fbpx

Jesień w ogrodzie – praca na rabatach

Zbiory owocow
123rf.com

O ile wiosną pracy jest zatrzęsienie i czasem nie wiadomo, w co włożyć ręce, o tyle późne lato i jesień są nieco spokojniejsze. Wolniej rosną chwasty, jest ich mniej, a przycinanie przekwitłych kwiatków nie
jest tak absorbujące. I właściwie można by spokojnie doczekać do następnego sezonu…

Wydawnictwo Zwierciadlo

Jednak nie do końca. Jest parę zabiegów i prac, które warto przeprowadzać. Nie dość, że są pożyteczne, to jeszcze wykonujemy je z myślą o przyszłym roku. Jedne mogą być wyłącznie przyjemnością, inne pozwolą zaoszczędzić nieco grosza na prace w kolejnym sezonie.

Zbieramy i suszymy

To już ostatni dzwonek, by poczynić zapasy roślin do wazonów czy zebrać zioła. Spacery po łąkach i ogrodach pozwolą uzupełnić zbiory lub stworzyć zupełnie nowe z myślą o przyszłym roku. Rośliny najłatwiej i najlepiej zbierać wczesnym rankiem. Koniecznie musimy je potem wysuszyć w odpowiednich warunkach. Najlepsze efekty uzyskamy, wiążąc je w stosunkowo niewielkie pęczki i susząc w przewiewnym, zacienionym miejscu. Słońce powoduje blaknięcie, a przecież zależy nam na tym, by bukiety były jak najpiękniejsze.

Przy okazji zbierania i suszenia roślin podpowiem przyjemny sposób spędzania czasu w ogrodzie. Bardzo ciekawe jest poznawanie zapachów roślin aromatycznych (zawierających naturalne olejki eteryczne i aromaty), jakie wydzielają się podczas ich spalania. Wysuszone i pocięte lub pokruszone fragmenty roślin najlepiej palić w kamiennym naczyniu, używając do tego specjalnych węgielków trybularzowych, kupowanych w sklepach z dewocjonaliami. Do wytwarzania wonnego dymu wykorzystujemy pościnane podczas porządków pędy roślin lub kwiaty i nasiona. Jeśli nie mamy akurat pod ręką kamiennego naczynia, węgielki można zapalić na piasku. Słabiej wysuszone rośliny będą dawać więcej dymu.

Dobra chwila na żywopłot

Zielone ściany w ogrodach są niezwykle pożądane. Skąd to przekonanie? Wystarczy, przejeżdżając przez wsie i miasteczka, sprawdzić, od czego zaczyna się realizacje ogrodów. Właśnie od nich. Najczęściej zresztą, stosując żywotniki, czyli tuje. Zdaję sobie sprawę, że przyczyną tego jest najczęściej cena. A także swoiste poczucie bezpieczeństwa, dyktowane powszechnie panującą opinią, że do tui wszystko pasuje, a ściana zieleni jest tak czy owak. Zgoda, niech będzie, ale może warto zdobyć się na odrobinę szaleństwa i dorzucić tam kilka innych gatunków, które wprowadzą trochę miłego dla oka zamieszania. To również zdrowe dla roślin (bo w rożnorodności siła, jak pamiętamy).

Wydawnictwo Zwierciadlo

W zależności od wybranych gatunków przy sadzeniu powinniśmy zachować odpowiednią odległość. W przypadku niskich żywopłocików, takich „ogrodowych lamówek”,zalecany odstęp między sadzonkami wynosi 10–15 cm, nieco wyższe wymagają odstępu 20–50 cm (zależnie od tego, jak mocno chcemy je ciąć), a żywopłoty nienormowane nawet od 0,5 do 1,5 m.

Sadzić można dwojako: w specjalnie przygotowane dołki (mogą być zaprawione żyzną ziemią) albo w rów wykopany wcześniej – szczególnie kiedy sadzimy gęsto. Moim zdaniem ta druga metoda jest o wiele lepsza. Równe sadzenie można ułatwić sobie, rozciągając sznurek wzdłuż rzędu. Dzięki temu uzyskamy większą pewność, że rzeczywiście sadzimy w linii prostej, co jest szczególnie istotne w przypadku żywopłotów strzyżonych.

Na koniec rzecz dla mnie zawsze straszna – posadzone krzewy skracamy o połowę. Choć serce mnie boli, wiem, że warto, bo wiosną uaktywnią się śpiące pąki i roślina wypuści więcej młodych pędow.

Fragment pochodzi z książki Mai Popielarskiej „Maja w ogrodzie”; książki Mai Popielarskiej do kupienia w naszej księgarni.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze