fbpx

Dzień, który zmienia wszystko

Fot. Grzegorz Czaplicki/ Bulletproof Warsaw

To, że nie masz klasycznego domu, rodziny, nie oznacza, że jesteś gorszy tłumaczy Monika Krzyżanowska, założycielka fundacji „One day”. Pokazuje dzieciom z domów dziecka, że droga, którą przeszły, sprawiła iż są wyjątkowe, wrażliwsze, silniejsze. Ona sama też przeszła tę drogę i , jak mówi, nie zamieniłaby jej na inną.

Miała więcej szczęścia niż inne dzieci z domu dziecka, bo znalazła rodzinę zastępczą. Nie zapomniała jednak o tych, których zostawiła, i już jako dziecko obiecała sobie, że jak podrośnie, będzie im pomagać. Ale musiała zacząć od tego, by zbudować się na nowo.

– Czułam się niechciana, ktoś mnie przecież oddał, więc wedle dziecięcej logiki musiało być ze mną coś nie tak – wspomina Monika Krzyżanowska. – Zwalczenie
poczucia bycia gorszą to coś, z czym zmagam się całe życie ja – i każde dziecko pochodzące z domu dziecka, nazywanego dziś placówka opiekuńczo-wychowawczą.
Przyznaje, że miała szczęście, bo spotkała ludzi, którzy zupełnie bezinteresownie jej pomogli. Zakładając Fundacje „One Day”, marzyła, by stała się ona taka właśnie pomocą i inspiracją dla innych dzieciaków. – Chciałam pokazać, że to, że nie masz klasycznego domu, rodziny, nie oznacza, że jesteś gorszy – tłumaczy Monika. – Rodzina to też przyjaciele, wszyscy, którzy okazują ci zainteresowanie i miłość. Próbuje uświadomić dzieciom z domów dziecka, że z każdej historii może wynikać coś dobrego. Że droga, która przeszły, choć szalenie trudna, sprawiła, że są wyjątkowe, silniejsze, bardziej doświadczone, wrażliwsze.
– Wiem, co mówię, bo to również moja droga. Patrząc z perspektywy czasu, nie zamieniłabym jej na żadną inną.

Dziś Fundacja „One Day” ma pod opieka dzieciaki z 45 placówek rozrzuconych po całej Polsce (od Zawiercia, przez Oborniki Ślaskie, Kutno, Lipnice, Zary, po Zwierzyniec, Nowa Sarzynę i Lubień Kujawski). Celem projektu „Usamodzielnieni” jest ułatwienie im startu w dorosłość.
– Po wyjściu z placówki nasi podopieczni chcą jak najszybciej założyć rodziny i znaleźć pracę – to piękne marzenie i trudne wyzwanie. Często bywa tak, że w okolicy jest tylko jeden zakład bądź szkoła – powiedzmy: hotelarska –—i wszyscy idą tam, gdzie jest praca, nie zastanawiając się, czy się do niej nadają, czy nie. Chcemy im pokazać, że w życiu warto kierować się swoimi talentami, pasjami, by praca dawała radość i satysfakcję – tłumaczy Monika.
W tym celu Fundacja „One Day” – przy współpracy z Kulczyk Foundation – odwiedza domy dziecka wraz z zespołem coachów. Projekt „Usamodzielnieni” zaczyna się od zbadania predyspozycji zawodowych podopiecznych za pomocą testów Gallupa. Tylko w ubiegłym roku fundacja zorganizowała dla 214 dzieci 12 warsztatów, 50 kursów i szkoleń zawodowych (same kursy to wartość 80 tys. zł). Poza tym Monice udało się też nakłonić do współpracy studentów oraz prorektora Janusza Walo, profesora Politechniki Warszawskiej, którzy stworzyli za darmo aplikacje Usamodzielnieni.pl zawierającą zarówno oferty pracy, jak i kreator pisania CV.
Skąd u Moniki ta potrzeba pomagania? Wygląda na to, że była w niej od zawsze. Drobne gesty, takie jak pomoc w sprzątaniu, zakupach dla osób starszych, traktowała od dziecka jako coś naturalnego. –Gdy byłam mała, miałam ulubiony program w telewizji: „I ty możesz zostać Świętym Mikołajem”. Przestali go emitować, gdy skończyłam 18 lat. Wtedy pomyślałam, że teraz kolej na mnie – opowiada. Jak postanowiła, tak zrobiła. Wymyśliła, że szukając nowej pracy – pracowała m.in. jako fryzjerka – zatrudni się tam, gdzie mogłaby zorganizować dla dzieci z domów dziecka wymarzona gwiazdek. –Warszawski klub szukał hostess, był środek sierpnia, wiec nikt o świętach nie myślał, może właśnie dlatego zgodzili się na mój pomysł.
To była praca na drugi etat, późno wracałam do domu, ale obietnica zrealizowania mojego marzenia sprawiła, że się tam zatrudniłam – śmieje się Monika.
W klubie bywało wiele gwiazd, m.in. jej idolka Grażyna Wolszczak. Monika marzyła, by to ona właśnie poprowadziła jej pierwsza gwiazdkę. Jednak gdy próbowała ja o to poprosić, była tak stremowana, że się rozpłakała. –—I wtedy zdarzył się cud, bo Grażyna Wolszczak powiedziała: „Dziecko, zrobię wszystko, co chcesz, tylko nie płacz” – opowiada Monika. Potem dołączyła jeszcze Lidia Popiel.
Obie nie tylko wspierają Fundacje „One Day” do dziś, ale też zasiadają w jej radzie.
W pierwszej gwiazdce, organizowanej jeszcze dla innych fundacji, 11 lat temu, udział wzięło 50 dzieciaków, a rok temu już ponad 500! Pomieściła ich aula Politechniki
Warszawskiej. Gwiazdka odbyła się pod patronatem Rzecznika Praw Dziecka.
Fundacji udało się znaleźć darczyńców, którzy przekazali ponad 550 prezentów – od butów sportowych, przez gry i książki, po wymarzony rower. – Każdy z naszych podopiecznych tworzy listę oraz wpisuje się w tabelkę marzeń, którą udostępniamy na naszej stronie i szukamy darczyńców gotowych spełnić marzenie – tłumaczy Monika.
– Przez cały rok skupiamy się na projekcie „Usamodzielnieni”, nieustannie szukamy nie tylko pracy dla podopiecznych, lecz także darczyńców. Na naszej stronie można wykupić cegiełkę lub zaoferować stałe miesięczne wsparcie, chociażby o wartości 30 zł.
Nazwa Fundacji „One Day” streszcza filozofia Moniki:
– Wierze, że jeden dzień może zmienić wszystko. Mówimy wiec naszym podopiecznym: „Liczy się dziś, które może sprawić, że jutro będzie lepsze”.
Zdjęcia uśmiechniętych dzieciaków i masa pełnych podziękowań, serdecznych listów, które podopieczni przysyłają do fundacji, pokazują, że to prawda. Jeden dzień może zmienić bardzo wiele.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>