Szefowa kontra podwładna

123RF.com

Jeśli jesteś kobietą, to w pracy częściej kierujesz się emocjami niż chłodną oceną sytuacji – mówią psycholodzy. Niezależnie, jakie zajmujesz stanowisko, mieszasz relacje zawodowe z przyjacielskimi.

Kiedy jedna z naszego  zespołu została szefową, atmosfera w firmie drastycznie się popsuła. Magda, jak dawniej, chodziła z nami na lunch, plotkowała o facetach, dzieciach i przystojniakach z zarządu. Ale kiedy wracałyśmy do firmy, zamieniała się w groźną szefową, opieprzała kogo popadnie, a bywało, że wykorzystywała informacje o pracownikach, zdobyte ,,na papierosie”, żeby kogoś udupić – opowiada Iwona, copywriterka w agencji reklamowej. Podobne przykłady można mnożyć.

Według badań przeprowadzonych w 2010 roku przez portal pracuj.pl, wiele osób deklaruje, że gdyby ich przełożoną miała zostać kobieta, natychmiast zaczęłyby rozglądać się za inną pracą. Przy czym ta perspektywa częściej przeraża… same kobiety. Dlaczego?

Bo królowa na tronie, w gustownym kobiecym garniturku, z koroną i berłem, marząca o sztabie oddanych dwórek i dworzan, bywa agresywna i potrafi nie przebierać w środkach. W dodatku jest bardziej krytyczna w stosunku
do kobiet niż mężczyzn. Nie toleruje ładniejszych i mądrzejszych rywalek i często nie kryje w stosunku do nich swojej antypatii. Zdarza się również, że miesza role koleżanki i szefowej.

O zweryfikowanie tych opinii poprosiliśmy trenera rozwoju osobistego Miłosza Brzezińskiego.

Kobieta szef

Chce, żeby w pracy było tak jak w domu. To dlatego, że kobiety od zawsze pracowały w babińcach. Mężczyźni gromadzili się stadnie i pili, udając, że pracują albo polują. A w domu, przy ognisku, ramię w ramię siedziały: matka, córka, wnuczka, babcia, i beztrosko gawędząc, zajmowały się domem, dziećmi, pracą. Dlatego, jak twierdzi Miłosz Brzeziński, szefowe dążą do stworzenia domowej atmosfery w firmie, bo… inaczej nie potrafią. A że w domu nie zawsze jest miło, ciepło i radośnie, bywa, że atmosfera sięga temperatury wrzenia wody – babskie niesnaski przy biurku stają się oczywiste.

Bywa bardziej agresywna.

Są na to namacalne dowody w postaci badań, z których wynika, że kobiety, a zwłaszcza Europejki, są agresywniejsze, i to na wielu frontach. Bierze się to stąd, że kobiety są też bardziej emocjonalne.

– I wiecznie machają pistoletem, zamiast go użyć. Mężczyzna jak już wyjmie broń, to w konkretnym celu, żeby zabić – dodaje Brzeziński. – Facet w pracy skoncentrowany jest tylko na niej i nie zawraca sobie głowy przyjaźniami czy antypatiami, bo to ma niewiele wspólnego z efektywnością.

Miesza role. Potrafi wysłuchać i pocieszyć po rozstaniu, ale chwilę potem nie uzna tego za wystarczający powód, żeby dać dzień wolny. Z drugiej strony, chcąc skrytykować czyjąś pracę, miota się, nie potrafi spojrzeć w oczy.

– Z punktu widzenia biznesu to nie ma żadnego sensu – tłumaczy Miłosz Brzeziński. – Komunikat menedżerski ma być jasny, bez względu na osobiste relacje, jakie łączą szefa z pracownikiem. Po co rozdzielać te role? Jako twoja szefowa powiem ci: ,,Jestem niezadowolona z twojej pracy”, a jako przyjaciółka: ,,Wiesz, kochana, zawaliłaś tę robotę”.

Chce rządzić twardą ręką. Czyli po męsku, bo kobiecy styl zarządzania wciąż ma za krótką tradycję. I choć empatia, pielęgnowanie prywatnych relacji z pracownikami, zwracanie uwagi na kontekst sytuacyjny: ,,Kowalska nawaliła w pracy, ale ma chore dziecko”, mają dla niej znaczenie – od czasu do czasu nachodzi ją refleksja, że takie typowo babskie pobudki nie mieszczą się w stylu dobrego zarządzania. Wtedy potrafi być naprawdę okrutna, przyłożyć z grubej rury i np. powiedzieć: ,,Masz chore dziecko, to zwolnij się z pracy. Swoje prywatne problemy zostawiaj w domu”.

Jej argumenty bywają mało merytoryczne. Mówi: „twój pomysł mi się nie podoba”. Pytasz: „Ale dlaczego? Co jest z nim nie tak?”. „Wiesz, wyobrażałam go sobie inaczej” – odpowiada. „Ale jak?”. „No…, nie tak”.

To typowe odwoływanie się do emocji, zamiast do strony merytorycznej. Szefowa jest z ciebie niezadowolona, nie wiesz dlaczego, nie dostajesz żadnych wskazówek, jak się poprawić. Jedyne, co ci pozostaje, to próbować dalej. Może w końcu wstrzelisz się w jej gust…

Zdaniem Miłosza Brzezińskiego, kobiety na wysokich stanowiskach cierpią na syndrom wzorowej uczennicy. Aby zawodowo znaleźć się w tym miejscu, tzn. na tronie, od dzieciństwa musiały być najlepsze. Dlatego wszystko wiedzą najlepiej i niechętnie oddają kompetencje w ręce pracowników.

,,Chcę być szefową” – to marzenie wielu silnych kobiet. ,,Wybrali mnie, bo jestem najlepsza” – jeśli tak myślisz, to oczywiste, że nie masz zamiaru dzielić się władzą… z nikim.

Częściej się obraża. ,,Po prostu nie chcę z tobą pracować” – to argument, jaki usłyszała od szefowej pewna pracownica, kiedy dostała od niej wypowiedzenie.

– Taka szefowa to typowa kujonka, która dzieciństwo spędziła z nosem w cyferkach, zamiast nawiązywać i zrywać przyjaźnie – przekonuje Miłosz Brzeziński.

Nic dziwnego, że domaga się od pracowników nie tylko szacunku dla jej autorytetu, ale także sympatii. Wszystko bierze do siebie. Mówi: ,,możesz być albo ze mną, albo przeciwko mnie”.

A tymczasem nie ma powodu, by stawiać znak równości między byciem złą koleżanką a nieefektywnym pracownikiem. Brzeziński uważa, że jeśli szefowa wymaga, by ją lubić, powinna cofnąć się do podstawówki i poprosić o zwrot kosztów emocjonalnej edukacji.

 

Kobieta podwładna

Nie tylko szefowe mają problem z oddzielaniem emocji od faktów. Moja znajoma od lat przyjaźni się ze swoją szefową. Odwiedzają się po pracy, razem spędzają wakacje, zwierzają się z problemów. Anka właśnie rozwodzi się z mężem, nie spała kolejną noc. Na naradzie kręci jej się w głowie. Szeptem mówi do szefowej, że źle się czuje i musi wyjść. I słyszy: ,,Nigdzie nie wyjdziesz. Jesteś w pracy”.

– Ja bym wyszedł – bez wahania odpowiada Miłosz Brzeziński. – Praca to nie więzienie. A rola grzecznej dziewczynki nie popłaca. Każdy z nas ma swoją hierarchię wartości, której należy bronić także w pracy. Jeśli uważam, że moje zdrowie, samopoczucie jest dla mnie ważne, staję po swojej stronie – i kiedy się czuję źle, wychodzę. A mój szef, obojętnie na płeć, powinien znać mnie na tyle, żeby wiedzieć, że nie podważam jego autorytetu, nie jestem burzycielem dobrej atmosfery, nie znudziło mi się na zebraniu, tylko mam ważny powód.

Szefowa cię nie lubi? Jesteś pewna, że zbiera punkty na twoją niekorzyść, następne potknięcie i na pewno cię zwolni? Spokojnie, może to tylko twoja spiskowa teoria dziejów. Może po prostu ci się wydaje. Poproś o opinię kogoś obiektywnego, ale nie najlepszą koleżankę, bo ta na pewno stanie po twojej stronie (,,To jędza. Tak ci powiedziała? Szukaj, kochana, nowej roboty”), tylko kogoś, kto jest niezależnym obserwatorem waszych relacji. Opowiedz mu o spotkaniu na dywaniku u szefowej, podziel się swoimi obawami. Być może usłyszysz: ,,Wiesz, ja to widzę inaczej. Ostatnio słyszałem, jak szefowa chwaliła cię do prezesa”. Taka opinia na pewno cię uspokoi, pozwoli złapać dystans, przestaniesz się nakręcać.

Podobnie z  wymyślaniem kolejnych katastroficznych scenariuszy relacji z przełożoną. Jeśli idziesz do niej na rozmowę i z góry wiesz, jaki będzie jej finał: ,,Na pewno do czegoś się przyczepi” – jesteś na przegranej pozycji.

– Zrób coś, na co nie wiesz, jak zareaguje – radzi Brzeziński. – Postaraj wytrącić się ze schematu. Jeśli do tej pory się z nią nie zgadzałaś, teraz zgódź się.

Nie bądź taka pewna, że szefowa wstaje rano i myśli wyłącznie o tym, jak cię dziś pogrążyć, poniżyć czy skrytykować. Jej też bywa trudno, miewa wątpliwości, chciałaby mieć uznanie i autorytet w oczach pracowników. Na szczycie bywa samotnie. Nie bądź ani zbyt grzeczną dziewczynką, ani ofiarą, nad którą pastwi się despotka, ani walczącą heterą, która musi udowodnić, kto silniejszy. Odważnie forsuj swoje pomysły, ale i pozwól szefowej porządzić. Obudź ciekawość na tę relację.               

5 popularnych błędów szefowej

Błąd ,,Królowej Śniegu”, czyli zachowanie sztucznego dystansu wobec pracowników. Kobieta szef często podkreśla różnice między sobą a podwładnymi, dotyczące zdolności i inteligencji, oczywiście na swoją korzyść, buduje nieformalne struktury zależności przy jednoczesnym pomijaniu służbowych relacji. Nie odwzajemnia przejawów sympatii okazywanych przez pracowników, koncentruje się wyłącznie na zadaniach i rozlicza z ich wykonania.

Błąd ,,Sympatycznej kwoki” – szefowa manifestuje swoją nadopiekuńczą postawę wobec wybranych pracowników. Nieświadomie zdarza jej się wyróżniać słabszych, czasami bardziej zdolnych lub przystojniejszych współpracowników. Stosuje różne kryteria i miary do oceniania podwładnych.

Błąd ,,Wściekłej tygrysicy” – kiedy jest wściekła, okazuje negatywne uczucia wobec każdego pracownika, który akurat się pojawi w zasięgu wzroku. Jest mało powściągliwa i niestabilna emocjonalnie, hołduje zasadzie: ,,Co w sercu, to na języku”. Rzadko podejmuje próby ,,obłaskawiania swoich ofiar”, a i to nie gwarantuje, że za jakiś czas ,,wyróżniony” pracownik nie stanie się obiektem jej wściekłych ataków.

Błąd ,,Romantycznego łabędzia” – popełniają menedżerki nadmiernie dbające o własny wizerunek. Szefowa rzadko bywa w firmie, pochłaniają ją obowiązki reprezentacyjne: udział w zebraniach, spotkaniach i rautach – oczywiście robi to dla dobra firmy. Tego typu szefowe to zwykle kobiety bardzo atrakcyjne, dbające o własny wygląd. Ich kontakt z pracownikami jest przelotny i bardzo powierzchowny. Władzę w firmie oddają swoim zastępcom, bo „one są stworzone do wyższych celów”.

Błąd ,,Carycy Katarzyny” – tego typu szefowe stale wykorzystują ludzi w firmie. To także błąd pracowników – ich stereotypowych zachowań, których istotą jest udowadnianie swojej służalczości, czyli ,,oddania” firmie i szefowej. Gdy caryca wychodzi z biura o 19.00 i widzi, że pozostali jeszcze pracują, wyraża swoje uznanie i radość. Pracownicy boją się do niej podejść z prośbą o urlop czy, nie daj Boże, podwyżkę. Carycami często są kobiety, które nie mają rodzin, oraz lubią wykorzystywać ludzi i ich czas. Poza tym potrafią być naprawdę czarujące, jeśli tylko chcą…

Typologię opracował psycholog biznesu, dr Leszek Melibruda