Jak dziś planować karierę zawodową

123rf

Jedna sprawa to nasze predyspozycje, druga to konieczność ciągłego uczenia się. Jak planować karierę w niepewnych czasach – radzi socjolog dr Tomasz Sobierajski.
Jest pan doktorem socjologii, pracownikiem naukowym na Uniwersytecie Warszawskim. Gdyby się teraz okazało, że nie może pan pracować w swoim zawodzie, to co by pan zrobił?

Przekwalifikowałbym się. Liczę się z tym, że może tak się zdarzyć, że będę musiał zmienić zawód. Prawdopodobnie musiałbym dokonać kolejnej inwestycji, nauczyć się czegoś albo skorzystać z tego, czego się nauczyłem do tej pory – choćby z doświadczeń ukończenia szkoły psychoterapii. Mógłbym też prowadzić szkolenia z komunikacji interpersonalnej. Może wróciłbym do zawodu head huntera? Zatem sięgnąłbym do tego, co już umiem, ale pierwszą rzeczą, którą na pewno bym zrobił, to zorientowałbym się, jakie są potrzeby rynku. Bo może pomimo że mam określone kwalifikacje i coś już umiem, to nie wystarczy, bym znalazł pracę.

No ale jeśli całe życie marzyliśmy, by realizować się np. jako lekarz, architekt, biolog albo inżynier – mamy teraz robić coś, co nas w ogóle nie interesuje? Albo jest poniżej naszych kwalifikacji?

Najpierw należy zadać sobie pytanie, czy ten zawód był rzeczywiście wymarzony przez nas, a nie np. przez naszych rodziców. Jeśli natomiast rzeczywiście zainwestowaliśmy wszystkie nasze pieniądze, czas i marzenia tylko w jeden zawód, to może się okazać, że byliśmy, mówiąc krótko, bardzo niefrasobliwi.

Albo mało przewidujący. Skąd mogliśmy wiedzieć, jak będzie wyglądał w przyszłości rynek pracy?!

Wciąż jeszcze odwołujemy się do pokolenia naszych rodziców, którym zdarzało się przepracować całe życie w jednej firmie, albo do czasów, gdy my sami dorastaliśmy, szliśmy na studia czy do pierwszej pracy. Te czasy minęły bezpowrotnie, nawet jeżeli komuś uda się przepracować w jednym miejscu 15 czy 20 lat, nie powinien tracić czujności i przygotować się na to, że zakład pracy może zostać zamknięty albo ta technologia, przy pomocy której pracuje, okaże się przestarzała. Tak naprawdę nie ma dziś już zawodów, technologii czy profesji, które są „pewniakami”. To, że skończyliśmy medycynę, nie gwarantuje, że będziemy lekarzami, a po architekturze – architektami. Nie ma żadnej pewności, że tak popularny dzisiaj zawód informatyka będzie jeszcze istniał za 20 lat.

Kilka lat temu doradzano, by się w czymś wyspecjalizować, znaleźć swoją niszę, w której nie ma konkurencji.

Ze ścisłymi specjalizacjami jest tak, jak z wchodzeniem do coraz ciaśniejszego tunelu. On cały czas się zwęża, aż w którymś momencie nie da się już dalej iść, nie można się wyprostować i zrobić żadnego ruchu. Nie można się nawet odwrócić, żeby stamtąd wyjść. Mój przyjaciel, biolog, ma bardzo wąską specjalizację, zrobił karierę w Stanach Zjednoczonych, jest niezwykle cenionym naukowcem, a o zespole, w którym pracuje, mówiło się nawet, że ma szansę na Nagrodę Nobla. Jednak dziedzina, którą się zajmuje, idzie w innym kierunku, badacze są zainteresowani już innymi zjawiskami – i on teraz musi dokonać bardzo wyraźnego zwrotu, zastanawia się, co robić. By zmienić zawód, musiałby włożyć znów ogromny wysiłek i poświęcić kilkanaście lat na zdobycie nowej specjalizacji. To są trudne wybory, zwłaszcza dla ludzi, którzy są pasjonatami swojego zawodu, podporządkowali temu całe życie, więc nie mieli czasu na zdobywanie dodatkowych kwalifikacji, które teraz mogliby wykorzystać, zanim postanowią, co dalej z ich karierą – w rozumieniu drogi zawodowej.

W książce „Doradztwo zawodowe. Uniwersalizm i konceptualizacja” wspomina pan, że do niedawna kariera kojarzona była ze zdobywaniem kolejnych szczebli drabiny, podczas gdy dziś lepiej być jak surfer – umiejętnie utrzymywać się na fali.