Małgorzata Major - Moda na seriale o hokeistach. „Off Campus” zaskakuje i wciąga nie tylko wielbicieli sportu
00:00
06:12
Serial „Off Campus” pojawił się w ofercie Prime Video w maju i na przestrzeni ośmiu odcinków udowodnił, że historie hokeistów nie kończą się na „Gorącej rywalizacji”. Produkcja jest ekranizacją pierwszej z cyklu powieści Elle Kennedy zatytułowanej „Układ”.
Twórczynią serialu jest Louisa Levy, znana m.in. z realizacji „Stewardesy”. Obydwie produkcje łączy dynamiczne tempo, szalone zwroty akcji i brak fabularnych przestojów. W przypadku „Off Campus” mamy do czynienia z czymś pomiędzy licealną dramą, a produkcją dla dorosłej widowni.
fot. materiały prasowe
Akcja toczy się na kampusie fikcyjnej uczelni Briar w stanie Massachusetts. Z jednej strony punkt wyjścia jest dosyć infantylny – bohaterka Hannah (Ella Bright) żeby wzbudzić zazdrość chłopaka, w którym się podkochuje, wchodzi w układ z hokeistą Garrettem (Belmont Cameli). Mają udawać parę, żeby wzbudzić zainteresowanie Justina (Josh Heuston). Dorosły widz będzie zżymał się na tak pretekstową fabułę, ale docelową widownię stanowią głównie widzowie nastoletni i młodzi dorośli.
To jednak co może zapowiadać katastrofę serialową, okazuje się dość dobrze zrealizowaną produkcją. „Off Campus” po tym gdy wrzuca nas gwałtownie w życie bohaterki, jej znajomych oraz młodych hokeistów z Garrettem na czele, omawia ważne problemy społeczne. Należą do nich trauma po przemocy seksualnej i przemoc domowa.
Z pozoru otrzymujemy zestaw bohaterów wiodących beztroskie i naiwne życie. Z czasem jednak poznajemy ich przeszłość, domy rodzinne i sytuację finansową. Nie wszyscy pochodzą z zamożnych rodzin, nie wszyscy mają rodziny, ani odpowiedzialnych rodziców. Zderzenia postaw świadczą o tym, z jakiego domu bohaterowie wyszli. Postaci drugoplanowe są nierównomiernie pogłębione, niektóre ledwie muśnięte kilkoma cechami charakteru, ale „Off Campus” to przede wszystkim komedia romantyczna i na niej skupia się twórczyni.
fot. materiały prasowe
Czytaj także: Trup ściele się gęsto, a bananowe dzieciaki dobrze bawią. Serial „Strzępy” to dreszczowiec idealny na lato
Hannah mimo wsparcia rodziców, mierzy się z problemami finansowymi, a jej dalsza nauka stoi pod znakiem zapytania. Nie ma pieniędzy, żeby kontynuować edukację dlatego chce wziąć udział w konkursie na autorską kompozycję muzyczną, żeby otrzymać finansowanie kolejnego semestru nauki. Bohaterka jest kompozytorką, ale poza studiami pracuje w barze i sprząta obiekt sportowy, w którym odbywają się mecze hokeja. W ten sposób poznaje Garretta, zostaje jego korepetytorką, a z czasem ich relacja pogłębia się.
Sytuacja finansowa bohatera jest znacznie lepsza. Jego ojciec Phil również był zawodowym hokeistą, więc dla chłopaka wszystkie furtki stoją otworem. Nie musi martwić się o dach nad głową i jak zapłaci czesne na uczelni. Nie znaczy to, że nie wyniósł z domu rodzinnego własnego bagażu emocji. Jego ojciec jest przemocowy i całe życie bohatera podporządkował treningom. Obawy Garretta, czy z czasem stanie się kopią Phila Grahama (w tej roli Steve Howey), nie są bezpodstawne. Chłopak ma problemy z kontrolowaniem agresji, ale chce nad tym pracować. Omawianie problemu agresji, czy traum związanych z przemocą, wciąż jest potrzebne. Zwłaszcza gdy mowa o młodym odbiorcy, który nie wie, że jeśli dom nie jest dla niego bezpieczną przestrzenią, może poszukać pomocy poza nim.
fot. materiały prasowe
Historia relacji Hannah i Garretta jest idealnie wycięta z komedii romantycznej. Dla niektórych to atut, dla innych wada. Jednym z ważniejszych aspektów jest to, jak napisani są męscy bohaterowie serialu, nie tylko główny bohater. Wyraźnie widać, że zachowanie mężczyzn i ich stosunek do kobiet przefiltrowany jest przez kobiece spojrzenie. Twórczynie napisały męskich bohaterów jako postaci szanujące kobiety i dbające o ich bezpieczeństwo. To ważne, że taki przekaz z serialu płynie. Dobre wzorce zachowań społecznych wciąż są na wagę złota i nigdy ich za wiele.
Ważne jest również to, że związek Hannah i Garreta nie jest komplikowany dramatami znanymi z produkcji młodzieżowych tylko po to, żeby podtrzymać uwagę widza. Nie ma między dwójką bohaterów toksycznych zachowań, szantaży emocjonalnych, ani rozstań i powrotów, bo ten albo ta spojrzał/a na kogoś w złym momencie.
fot. materiały prasowe
Czytaj także: Trzy polskie seriale komediowe na lato
Serial stara się motywować rówieśników serialowych postaci. Bohaterowie udowadniają, że działalność w branży kreatywnej wciąż jest możliwa i podejmowanie własnych inicjatyw nadal ma sens. Podobnie jest ze sportowcami, którzy popełniają błędy i kompromitują się na oczach kibiców, ale zawsze przecież jest kolejny mecz.
To, za co należy skrytykować „Off Campus”, to przede wszystkim uproszczenia w charakteryzowaniu postaci. Hannah poznajemy jako nerdkę i szarą myszkę przemykającą niezauważenie po kampusie, co jest absurdem, ponieważ w tę bohaterkę wciela się Ella Bright, niezwykle urodziwa aktorka doskonale odnajdująca się w kanonie urodowym. Takie wpadki sprawiają, że widz nie może w pełni identyfikować się z emocjami bohaterki, gdy zupełnie nie odzwierciedlają rzeczywistości i mogą powodować kompleksy młodej widowni.
fot. materiały prasowe
Mimo to, serial „Off Campus” ciekawie opowiada o pokoleniu współczesnych dwudziestolatków. Pokazuje ich jako mądrych, odważnych i wrażliwych.
Czytaj także: Seriale, które chcą być jak „Przyjaciele”
Serial „Off Campus” dostępny jest na platformie Prime Video.