fbpx

„Idiota” według Psychologii Procesu

„Idiota” według Psychologii Procesu
fot.archiwum

Wszystkie postacie stworzone przez Dostojewskiego niewątpliwie wyróżnia ciekawa, złożona osobowość i autentyczność. Warto więc sprawdzić, jaki efekt dała współpraca aktorów z doświadczonymi psychologami .
Spektakl Dreambody & Theatre to z pewnością propozycja dla tych, którzy szukają w teatrze prawdziwych emocji. Znajdą tu bowiem uczucia nie tyle zagrane, co naprawdę przeżywane przez aktorów. Różnica w zestawieniu z klasycznym teatrem jest taka, że każdy spektakl grany metodą Psychologii Procesu wypada inaczej, w zależności od relacji, jaka właśnie powstała między aktorami – postaciami.

– Świadomość tego, co się ze mną dzieje, co robię, kim jestem, budowaliśmy, wchodząc ze sobą w prawdziwe relacje i wychodząc z nich. Taki kierunek pracy proponowali i stale utrzymywali prowadzący nas Joanna Dulińska i Michał Duda. W tym projekcie efekt sceniczny był mniej istotny niż proces szukania postaci i swobodnego wracania do niej – wyjaśnia Marek Kossakowski, odtwórca tytułowej roli. – Budowanie postaci za pomocą narzędzi psychologii zorientowanej na proces tym różni się od tzw. klasycznego tworzenia postaci, że wykorzystuje się treści nieświadome, komunikat pozawerbalny aktora. Rozwija się kawałki tożsamości, które do teraz nie były uwzględnione w życiu aktora.

Podobne wrażenie mają też inni aktorzy: – Był to eksperyment , nie bardzo wiedzieliśmy dokąd nas zaprowadzi, ale dzięki temu nie byliśmy obciążeni oczekiwaniami i mogliśmy pozwolić sobie na dużo więcej, odkrywać nowe nieznane dla profesjonalnego aktora ścieżki – dodaje Marta Malinowska wcielająca się w postać Nastazji. – Już w szkołach teatralnych studentów się bardzo krytykuje, porównuje i zamyka na poszukiwanie nieznanego . Dlatego samo założenie , że nie wiadomo, co się wydarzy, że eksperymentujemy było dla nas nowym i bardzo ekscytującym doświadczeniem.

Podczas pracy korzystano z narzędzi Psychologii Procesu na różnych etapach poszukiwań. Dzięki metodom procesowym aktorzy mogli bardzo głęboko wejść w postaci, poznać swoje ograniczenia, przekonania, które stały na przeszkodzie zidentyfikowania się z rolą. – Zazwyczaj w teatrze nie ma na to czasu ani narzędzi. To jest bardzo niebezpieczna wyprawa dla aktora i myślę , że większość reżyserów nie podejmuje się jej, bo po prostu nie potrafi i nie ma doświadczenia w takiej pracy – mówi Marta Malinowska. – Bezpieczeństwo jest bardzo ważnym aspektem twórczych poszukiwań i myślę, że bez kogoś doświadczonego taki sposób budowania roli jest niemożliwy . Większość z nas – aktorów ma za sobą dość nieprzyjemne doświadczenia, kiedy reżyser nadużywa swojej pozycji, manipuluje aktorem, by uzyskać w nim pożądany stan, z którego później aktor nie potrafi sam wyjść ani powtórnie go uzyskać.

– Istotny jest zwykle spektakularny efekt, a rzadko liczy się naprawdę osoba. – dodaje Marek Kossakowski – Potem ten efekt okazuje się być nie do powtórzenia i nikt nie wie dlaczego. Koszt, jaki aktor przy tym płaci ( np. spadki nastroju, wahania nastroju, bierność, uzależniania) zwyczajowo podsumowuje się stwierdzeniem, że sztuka wymaga poświęceń.

Wychodzenie z roli jest ważnym, a często nieuwzględnianym etapem w pracy aktora. – Jednak u nas wyglądało to trochę inaczej – wyjaśnia odtwórczyni roli Nastazji – Jeśli nauczyliśmy się świadomie wchodzić w postać to umiemy też z niej wyjść. Problemy z wychodzeniem z roli są wtedy, gdy nie panujemy nad postacią i to ona nami kieruje, ona nas posiada.

Okazuje się, że tego typu metoda nie tylko sprawdza się przy budowaniu samej postaci, ale również podczas pracy na scenie. – Narzędzia Psychologii Zorientowanej na Proces stosowaliśmy też do pracy z tremą, do zakorzeniania postaci w sobie, do rozwiązywania konfliktów w zespole. – podsumowuje Marta – Efektem ubocznym takiej pracy jest to, że sami się zmieniamy i poszerzamy tożsamość o naszą postać i tak rzeczywiście się stało, każdy z nas mniej lub bardziej zmienił się podczas tych prób.

Dla widzów zainteresowanych psychologią, rozwojem i pracą z emocjami spektakl będzie miał dodatkową wartość, gdyż łatwo wychwycić pewne role, które odgrywamy w życiu, fałszywe sposoby myślenia na własny temat oraz innych osób, a także przekonania, którym ulegamy i które nami kierują.

Jedynym „wolnym” człowiekiem wydaje się tytułowy Idiota, który wraz ze swoją bezgraniczną szczerością i prawdomównością nie może być w pełni przyjęty i zaakceptowany przez społeczeństwo nakładające zawsze jakieś maski i kierowane przez swoje podświadome myśli, emocje, namiętności i urazy. Prostoduszność i pełna otwartość księcia jest po prostu nie do zniesienia dla innych.

Można zadać sobie przy okazji pytanie, czy Dostojewski był aż tak dobrym psychologiem – obserwatorem, czy to aktorom i reżyserom udało się na nowo odczytać i ukształtować „Idiotę”? A może jedno i drugie?

„IDIOTA” w reżyserii Joanny Dulińskiej i Michała Dudy
Teatr Academia (warszawska Praga)

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze