1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Ajurweda po europejsku - jak wprowadzić do codzienności elementy hinduskiej wiedzy o życiu?

Ajurweda po europejsku - jak wprowadzić do codzienności elementy hinduskiej wiedzy o życiu?

Naszą współpracę z ajurwedą zacznijmy od lepszego poznania samego siebie, zgodnie ze wskazówkami starohinduskiej wiedzy. A potem wybierzmy z niej to, co okaże się łatwo dostępne. (Fot. iStock)
Naszą współpracę z ajurwedą zacznijmy od lepszego poznania samego siebie, zgodnie ze wskazówkami starohinduskiej wiedzy. A potem wybierzmy z niej to, co okaże się łatwo dostępne. (Fot. iStock)
Hinduska wiedza o życiu, zdrowiu i pięknie ma już ponad 5 tysięcy lat. Odnajdziemy w niej receptury, jak osiągnąć harmonię – trzeba je tylko dostosować do naszych realiów.

Do Europy ajurweda zawitała zaledwie pół wieku temu, dzięki m.in. Beatlesom i ich fascynacji jogą i Indiami, a także ich przywódcy duchowemu – Maharishiemu Maheshowi Yogi. Później została spopularyzowana przez poradniki o życiu i zdrowiu Deepaka Chopry i innych mniej znanych guru przybyłych z Indii. Czy jednak to wystarczyło, by wielowiekowa tradycja przyjęła się w Europie? Czy raczej nie potrafimy stosować się dosłownie do zasad ajurwedy, do zalecanych przez nią diet czy rytuałów – bo nie żyjemy w Indiach?

Wielu Europejczyków czy Amerykanów, traktujących ajurwedę poważnie, a nie jak modny nurt, przeprowadza się do Indii albo stara się „przetłumaczyć” i dostosować pewne jej elementy do realiów zachodniej cywilizacji. I takie podejście ma szansę się sprawdzić. – Nie da się w Europie, w tym w Polsce, żyć ściśle według zasad ajurwedy. Trzeba by kompleksowo zmienić tryb życia, najlepiej przestać pracować na etacie, zrezygnować z połowy obowiązków, a to przecież jest niemożliwe – mówi Jakub Zemła, bioenergoterapeuta.

Bo wbrew potocznej opinii ajurweda to coś więcej niż tylko masaże i kosmetyki. To także praca z oddechem, mantry, joga, zioła, dieta, śpiewy, medytacja. I kiedy znaleźć na to czas?

– Żeby zrozumieć ajurwedę, trzeba zacząć od zmiany sposobu postrzegania życia. Ajurweda zakłada, że oprócz ciała fizycznego, mamy ciało duchowe, energetyczne. Aby zachować na długo zdrowie, aby osiągnąć szczęście, musimy dbać o obie te sfery w równym stopniu. To system holistyczny – dodaje Jakub Zemła.

Naszą współpracę z ajurwedą zacznijmy od lepszego poznania samego siebie, zgodnie ze wskazówkami starohinduskiej wiedzy. A potem wybierzmy z niej to, co okaże się łatwo dostępne.

Na początku jest prana

Pierwszy krok to poznanie swojej „pierwotnej natury”, czyli prakriti. – Jest unikalną mieszanką cech, która sprawia, że od momentu poczęcia jesteśmy całkowicie niepowtarzalni. Stanowimy indywidualnie ukształtowaną, a jednocześnie integralną część wszechświata. Gdy poznamy swoje prakriti, zaczniemy pojmować, jakie cechy składają się na naszą wyjątkowość. Znajomość tych cech daje nam wiedzę, jak w najlepszy sposób dbać o siebie i jak wydobyć z ukrycia swoje unikalne, naturalne piękno – pisze w książce „Ajurweda a uroda. Jak być pięknym” Melanie Sachs, znana działaczka na rzecz zdrowia i urody, dyplomowany doradca do spraw ajurwedy i konsultantka w międzynarodowych organizacjach.

Trzy żywioły

We wszystkim, co istnieje na świecie, przejawia się energia życiowa, zwana w sanskrycie prana. Występuje w postaci pięciu żywiołów: przestrzeni, wiatru, ognia, wody i ziemi. W człowieku te żywioły istnieją jako uzupełniające się trzy siły energetyczne zwane doszami: wata, pitta i kapha.

Pierwsza łączy w sobie żywioły przestrzeni i wiatru oraz odpowiada za wszelkie ruchy w naszym ciele. Pitta to ogień i ziemia – odpowiada za metabolizm, a decydująca o budowie naszego ciała kapha skupia w sobie energie ziemi i wody. To właśnie dosze kierują zarówno funkcjami biologicznymi, jak i psychicznymi.

Każdy ma niepowtarzalną kombinację tych trzech sił, uznawanych za wrodzoną inteligencję ciała. To one mają wpływ na upodobania do tych czy innych smaków, gusty, skłonności do pewnych zachowań, usposobienie, nawet to, w jakim klimacie czujemy się lepiej. Od nich też zależy wygląd zewnętrzny. Każda z dosz posiada określone cechy – np. charakterystyczną dla waty jest suchość, pitty – ciepło, a kaphy – ciężar. Kiedy więc w ciele przeważa element suchy, objawiający się w suchych włosach, suchej skórze czy pękających ustach, to oznacza, że siła wata jest dominująca. Gdy skóra łatwo ulega poparzeniom słonecznym, jest ciepła w dotyku – wtedy silna jest energia pitta. Natomiast gdy mamy skłonność do nadwagi, cellulitu, zatrzymywania wody w organizmie – przeważa kapha. Bardzo rzadko zdarza się, by wszystkie trzy dosze pozostawały w równych proporcjach, tak jak rzadko prakriti wyznacza tylko jedna dosza. Zazwyczaj jedna lub dwie dominują. Każde zaburzenie prakriti wywołuje dolegliwości, a celem ajurwedy jest przywrócenie odpowiednich proporcji pomiędzy doszami.

 
Żeby poznać swoje prakriti, trzeba dokonać samoanalizy swojego życia, upodobań, zwyczajów, diety, budowy ciała i temperamentu. Warto zrobić sobie test, który ułatwi rozpoznanie dominujących w tobie doszy (patrz ramka z podstawowymi cechami charakterystycznymi dla poszczególnych doszy). Może w tym pomóc osoba zajmująca się ajurwedą zawodowo albo – specjalistyczne książki. Jednak ani rozwiązanie testu, ani lektura poradników nie wystarczą, by określić swoje prakriti. Trzeba przede wszystkim uważnie siebie obserwować w różnych momentach życia, porach roku i na bieżąco wyciągać wnioski.

Dobre dla każdego

Pomimo zindywidualizowanych zaleceń, zgodnych z prakriti konkretnej osoby, są też uniwersalne elementy ajurwedy, do których stosować mogą się wszyscy.

Po pierwsze, oddech. – Ma potężną moc, z której nie zdajemy sobie sprawy. Jest pulsem przepływu energii życiowej – prany. Może pobudzić lepiej niż kawa, uspokoić i wyciszyć skuteczniej niż leki nasenne, rozgrzać lub ochłodzić – mówi Jakub Zemła.

Zazwyczaj nie zastanawiamy się nad tym, jak oddychamy, robimy to zbyt płytko i mechanicznie. W ajurwedzie świadome oddychanie nazywa się pranajamą. Najprostsze ćwiczenie, które każdy może samodzielnie przeprowadzić, to oddychać raz jedną, raz drugą dziurką od nosa: wdech jedną, zatrzymanie, wydech drugą, następnie wdech drugą, zatrzymanie, wydech pierwszą itd. Można również ćwiczyć szybkie zmiany w oddychaniu przez jedną, potem drugą dziurkę od nosa. Wystarczy dziesięć takich oddechów. W miarę powtarzania ćwiczenia, nabiera się nawyku pełniejszego i świadomego oddychania.

Bardziej zaawansowanych technik pranajamy należy uczyć się pod kontrolą nauczyciela, by nie doprowadzić się do hiperwentylacji czy nerwicy oddechowej.

Masaże i oczyszczanie

Warto również skorzystać z cyklu masaży ajurwedyjskich dobranych do indywidualnych potrzeb i typu doszy. Należy do nich masaż całego ciała, zwany Abhyanga – przywraca równowagę na poziomie fizycznym, psychicznym i duchowym. Zwykle łączy się go z Shirodharą – masażem olejowym na „trzecie oko”, który przynosi wiele dobroczynnych efektów: poprawia krążenie krwi w mózgu, wzmacnia pamięć i koncentrację, relaksuje, redukuje negatywne emocje, poprawia kondycję skóry głowy i włosów. Pozytywne rezultaty masaży ajurwedyjskich odczuwa się podobno przez wiele miesięcy!

Dla uelastycznienia mięśni i zrelaksowania całego ciała można zapisać się również na jogę i uczęszczać na zajęcia co najmniej dwa razy w tygodniu. To doskonała okazja, żeby ćwiczyć techniki oddechowe, ale także poprzez asany relaksować i energetyzować zarówno ciało, jak i duszę.

Kolejnym krokiem może być terapia Pańća karma, czyli kompleksowe oczyszczanie i rewitalizacja organizmu. Trwa około dwóch tygodni i wymaga wyłączenia się z codziennych obowiązków. Najlepiej więc zafundować sobie urlop z ajurwedą.

Trzy dosze

Najważniejsze cechy (za Melanie Sachs) i wskazówki postępowania

Wata

  •  szczupła budowa ciała o cienkich kościach,
  •  suche włosy, skóra i paznokcie,
  •  myśli, mówi i porusza się szybko,
  •  entuzjastyczny, o żywej wyobraźni, wrażliwy, niezbyt praktyczny,
  •  szybko pojmuje, łatwo zapomina,
  •  skłonny do zmartwień i wahań nastroju,
  •  nie znosi zimna, kocha słońce,
  •  szybko się męczy,
  •  zawsze głodny,
  •  nic w jego życiu nie jest rutyną, kocha podróże i zmiany,
  •  uwielbia chrupiące, słone przekąski,
  • łatwo wydaje pieniądze.
 
 
Pitta
  •  średniej budowy ciała, atletyczny – włosy blond, rude lub przedwcześnie siwe; jasna lub piegowata cera,
  •  przeszywający wzrok, bezpośredniość w mowie,
  •  pewny siebie, odważny, agresywny,
  •  inteligentny, wnikliwy, ambitny,
  •  lider, organizator, idealista,
  •  doskonale planuje, potrafi narzucać sobie dyscyplinę,
  •  ma tendencję do wpadania w gniew i nadmiernego krytycyzmu,
  •  męczy się w silnym upale,
  •  lubi wyzwania fizyczne i umysłowe,
  •  nie lubi opuszczać posiłków, zwłaszcza obiadu; je bardzo dużo,
  •  uwielbia ostre, tłuste potrawy oraz lody,
  •  wydaje pieniądze na luksusowe rzeczy.
Kapha
  •  budowa ciała silna, kanciasta,
  •  egzotyczne, wyraźne rysy, błyszczące włosy,
  •  porusza się z gracją, zrelaksowany,
  •  tolerancyjny, współczujący, lojalny, spokojny,
  •  doskonała pamięć,
  •  może być ociężały, nudny, chciwy i zaborczy,
  •  lubi dużo spać,
  •  nie znosi niewygody,
  •  w pracy solidny,
  •  smakosz,
  •  lubi swoje własne gniazdko,
  •  uwielbia słodkie, lepkie, kremowe smakołyki,
  •  z łatwością zarabia i wydaje pieniądze.
Niezależnie od tego, jaka dosza (lub jakie dosze) dominuje w tobie, wszystkie mają wady i zalety. Ważne, żeby dążyć do zadbania o swoje indywidualne prakriti, bo to właściwa droga do zdrowia, piękna i szczęścia.

Gdy już odkryjesz swoje prakriti, zacznij małymi, ale konsekwentnymi krokami, wprowadzać nowe elementy w życie: zmiany w diecie, zabiegi pielęgnacyjne, sposoby odpoczynku czy relaksu. Ale w taki sposób, który wpisze się w twój styl życia, stopniowo i płynnie a nie poprzez rewolucję.

Kosmetyki ajurwedyjskie

Przywracają skórze równowagę. Tradycyjnie składają się z ziół, kwiatów, naturalnych esencji, olejów i minerałów. Nie zawierają substancji chemicznych, olejów mineralnych, składników produkowanych z benzyny, syntetycznych substancji zapachowych czy składników pochodzenia zwierzęcego, pozyskiwanych przez zabijanie (wykorzystuje się m.in. mleko, śmietankę). Nie są też testowane na zwierzętach. Dopasowuje się je do dominującej doszy, a także aktualnych problemów skóry. Oto podstawowe zasady:

Gdy dominuje dosza wata– wskazane są substancje i preparaty dostosowane do skóry suchej – rozgrzewające, odżywcze i tonizujące.

Gdy dominuje dosza pitta– wybierz substancje i preparaty najlepsze dla skóry tłustej i trądzikowej – ochładzające, oczyszczające i łagodzące.

Gdy dominuje dosza kapha– pomogą substancje i preparaty do skóry normalnej i mieszanej – rozgrzewające, oczyszczające i pobudzające.

Warto przeczytać Melanie Sachs, „Ajurweda a uroda, jak być pięknym”, a-ajurweda.pl, Kraków 2010. 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kuchnia

Ciepłe napoje, które poprawiają nastrój – 3 przepisy

Przyprawy, imbir, gotu kola (która wspomaga pamięć, koncentrację i uspokaja nerwy) – mają wiele cennych właściwości, nie tylko dla naszego zdrowia fizycznego, ale również psychicznego (fot. iStock)
Przyprawy, imbir, gotu kola (która wspomaga pamięć, koncentrację i uspokaja nerwy) – mają wiele cennych właściwości, nie tylko dla naszego zdrowia fizycznego, ale również psychicznego (fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Czy można poczuć się lepiej nie wypijając gorącej czekolady? – A jednak! Karolina i Maciej Szaciłło, autorzy książki „Depresja. Jedzenie, które leczy” podają ajurwedyjskie przepisy na ziołowe i owocowe napary, które korzystnie wpływają na nasze zdrowie i samopoczucie.

Herbatka z gotu kolą, melisą i płatkami róży

Proponowana herbatka pomaga uspokoić rozszalały umysł i sprowadzić go do chwili obecnej. Możesz ją popijać przez cały rok.

Pochodząca z Azji gotu kola (znana również pod nazwą brahmi) jest jednym z najważniejszych ajurwedyjskich ziół. Działa praktycznie na wszystkie tkanki naszego ciała. Odmładza, podnosi poziom energii, poprawia funkcjonowanie mózgu. Pozytywnie działa na układ trawienny, nerwowy i krążenia. W medycynie ajurwedyjskiej jest podstawowym lekiem wzmacniającym komórki nerwowe i komórki mózgu.

Składniki:

  • 400 ml wody
  • 1 łyżka gotu koli (dostępna w sklepach ze zdrową żywnością)
  • 1 łyżka suszonych płatków róży (dostępne w sklepach ze zdrową żywnością i zielarskich)
  • 1 łyżeczka nasion kopru włoskiego
  • 1 łyżeczka suszonej melisy
  • naturalny miód do smaku (do przestudzonej herbatki)
Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło

Wodę doprowadzamy do wrzenia. Zdejmujemy z ognia i wsypujemy wszystkie składniki (za wyjątkiem miodu). Przykrywamy i zostawiamy do zaparzenia przez 10 minut. Przestudzoną herbatkę podajemy z naturalnym miodem.

Rozgrzewająca woda ziołowa

- Takimi wodami raczył nas kucharz w ośrodku ajurwedyjskim w Kerali. Oboje się w nich zakochaliśmy. Nasza woda ziołowa ma na celu przede wszystkim rozgrzanie i poprawienie trawienia – podkreślają autorzy.

Składniki:

  • ½ laski cynamonu cejlońskiego
  • 6 ziarenek zielonego kardamonu
  • 3 goździki
  • 3 plasterki imbiru
  • ¼ łyżeczki kminu rzymskiego
  • ½ l wody
  • ciepła woda do podania (opcjonalnie)
Fot. iStock Fot. iStock

Wodę z przyprawami gotujemy około 15 minut na małym ogniu. Podajemy w takiej formie lub rozcieńczone ciepłą wodą.

Ajurwedyjskie kardake

Kwiaty hibiskusa, choć oczyszczają krew i serce, mają działanie ochładzające – można je jednak wyrównać dodając miód, imbir, czy cynamon.

Składniki:

  • 3 łyżki suszonego hibiskusa
  • ½ laski cynamonu cejlońskiego
  • 4 plasterki imbiru
  • 500 ml wody
  • sok z 1 pomarańczy
  • 1 łyżka naturalnego miodu
Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło

Hibiskus, cynamon, imbir i wodę doprowadzamy do wrzenia. Zdejmujemy z gazu. Napar odstawiamy pod przykryciem na około 10 minut. Dodajemy sok z pomarańczy. Przelewamy do szklanek i słodzimy miodem, kiedy przestygnie.

  1. Styl Życia

Ajurweda na chłody

W zależności od szkoły masaż Abhyanga może wyglądać różnie, ale jedna zasada pozostaje niezmienna: całe ciało musi być porządnie wymasowane olejem sezamowym. (Fot. iStock)
W zależności od szkoły masaż Abhyanga może wyglądać różnie, ale jedna zasada pozostaje niezmienna: całe ciało musi być porządnie wymasowane olejem sezamowym. (Fot. iStock)
Chcesz rozgrzać ciało, a jednocześnie się zrelaksować? Uwolnić od bólu i poczuć przypływ sił witalnych? Wyciszyć umysł i emocje? Wszystko to oferują zabiegi wywodzące się z ajurwedy.

Pewnie słyszałaś o trzech doszach – energiach kształtujących nasze ciała, rozróżnianych przez ajurwedę. W wielu książkach czy na stronach internetowych znajdziesz test, który pomoże ci ustalić, która z nich dominuje w twoim organizmie.  Ale niezależnie od tego, czy twoją konstytucją jest vata, pitta czy kapha, polub olej! Dlaczego? Chociażby dlatego, że równoważy doszę vata, bardzo chwiejną niemal u wszystkich. Negatywnie wpływają na nią takie czynniki, jak stres, pośpiech, nadmierny wysiłek, niedosypianie, chłód, zimne posiłki, używki, nieregularny tryb życia...

– Vata uchodzi za królową dosz. Jeśli jest w równowadze, również pozostałe uzyskują stabilny poziom – tłumaczy Elżbieta Żuk-Widmańska, nauczycielka ajurwedy. – Do tego odpowiada za starzenie się i degenerację organizmu. A krótki masaż głowy, przy użyciu minimalnych ilości oleju, działa odmładzająco.

I właśnie od takiego masażu głowy terapeutka zaczyna zwykle sesję.

Precz z amą!

– Ludzie przychodzą do mnie najczęściej zmęczeni, zestresowani, więc najpierw ułatwiam im się wyciszyć, zostawić za sobą problemy, zabieganie właśnie poprzez masaż. Pomaga też przy bezsenności, depresji, pobudzeniu nerwowym – mówi Żuk-Widmańska.

Taka „przygrywka” odbywa się na siedząco. Ruchy są energiczne, obejmują też barki. Uwaga przenosi się do ciała i można przystąpić do bardziej zaawansowanych działań, do prawdziwego rozgrzania. Choćby do sztandarowego zabiegu ajurwedyjskiego, czyli Abhyangi. Tutaj także główną rolę odgrywa olej sezamowy. I używa się go naprawdę dużo – zwłaszcza dla osób z dominującą vatą.

Ruchy terapeutki są zdecydowane, posuwiste. Do tego dochodzi rytmiczne oklepywanie ciała. W ten sposób porusza się zastałą energię i uwalnia swobodny przepływ prany. – Ten masaż nie może być delikatny, w przeciwnym razie nie spełniłby swojej funkcji – tłumaczy Żuk-Widmańska. Chodzi o oczyszczanie. – Pokarm, który trafia do naszego żołądka, zostaje w procesie trawienia przetworzony na substancje odżywcze oraz odpady. Ale według ajurwedy jest jeszcze trzecia substancja, toksyczna – ama. Podczas gdy na naturalne odpady mamy kanały wydalnicze, lepka, kleista ama odkłada się w tkankach. Dostaje się do krwi, zaczyna podróżować po ciele, gromadzi się w najbardziej osłabionych miejscach. Wywołuje nadciśnienie, bóle stawów, głowy... Żeby pozbyć się amy, trzeba ją niejako zebrać z człowieka i wtłoczyć do układu wydalniczego. Ciepły olej sezamowy, wcierany w ciało, przenika przez wszystkie siedem tkanek, rozpuszcza ją i odrywa. Oczyszczony organizm odżywa – twierdzi terapeutka.

