze względu na ateizm i wieczną wątpliwość, a także wątek wyobcowania i konfliktu ze światem, w którym główny bohater reprezentujący niekłamaną, szczerą postawę, otoczony jest przez ludzi, którzy wiecznie udają.

Czytaj także: Albert Camus – orędownik buntu. Cytaty pisarza i filozofa, które pomagają odnaleźć sens w bezsensie życia

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Jeśli chodzi natomiast o stronę wizualną, trzeba przyznać, że obraz ten absolutnie powala na kolana. Owszem, momentami wygląda trochę jak reklama perfum, ale wszechobecna estetyzacja idealnie pasuje do powściągliwego tonu narracji, oddając egzystencjalny chłód literackiego arcydzieła. Zjawiskowe monochromatyczne zdjęcia i scenografia są natomiast nie tylko umiejętnie parne i przytłaczające, ale też stanowią hołd dla klasycznego kina, budują wyjątkową atmosferę filmu, a także dodatkowo wzmacniają wizję „absurdu życia” i emocjonalnego bankructwa głównego bohatera.

Czytaj także: 8 pięknych seriali, które są ucztą dla oczu i zaspokoją wasze estetyczne gusta

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Ekranizacja Ozona zmusza jednak przede wszystkim do pytania, czym właściwie jest człowieczeństwo: czy potwierdzają je emocje, które naprawdę czujemy, czy te, które umiemy wiarygodnie pokazać innym? Czy człowiek, który nie potrafi udawać, jest bardziej szczery, czy bardziej niebezpieczny? I czy największą winą Meursaulta jest to, że nie potrafił nadać swojemu życiu sensu, którego domagali się od niego inni? To właśnie w tych pytaniach kryje się siła filmu. Podobnie jak w jego pięknej, surowej formie, zjawiskowej kreacji Voisina i niepokoju, który zostaje z widzem długo po seansie.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Nie jest to jednak kino dla każdego. Dla niektórych widzów seans może być bowiem nieco frustrujący, bo to produkcja bardzo w klimacie slow, a także filozoficzne kino, które po wyjściu z seansu trzeba odpowiednio przetrawić. Trzyma jednak w napięciu i wrażeniu hipnozy, a także wywołuje masę emocji. Innymi słowy: trudno o lepiej zrealizowaną adaptację – hipnotyzującą, sensualną i cudownie wystylizowaną. To po prostu prawdziwa kinowa uczta, i to nie tylko dla oczu, ale i dla serca.

„Obcy” w kinach od 18 września.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE