Jak zmieniają się wzorce męskości na świecie?

Czym jest dzisiaj męskość? Nikt nie podał jeszcze trafnej definicji, ale wiadomo jedno – coś się zmienia. I to na całym świecie. (Fot. iStock)

Czym jest dzisiaj męskość? Temat ten powraca w moich rozmowach z przyjaciółkami. Pojawia się także nieustająco w debacie publicznej. I choć nikt nie podał jeszcze trafnej definicji, to wiadomo jedno – coś się zmienia. I to na całym świecie. Może podpatrując mieszkańców innych krajów, ustalimy, jak ewoluuje się też polski partner i ojciec?

Włosi: mniej agresji, więcej empatii

Ojczyzna macho, ojców chrzestnych i namiętnych kochanków. To własnie na południu Europy, gdzie społeczeństwo od wieków opierało się na patriarchacie, doszło w ostatnich latach do największego kryzysu tradycyjnego modelu męskości. Przeciętny Włoch coraz częściej czuje się niepewny i zdezorientowany – marzy o odzyskaniu męskiej hegemonii. A jego rodaczki są dziś coraz bardziej niezależne – późno wychodzą za mąż i nie zawsze chcą mieć dzieci. Szczególnie uderza to na południu Półwyspu Apenińskiego, od zawsze bardziej przywiązanym do konwenansów. Podkreślają to wszyscy znajomi Włosi. – Różnice kulturowe i społeczne miedzy północą a południem są u nas kolosalne – mówi Emanuele (31 lat), pracujący w strukturach europejskich. – Nie da się więc odpowiedzieć wprost, jak wygląda dzisiaj męskość we Włoszech: to, co jest normą w dużym mieście w jednej części kraju, może stanowić szokującą nowość na wsi położonej kilkaset kilometrów dalej. Ale coś się zmieniło.

Potwierdza to Daniele Gargano, włoski psycholog mieszkający w Polsce. – Męskości w dzisiejszych Włoszech nie da się zdefiniować jednoznacznie, ale z pewnością współczesny styl życia – coraz wygodniejszy i oparty na dobrobycie – sprawił, że włoski mężczyzna jest mniej agresywny, a bardziej empatyczny. Może wykorzystywać to, co zostało mu dane w ramach dziedzictwa kulturowego jego ojczyzny: wrażliwość na piękno czy umiejętność cieszenia się chwilą.

Wartości te coraz rzadziej stawiane są w opozycji do tzw. prawdziwej męskości, która nie musi już być arogancka, brutalna i nieokrzesana. – Dzisiejszy Włoch potrafi być obecnym i uważnym mężem i ojcem. Dzieli z kobietą zarówno przyjemności, jak i obowiązki związane z prowadzeniem domu. Jeszcze 30 lat temu – dopowiada Emanuele – był zwykle jedynym żywicielem rodziny; oczekiwano od niego dobrze rozwijającej się kariery i jasno określonych poglądów politycznych. W czasach młodości moich rodziców chłopcy zaczynali pracować zaraz po skończeniu szkoły; niedługo potem zakładali rodziny. Kobiety rodziły dzieci przed 24. rokiem życia. Dziś z trudem znajdziesz we Włoszech kogoś, kto decyduje się zostać rodzicem przed trzydziestką. Co najważniejsze, zmieniło się nasze podejście do emocjonalności.

Włosi zawsze byli uczuciowi i ekspresywni, jednak nowością jest dla nich danie sobie przyzwolenia na okazywanie słabości. – W wielu włoskich rodzinach od małego uczy się dziś chłopców, że w słabości nie ma nic złego – mówi Emanuele.

Skandynawowie: ojciec na pełny etat

Północna cześć Europy od lat plasuje się w czołówce krajów, gdzie panuje równouprawnienie płci. Niezależność finansowa kobiet czy męskie zaangażowanie w życie rodzinne to zjawiska, które w pierwszej kolejności pojawiły się własnie w Skandynawii. To tu najwcześniej zmieniał się także wzorzec męskości rozumiany jako zestaw cech, takich jak śmiałość, twardość czy bezwzględność. I to stąd prawdopodobnie przyszedł wzorzec współczesnego ojcostwa. – Kiedy pracowałam jako kierowniczka projektu w domu kultury, na porządku dziennym było, że mój szef brał wolne, żeby zawieźć swoje dzieci do ortodonty – a nie jest samotnym ojcem. Inny znajomy, emerytowany policjant, dorabiał przez jakiś czas jako opiekun przedszkolny, co stanowiło ciekawe połączenie dwóch pozornie odmiennych stereotypowo ról – podkreśla Anna Bugaj, kulturoznawczyni i kognitywistka od 2008 r. mieszkająca w Norwegii. Sebastian, trzydziestokilkuletni barista ze Szwecji, nie widzi w tym nic dziwnego: – Oczywiście u nas też działo się to wszystko stopniowo. Pewne zachowania, które dla mojego taty były jeszcze nowością, dla mnie stanowią normę. Nasi dziadkowie uważali, że muszą czasem zagrać z synami w piłkę nożną, ale niekoniecznie budować codzienną emocjonalną bliskość. Ja nie wyobrażam sobie, żeby nie uczestniczyć na bieżąco w życiu moich dzieci. Kiedy spytasz o męskość Szweda po sześćdziesiątce, powie ci, że jest nią zaradność, umiejętność samodzielnego naprawienia samochodu i panowania nad własnymi emocjami. Ja i moi rówieśnicy, także dzięki pracy naszych rodziców, zdefiniujemy ją zupełnie inaczej: jako znajomość i akceptację siebie samego oraz gotowość do dzielenia się odpowiedzialnością życiową z partnerką.

