Wygodnie i prosto, nowocześnie i stylowo – spójny eklektyzm Anny Białobrzewskiej

Połączenie wygodnego z prostym, nowoczesnego ze stylowym – to spójny eklektyzm Anny Białobrzewskiej. Zdjęcie: Jakub Pajewski

Projektowanie wnętrz wymaga umiejętności architekta i wyczucia psychologa. Anna Białobrzewska, projektantka z Warszawy, stworzyła swój styl. odnajdą się w nim ci, którzy cenią naturalność i prostotę.

Ze starego zdjęcia spoglądają dwie uśmiechnięte dziewczynki. Za nimi stoi prosty drewniany regał i wiją się zielone pnącza. Jedna z dziewczynek to Ania. Dziś Anna Białobrzewska. W dorosłym życiu, w tym, w którym została architektką i projektantką wnętrz, upodobanie do drewna i zieleni nadal jej towarzyszy.

Anna Białobrzewska w swoim mieszkaniu, (Zdjęcie: Jakub Pajewski)

Po studiach pracowała w dużym biurze architektonicznym, a dziś ze swoim partnerem Tomaszem prowadzi firmę in architekci. „Zajmuję się projektowaniem wnętrz o różnym charakterze, biur i mieszkań, najchętniej takich, które szanują ducha miejsca”, mówi. Jej styl jest szlachetnie nieprzeładowany, naturalny i spokojny. Jest w nim świadomy wybór nielicznych efektownych detali i szacunek dla tego, co stare: drewnianych, skrzynkowych okien, kaflowych pieców, mebli z lat 60. i 70., żeliwnych kaloryferów. Z połączenia wygodnego z prostym i nowoczesnego ze stylowym powstaje wielkomiejski styl z początku XXI wieku, spójny i oszczędny w formie eklektyzm.

 

Białe ściany i lampy, rozbielone powierzchnie szafek i podłogi, nieliczne kolorowe detale: harmonia doskonała. Zdjęcie: Jakub Pajewski
Dwie figurki z kolekcji z Ćmielowa: słynna Sudanka i Antylopa Gnu. Po lewej: Anna Białobrzewska w swojej kuchni: idealne tło dla codzienności tworzą szafki z drewnianego bielonego dębu i blat z kwarcytu. Zdjęcie: Jakub Pajewski
Lampa Gniazdo własnego projektu – z patyków zebranych nad Bałtykiem – i grafiki Tomka Boczki. 4. Drewniana ściana to dzieło dziadka Ani, wszystkie krzesła są z odzysku. Zdjęcie: Jakub Pajewski
Przedmioty nie są tu przypadkowe – filiżanka do espresso firmy Fenek i pamiątkowa butelka po włoskiej oranżadzie. Zdjęcie: Jakub Pajewski
Wisząca ozdoba Life & Thread marki Flensted Mobiles otoczona zielenią. Zdjęcie: Jakub Pajewski

Czy umiałaby zaprojektować wnętrze, które by jej się nie podobało? Barokowe, efekciarskie? „Nie, chyba nie”, odpowiada Anna. Ale taki problem w jej pracy się nie pojawia. Tych, którzy chcą jej powierzyć własne mieszkanie, uwiódł styl, jaki nadała swoim wcześniejszym realizacjom. Te są zawsze najbardziej precyzyjną i najlepszą wizytówką. Chętnych do zatrudnienia projektantów wnętrz jest coraz więcej. Coraz powszechniejsza staje się świadomość, że projektant będzie od nich skuteczniejszy, a remont, który on nadzoruje, tańszy. Trzeba tylko zaufać. „Moja praca – mówi Anna – jest gdzieś na styku psychologii, sztuki i techniki. Wszystkie składowe są ważne. Od kiedy istnieje Pinterest, zadanie jest łatwiejsze – śmieje się projektantka – ale nadal trzeba umieć delikatnie przekroczyć granicę intymności. Nie tylko zrozumieć praktyczne potrzeby, lecz także dostrzec prawdziwe upodobania i wysłuchać zwierzeń”.

Miejsce pracy ukryte w ścianie szaf w sypialni. Krzesło to chromowany Thonet, a fotel – stary Fameg. Zdjęcie: Jakub Pajewski

Estetyczną tożsamość i spójność jej własnemu mieszkaniu w starej kamienicy na warszawskiej Ochocie nadają jasne drewno i zielone rośliny: paprotki, fikusy, grubosz, zwany drzewkiem szczęścia. Zdobią je zaskakujące lampy własnego projektu i klasyczne figurki z Ćmielowa. Choć to estetyka całkiem inna niż w domu dzieciństwa w Ostrołęce i w warsztacie stolarskim dziadka, jednak drewno, ceramika i rośliny pozostały bliskie Annie Białobrzewskiej. Dają jej poczucie bezpieczeństwa, a o to przecież w domu chodzi.

Anna Białobrzewska architektka, projektantka wnętrz. Razem z Tomaszem Boczką tworzą studio projektowe in architekci. Mama Stefanii i Heleny.

Zdjęcia Jakub Pajewski
Stylizacja Basia Dereń-Marzec