Czy wolny czas w ogóle istnieje?

Czas to władza, nie rozdawaj swojej. (Fot. iStock)

„Co to jest weekend?” – to pytanie hrabiny Violet Crowley z serialu „Downton Abbey” wciąż jest na czasie. Leciwa arystokratka nie znała tego słowa, bo nigdy nie pracowała. My, pracownicy XXI wieku też powoli zaczynamy o nim zapominać, ale z przepracowania. Amerykańska dziennikarka Brigid Schulte postanowiła sprawdzić, czy czas wolny jeszcze istnieje.

Parę lat temu byłaś tal przemęczona pracą, opieką nad dwójką dzieci i pracami domowymi, że zaczęłaś chorować, cierpieć na bezsenność i zadręczać się poczuciem winy, że za mało czasu spędzasz z rodziną i za mało pracujesz, by być z siebie zadowolona.
Zarówno ja, jak i większość kobiet, z którymi rozmawiałam na potrzeby mojej książki, zawsze miałyśmy poczucie, że trzeba dać radę, że nie masz wyjścia, nie możesz się złamać, bo dźwigasz za dużo na swoich barkach. Ten codzienny stres we mnie narastał i wpływał na moje zdrowie fizyczne i psychiczne. W ciągu dnia nie mogłam opanować obezwładniającego mnie niepokoju, że z czymś nie zdążę, w nocy nie mogłam spać, co dodatkowo zbierało jeszcze emocjonalne i duchowe żniwo.. Dostałam zmian na skórze, przytyłam i byłam wiecznie obrażona na mojego męża za to, że nie poczuwa się do wykonywania prac domowych. Byłam zła na moich przełożonych, którzy chcieli, bym udawała, że nie mam dzieci, bo niewydajność to oznaka słabości, podczas gdy moi koledzy, których partnerki siedziały z dziećmi w domu, pieli się po szczeblach kariery. Wkurzało mnie, że nie ma systemu wsparcia i polityki rodzinnej, która by umożliwiała łączenie pracy z troską i opieką, jaką chcesz dawać swoim dzieciom i bliskim. Byłam zupełnie rozbita i wiedziałam, że inne kobiety też tak mają.
Dlatego warto sobie uświadomić, że w ciągu ostatnich 40 lat zaszły duże społeczne zmiany – na poziomie rodziny, indywidualnych aspiracji i rozwoju społeczeństwa – za którymi nie nadążają struktury zawodowe i społeczne. Jeśli zrozumiemy, że to nie nasza wina, że nie potrafimy pogodzić pracy i życia domowego, to można podjąć kroki, by lepiej tę codzienną żonglerkę wykonywać.

Jeden z badaczy czasu wolnego, z którymi się spotykałaś, wyliczył ci, że średnio w tygodniu masz 30 godzin na relaks. Ja po dokładnych wyliczeniach ledwo znalazłam 7. Czy to my nie widzimy tego czasu wolnego, czy zmieniła się jego definicja?
Eksperci, z którymi rozmawiałam na ten temat, powiedzieliby, że z czasem wolnym jest jak z pięknem w oku patrzącego. Dla jednej osoby prace ogrodowe to cudowny sposób na spędzenie popołudnia, a dla drugiej – ciężka praca. To bardzo subiektywne. Prawdziwy czas wolny składa się z dwóch rzeczy: aktywności, którą sama wybierasz, oraz ilości czasu, jaką chcesz na nią przeznaczyć. Dlatego nie znalazłam w tych 30 godzinach, które zostały mi wyliczone, czasu wolnego. Znalazłam za to dużo przerw – 10 minut tu, 15 minut tam. Specjaliści nazywają to czasem pozostałym między zakończeniem jednej czynności i przed rozpoczęciem następnej. Oczywiście, można go wypełnić czymś pięknym i cudownym, ale my kobiety zazwyczaj zbieramy wtedy zabawki po dzieciach, czyścimy buty albo ścieramy ze stołu.

W książce „Overwhelmed” („Przytłoczeni”) piszesz o tym, że brak czasu na odpoczynek odbierają nam całą radość życia. Na warsztat bierzesz trzy sfery: pracę, dom i relaks.
Zacznijmy od ustalenia priorytetów: co jest nam potrzebne w domu, w pracy i w sferze osobistego rozwoju. W pracy domagajmy się elastyczności swojego grafiku zadań. Jeśli mamy firmę, próbujmy ustalić realistyczne oczekiwania i cele, i trzymajmy się harmonogramu. Czasem jesteśmy własnymi najgorszymi szefami, oskarżając się o nieumiejętność sprostania oczekiwaniom. Kobiety zasługują na życie w sferze publicznej, a mężczyźni – w sferze domowej. Musimy przyznać , że jesteśmy w środku wielkiej społecznej zmiany i zajmie nam chwilę, by to rozpracować.

Ale jak znaleźć odwagę, by porozmawiać z szefem o zmianie trybu pracy na bardziej elastyczny czy namówić pracowników, by nie wysiadywać bezproduktywnie godzin w pracy?
Najpierw bardzo jasno określ swoją pracę, jej zdania, obowiązki, swoją rolę w firmie oraz to, czego potrzebujesz, by twoje życie zawodowe i domowe dobrze działało. Następnie stwórz plan: zastanów się, czy chcesz pracować na część etatu, pracować z domu w niektóre dni czy wychodzić albo przychodzić o określonej godzinie. Potem pokaż swój plan szefowi, bardzo jasno wytłumacz, jak zyska na tym firma oraz inni współpracownicy. Zaproponuj okres próbny, by wdrożyć swój plan w praktykę i sprawdzić, co działa a co nie. Po własnej ocenie zapytaj szefa i współpracowników, co sądzą o zmianie. Ważne, by szef nadal widział twoje zaangażowanie, a współpracownicy nie czuli, że są bardziej obciążeni pracą i że mają twoje wsparcie, choć nie będzie cię cały czas w biurze.

A co z bardziej elastycznym grafikiem prac domowych? W przypadku twoim i twojego męża zaczęło się od terapii.
Nieporozumienia w temacie opieki nad dziećmi i podziale prac domowych to jedno ze źródeł stresu i konfliktów w związkach. Tak się właśnie stało z moim małżeństwem, gdy pojawiły się dzieci. Dlatego warto od samego początku zwracać na to uwagę, rozmawiać o tym, jaka jest wasza wizja związku, co jest dla was ważne, jeśli chodzi o wspólne życie, rodzinę, wasz związek i prowadzenie domu. A potem zobaczyć, co działa, a co nie, co wymaga zmiany, co nie gra, zwłaszcza przy podziale obowiązków. Nie musi być pół na pół, ale powinno być tak, że oboje czujecie się sprawiedliwie potraktowani. Nie ma jednego rozwiązania dobrego dla wszystkich. Co z tego, że np. inni faceci nie robią nic w domu – to twoja rodzina i twój dom.

Kiedy pytam inne matki, czy mają czas dla siebie, zawsze powtarzają, że jest tyle do zrobienia w domu, przy dzieciach, są przytłoczone prozą życia. Od czego zacząć, by zrozumieć, że wysprzątany dom nie jest najważniejszy na świecie?
Nas, kobiet nigdy nie nauczono kultury wolnego czasu. W przeszłości bycie „dobrą kobietą” oznaczało bycie osobą, która jest stale zajęta, zawsze ma coś do zrobienia, zawsze stawia innych na pierwszym miejscu, nigdy nie odpoczywa z nogami w górze. Stąd wciąż tkwi ogromne poczucie winy, gdy robimy sobie wolne, czy odpoczywamy. W wielu badaniach, do których dotarłam, kobiety przyznawały, że czuły, że nie zasługują na odpoczynek, że muszą na niego zapracować, a jedyny sposób, by tak się stało, to zrobić wszystko ze swojej listy zadań. A wiemy, że ta lista nigdy się nie kończy.

Jak przełamać to przekonanie?
Po pierwsze każda z nas musi uświadomić sobie, że nie tyle chodzi o to, by znaleźć czas wolny, ale by pozwolić sobie z tego czasu skorzystać. To wymaga aktu woli i praktyki. Ale im więcej ćwiczysz tym lepsza się stajesz (śmiech). Można umówić się z partnerem na wzajemne fundowanie sobie czasu wolnego. Jeśli twój partner planuje wieczór z kolegami, to zamiast wkurzać się na niego, zgódź się od razu, mówiąc, że dajesz mu ten czas, a sama zaopiekujesz się dziećmi i domem. A że jesteście partnerami, to potem będzie jego kolej na zafundowanie twojego wolnego czasu, podczas gdy on zajmie się dziećmi i domem.

Najtrudniejszą rzeczą dla mnie jako pracującej matki to ponowna nauka zabawy. Nigdy nie myślałam, że mam do niej prawo, że to ważna część naszego życia. Jak ty się nauczyłaś na nowo bawić?
To wciąż proces, na razie nauczyłam się jednej rzeczy, którą wprowadziłam do mojego dnia: codziennie znajduję czas na to, by się wyciszyć i naprawdę pomyśleć albo poczuć głęboko w sobie, czego potrzebuję albo chcę. Niedawno wróciliśmy z wakacji nad morzem, a jadąc na nie byłam mocno przemęczona. Uświadomiłam sobie, że to, czego naprawdę chcę, to czas tylko dla siebie. Bardzo jasno zakomunikowałam to mojemu mężowi i rodzinie. W efekcie rano wstawali i szli na plażę, a ja dawałam sobie godzinę na czytanie, pisanie dziennika i medytację, a potem do nich dołączałam. W ten sposób dawałam mojej duszy to, czego potrzebuje, a potem cieszyłam się towarzystwem rodziny przez resztę dnia.

Nie bywasz już przytłoczona?

Czasem pracuję za dużo i czuję się wtedy przytłoczona i zestresowana, ale niektóre rzeczy zmieniły się na dobre. Na przykład jestem bardziej świadoma jak działają społeczne normy, przyzwyczajenia, pożądane w kapitalistycznym świecie stereotypy – jak ten idealnego pracownika, która ma być bez przerwy zapracowany. A ponieważ już je znam, nie pozwalam, by na mnie działały. Zamiast tego słucham swoich potrzeb. Po drugie, sama ustalam swoje priorytety zawodowe, rodzinne, wybieram przyjaciół, którym bliskie są podobne do moich wartości. Odcinam się od maila i telefonu gdy tego potrzebuję – ostatnio spędziliśmy cały weekend w domu, po prostu czytając. Po trzecie, dzielę się obowiązkami domowymi – z mężem, dziećmi. Trudno zmienić stare nawyki, ale pracujemy nad tym. Po czwarte, codziennie rano ograniczam moją listę zadań do wykonania do jednej rzeczy, którą muszę zrobić, reszta jest w poczekalni.

Udało ci się zacząć szanować swój czas wolny?

Nauczyłam się doceniać, jak ważny jest czas na refleksję, na oddech, na medytację. Na przykład regularnie znajduję czas na bieganie. Staram się spędzać dużo czasu w naturze, czytam też więcej niż kiedyś. Moje dzieci są trochę większe, więc jest mi z tym łatwiej, ale też dzielę z nimi moją pasję. Syn studiuje literaturę angielską, więc dużo rozmawiamy o książkach, o autorach, wymieniamy się lekturami. Czytam z nim, zamiast zamiatać podłogi. Dzięki temu daję przykład mojej córce, która widzi, że ważniejsza dla mnie jako pisarki jest przyjemność czerpana z lektur niż idealnie wysprzątany dom. No i nie jestem przecież jedyną osobą, która powinna ten dom sprzątać. To może być kolej mojego męża, a jeśli on zapomni, to go w tym nie wyręczam, jak kiedyś.

Wydaje się proste

Czasem nie jest, ale życie jest krótkie, dlatego radzę: idź do kina, poczytaj książkę, pobaw się z dziećmi, znajdź czas na drobne i większe radości. Podoba mi się tytuł, który redaktor nadał jednemu z moich rozdziałów: „Pozmywam po śmierci”. Najpierw rób to, co najważniejsze, a to oznacza spędzanie czasu z tymi, których kochasz albo robiąc to, co kochasz.

Co zrobić, by nie dać się przytłoczyć?

  1. Czas to władza, nie rozdawaj swojej.
  2. Wykonywanie satysfakcjonującej pracy, czas spędzany z rodziną, znaczące relacje i przestrzeń na to by zadbać o duszę – to sens dobrego życia.
  3. Odpuść w sobie obraz idealnego pracownika. Dopasuj czas pracy do siebie i namów do tego innych współpracowników.
  4. Praca według twojego planu nie oznacza, że pracujesz mniej – po prostu pracujesz mądrzej i zdrowiej.
  5. Pomyśl, co naprawdę chcesz osiągnąć w życiu i co jest dla ciebie najważniejsze. A potem wypisz swoje cele i realny program ich realizacji, z poszanowaniem potrzeb twoich i twoich bliskich.
  6. Pamiętaj, że twoja codzienna lista zadań nigdy się nie skończy, dlatego selekcjonuj zadania. Codziennie wybierz jedną rzecz, najważniejszą, którą musisz zrobić, reszta może poczekać.
  7. Wyłącz pocztę elektroniczną, kiedy pracujesz, wyłącz smartfona gdy jesteś z rodziną i przyjaciółmi.
  8. W domu ustal na nowo zasady, podziel się domowymi obowiązkami z partnerem, spiszcie umowę, ustalcie harmonogram.
  9. Znajdź swoją własną krainę szczęśliwości. Co znaczy ona dla ciebie? Może to więcej czasu dla siebie, własne hobby, własna firma?
  10. Daj swoim dzieciom czas na robienie niczego, na czas tylko dla nich, nie obarczaj ich dodatkowymi zajęciami pozaszkolnymi, prędzej naucz wspólnego gotowania.
  11. Przed wakacjami naprawdę zastanów się, co chcesz robić podczas urlopu, na czym ci zależy. Wakacje są nie tylko dla dzieci, są też dla ciebie.
  12. Codziennie zrób coś dla siebie: pomilcz ze sobą przez 15 minut, wybierz się na spacer, by zobaczyć zachód słońca, spróbuj czegoś nowego, śpiewaj pod prysznicem. Pomyśl co chcesz zrobić, a co będzie czystą, niedającą korzyści finansowych zabawą. I to zabawą tylko dla ciebie. Przestań mówić, że nie masz czasu i jesteś zbyt zajęty. Znajdź czas. Zamiast zmywania, weź długą kąpiel albo poćwicz jogę.