fbpx

Prawdziwe piękno pochodzi z wewnątrz. Musimy tylko być sobą i pozwolić na to innym

Prawdziwe piękno pochodzi z wewnątrz. Musimy tylko być sobą i pozwolić na to innym
Eleni, Grecja, Delfy. Na co dzień Eleni pracuje w prowadzonej przez rodzinę restauracji. Wielkanoc to jedyny dzień w roku, w którym zakłada tradycyjną suknię. (Fot. Mihaela Noroc/ „The Atlas od Beauty”)

Dla mnie piękno oznacza różnorodność. To zupełnie coś innego, niż kładą nam do głowy media. Żeby się przekonać, jak wiele ma twarzy, wystarczy odejść od ekranu komputera czy telewizora i rozejrzeć się dokoła – mówi Mihaela Noroc, fotografka, autorka niezwykłego albumu o kobietach.

Gdy Mihaela dostała swój pierwszy wymarzony aparat, miała 16 lat. Była zbyt nieśmiała, by tak po prostu wyjść na ulicę i fotografować ludzi. Robiła zdjęcia siostrze oraz mamie i tak zaczęła się jej przygoda z portretowaniem kobiet. Potem były studia fotograficzne na uniwersytecie w Bukareszcie, skąd pochodzi. Ale przełomowe okazały się podróże. Włóczyła się z plecakiem po całym świecie, aż w końcu trafiła do Etiopii. Zachwycona mozaiką kultur i tradycji wpadła na pomysł, by połączyć pracę, czyli fotografię, z pasją do podróży. Tak narodził się „The Atlas of Beauty” [Atlas piękna]. 

– Piękno nie ma granic – mówi Mihaela. – Możemy je odnaleźć w Europie czy Afryce, w wiosce czy wieżowcu, w uśmiechu, geście, zmarszczkach czy opowieści. Prawdziwe piękno tkwi w różnorodności. Chciałam pokazać, że różnorodność naszego świata to skarb, a nie powód do konfliktów. 

Wie, o czym mówi, bo fotografowała kobiety na wszystkich kontynentach poza Antarktydą. Wykonała ponad dwa tysiące portretów w ponad 50 krajach, a 500 najlepszych zdjęć znalazło się w albumie. Na początku był to maleńki, kameralny projekt realizowany z jej oszczędności. Dzięki mediom społecznościowym te zdjęcia obiegły cały świat.

Mihaela szukała piękna zarówno w miejscach trudno dostępnych, jak Korea Północna, rubieże Afganistanu czy Tybetu, jak i, wydawałoby się, w oczywistych, np. w Paryżu i Mediolanie. Z każdą ze swoich bohaterek starała się zamienić kilka słów, usłyszeć jej historię. Nie zawsze się to udawało. Tak było chociażby z niezwykłym zdjęciem, które trafiło na okładkę albumu. Mihaela szła o świcie brzegiem Gangesu w Waranasi, wokół setki pielgrzymów szykowały się do rytualnej kąpieli. – Zobaczyłam tę dziewczynę i bez zastanowienia wskoczyłam do rzeki, topiąc przy okazji telefon. Podeszłam do niej, zapytałam o pozwolenie i zrobiłam zdjęcie. Chwilę później ja odeszłam, a dziewczyna kąpała się dalej w Gangesie. To, co mi się udało zatrzymać, to szczerość i jasność jej spojrzenia – opowiada.

Obserwując kobiety na całym świecie, Mihaela uświadomiła sobie, jak wielkiej presji podlegają, by wyglądać i zachowywać się w odpowiedni sposób. Czasem to przymus bycia atrakcyjną, a czasem wręcz przeciwnie – chodzi o to, by zatrzeć wszelkie ślady kobiecości i wyglądać skromnie. – Tymczasem – mówi Mihaela – ideałem jest, by kobiety mogły być wolne w wyrażaniu siebie, bez przymusu wynikającego z obyczajów, norm społecznych, marketingu czy tego, co ogólnie uważane jest za piękne i obowiązujące. Prawdziwe piękno pochodzi z wewnątrz. Musimy nie tylko nauczyć się być sobą, ale też pozwolić na to innym.

Patricia i Rebecca, Szwajcaria, Zurych
– Gdy byłyśmy małe, wszystkie dzieciaki wyśmiewały się z naszych intensywnie rudych włosów. Ale to tylko nas zbliżyło – mówią siostry Patricia i Rebecca. – To właśnie te włosy przyciągnęły moją uwagę na stacji kolejowej w Zurychu – dodaje Mihaela. – Ich kolor wydał mi się magiczny, a tymczasem dowiedziałam się od sióstr, że kiedyś go nie znosiły. 

(Fot. Mihaela Noroc/„The Atlas od Beauty”)

Indianka z Amazonii, Ekwador
– Coraz więcej plemion żyjących w lasach deszczowych Amazonii adaptuje się do nowoczesności, zakładając „zachodnie” ubrania. Dawne tradycje pozostały obecne podczas dni świątecznych.  Tę kobietę sfotografowałam w jej sukni ślubnej – wyjaśnia Mihaela.

(Fot. Mihaela Noroc/„The Atlas od Beauty”)

Anais, Niemcy, Berlin
Matka Anais pochodzi z Mali, ojciec z Francji, a ona sama czuje się zarówno Europejką, jak i Afrykanką. W Mali uważana jest za białą, w Europie z kolei uchodzi za czarną. Może nieco na przekór lubi ubierać się tak, by podkreślać swoje malijskie korzenie. 

(Fot. Mihaela Noroc/„The Atlas od Beauty”)

Caterina i Barbara, Włochy, Mediolan
Caterina zaczęła tańczyć w szkole baletowej, gdy miała trzy lata. Mama Barbara od początku jej kibicowała. Wiedziała też, że w małym miasteczku, z którego pochodzą, szanse na rozwijanie talentów artystycznych córki są niewielkie. Przeprowadziła się więc z Cateriną do Mediolanu, zostawiając syna pod opieką męża. Wszystko po to, by córka mogła spełnić swoje marzenie o zostaniu baleriną i uczyć się tańca w jednej z najlepszych szkół w Europie. – Sztuka wymaga poświęceń. Ale wyobraźcie sobie, jak dziś czuje się Barbara, gdy ogląda córkę tańczącą na deskach słynnej La Scali – dodaje Mihaela.

(Fot. Mihaela Noroc/„The Atlas od Beauty”)

Maria, Gwatemala, Chichicastenango,
Wiele kobiet w jej świecie dźwiga na głowie nie lada ciężar – i to zarówno dosłownie, jak i metaforycznie. Ale robią to z urokiem i pozytywną energią.

(Fot. Mihaela Noroc/„The Atlas od Beauty”)

Ania, Francja, Paryż
Ania urodziła się w Polsce bez prawej nogi. Może dlatego mama porzuciła ją w szpitalu? Ale dziewczynce się poszczęściło – gdy miała 19 miesięcy, adoptowała ją belgijska rodzina, która dała jej piękne dzieciństwo. Ania wychowywała się na farmie wśród zwierząt, razem z przybranym rodzeństwem. Tak jak ona adoptowanym i tak jak ona  niepełnosprawnym. Zawsze uwielbiała sport. Biegała po łąkach, wspinała się na drzewa i złamała niejedną protezę. Jej marzeniem jest wziąć udział w igrzyskach paraolimpijskich. Może wtedy rodzona matka zobaczy ją w telewizji, rozpozna i odnajdzie? Ania nigdy nie winiła jej za to, że ją zostawiła. – Pewnie była biedna, w trudnej sytuacji – tłumaczy i dodaje: – Koniec końców jej decyzja dała mi szansę na piękne życie.

(Fot. Mihaela Noroc/„The Atlas od Beauty”)

Policjantka, Indie, Puszkar
– Gdy przemierzałam kraj za krajem, zawsze cieszył mnie widok kobiet w służbach porządku publicznego – przyznaje Mihaela.

(Fot. Mihaela Noroc/„The Atlas od Beauty”)

Rolniczka, Afganistan
Ta dziewczyna pracowała na polu w jednym z najbardziej odizolowanych regionów świata. Teren Korytarza Wachańskiego obejmuje góry Pamiru, Hindukuszu i Karakorum, sięgające powyżej 6500 m n.p.m. Wojny, które przetoczyły się przez Afganistan, nigdy nie dotarły do wioski dziewczyny, ale zawsze były gdzieś obok, zabierając jej szansę na lepszy byt.

(Fot. Mihaela Noroc/„The Atlas od Beauty”)

Tancerka, Kirgistan, Biszkek
– To zdjęcie zrobiłam na chwilę przed pokazem tradycyjnego tańca w Biszkeku, stolicy i największym mieście Kirgistanu – opowiada Mihaela.

(Fot. Mihaela Noroc/„The Atlas od Beauty”)

Alicia i kurdyjska dziewczynka, Grecja, obóz uchodźców w Idomeni  
Alicia, brytyjska wolontariuszka, trzyma w objęciach kurdyjską dziewczynkę, uciekinierkę z Syrii. – Gdy odwiedziłam obóz dla uchodźców w Idomeni, byłam poruszona relacją pomiędzy wolontariuszami a uchodźcami – opowiada Mihaela. – Ludzie z różnych krajów i kultur udowodnili, że jeśli po obydwu stronach jest otwartość i szacunek, bariery nie istnieją. Spotkałam wielu niesamowitych ludzi, którzy zrezygnowali z wygodnego życia, by pomagać tym, którzy znaleźli się w krytycznej sytuacji. Takie chwile sprawiają, że widzę nadzieję dla świata – mówi Mihaela. 

(Fot. Mihaela Noroc/„The Atlas od Beauty”)

 

Mihaela Norc – fotografka z Rumunii, która kilka lat temu porzuciła dotychczasowe życie i ruszyła w podróż po świecie, by robić zdjęcia kobietom w ich naturalnym otoczeniu.
Mihaela Noroc „The Atlas of Beauty. Women of the world in 500 Portraits”, Penguin Books 2017
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze