fbpx

„Heda” – pogoda ducha silniejsza od rozpaczy

"Heda" - pogoda ducha silniejsza od rozpaczy
Fot. materiały prasowe

Film „Heda” to opowieść o dobru, które rodzi się na przekór stereotypom i które nie poddaje się przeciwnościom. To opowieść o pogodzie ducha, która jest silniejsza od smutku i rozpaczy.

Pierwsza wojna czeczeńska. Bomba trafiła w rodzinny Hedy. Tata Hedy, Kudasz, był pszczelarzem. Żyli dostatnio, niczego im nie brakowało. Kiedy w telewizji mówiono, że idzie wojna, trudno było uwierzyć. Przecież, gdy wcześniej oglądali filmy wojenne, to Rosjanie zawsze byli – „nasi”. A teraz z domu został tylko lej po bombie.

Druga wojna czeczeńska zabrała Hedzie syna. Monsur miał wtedy 14 lat. – Noszę go w sercu. Wyobrażam, jaki byłby teraz. Wymyślam mu życie – mówi Heda.

Trzecia wojna dosięgła Hedę w małżeństwie. Jej mąż był alkoholikiem i sadystą. Heda wytrzymywała wszystko, choć nie raz trafiała do szpitala. Ale gdy zaczął podnosić rękę na dzieci, zrozumiała, że musi uciekać. Oszczędzała na jedzeniu i z zaoszczędzonych pieniędzy zapłaciła za paszport. Wsiadła w pociąg z piątką małych dzieci i pojechała w jedyne miejsce, gdzie można się było wówczas stosunkowo łatwo dostać – do Polski.

Nie czekano na nią z otwartymi ramionami, tułała się z dziećmi po ośrodkach dla uchodźców. W jednym z nich usłyszała, jak za oknem ktoś śpiewa czeczeńską modlitwę. Była to Marina, wolontariuszka, która pomagała czeczeńskim dzieciom. Zaprzyjaźniły się, a właściwie – jak mówi Heda – zostały siostrami.

Przez dziewiętnaście lat razem były wolontariuszkami – w więzieniach, domach starców, przy niepełnosprawnych. Tańczyły i śmiały się, niosły radość w trudne miejsca.

Jednak wojna znów dopadła Hedę. To już czwarta, tym razem z niewidzialnym przeciwnikiem – rakiem. Lekarze nie dają wiele nadziei. Heda jednak się nie poddaje. A tymczasem bierze udział w filmie, który ma pokazać jej życie.

– Bóg daje, Bóg zabiera – uśmiecha się, patrząc do kamery.

Odkąd poznałem Hedę nieszczęsna Czeczenia i tamtejsze wojny mają dla mnie Jej twarz. Warto Ją poznać, czeczeńską Matkę Courage i uważanie posłuchać co mówi, bo jest to opowieść o sprawach, które przywykliśmy uważać za w życiu najważniejsze – skomentował film Wojciech Jagielski.

Premiera filmu dokumentalnego „Heda” już 6 października w warszawskim kinie Muranów. Całość wpływów z biletów przeznaczona jest na leczenie Hedy.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze