1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Retro
  4. >
  5. Pola Negri - dystyngowana, tajemnicza, szokująca

Pola Negri - dystyngowana, tajemnicza, szokująca

Pola Negri jako Tessa Brückmann w filmie "Decydująca noc" w reżyserii Nunzio Malasomma, 1938r. (Fot. Scherl/SZ-Photo/Forum)
Rówieśnica kina, wkleiła się w film, jakby powstał na jej zamówienie. Pola Negri, bezgłośna postać zabawnie truchtająca po ekranie, była dobrą aktorką. I nowoczesną kobietą. Pod koniec życia dostała propozycję roli od Spielberga. Za późno. Gwiazda, która cieszyła swym widokiem miliony widzów, sama traciła wzrok.

Miała długie, barwne, esencjonalne życie. Kariera światowa, sława pierwszej gwiazdy europejskiej, która podbiła Hollywood przed Marleną Dietrich i Gretą Garbo, pławienie się w luksusie złotej ery krainy snów i kontakt z najgłośniejszymi postaciami tamtych czasów. Ale los bywał złośliwy. Zaskakująco dużo dawał, ale zaraz odbierał.

Oczy szeroko otwarte

Tęczówki miała niebieskozielone. Chaplin nazwał je lagunami. Ciemną karnację Pola odziedziczyła po ojcu, Słowaku z domieszką krwi romskiej. Jerzy Chałupiec był blacharzem. Matka aktorki – Eleonora Kiełczewska – praczką. Pola, urodzona 3 stycznia 1897 r. w Lipnie jako Apolonia Chałupiec, miała marny start do kariery. Ale i przekonanie, że nie chce spędzić życia w zaborze rosyjskim. „Byłam ciekawa odległego i tajemniczego świata, który nie budził we mnie lęku, tylko bezgraniczną głęboką tęsknotę” – mówiła.

W zapoczątkowaniu drogi ku sławie paradoksalnie pomogło jej aresztowanie i zesłanie ojca na Sybir. Wtedy przeniosły się z matką do Warszawy. Pola trafiła do szkoły baletowej. Jednak wykryte u niej początki gruźlicy udaremniły karierę tancerki. Zdesperowana ubłagała wiceprezesa Teatru Wielkiego Kazimierza Hulewicza o zgodę na przystąpienie do egzaminu aktorskiego. Zdała. Szybko ujawniła pracowitość, talent i temperament. Zapobiegliwie pomyślała też, że kariery z własnym nazwiskiem nie zrobi; przyjęła pseudonim Pola Negri, od nazwiska włoskiej poetki Ady Negri.

Sukcesem scenicznym okazała się w jej wykonaniu rola ciemnoskórej tancerki Yannai w „Sumurun”. Po tym przedstawieniu Aleksander Hertz, szef wytwórni Sfinks, zaproponował 17-letniej Poli angaż. Pierwszym filmem z nią w roli głównej była „Niewolnica zmysłów”. Kolejne powielały schemat: Negri – wamp, prototyp femme fatale. Ale zagrała też żydowską studentkę w „Żółtym paszporcie”. Ta rola przyniesie jej kłopoty 20 lat później.

Tymczasem Niemcy wydają się kuszące, więc Negri wyjeżdża do Berlina. Szuka swojego miejsca w stolicy twórczego zapału, do której ciągnęli artyści całego świata. Zaczyna od filmów półerotycznych. Traf chce, że spotyka w Berlinie reżysera Ryszarda Ordyńskiego, który przeniósł pantomimę „Sumurun” z Warszawy do prestiżowego Deutsches Theater i znów proponuje jej współpracę.

Rola Yannai jeszcze raz staje się przełomem. Po aktorkę zgłosiły się niemieckie wytwórnie filmowe. I reżyserzy tej klasy co Ernst Lubitsch. W czasie pierwszej wojny światowej Pola miała już status gwiazdy w Niemczech. Największym jej osiągnięciem z tego czasu, a i biletem do Ameryki, okazała się „Madame Dubarry”. To na premierze tego filmu pojawia się Charlie Chaplin. Robi Poli reklamę w Stanach. Rok później w nowojorskim kinie Capitol odbywa się premiera „Madame Dubarry”. Sukces filmu i aktorki – niebywały.

Negri jest roztropnym reżyserem swojej kariery. Wie, że w Berlinie osiągnęła już wszystko. Zarobek zainwestowała w kamienice w Warszawie, Bydgoszczy, Żyrardowie. Od słynnego jubilera Margrafa odkupiła klejnoty Hohenzollernów, bo pieniądz tracił na wartości. I... wsiadła na transatlantyk.

Od pierwszego wejrzenia

„Łysy, białka żółte, łapy wiecznie spocone” – Rudolf Valentino nie był boski. Nosił tupecik, miał sławę hulaki i histeryka skupionego na tym, jak widzi go świat. Ale w kinie pozostawał bożyszczem kobiet. On i Pola poznali się na balu maskowym i do końca ich związek miał sporo z maskarady.

„Nasza miłość zrodziła się w piękną noc balową, przy dźwiękach leniwie zmysłowego tanga” – pisała aktorka. Wspominała też, jak na złotym łożu Rudolf rozsypał płatki ze świeżych róż. Ich związek mógł być korzystny dla karier obojga, stali się więc pierwszą „medialną parą Hollywoodu”. Ale nie mogło nie być w tym miłości, skoro Pola zdolna była do poświęceń. „Dużo złych, ciężkich chwil przeżyłam podczas naszego narzeczeństwa” – wspomniała. Mieli wiele wspólnego. Oboje byli przybyszami z daleka (on z Włoch), oboje temperamentni, uwielbiali tańczyć. Rudi chętnie gotował Poli, cieszyło ich normalne, domowe życie... Robili plany na przyszłość pomimo niechęci pani Eleonory do Rudiego i plotek o tym, jak kochanek wszech czasów jest ułomny w sypialni.

Odprowadziła go na stację, pocałowała na pożegnanie. Pojechał na plan „Syna szejka”. To było ich ostatnie spotkanie. 23 sierpnia 1923 roku odszedł Rudolf Valentino. Miał narastające dolegliwości żołądkowe. Pomimo operacji zmarł. Plotkowano, że otruła go kochanka... Kobiety zawiązały Stowarzyszenie Wdów po Valentino, niektóre odebrały sobie życie.

W tym amoku nie było miejsca na zawłaszczanie bożyszcza przez jedną kobietę. A na pogrzebie Valentino Pola odgrywała rolę wdowy. Histeryzowała, mdlała, całowała trumnę. Wydała dwa tysiące dolarów na kwiaty, które rzucono pod karawan. Prasa szybko postawiła zarzut, że Negri wykorzystała ten pogrzeb dla autoreklamy, bo pozowała do zdjęć, powtarzając wytrwale sceny rozpaczy. I to był dodatkowy gwóźdź do jej trumny. Amerykanki nie zamierzały wybaczyć.

Nie po raz pierwszy życiowe plany Poli legły w gruzach. Jeszcze w Warszawie jej narzeczonym był Stanisław Jerzy Kozłowski, młody malarz i literat. „Bogactwo intelektu wynagradzało niepozorność zewnętrzną” – pisała o nim. Zdążyła wystąpić w filmie według jego scenariusza, a gdy podupadał na zdrowiu – umieścić go „pod troskliwą opieką”. Wyjechała do Berlina. O śmierci ukochanego dowiedziała się z telegramu.

W 1919 roku Pola wychodzi za mąż. Wybrańcem jest porucznik hrabia Eugeniusz Dąmbski. Miłość od pierwszego wejrzenia, zwłaszcza że oblubieniec szczycił się herbem. Małżeństwo przetrwało do 1922 roku. Siostry hrabiego krzywiły się na mezalians, Polę nudziło życie w Sosnowcu z ubogim mężem, skupionym na marzeniu o karierze dyplomaty. Uciekła któregoś ranka, gdy jeszcze spał. Rozwiedli się.

Kolejną porażką miłosną Poli był Charlie Chaplin, najlepsza partia Hollywoodu. Ona twierdziła po latach, że bardzo o nią zabiegał, on starał się znaczenie tego związku bagatelizować. „Większość komików traci poczucie humoru, gdy chodzi o ich życie prywatne” – komentowała Pola postawę Charliego. Przyznała jednak: „Przy Chaplinie czułam przynajmniej, że żyję”.

Po śmierci Valentino szybko znów wyszła za mąż, za księcia gruzińskiego Sergiusza Mdivaniego. Poza tytułem nie wnosił on do związku wiele. Dlatego przezorna Pola pomyślała o... intercyzie. „Serż nie miał zmysłu do interesów” – pisała oględnie. Ale małżeństwo to miało dać jej inny skarb – dziecko. Była wtedy tak bogata, że mogła rzucić film. Niestety, poroniła. Niedługo potem rozwiodła się z Mdivanim.

