„Jesteś wyjątkowa”, „Miło tutaj” – słowa mają moc, mogą nas wzmacniać. O projekcie Ullala Urszuli Kaczorowskiej

Urszula Kaczorowska na tle jedynej w swoim rodzaju tapety ze stron książki do chemii. We wszystkich pomieszczeniach, także w otwartej kuchni, są obrazy jej autorstwa, w których koduje ukryty przekaz i bawi się słowami. (Fot. Jakub Pajewski, stylizacja Basia Dereń-Marzec)

Na warszawskiej Ochocie, w starej, nobliwej kamienicy, powstaje projekt, który może coś zmienić w naszym życiu. Urszula Kaczorowska, artystka i menedżerka, stworzyła tu firmę Ullala, której credo jest wiara w pozytywną moc słów.

 

Zapraszam do mojego Labo. Tam przeprowadzimy doświadczenie – mówi na wstępie Urszula Kaczorowska, kiedy ją odwiedzam. Doświadczenie, myślę, to coś zaskakującego. Nie byłam na to przygotowana. Ale co robić, wydaje się, że gospodyni naprawdę na tym zależy. A więc idziemy do Labo, pokoju w głębi, którego centralnym punktem jest imponujące urodą i rozmiarem łóżko. „Proszę się wygodnie położyć. Ale najpierw proszę odchylić kołdrę”, zachęca gospodyni. Posłusznie to robię. I nagle ullala. Wszystko staje się jasne i układa w całość. Prześcieradło zdobi napis: Nice to see you (Miło cię widzieć).

Efekt jest natychmiastowy. Odruchowo się uśmiecham, rozluźniam. Sama jestem zaskoczona, jak to działa. I to właśnie jest pomysł. Słowosztuka. Oddziaływanie na ludzi, na ich samopoczucie za pomocą tekstów i podtekstów napisanych lub wydrukowanych na prześcieradle. To słowa na dobry sen i na początek dnia, na powitanie. Koncept tak prosty, że aż zdumiewający. Jak wyglądałby nasz dzień, gdyby pierwszymi widzianymi i docierającymi do mózgu słowami były: You are so special (Jesteś wyjątkowa), a jak by wyglądała noc, w którą wprowadzałyby napisy: „Delektuj się tym czasem”, „Dobrze mi tu” czy „Miło tutaj”. Autorka rozwija ten koncept, wierząc w siłę pomysłu i magię słów, pozytywny przekaz, jaki kodują. Swojej firmie nadała nazwę Ullala, przenikają się w niej jej imię i francuska eksklamacja wyrażająca podziw i entuzjazm. Prześcieradła z napisami mogą znaleźć swoje miejsce w domach i w hotelach, mogą być prezentem z podtekstem lub życzeniem. Ula uważa, że każdy, kto się odważy poddać doświadczeniu, jakie było moim udziałem, przekona się do jej pomysłu. Po to właśnie powstało Labo.

Prześcieradło z napisem, forma miniaturowa, do przekonania niedowiarków. (Fot. Jakub Pajewski, stylizacja Basia Dereń-Marzec)

Twórczyni firmy Ullala ma w sobie odwagę poszukiwania i umiejętność bawienia się formami oraz słowami. Choć nie zmierzyła się ze studiami na ASP i wybrała zarządzanie i marketing, zawsze uczestniczyła w kulturze i kreatywnie działała. Sama malowała i podziwiała artyzm innych: obrazy i przedmioty. Dzięki pracy w korporacjach, którą ceni za zdobyte doświadczenia i spotkania z ludźmi, doszła do własnej drogi, tej, w którą wyruszyła teraz.

Przedpokój  w mieszkaniu na Starej Ochocie został ozdobiony obrazem Urszuli „Smoking Lea”, poniżej dzieło Piotra Sokołowskiego „Karlica Agata”. (Fot. Jakub Pajewski, stylizacja Basia Dereń-Marzec)
Przedpokój w mieszkaniu na Starej Ochocie został ozdobiony obrazem Urszuli „Smoking Lea”, poniżej dzieło Piotra Sokołowskiego „Karlica Agata”. (Fot. Jakub Pajewski, stylizacja Basia Dereń-Marzec)
Labo do przeprowadzania doświadczeń, oddzielone taflą szkła od korytarza z barokową tapetą. (Fot. Jakub Pajewski, stylizacja Basia Dereń-Marzec)
Labo do przeprowadzania doświadczeń, oddzielone taflą szkła od korytarza z barokową tapetą. (Fot. Jakub Pajewski, stylizacja Basia Dereń-Marzec)

Symbolem zmiany w życiu jest najwyraźniej też nowe mieszkanie. Projektantka marzyła o pofabrycznych przestrzeniach, ale w Warszawie to trudne do zrealizowania, więc na razie ze strychu na Pradze przeniosła się na Ochotę, do zadbanej kamienicy z lat 30. Nową przestrzeń stworzyła zgodnie z przyświecającymi jej zasadami. Na przykład tą, która mówi: Nie niszcz tego, co istnieje, postaraj się to wykorzystać i dać przedmiotom drugie życie. I tak z zastanych w mieszkaniu szafek zbudowała półki na książki, zbyteczny drewniany parapet przerobiła na wygodny, przestawny stolik, do skręconej, grubej konopnej liny dołożyła zwój perforowanego papieru, aby stworzyć lampę, a ścianę w sypialni wykleiła lekko pożółkłymi stronami „Z chemią za pan brat” z lat 60. Wartość dodana tej jedynej w swoim rodzaju tapety to jej pochodzenie, książka od mamy, nauczycielki chemii. Ciemny, niezgrabny korytarz zmienił się w dwie wygodne łazienki wyłożone kafelkami, które wydaje się, że są tu od zawsze. Ściany mieszkania zdobią obrazy: jej własne monochromatyczne i spotkanych w życiu, jak sądzi nieprzypadkowo, artystów. Wszystko to tworzy całość, w której natychmiast czuje się autorski, indywidualny zamysł. To nie wnętrze z katalogu ani precyzyjny projekt architekta, to wyraz osobowości właścicielki.

Czarny fotel to kultowy RM58 zaprojektowany w latach 50. i wprowadzony współcześnie do produkcji przez Vzór. (Fot. Jakub Pajewski, stylizacja Basia Dereń-Marzec)

Urszula Kaczorowska, podobnie jak jej projekt i mieszkanie, zaskakuje połączeniem artystycznej fantazji, realizmu i siły przekonywania. Być może to efekt oddziaływania jednego z haseł, jakie Ullala chce propagować: Dreams come true here.