Izraelczycy: ramię w ramię z kobietą

Gdzieś pomiędzy Włochami a Skandynawami umiejscowić należy podejście do sprawy Izraelczyków. Ich postawę obserwuję na przykładzie mojego męża. Wybucha śmiechem, słysząc, że w USA wprowadzono właśnie nakaz montowania przewijaków dla niemowląt w męskich toaletach. W Izraelu od lat wiszą w każdej prawie łazience, bez względu na to, czy oznaczona jest kółkiem, czy trójkątem. – Sporą część dzieciństwa i wczesnej młodości spędziłem w Stanach i widzę, że pewne rzeczy, dla Izraelczyka oczywiste, w krajach zachodnich są rewolucją. Powód? Izrael jest państwem bardzo młodym. Kobiety i mężczyźni budowali je razem kilkadziesiąt lat temu; nie było czasu, by oglądać się na stereotypy. Później kobiety i mężczyźni wspólnie tego państwa bronili, zarówno na froncie (kobiety odbywają w Izraelu obowiązkową służbę wojskowa), jak i w codziennej pracy. W takim środowisku wyrosłem ja i moi rodzice. Ci, którzy chowali się w kibucach, gdzie nie ma prywatnej własności, dodatkowo uczyli się wspólnoty i równości bez względu na zawód, pochodzenie i płeć. Miało to przełożenie na podejście do spraw rodzinnych i domowych.

Z drugiej strony izraelscy mężczyźni dalecy są od zrezygnowania z cech tradycyjnie przypisywanych ich płci, takich jak skłonność do rywalizacji, agresywność. Jak mówi siostra mojego męża, Shira Wollner, kulturoznawczyni i antropolożka, Izraelczycy są z natury bardzo podejrzliwi, stąd wielu z nich manifestuje ogromną, wręcz nienaturalna pewność siebie, która kojarzy się z tradycyjnie pojmowaną męskością – siłą i bezkompromisowością. – Widać jednak tendencję do przejmowania nowego modelu – dodaje.

W stronę równouprawnienia

We wszystkich wypowiedziach moich rozmówców powtarza się kwestia wychowania: pokolenie dzisiejszych 30-latków w naturalny sposób przejęło nowe wzorce. – Nigdy nie czułem, żebym musiał przedefiniować swoją wizję męskości – czy to w domu, czy w pracy, gdzie moja przełożona wielokrotnie okazywała się kobietą. I tak, uprzedzę twoje pytanie, we wszystkich związkach, w których byłem, to ja gotowałem makaron na obiad! – śmieje się Emanuele. Sebastian mówi wprost: – Ciesze się, że nie muszę zastanawiać się, czy jestem męski, czy nie. Mogę być po prostu sobą. Mam jednak świadomość, że sporo zawdzięczam w tej materii rodzicom i żonie.

Czy równouprawnienie płci jest w ich krajach teraźniejszością? W większości domów tak, ale nie we wszystkich sferach.– Zwykle, mówiąc o równouprawnieniu, mamy na myśli zwiększenie praw przyznawanych kobietom. I rzeczywiście, Norwegia na przykład się pod tym względem bardzo wyróżnia, ale równouprawnienie działa tu też w drugą stronę. Jest społecznie akceptowane, a wręcz pożądane, by mężczyźni wykonywali zawody kiedyś uważane za typowo kobiece, jak nauczyciel przedszkolny czy pielęgniarz – mówi Anna Bugaj. I dodaje: – Wydawać by się mogło, że skandynawskim mężczyznom wolno więcej, jeśli chodzi o sferę uczuć i ogólnie pojętej wrażliwości. Jednak, gdy spojrzymy na statystyki samobójstw, okazuje się, że Norwegowie odbierają sobie życie równie często jak mężczyźni w innych krajach i znacznie częściej niż kobiety. Eksperci twierdzą, że mimo zmian i większej otwartości na emocje, mężczyźni nadal czują, że nie mają prawa do słabości i że w związku z tym nie szukają pomocy, gdy dotknie ich depresja. W przeciwieństwie do kobiet, pozostają ze swoimi problemami sami.

Annie przytakuje Daniele Gargano. – To, co z jednej strony jest zjawiskiem pozytywnym – fakt, że męskość nie musi już oznaczać despotyzmu i agresji – z drugiej strony łączy się z zanikiem cech koniecznych do utrzymania równowagi w relacjach międzyludzkich. A mając więcej możliwości, codziennie stoimy przed wyborami, których nie musieli podejmować nasi przodkowie. A to wpływa na umiejętność podejmowania decyzji – obserwuję to jako terapeuta.

Podkreśla, że kluczową rolę w przyszłości odegra wychowanie młodego pokolenia i pokazywanie mu, jak ważne jest zachowanie równowagi w przyjmowaniu nowych modeli. Przede wszystkim jednak – słuchanie samego siebie. „Podstawą szczęścia jest prawda” – przypominam sobie fragment mojego zeszłorocznego wywiadu z Gargano. Mężczyźni nie muszą kopiować wzorców, a w kryzysie wynikającym z zaniku tradycyjnego podziału ról można poszukać swojej drogi.