fbpx

Żeglowanie – co warto wiedzieć ?

Żeglowanie w Polsce
123rf.com

Nie ma chyba piękniejszego widoku niż żaglówka na wodzie. Zwłaszcza, gdy żagle pracują, a jacht mknie w pełnym przechyle. Za sterem jeszcze przystojny kapitan… ach, rozmarzyłam się.
Podobnie jak ja marzenia mają tysiące ludzi i co ważniejsze, mogą je spełniać, bo żeglowanie jako sposób na rekreację staje się w Polsce coraz bardziej dostępne cenowo. Wystarczy zresztą wyjechać z Warszawy na popularną trasę nr 7 w stronę Gdańska, żeby się przekonać, jak wiele pięknego sprzętu Polacy ciągną na wodę. Dla miłośników żeglugi morskiej najbardziej praktyczne są dwa rozwiązania. Albo czarterowanie jachtu – na ogół w kilka osób, albo fractional ownership. To ostatnie rozwiązanie polega na kupnie udziałów w jachcie w zamian za prawo do jego użytkowania na przykład przez trzy tygodnie w roku.

Na początek warto jednak sprawdzić, czy żeglowanie w ogóle nam odpowiada. Żeby poznać zalety i wady jachtingu, pod żaglami trzeba spędzić co najmniej dziesięć dni. W chwili wyboru rejsu musimy zdecydować, czy chcemy być tylko turystami, czy dołączamy do załogi i świadomie bierzemy na siebie obowiązki. Ile i jakie, to już zupełnie inna historia. Najgorzej jest wtedy, gdy oczekujemy, że będziemy obsługiwani, a na miejscu okazuje się, że sami musimy pełnić wachty, sprzątać i gotować.

Na użytek tego tekstu przyjmijmy, że nie mamy wprawdzie doświadczenia w żeglowaniu, ale chcemy być załogantem. Weźmy ze sobą kilka par butów – prawdopodobieństwo zamoczenia jest duże. Najlepiej na gumowej podeszwie. Odpadają klapki, które słabo się trzymają nogi. Z całą pewnością rozstaniemy się z nimi przy pierwszym schodzeniu z trapu. Z tego samego powodu okulary musimy mieć na gumce lub rzemyku. Rzeczy pakujemy w worki i dopiero potem do toreb czy plecaków. Dobrze jest mieć ze sobą rękawiczki (np. rowerowe ze skórzanym spodem, bez palców). Będą nam potrzebne przy zwrotach, zwłaszcza jeśli nie chcemy zniszczyć sobie rąk. Pamiętajmy również, że na wodzie inaczej operuje słońce. Zawsze smarujmy się balsamem z filtrem, ramiona osłaniajmy np. pareo, a twarz czapką z daszkiem.

Na jachcie musi panować porządek, to wymóg nie tylko estetyki, ale i bezpieczeństwa żeglowania. My sami musimy pamiętać o tym, żeby – zwłaszcza przy przechyle – trzymać się elementów stałych, nie wychylać się, jeśli nie jesteśmy przypięci specjalnymi pasami, i nie opierać się o reling.

Doświadczenia białego szkwału na Mazurach pokazały, że z wodą nie ma żartów. Jeśli więc nie jesteśmy pewni swoich umiejętności pływackich, to nie rozstawajmy się kapokiem. Nie pijmy na pokładzie jachtu alkoholu, uważajmy na to, jak schodzimy i wchodzimy na jacht – zwłaszcza od rufy, gdzie jest silnik. Nauczmy się na początku dobrych nawyków, żebyśmy nie przycinali sobie palców przy knagowaniu i nie plątali się w liny cumownicze.

Zapoznajmy się z żeglarską etykietą. Zanim postawimy stopę na pokładzie, zapytajmy kapitana o pozwolenie. To bardzo ważne. Poza tym pamiętajmy, że na jachcie nie wolno gwizdać, krzyczeć bez potrzeby i podważać decyzji kapitana. Mijający się żeglarze, pozdrawiają się wzajemnie.

Bardzo ważne jest również zachowanie w porcie. W wielu marinach istnieją ograniczenia w używaniu żagli, chociaż żeglarze – co tu kryć – lubią popisać się efektownym manewrem.

Jeśli decydujemy się na zacumowanie nie w porcie, a na dziko, to pamiętajmy o poszanowaniu przyrody i innych turystów. – Pływam od trzydziestu lat i różnica jest taka, że kiedyś jak cumowałem przy brzegu i dopływał drugi jacht, to cumował pięćdziesiąt metrów dalej i jeszcze żeglarz przychodził zapytać, czy mi nie będzie przeszkadzał, a teraz w podobnej sytuacji obija się o moją łódkę i nawet mu nie przyjdzie do głowy, żeby przeprosić. Zmieniły się obyczaje i to wcale nie jest dobrze – mówi Waldemar Kownacki, aktor Teatru Narodowego, kapitan żeglugi morskiej, miłośnik Mazur.

?>