fbpx

Floating – na czym polega relaksujący „morski” seans

Floating - relaksujący „morski” seans
Floating - relaksujący „morski” seans. (fot. iStock)

Masz dość miejskiego hałasu, presji zewnętrznej i wewnętrznej? Chcesz choć na godzinę całkowicie się odciąć? Podczas seansu floatingu poczujesz się jak na wakacjach nad morzem.

Kładziesz się nago w ciepłej, osolonej wodzie. Nie musisz martwić się, ile ważysz, czy umiesz pływać – sama cię uniesie… Kapsuła floatingowa jest wypełniona wodą na poziomie ok. 30 cm. W przyjaznym, dźwiękoszczelnym środowisku jesteś całkowicie bezpieczna. I sama. Na początku słyszysz dobiegające jakby zza ściany (masz zanurzone uszy) łagodne dźwięki muzyki. Potem wszystko milknie. Leżysz w ciszy i – o ile zdecydujesz się wyłączyć niebieskie światło – również w ciemności. Masz tylko jedno „zadanie” – poddać się. Wtedy ciało rozluźni się na tyle, że przestaniesz je czuć. Wejdziesz w stan nieważkości, lewitacji. Możesz nawet zasnąć. Nic dziwnego, że floating zyskuje coraz więcej zwolenników, można z niego korzystać w wielu ośrodkach SPA. Doceniają go sportowcy i gwiazdy (choćby Nicolas Cage).

Na czym to polega?

Floating (znany również jako terapia REST) zawdzięczamy amerykańskiemu psychiatrze
Johnowi C. Lilly’emu, który w 1954 roku skonstruował komorę do deprywacji sensorycznej. Chciał zbadać, jak będzie zachowywał się mózg przy braku bodźców słuchowych, termicznych i dotykowych. Okazuje się, że podczas seansu lewa półkula spowalnia swoją aktywność, a prawa staje się bardziej aktywna, co pobudza kreatywność, wyobraźnię, intuicję… Jednocześnie półkule ulegają synchronizacji i ogarnia cię spokój.

Wchodząc do kabiny czy kapsuły floatingowej, w dużej mierze zanurzasz się w świat pozazmysłowy. Ciało uwalnia się od odczuć związanych ze wzrokiem i słuchem, z grawitacją i dotykiem. Również z temperaturą, bo zarówno woda, jak i powietrze mają mniej więcej tyle stopni co skóra. Co z tym zrobisz? Możesz skoncentrować się na świecie wewnętrznym. Uciąć sobie drzemkę. Wsłuchać się w rytm własnego oddechu, w bicie serca… Być może na początku umysł nadal będzie próbował się aktywizować – analizować minione zdarzenia, planować. Wreszcie przełączy się na wolniejsze fale – alfa, tetha, z czasem nawet delta. Twój organizm zadba o resztę. Usunie toksyny i kortyzol (hormon stresu), uwolni endorfiny.

Środowisko kabiny czy kapsuły floatingowej sprzyja medytacji. Nie musisz znać żadnej techniki. Chociaż Bogusława Skwierczyńska z warszawskiego ośrodka floatingu Aura Spokoju twierdzi, że osoby praktykujące regularnie medytację czy jogę szybciej osiągają bardzo głęboki relaks. Tak naprawdę najwięcej zależy od naszej umiejętności poddania się. – Z moich obserwacji wynika, że łatwiej się rozluźnić mężczyznom. Niektórzy od razu zasypiają albo wchodzą w półsen – mówi Skwierczyńska.

– Kobiety opierają się, usztywniają głowę, co powoduje napięcie karku. Nie ma przed czym się bronić, wystarczy położyć się swobodnie na wodzie i już. Umiejętności pływackie są bez znaczenia, nie sposób utonąć. Wynika to ze stężenia roztworu używanego w kabinie. Do trzystu litrów wody wsypujemy około pięciuset kilogramów soli Epsom. Ta sól to siarczan magnezu w najczystszej postaci. Ma całkiem niesłony, wręcz gorzki smak i wysoko cenione właściwości. Od wieku stosowana jest z powodzeniem zarówno w medycynie, jak i kosmetyce. Użyta w kabinie floatingowej pozwala stworzyć warunki podobne do tych, jakie panują w Morzu Martwym. Krótko mówiąc: ciało unosi się.