Dopiero wiele lat później Pola Negri zawinie do swego portu. Będzie nim Margaret West, kompozytorka. Zamieszkają w San Antonio w Teksasie. Będą żyły w luksusie dzięki majątkowi Margaret, bo Pola straci całą europejską fortunę. West pod jej wpływem przejdzie na katolicyzm, ona pod wpływem West przyjmie obywatelstwo amerykańskie. Będzie to więcej niż przyjaźń.

Jak w soczewce

Nadekspresyjni, przerysowani w wyglądzie i reakcjach, zwłaszcza w zestawieniu z błahością fabuły. Gwiazdy filmu niemego grały chwilami jak w cyrku. Raczkujące kino było niezdarne, a aktorzy, pionierzy gatunku, musieli iść na żywioł. Pola była żywiołowa ponad miarę. Z czasem jednak jej gra przeistoczyła się z karykatury w szkic, a później w portret, kreślony miękką kreską. Jeśli jej zdjęcia i biografie znajdują miejsce w poważnych encyklopediach filmu, a jej nazwisko znane jest kinomanom świata, to nie dlatego, że była prototypem wampa, ale ze względu na jej dojrzałe aktorstwo i klasę.

Max Reinhardt w teatrze, a zwłaszcza Ernst Lubitsch w filmie okiełznali jej aktorskie ADHD. Że Pola przestaje drażnić, widać już w filmowej wersji „Sumurun”. A „Madame Dubarry” to popis subtelnego aktorstwa. Z czasem Pola Negri skupi w sobie więcej atutów: ujawni się jej zmysłowy głos i zdolności wokalne.

W Hollywoodzie znaczący krok dla swego aktorstwa uczyniła w filmie „Cesarzowa”. Gra tam władczą, a jednocześnie dużo bardziej elegancką od pierwowzoru carycę Katarzynę. Jej cesarzowa jest silna, ale pociągająca i zabawna. Kolejne role potwierdzą talent komediowy Poli. Tymczasem widać już oszczędne aktorstwo. I świadome kreowanie wizerunku mocnej, niezależnej kobiety. W „Hotelu Imperial” pokazała twarz porażającą smutkiem i emocjami. W filmie „Drut kolczasty” przejmująco ukazuje godność bohaterki i ból odrzucenia. Jest rok 1927. „Bądź prosty i naturalny” – radziła Negri adeptom zawodu w książce „Życie i marzenie w kinie”. Jako aktorka błyskawicznie przebyła długą drogę.

Kilka miesięcy później odciska ślady dłoni i stóp jako 11. w hollywoodzkiej alei Gwiazd, ale Paramount proponuje kontrakt na gorszych warunkach, a publiczność wypatruje już nowych idoli.

Negri opuszcza Amerykę po cichu, choć witana była tam jak bohaterka. Gdy statek „Majestic” z nią na pokładzie dopływał w 1923 roku do Nowego Jorku, z portu wyruszyły na spotkanie holowniki rozpylające wodę jak fontanny, a na nadbrzeżu czekała parada, transparenty i tłum dziennikarzy. Ledwie kilka lat minęło i cały ten entuzjazm zgasł.

W oku cyklonu

Po zmierzchu kariery hollywoodzkiej Negri wraca do Niemiec. Berlin lat 30. nie przypomina już wesołej stolicy kultury z poprzedniej dekady. Wprawdzie Pola nie występuje w filmach propagandowych Trzeciej Rzeszy, ale sam fakt, że zjechała do kraju Hitlera w chwili, gdy Dietrich go opuszczała, nie był fortunny. Szybko natrafia na kłopoty.

Goebbels stwierdza, że Negri posiada domieszkę krwi żydowskiej i zakazuje jej udziału w niemieckim filmie. Pola udowadnia, że jest inaczej. Podobno wstawia się za nią Hitler. Szef propagandy uchyla więc zakaz, ale za to Göring wytyka jej rolę Żydówki w „Żółtym paszporcie”. Atmosfera robi się gęsta. Pola kręci jeszcze trzy ważne filmy: „Moskwa –Szanghaj”, „Madame Bovary” oraz „Tango Notturno”, gdzie śpiewa swoim niskim kontraltem tytułowy przebój. Goebbels tymczasem cofa jej prawo wyboru scenariuszy, a wytwórnia szykuje dla niej film z wątkiem antypolskim. Takie krążą słuchy. Wobec tego Pola, mimo aktualnego wciąż kontraktu, ucieka z Niemiec do matki, do Francji. A w roku 1940 – po ataku Włoch na Francję – dociera do Lizbony, skąd odbija w kolejną podróż przez Atlantyk.