W zależności od szkoły Abhyanga może wyglądać różnie, ale jedna zasada pozostaje niezmienna: całe ciało musi być porządnie wymasowane olejem sezamowym. – Przyjmuje się, że przez 35 minut nie powinno się go zmywać, żeby dotarł w głąb każdej tkanki – mówi Elżbieta Żuk-Widmańska. – Poza rozpuszczeniem toksyn ten masaż daje też rozluźnienie, ulgę przy różnych dolegliwościach bólowych i problemach układu nerwowego. Nawilża całe ciało, zostawia je z uczuciem przyjemnego ciepła. Jedyne przeciwwskazania to rany, nadciśnienie i ciąża.

Fosa i stemple

Rozgrzanie wcale nie musi się kończyć na Abhyandze. Chcesz pójść krok dalej? Pozwolić, by uzdrawiające ciepło popłynęło wzdłuż kręgosłupa? Oto Kati Vasti (kati – kręgosłup, vasti – fosa). Leżysz na brzuchu, już rozgrzana, a terapeuta przykleja ci na plecach wałek z ciasta orkiszowego w kształcie kółka. Do powstałej w ten sposób „miseczki” wlewa ciepły olej sezamowy, czasem z dodatkiem kamforowego.

Ten zabieg ma już inny charakter, jest z kolei bardzo statyczny. Ruch jest wręcz niewskazany – każda zmiana pozycji może zniweczyć misterną konstrukcję. Nieporuszona, kontemplujesz więc ciepło. Na początku temperatura jest wysoka – najlepiej taka na granicy wytrzymałości. Błyskawicznie jednak obniża się, więc terapeuta wybiera łyżką olej i ponownie napełnia „fosę”. – Wraz z wylewanym olejem usuwany jest nadmiar vaty – tłumaczy Elżbieta Żuk-Widmańska. – To skuteczny sposób, żeby się go pozbyć.

Zabieg ten jest świetny na bóle kręgosłupa, dyskopatię, rwę kulszową – zapewnia terapeutka. Leżysz tak 15–20 minut. Albo i 30. W zależności od tego, czego potrzebujesz i ile wytrzymasz w bezruchu. Niewykluczone, że zaśniesz. Potem masz utrzymać ciepło.  Zatem zrezygnuj z ambitnych planów – co najwyżej przygotuj sobie mleko z kurkumą albo wodę z cytryną. I idź do łóżka.

Jeszcze inne możliwości daje masaż sakiewkami (inaczej stemplami), Podi Kizhi (podi – proszek, kizhi – sakiewka). Podstawa to wspomniane (lniane) sakiewki, wypełnione ziołami plus olej sezamowy, choć w niektórych wypadkach stosuje się bardziej skomplikowany wywar, na bazie mleka. Najpierw kładziesz się na brzuch, terapeuta zaczyna masaż od nóg. Nawilża kolejne części ciała, po czym sięga po aromatyczne, ociekające olejem, ciepłe woreczki. Zaczyna stawiać nimi na skórze „stemple”. Rytmicznie, jeden przy drugim. Potem wykonuje nimi koliste ruchy, uciskając. Masaż przynosi ulgę przy bólach mięśni, sztywności stawów czy chronicznych bólach reumatycznych. Usuwa skutki stresu i napięcia. Poprawia krążenie, wspomaga przewodnictwo nerwowe.

Nie tylko ciało

Elżbieta Żuk-Widmańska podkreśla, że każdy zabieg dotyka wszystkich aspektów człowieka: – Piękno zabiegów ajurwedyjskich polega na tym, że wychodzą daleko poza działanie fizyczne.

Jak możesz sama wpłynąć na umysł, stosując zasady ajurwedy? Najprostsza rada dla wszystkich: smaruj się codziennie olejem sezamowym. – Codzienna auto-Abhyanga zapewnia zdrowie i długowieczność. Dobrze pamiętać, że stawy masuje się okrężnymi ruchami, a kości podłużnymi. Że ciało to również stopy, dłonie, twarz, uszy, szyja – wylicza Elżbieta Żuk-Widmańska. – Najlepiej rozpocząć od głowy, tam się wszystko zaczyna.

Elżbieta Żuk-Widmańska terapeutka ajurwedy. Wiedzę i umiejętności zdobywała w Instytucie Jiba Ayurveda w Indiach.

  1. Styl Życia

Co jeść zimą? Spróbuj diety rozgrzewającej

Zimą surowe warzywa zastąp gotowanymi, pieczonymi lub blanszowanymi. (Fot. iStock)
Zimą surowe warzywa zastąp gotowanymi, pieczonymi lub blanszowanymi. (Fot. iStock)
Zimą zapomnij o jogurtach i cytrusach. Postaw na ciepłe i lekkie śniadania, przyprawy oraz gotowane warzywa.

Gdy na zewnątrz robi się zimno, potrzebujesz więcej energii, by utrzymać ciało w odpowiedniej ciepłocie. Dlatego, pokonując pieszo drogę do pracy w mroźną pogodę, spalasz więcej kalorii niż latem przy takim samym wysiłku. Wydawałoby się zatem, że zimą powinnaś chudnąć. Dlaczego tak się nie dzieje? Przyczyną jest sposób odżywiania: – Zimą dużo chętniej sięgamy po produkty ciężkie: tłuste mięso czy kaloryczne sery i często zapominamy o jedzeniu warzyw w odpowiedniej ilości. Poszukując przyjemności w mroźne dni, chodzimy na pitną czekoladę z bitą śmietaną, gorące ciasta i słodkiego grzańca, a to wszystko tuczy – mówi dietetyk Magdalena Makarowska.

O tej porze roku łatwiej też znaleźć wymówkę, by nie uprawiać sportu. Ziąb i wiatr na zewnątrz zniechęcają do joggingu czy nawet szybszych spacerów, nie mówiąc już o pójściu na basen – wyjście na mróz po kąpieli grozi bowiem przeziębieniem.

Co zrobić, by temu przeciwdziałać? Spróbuj typowe jesienno-zimowe ciężkie potrawy zastąpić dobrze skomponowaną dietą rozgrzewającą.

W zgodzie z porą roku

Zasada jest prosta i bardzo stara, bo w medycynie chińskiej czy ajurwedyjskiej znana od tysięcy lat. Gdy na dworze jest sucho i ciepło, powinno się jeść produkty neutralne i wychładzające, kiedy zaś za oknem pojawia się deszcz czy śnieg, a temperatura na zewnątrz jest niższa niż w domu, wskazane są produkty neutralne i rozgrzewające. – Podobny związek można zauważyć między samopoczuciem a termiką produktów. Tak zwanym zmarzluchom nie będą służyły potrawy wychładzające – mówi dietetyk. – Posiłki mają różne właściwości energetyczne, i nie ma to nic wspólnego z ilością kalorii.

Jak wyjaśnia Magdalena Makarowska, produkty spożywcze można podzielić na gorące (rozgrzewają organizm), ciepłe (działają lekko rozgrzewająco), neutralne (wzmacniają energię), chłodne (ochładzają, ale pełnią ważną rolę w powstawaniu krwi i płynów odżywczych ciała) i w końcu zimne (wychładzające). Cytrusy wychładzają, co jest przydatne w klimacie tropikalnym, z którego wywodzą się też jogurty. Te ostatnie pierwotnie spożywano w Azji tylko w kompozycji z mocno rozgrzewającą baraniną. Z kolei zboża są neutralne – dlatego powinny stanowić podstawę naszego żywienia, natomiast większość przypraw ma działanie rozgrzewające i poprawiające trawienie oraz rozpad tłuszczu – można się o tym przekonać, pijąc choćby herbatę z imbirem czy jedząc danie z papryczką chilli.

Co jeść zimą? Praktyczny przewodnik

Dzień rozpocznij od ciepłego napoju. Rozgrzej żołądek herbatą z imbirem lub ciepłą wodą z sokiem z cytryny i miodem.

Zjedz ciepłe śniadanie.
Świetnie sprawdzi się owsianka gotowana na wodzie lub chudym mleku z bakaliami, orzechami i owocami, kasza jaglana z daktylami czy gotowanymi jabłkami lub jajecznica z szynką. Poranny ciepły posiłek nie tylko rozgrzewa, ale też syci o wiele bardziej niż sucha kanapka. Jeśli będziesz miała ochotę na pieczywo – opiecz je w tosterze lub piekarniku.

Do potraw dodawaj rozgrzewające przyprawy:
świeży imbir, kardamon, cynamon, goździki, tymianek, bazylię, kurkumę, rozmaryn. Goździki w herbacie rozgrzewają i pobudzają zmysły, odrobina cynamonu zaś podnosi temperaturę ciała i wzbogaca smak dań zarówno słodkich, jak i ostrych.

Włącz w dietę czosnek i cebulę
– nie tylko rozgrzewają, ale też pełnią rolę naturalnych antybiotyków.

Wychładzające pomidory zostaw na upały.
Surowe warzywa zastąp gotowanymi, pieczonymi lub blanszowanymi. Staraj się je jeść przynajmniej dwa razy dziennie. Nie zapominaj o warzywach strączkowych: czerwonej, zielonej i brązowej soczewicy, cieciorce, fasolce zwykłej, adzuki i mung oraz o grochu.

Wprowadź pełne ziarna zbóż:
ryż naturalny krótko- i długoziarnisty, kaszę jaglaną, orkisz, jęczmień, owies bezłuskowy, kaszę gryczaną i amarantus.

Jedz pieczone lub gotowane owoce,
na przykład jako kompot (niesłodzony!). Owoce są też świetnym dodatkiem do porannej owsianki lub kaszy jaglanej.

Zamień mąkę białą na razową,
jedz pełnoziarniste płatki, makaron i pieczywo.

Unikaj nabiału
– zwłaszcza jogurtów i twarogu, które działają wychładzająco i silnie nawilżająco – a to sprzyja infekcji!

Zadbaj o obecność kwasów wielonienasyconych w swojej diecie.
Znajdują się w olejach roślinnych: sezamowym, słonecznikowym, sojowym, kukurydzianym czy lnianym, a także w rybach morskich oraz orzechach.

Jako przekąski czy desery jedz suszone owoce
(jabłka, gruszki, śliwki, morele, rodzynki, daktyle), owoce na ciepło, różne pestki (dyni, słonecznika, sezam, siemię lniane), migdały i orzechy. Zawierają bardzo dużo makro- i mikroelementów, a także witamin.

  1. Kuchnia

Złota latte z jagodami goji – dla przyjemności, na pamięć i koncentrację

(Fot. Oliver Barth/ Wydawnictwo Zwierciadło)
(Fot. Oliver Barth/ Wydawnictwo Zwierciadło)
Orzeźwiające działanie jagód goji, kurkumy, imbiru i czarnego pieprzu – oto, co oferuje ten napój o delikatnie pikantnej nucie, który wabi złotym kolorem, a ponadto jest niczym bezcenny kruszec dla mózgu.

Wspaniale wspomaga pamięć, chroni przed stanem zapalnym i chorobami, a także poprawia procesy poznawcze. Jeśli masz ochotę na wersję o nieco karmelowym posmaku, dodaj łyżkę cukru kokosowego zamiast stewii.

Umieść wszystkie składniki z wyjątkiem stewii w małym rondelku i doprowadź do delikatnego wrzenia. Gdy płyn będzie gorący, przelej go do blendera i utrzyj do gładkiej, pienistej formy. Domieszaj 8–10 kropli stewii lub tyle, ile trzeba do smaku. Podawaj na ciepło.

Składniki na 2 porcje:

  • 2 szklanki niesłodzonego mleka migdałowego
  • 3 łyżki suszonych jagód goji
  • 3/4 łyżeczki mielonej kurkumy
  • 1/2 łyżeczki mielonego imbiru
  • 1/8 łyżeczki drobno mielonego czarnego pieprzu
  • 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 1 łyżka oleju MCT (jeśli nie masz oleju MCT, możesz go zastąpić olejem kokosowym)
  • 8–10 (lub tyle, ile trzeba do smaku) kropli stewii w płynie

Jagody goji „jagody dobrostanu”

Co to jest: jagody goji – owoce rośliny zwanej kolcowojem chińskim – są od wieków silnie obecne w chińskiej tradycji, zarówno jako środek leczniczy, jak i dodatek kulinarny. So- czyście czerwone, podłużne, suszone owoce można obecnie kupić nie tylko w wszystkich sklepach z azjatycką czy zdrową żywnością, ale nawet w supermarketach. Dzięki naturalnie występującym cukrom przypominają nieco rodzynki.

Jak działają: W niektórych kręgach jagody goji są nazywane „szczęśliwymi jagodami”. Choć na razie nauka nie potwierdziła ich wpływu na nastrój (czyli na zdolności optymalizowania poziomu serotoniny), uczestnicy badań polegających na piciu soku z jagód goji przez 14 dni zauważyli poprawę zarówno na poziomie neurologicznym, jak i psychologicznym, włączając w to odczucie zadowolenia, szczęścia i ogólnego dobrostanu. Inne badania sugerują, że jagody goji mogą być pomocne w poprawie jakości snu, łagodząc jednocześnie stany silnego zmęczenia i stresu. Jeśli o mnie chodzi, obietnica dobrego snu, pomachania ręką na pożegnanie zmęczeniu i mniejszy stres wystarczą, by chcieć sięgnąć po taki specyfik!

Suszone w słońcu jagody goji mają cierpko-słodki smak (przypomina nieco połączenie wiśni, żurawiny, pomidora i rodzynki). (Fot. iStock)Suszone w słońcu jagody goji mają cierpko-słodki smak (przypomina nieco połączenie wiśni, żurawiny, pomidora i rodzynki). (Fot. iStock)

Jednak jagody goji to nie tylko sposób na przywołanie uśmiechu na twarz – mają też silne działanie neuroprotekcyjne, a nawet mogą wzmacniać sprawność umysłu, poprawiać pa- mięć i zdolność uczenia się. Jest w nich niebagatelna porcja ważnych aminokwasów, wita- min (szczególnie witaminy C), minerałów (zwłaszcza żelaza) oraz cała armia przeciwutleniaczy, które zdają się działać korzystnie na zdrowie oczu, a także na cały układ odpornościowy, wspomagając jednocześnie barierę krew-mózg w konfrontacji z ekscytotoksycznością i wszelką inną aktywnością neurotoksyn. Co ciekawe, jedne z najlepiej poznanych związków chemicznych jagód, zwane kompleksem polisacharydowym (LBP), we wstępnych badaniach na zwierzętach wykazały zdolność nie tylko redukowania symptomów choroby Alzheimera (poprzez redukcję umieralności neuronów), lecz także r e g e n e r o w a n i a komórek mózgowych w hipokampie.

Dodatkowe korzyściI: jagody goji wzmacniają układ odpornościowy, działają regenerująco na skórę, wspierają długowieczność, działają prozdrowotnie na oczy, wyostrzają wzrok, podnoszą libido i płodność, działają korzystnie na wątrobę.

Jagody goji w skrócie

  • Wzmacniają pamięć i zdolność uczenia się.
  • Wpływają korzystnie na ogólny dobrostan.
  • Chronią barierę krew-mózg przed ekscytotoksycznością i szkodliwym działaniem innych neurotoksyn.
  • Wspomagają neurogenezę.

Przepis oraz treść pochodzą z książki "Smart Plants. Jak wykorzystać naturalne nootropiki, by usprawnić myślenie, koncentrację i pamięć". Julie Morris Jeśli zmagasz się z utratą koncentracji i pamięci, mgłą mentalną lub stresem – lub jeśli po prostu chcesz poprawić i usprawnić myślenie – ta książka jest dla ciebie.

  1. Zdrowie

Zdrowa dieta na zimę

Zdrowa dieta zimą służy ogrzaniu ciała. Efekt taki dadzą odżywcze i rozgrzewające potrawy. (Fot. iStock)
Zdrowa dieta zimą służy ogrzaniu ciała. Efekt taki dadzą odżywcze i rozgrzewające potrawy. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Zdrowa dieta zimą służy ogrzaniu ciała. Efekt taki dadzą odżywcze i rozgrzewające potrawy. Istotne są nie tylko składniki, ale także sposób przyrządzania. Dla prawidłowego funkcjonowania organizmu zalecam dwa lub trzy ciepłe posiłki dziennie.

Zima to ostatnia pora roku. Zamyka ona swoisty proces, zarówno w przyrodzie, jak i w życiu człowieka. Krótkie dni i długie wieczory, brak słonecznego światła po prostu wymuszają zwolnienie tempa życia. Można powiedzieć, że to czas regeneracji i zbierania sił. Ta pora roku przynosi z sobą również nastrój sprzyjający zadumie i rozmyślaniom nad tym, co ma sens i co jest istotne w życiu. Kto dobrze wykorzysta ten czas, kto potrafi żyć w zgodzie z rytmem pór roku, umie też z powodzeniem zarządzać własnymi siłami. Dlatego zimą tak ważne jest uspokojenie codziennego życia, na przykład poprzez większą dbałości o siebie, o swoje ciało, myśli i działania.

Co jeść zimą?

W zdrowej diecie na zimę ważne są produkty bogate w białko, a więc  rośliny strączkowe: fasole, soczewice, ciecierzycę jak również ryby i owoce morza. Nie trzeba jednak przesadzać z ilością zjadanego białka pochodzącego z produktów zwierzęcych. Polecam dodawać do gotowania kasz czy strączkowych wodorosty, takie jak kombu, wakame czy hijiki, które z jednej strony dostarczą ważne minerały, a z drugiej wpłyną na krótszy czas gotowania.

Rozpoczęcie dnia ciepłym gotowanym śniadaniem zapewni energię i miłe poczucie wewnętrznego ciepła. Produkty z pełnoziarnistych zbóż są najlepsze na początek dnia, ponieważ są wolno trawione i energia uwalnia się stopniowo. Do takich śniadań należy kasza jaglana, płatki owsiane lub jaglane. Najlepiej jak będą one gotowane z dodatkiem cynamonu, imbiru czy kardamonu, np. kasza jaglana gotowana z tymi przyprawami z dodatkiem suszonych owoców i ½ łyżeczki masła klarowanego. Ci, którzy wolą pikantne potrawy zamiast owoców, mogą dodać przyprawy, które lubią np.: imbir, oregano, tymianek, rozmaryn, ostra czerwona papryka. Na zimowe śniadanie  zwolennicy jajecznicy mogą użyć do jej przygotowania jajek „zerówek” oraz masła klarowanego a smak wzbogacić ulubionymi przyprawami oraz pieprzem czy czuszką. Do tego ciemny chleb na zakwasie.

Zasadą zdrowej diety na zimę jest także gotowanie w niższej temperaturze, dłużej i w mniejszej ilości wody. Potrawy mają być gęste i zawiesiste. Wspaniałe są dania jednogarnkowe z roślin strączkowych. Fasolowa, grochówka czy krupnik to znane przykłady z polskiego jadłospisu. Polecane są również długo gotowane zupy na mięsie, jak na przykład rozgrzewający rosół. Z kasz polecam jaglaną, gryczaną, jęczmienną oraz również quinoa i amarantus. Ostatnio jadłam pieczeń z soczewicy i amarantusa z suszoną śliwką. Całość polana była sosem chrzanowym. Pycha!

Warzywa zimowe to przede wszystkim kapusty: biała, czerwona, włoska. Kapusta może być kwaszona lub nie. Warte pamiętać o kwaszonych ogórkach i przyrządzać z nich i zupę ogórkową, i surówki. Ostatnio sama kwasiłam kapustę pekińską. Wyszła lekko ostra, wspaniała ( przepis poniżej). Pozostałe zimowe warzywa to: marchew, seler, pietruszka, burak, rzepa itd. Polecam też seler naciowy, cykorię, jarmuż, koper włoski. Wspaniałe pory, cebule, czosnek, chrzan, imbir goszczą zimą na stołach i pomagają przetrwać różnego rodzaju wahania temperatur. Do tego przyprawy: cynamon, goździki, anyż, jałowiec, ziele angielskie, pieprz oraz suszony majeranek, oregano, tymianek, rozmaryn, jałowiec, papryka itd.

Na przekąskę i na deser można uprażyć sobie orzechy i nasiona. Wzbogacą one także dania obiadowe.
Warto pamiętać, że owoce cytrusowe ochładzają organizm i dla osób, które po zjedzeniu pysznej mandarynki czy pomarańczy poczują chłód lub zimno, spożywanie tych owoców jest niewskazane. Zamiast cytrusów można w zimowy wieczór upiec jabłko z miodem i rodzynkami albo napić się herbaty z odrobiną cynamonu. Herbaty z suszonych malin i owoców jagodowych, z dodatkiem imbiru, miodu  i plasterka cytryny lub pomarańczy zapewnią miłe poczucie ciepła i bezpieczeństwa. Rozgrzewająca jest np. mieszanka lipy, pokrzywy i bzu czarnego, ale też korzeń imbiru pokrojony w plasterki i zalany wrzątkiem. Zimą wspaniale sprawdza się kawa zbożowa z jęczmienia i cykorii.