– Jedni zanurzą się bardziej, drudzy mniej – tłumaczy Bogusława Skwierczyńska. – Jedna z klientek przyznała mi się, że kładła się w kabinie na boku, chociaż jest to zabronione. Akurat taką miała wyporność ciała. Inny klient, zajmujący się zawodowo nurkowaniem, twierdził, że żadna woda go nie uniesie. W kabinie doświadczył po raz pierwszy, jak to jest leżeć na wodzie.

Dla kogo i po co?

Korzyści z floatingu jest naprawdę wiele. Zarówno dla ciała, jak i umysłu. Następuje wyciszenie, poprawia się nastrój. W naturalny sposób zagłębiamy się w tu i teraz, w nasz wewnętrzny świat. Regularne korzystanie z floatingu pomaga nawet zredukować objawy depresji i nerwicy. Złagodzić stany lękowe. Uwolnić się od nałogów. Synchronizacja półkul mózgowych sprzyja koncentracji i nauce. W uwolnionym od ciężaru grawitacji ciele krew krąży swobodniej, a stawy, kości i mięśnie regenerują się. Pomaga to złagodzić bóle, choćby reumatyczne. Przyspiesza rekonwalescencję przy różnego rodzaju urazach. Uruchamiają się naturalne samouzdrawiające funkcje organizmu, wzmacnia się układ odpornościowy. Sól tworząca roztwór nie tylko wpływa korzystnie na włosy i skórę (zmiękcza ją, złuszcza, nawilża), ale też działa na ciało energetyzująco. Łagodzi bóle, zmniejsza napięcie mięśniowe i stany zapalne, obniża ciśnienie krwi. Może się okazać cennym remedium przy przeziębieniach, zapaleniu zatok i migrenach.

Floating jest też świetnym uzupełnieniem terapii psychologicznej. – Mieliśmy klientkę, która cierpiała na bezsenność, wreszcie po którejś z kolejnych sesji przespała całą noc – mówi Bogusława Skwierczyńska.

Nie ma cudów, ważna jest regularność: na początku jedna–dwie sesje w tygodniu, potem można zmniejszyć częstotliwość do jednej wizyty miesięcznie. Przy długotrwałym, systematycznym praktykowaniu floatingu godzina w kabinie może nawet zastąpić cztery godziny snu.

Przeciwwskazań do korzystania z tej metody jest naprawdę niewiele. Wśród najważniejszych wymienia się epilepsję, cukrzycę i astmę. Po konsultacji z lekarzem z floatingu mogą korzystać kobiety w ciąży. – W tym roku mieliśmy też maturzystkę, której mama wykupiła kilka godzin przed egzaminami. Sportowcy, którzy nas odwiedzają, szybciej rehabilitują się po kontuzjach, zyskują większą elastyczność mięśni, a dzięki odprężeniu osiągają też lepsze wyniki na boisku. Oczywiście i w tym wypadku warunkiem jest systematyczność – podkreśla Bogusława Skwierczyńska. Dodaje, że floating cieszy się dużym powodzeniem wśród osób pracujących w korporacjach. Wpadają na godzinę, odcinają się od tempa, jakie narzuca praca. Stres rozpuszcza się, wychodzą rozluźnieni.

Przed seansem

  • Nie należy pić alkoholu ani kawy.
  • Jeśli potrzebujesz coś zjeść, zadbaj, żeby posiłek nie był za ciężki.
  • Na dzień przed wizytą lepiej nie wykonywać zabiegów depilacyjnych (występuje ryzyko podrażnienia).
  • Przed wejściem do wody trzeba wziąć prysznic.
  • Czepek? Niepotrzebny. Może utrudniać odprężenie. Zresztą sól Epsom ma dobroczynny wpływ na włosy.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>