W Europie wrzeszczy Führer, w kinach amerykańskich – „Dyktator” Chaplina. Nie ma już spokoju z epoki niemego kina. W Hollywood Pola czuje się persona non grata. Dawna lokatorka obszernej rezydencji na wzór Białego Domu musi zadowolić się mieszkankiem w ubogiej dzielnicy i występami w nocnych klubach. Trzy lata później wystąpi jeszcze w filmie „Hi Diddle Diddle”, po którym nie dostanie przez wiele lat żadnej propozycji.

Spod ciężkiej powieki

Kiedy pojawiła się na przyjęciu w prostej sukni z etolą, mogła zabawić tam 20 minut, a i tak nazajutrz pisano tylko o niej. Tak było w latach 50. i 60. Pozostała dystyngowaną, tajemniczą damą. Tak, ta sama Negri, która na początku kariery krzyczała strojem, uczesaniem i makijażem. W czasach niemieckich wciąż patrzyła spod ciężkich powiek i mocno zaznaczonych brwi. Ale już wtedy kreowała swój wizerunek.

Szokowała, spacerując po ulicy z tygrysem na smyczy, wylansowała modę na długie buty z wysokimi obcasami, a także sandały noszone bez rajstop, za to z paznokciami u stóp pomalowanymi na czerwono. Stawała się wzorem dla kobiet. Kreowała nie tylko modę, ale i nowy typ kobiety. Grała bohaterki silne, niezależne, czasem władcze, a w życiu zaskakiwała wyzwolonymi poglądami. „W niektórych państwach cenzura zabrania pocałunku trwającego na ekranie trzy sekundy – pisała. – Na niektórych obrazach pocałunek trwa już trzy wieki. I będzie trwał dalej”.

Hollywood nie narzuciło jej stylu: „Nie zmienię fryzury tylko po to, by zadowolić właściciela kina w Mobile, w stanie Missisipi. Muszę być sobą”. Z czasem złagodziła makijaż. Kreacje nosiła eleganckie, proste i drogą biżuterię.

Ostatnią jej rolą była ekscentryczna kolekcjonerka klejnotów Madame Habib w „Księżycowych prządkach”. Negri pokazała w nim wielką klasę. Chciała, by wszystko odbywało się z dawną pompą. Na plan zwieziono więc prawdziwe diamenty, na premierę wiózł aktorkę czarny rolls-royce, a ona sama spacerowała z gepardem na smyczy.

Wykwintną toaletę z „Księżycowych prządek” i pantofle Pola przekazała Muzeum Teatralnemu w Warszawie. Osobiście nie pojawiła się w Polsce.

Ostatnie spojrzenie

Młody Steven Spielberg zaproponował jej w 1973 roku udział w „Sugarland Express”. Zaintrygowana pojawiła się na planie, poznała ekipę, w tym Goldie Hawn, ale nie zdecydowała się zagrać. Szkoda. Przeskoczyłaby do nowej epoki kina, a jej kariera zyskałaby mocną klamrę.

Życie ostatnio napisało inną puentę. Odnowiony film z Polą „Mania” pokazywano w stolicach Europy w związku z polską prezydencją w UE. Recenzentka „Guardiana” napisała o Negri: „Jest żywa i zmysłowa we wczesnych scenach… ale na krótko przed tragicznym finałem filmu jej wielkie oczy sprawiają wrażenie znękanych”.

Przed śmiercią jej oczy nie widziały nic. Umarła 1 sierpnia 1987 roku w San Antonio. Prasa poinformowała o odejściu „gwiazdy kina niemego, z pochodzenia Polki”. Lakonicznie. Ale Pola Negri nie potrzebowała przecież słów...

Korzystałam z książek: Wiesławy Czapińskiej „Polita”, Warszawa, 1983; Wiesławy Czapińskiej „Pola Negri – polska królowa Hollywood”, Warszawa, 1996; Poli Negri „Pamiętnik gwiazdy”, przeł. T. Evert, Warszawa 1976; oraz filmu „Pola Negri – życie jest snem w kinie” w reż. Mariusza Kotowskiego, USA, 2005.

Tekst pochodzi z archiwalnego numeru "Zwierciadła". 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze