1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Materiał partnera
  4. >
  5. Jak wybrać najlepszą kawę? Na co zwrócić uwagę podczas kupna?

Jak wybrać najlepszą kawę? Na co zwrócić uwagę podczas kupna?

(Fot. materiały partnera)
(Fot. materiały partnera)
Dziś chyba nikt z nas nie wyobraża sobie aktywnego dnia bez pobudzającej filiżanki kawy. Pijemy ją w różnych odsłonach – z ekspresu, po turecku, parzoną, rozpuszczalną, z dodatkami lub bez. Różne są też doznania smakowe pod względem kwasowości i goryczki, co warunkuje blend odmian. Na co zwrócić uwagę przy zakupie kawy?

Skąd pochodzi kawa?

Kawa, a raczej ziarna rośliny o nazwie kawowiec, w celach spożywczych zaczęły być wykorzystywane dopiero około VIII wieku. Z tego okresu pochodzą pierwsze wzmianki na temat pobudzającego działania kawy.

Według doniesień nazwa aromatycznego naparu wzięła się od jednej z prowincji w Etiopii o podobnie brzmiącej nazwie Kaffa. Zanim jednak kawa trafiła do Europy, ogromną popularność zyskała w krajach arabskich, gdzie słowo kahve lub qahwa w wolnym tłumaczeniu oznacza „odpędzać sen”.

Największe plantacje kawy znajdują się w Brazylii, Etiopii, Kolumbii, Wietnamie oraz Indonezji. W tamtych rejonach są też odpowiednie warunki klimatyczne do wzrostu i dojrzewania owoców kawowca. Kawowiec najlepiej rośnie na terenach, gdzie panują warunki tropikalne i deszcze pojawiają się w przeciągu całego roku. Roślina okres wzrostu i kwitnienia przechodzi w tym samym czasie, w związku z tym na jednej gałązce można zobaczyć zarówno kwiaty, jak i owoce. Ziarno kawy jest otoczone pergaminową łuską i składa się z dwóch bardzo podobnych części.

Teren upraw sięga rozmiarów 10 mln hektarów. Roczne spożycie kawy szacowane jest na 8 milionów ton. Przekłada się to na wypitych 2 miliardy filiżanek na całym świecie. Dane te dają podstawę do wysnucia wniosku, iż kawa jest prawdopodobnie najchętniej spożywanym naparem, bez względu na szerokość geograficzną. Ceniona nie tylko za właściwości organoleptyczne, charakterystyczną goryczkę i ciepły aromat, ale przede wszystkim za działanie pobudzające, za co odpowiedzialna jest zawarta w kawie kofeina.

Jakie są rodzaje kawy?

Najpopularniejsze i najczęściej wykorzystywane w celach przemysłowych gatunki to Arabica i Robusta.
  •     Kawa arabica – czym się charakteryzuje?
Uprawa kawy arabica zajmuje około 75% wszystkich plantacji. Najlepiej rośnie na terenach o wulkanicznym podłożu, stromych zboczach od 900 do 1900 m n.p.m.

Jest to gatunek bardziej wrażliwy na niesprzyjające warunki atmosferyczne, przede wszystkim upały. Dodatkowo mniej odporny na działanie szkodników i czynników chorobotwórczych. Ziarna kawy zbierane ręcznie, są znacznie lepsze w smaku, niż te zbierane mechaniczne, jednak proces ten wymaga delikatności, co wpływa na cenę kawy.

Kawa arabica daje łagodny smak, niższą kwasowość oraz zawiera mniej kofeiny niż kawa robusta.

  •     Kawa robusta – cechy gatunku.
W przypadku tego gatunku, warunki wzrostu nie są tak istotne. Robusta jest też bardziej odporna na działanie szkodników. Krzewy dają więcej ziaren, co wpływa na produktywność tej odmiany. Robusta jednak ma mniej pożądane przez konsumentów właściwości organoleptyczne. Jest gorsza w smaku, posiada wyższą kwasowość oraz prawie dwukrotnie przewyższa arabikę co do zawartości kofeiny.

Jak wybrać dobrą kawę?

Zanim podejmiemy decyzję o zakupie kawy, warto wiedzieć, jakie są rodzaje kawy, a co za tym idzie właściwości danego gatunku. Bardzo często spotyka się blendy, czyli pomieszane gatunki kaw w celu otrzymania określonych właściwości naparu.

Ważną rolę w kwestii finalnych doznań organoleptycznych będzie też odgrywał proces palenia i mielenia kawy. Przed wypalaniem ziarna kawy są zielone i nie posiadają żadnego smaku ani aromatu. Wszystkie pożądane cechy kawy są uwalniane poprzez proces palenia.

  •     Palenie jasne – daje najłagodniejszą kawę o niskim poziomie goryczy i lekkiej kwasowości.
  •     Palenie średnie – daje właściwy balans pomiędzy kwasowością, a charakterystyczną dla kawy goryczą. Najczęściej stosowany rodzaj palenia kawy, gdyż trafia w gusta większości konsumentów.
  •     Palenie ciemne – wydobywa mocny smak, goryczkowaty smak kawy.

Jak zmielić kawę?

Stopień zmielenia kawy zależy od sposobu parzenia.
  •     Drobno zmielona kawa sprawdzi się podczas przygotowywania naparu w ekspresie ciśnieniowym.
  •     Średni poziom mielenia będzie najlepszy do tradycyjnego sposobu parzenia kawy.
  •     Grubo mielona kawa będzie odpowiednia do przygotowania naparu w ekspresie przelewowym.
Bez wątpienia kawa jest najczęściej spożywanym napojem na świecie. Kawiarnie są popularnym, niezobowiązującym miejscem spotkań, a zaproszenie „na kawę” jest zawsze dobrym pretekstem, aby się ponownie zobaczyć. Warto również proponować swoim gościom najwyższej jakości produkty. Kawa Roberta Lewandowskiego dostępna w sklepie Foods by Ann, na pewno należy właśnie do takich specjałów. Przetestuj ten niesamowity smak i przekonaj się o prawdziwej jakości kawy.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kuchnia

Czy wybór kawy do ekspresu ma znaczenie? Dowiedz się, na co zwrócić uwagę

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Ekspres do kawy to ważny zakup dla każdego kawosza, dlatego wybór odpowiedniego zwykle poprzedzony jest obszernym researchem. Kiedy ekspres w końcu stanie na kuchennym blacie, oczekujemy, że wzniesie kawowe doznania na nowy poziom. Żeby tak się stało, potrzebujemy jeszcze dwóch niezmiernie ważnych czynników: dobrego młynka (ale to temat na odrębny tekst) oraz… kawy! Jeśli zastanawiasz się, jaką kawę wybrać do ekspresu oraz czy to w ogóle ma znaczenie, ten artykuł powinien rozwiać wszelkie wątpliwości.

Jaki ekspres, taka kawa!

Po pierwsze, wybór kawy należy uzależnić od typu ekspresu, jaki posiadamy. Do ekspresów przelewowych, takich jak np. Moccamaster, zwykle najlepiej sprawdzą się kawy dedykowane do metod przelewowych, czyli o jasnym stopniu wypalenia (z pewnymi wyjątkami, o których później). Do ekspresów ciśnieniowych warto wybrać kawy dedykowane do espresso, czyli te o średnim i ciemniejszym stopniu wypalenia. Informacje o stopniu wypalenia kawy znajdziemy w opisie kawy, a jeśli robimy zakupy w sklepie internetowym, takim jak np. coffeedesk.pl, kawy podzielone są na kategorie w zależności od przeznaczenia. Łatwo więc znajdziemy zestaw kaw, spośród których swobodnie możemy wybierać.

Espresso i przelew – czym się różnią?

Espresso parzy się przepuszczając gorącą wodę pod bardzo wysokim ciśnieniem przez kolbę z drobno zmieloną kawą. Kontakt wody z kawą jest krótki, a powstały napój ma małą objętość i dużą intensywność. W małej filiżance kryje się mnóstwo aromatów – espresso powinno być subtelnie słodkie i mieć łagodną kwasowość.

Kawa parzona metodą przelewową powstaje poprzez zalewanie zmielonych ziaren gorącą wodą i przesączanie przez papierowy filtr. Dłuższy kontakt kawy z wodą sprawia, że przelew charakteryzuje się wyższą zawartością kofeiny. Powstały napar jest delikatny, a w procesie ekstrakcji wyczuwalne stają się smaki i aromaty owoców (także cytrusów), kwiatów lub słodyczy.

Profil smakowy

Następny krok to wybór profilu smakowego, który najbardziej nam odpowiada. Odmiana, region, metoda obróbki – to tylko niektóre czynniki, które mają wpływ na smak kawy w filiżance. Przed amatorem kawy otwiera się w tym miejscu całe spektrum możliwości próbowania i eksperymentowania. Jeśli jednak, przynajmniej na początku, nie chcecie zagłębiać się w te zmienne aż tak mocno, przygotowaliśmy dla Was kilka sprawdzonych typów.

Kawa do ekspresu przelewowego

Brazylia

W kawach z Brazylii przeznaczonych do tej metody parzenia można się spodziewać przyjemnej, czekoladowej słodyczy, posmaku orzechów czy karmelu, z niewielkim dodatkiem czerwonych, słodkich, suszonych owoców. Takie kawy dobrze skomponują się z odrobiną mleka.

Etiopia

Kawa z tego regionu to w przelewie przyjemne cytrusowo-herbaciane nuty. To świetny wybór dla osób, które szukają w kawie bardziej owocowych smaków. Marka, na którą warto zwrócić uwagę, to na pewno Johan&Nystrom.

Kawa do ekspresu ciśnieniowego

Włoska klasyka

Marka Arcaffe oferuje kawy, które świetnie nadadzą się na początek. Te kawy to najczęściej mieszanki wielu arabik (kaw z różnych regionów) speciality oraz domieszka dobrej jakościowo robusty. Efekt to balans i lekka kwasowość w smaku, ale dzięki robuście nadal mamy sporo goryczy i piękną cremę.

Przebieraj w smakach!

Kiedy już opanuje się podstawy kawowych smaków, a przede wszystkim rozpozna swoje preferencje, wybór ziaren staje się niesamowicie przyjemną czynnością. Każdy wybór otwiera przed nami zupełnie nowe oblicze znanego napoju. Nie pozostaje nam więc nic innego, niż zachęcić Was do rozpoczęcia tej przygody!

  1. Styl Życia

Szczęście po brytyjsku – siła małych przyjemności

Dla Brytyjczyków regularne wizyty w pubie są niezwykle istotnym czynnikiem scalającym lokalną społeczność i umacniającym poczucie przynależności, które przekłada się na zadowolenie z życia. Zdjęcie sprzed spowodowanego pandemią lockdownu. (Fot. iStock)
Dla Brytyjczyków regularne wizyty w pubie są niezwykle istotnym czynnikiem scalającym lokalną społeczność i umacniającym poczucie przynależności, które przekłada się na zadowolenie z życia. Zdjęcie sprzed spowodowanego pandemią lockdownu. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Dla Anglików szczęście tkwi w szczegółach: spacerze z psem, keksie z marmoladą, pogawędce o deszczu i jajkach na miękko. Koniecznie ze złocistą grzanką. 

Cecil John Rhodes, XIX-wieczny brytyjski polityk i przedsiębiorca, zwykł mawiać, że urodzić się Anglikiem to jak wygrać główną nagrodę na loterii życia. I większość Brytyjczyków się z nim zgadza. Rhodes był wprawdzie gorliwym rzecznikiem imperializmu, jednak radość, jaką czerpią oni z codzienności, niewiele ma wspólnego z królewską pompą i mocarstwowym przepychem. Angielski klucz do szczęścia ma niewielkie rozmiary, ale sporą skuteczność.

Bill Bryson – urodzony w Stanach Zjednoczonych, a zakochany w Wielkiej Brytanii autor książki „Zapiski z małej wyspy”, twierdzi, że jej mieszkańców bardzo łatwo jest uszczęśliwić. „Coś niezwykłego – oni wręcz wolą małe przyjemności od dużych! (...) Są też jedynym narodem na świecie, który uważa dżem i porzeczki za atrakcyjne składniki deseru. Jeśli naprawdę wystawić ich na pokuszenie – częstując ich tortem albo pralinkami z bombonierki – to zaczną się wahać i martwić, że to niezasłużony luksus, jakby powyżej pewnego poziomu każda przyjemność była czymś nieprzyzwoitym. – Och, nie powinienem – mówią”.

Podstawą angielskiego podejścia do życia jest umiarkowanie i powściągliwość, z której wynika także upodobanie do drobnych codziennych radości.

Chłodno, nieprawdaż?

Jedną z nich są z całą pewnością monologi, dialogi i wszelkie rozważania o pogodzie – na całym świecie uważane za banalne. Tylko angielska gazeta może opublikować prognozę brzmiącą: „Przewidywania: sucho i ciepło, ale chłodniej i popada” (cytat z „Western Daily Mail")! Zwykło się uważać, że gdyby nie zjawiska atmosferyczne, dwóch Anglików nie miałoby szans nawiązać ze sobą jakiejkolwiek relacji. Brytyjczycy, w odróżnieniu od Amerykanów, nie przepadają za mało znaczącymi pogawędkami zwanymi small talk; wyjątek czynią właśnie dla rozmów o pogodzie. Bliscy przyjaciele prowadzą oczywiście ważne dyskusje na głębokie tematy; z nieznajomymi spotkanymi w windzie lub pociągu omawia się tylko zachmurzenie czy deszcz, bez wstępowania na grząski grunt bardziej osobistych kwestii.

Wioska Broadway w górach Cotswold w Anglii zimą. (Fot. iStock) Wioska Broadway w górach Cotswold w Anglii zimą. (Fot. iStock)

Jak wynika z badań dr Gillian Sandstrom z Uniwersytetu Essex, jest to całkiem zdrowe i rozsądne rozwiązanie. Psychologowie już dawno orzekli, że najbardziej satysfakcjonują i uszczęśliwiają nas intymne rozmowy na ważne tematy, zaś zdawkowe pogawędki noszące pozorne znamiona wzajemnego zainteresowania mogą wywoływać poczucie pustki i rozczarowania. Zachwyt lub ubolewanie nad warunkami atmosferycznymi skutecznie wypełniają krępującą ciszę, pomagają przełamać lody i pozwalają poczuć się zauważonym, a jednocześnie nie naruszają niczyich granic, co byłoby dla Brytyjczyków nie do zniesienia. Mogą też, choć oczywiście nie muszą, stanowić niezbędny wstęp do poważniejszej konwersacji. Takiej, która przyniesie prawdziwe zadowolenie, a odbędzie się... przy herbacie.

Typowy brytyjski podwieczorek. (Fot. iStock) Typowy brytyjski podwieczorek. (Fot. iStock)

A cup of tea, a pint of beer

Drugim po pogodzie popularnym stereotypem związanym z życiem na Wyspach jest tamtejsze umiłowanie dla gorącego naparu. I tym razem tkwi w nim nie tylko sporo prawdy, ale także sekret angielskiego dobrego samopoczucia. Filiżanka złotego płynu, podawanego najczęściej z mlekiem i cukrem, skutecznie gasi pragnienie, rozgrzewa, wzmacnia i poprawia koncentrację. Oprócz pozytywnego wpływu na ciało wykazuje także, a może przede wszystkim, doskonałe działanie na psychikę: stanowi okazję, by zwolnić, zebrać myśli, porozmawiać w skupieniu z kimś bliskim. Podobnie dzieje się w wypadku obfitego angielskiego śniadania oraz wieczornego spotkania przy piwie.

Jak wykazali naukowcy z Wydziału Psychologii Eksperymentalnej na Uniwersytecie w Oksfordzie pod kierunkiem prof. Robina Dunbara, regularne wizyty w pubie są niezwykle istotnym czynnikiem scalającym lokalną społeczność i umacniającym poczucie przynależności, które przekłada się na zadowolenie z życia.

Tradycyjny angielski pub, zdjęcie sprzed spowodowanego pandemią lockdownu. (Fot. iStock) Tradycyjny angielski pub, zdjęcie sprzed spowodowanego pandemią lockdownu. (Fot. iStock)

Zwierzaki w zamku

Brytyjczycy uwielbiają zwierzęta i są do nich bardzo silnie przywiązani. Szacuje się, że w kraju liczącym około 66 milionów mieszkańców żyje około 8 milionów psów i drugie tyle kotów, a także milion domowych królików, milion kanarków i papug, pół miliona chomików i świnek morskich. Wszystkie te stworzenia traktowane są jak pełnoprawni członkowie rodziny i obdarzane miłością i atencją. Poza bezwarunkowym uczuciem zwierzaki odwdzięczają się Anglikom pozytywnym wpływem na ich samopoczucie – wiadomo, że posiadanie pupila łagodzi efekty stresu, pomaga w walce z depresją, zmniejsza poczucie samotności i mobilizuje do większej aktywności fizycznej. Dla wielu Brytyjczyków dom jest tam, gdzie ich zwierzęta – to przy nich pozwalają sobie na pokazywanie zwykle głęboko skrywanych uczuć, niczego nie udają i są po prostu sobą, zgodnie ze słynną w całym świecie angielską dewizą my home is my castle – mój dom jest moim zamkiem, moją twierdzą; miejscem, w którym czuję się prawdziwie bezpiecznie. Mały czy duży, wystawny czy skromny – to już zdecydowanie mniej istotne, tym bardziej że popisywanie się nie leży zupełnie w angielskiej naturze – nie tylko jeśli chodzi o rozmiary nieruchomości. Brytyjczycy czują się nieswojo, jeśli ktoś zmusi ich do chwalenia się swoim statusem i osiągnięciami albo sam popisuje się swoimi. Nie oznacza to, że brakuje im zmysłu rywalizacji, jednak za swoją narodową filozofię przyjęli stoicyzm: niewzruszony spokój, którego nic nie powinno warunkować. A już na pewno nie rzeczy materialne.

Stary pies rasy pointer, jednej ze słynnych brytyjskich ras. (Fot. iStock) Stary pies rasy pointer, jednej ze słynnych brytyjskich ras. (Fot. iStock)

Mogło być gorzej

Wielu obcokrajowców to niczym niezmącone opanowanie zwykło określać mianem angielskiej flegmy; w rzeczywistości jest to raczej godna podziwu zdolność do przyjmowania zmiennych kolei losu z pogodą ducha, tym bardziej że niezbywalną cechą charakteru większości Anglików jest także poczucie humoru. To ono sprawia, że życie, które nie rozpieszcza nikogo, można odczuwać jako znośne, a nawet całkiem przyjemne. Łączy się z nim niestrudzony, uparty brytyjski optymizm, odczuwany wyraźnie w codziennej mowie dzięki chętnie stosowanym zdaniom, jak: „Mogło być gorzej” albo „Niby nic, a cieszy”. „Ta osobliwa postawa Brytyjczyków kiedyś była dla mnie zagadką” – pisze Bill Bryson. – „Stopniowo jednak sam przestawiłem się na ich sposób myślenia i od tej pory jestem szczęśliwy jak nigdy. Siedziałem kiedyś w przemoczonym ubraniu w zimnej kawiarni na brzydkiej nadmorskiej promenadzie i kiedy podano mi herbatę plus bułeczkę z rodzynkami, powiedziałem: Och, jak cudownie. Wtedy już wiedziałem, że jestem na dobrej drodze”.

Anglicy kochają ironię; mają też na tyle silne poczucie własnej wartości, by śmiać się z siebie samych. Psychologowie od dawna zaś dowodzą, że osoby opierające swój humor na autoironii są szczęśliwsze, mają większą pewność siebie i ogólnie lepsze samopoczucie. Drugim ważnym składnikiem angielskiego humoru jest sarkazm.

– W ogóle bym powiedziała, że tutejsze szczęście opiera się na prostym schemacie: pub, sarcasm i fish&chips – śmieje się Kasia Redding, warszawianka od lat mieszkająca z mężem Anglikiem w hrabstwie Herefordshire na wschodzie kraju. Sarkazm można wprawdzie uważać za uszczypliwość, jednak naukowcy twierdzą, że i on może przyczyniać się do poprawy nastroju. „Sarkazm to najniższa forma dowcipu, za to najwyższa forma inteligencji” – przekonywał Oscar Wilde, a według amerykańskich badaczy jego zastosowanie w komunikacji wzmaga kreatywność zarówno mówiących, jak i słuchających, co może przekładać się na wzrost poczucia własnej wartości (Li Huang, Francesca Gino, Adam D. Galinsky, The highest form of intelligence: Sarcasm increases creativity for both expressers and recipients).

Szczęście Brytyjczyków opiera się na prostym schemacie: pub, sarcasm i fish&chips. (Fot. iStock) Szczęście Brytyjczyków opiera się na prostym schemacie: pub, sarcasm i fish&chips. (Fot. iStock)

Wesołość w reakcji na przeciwności – nawet ta podszyta ironią i sarkazmem – to chyba najważniejsza brytyjska strategia w poszukiwaniu szeroko pojętego dobrostanu. Jak podkreśla w książce „Atlas szczęścia” brytyjska dziennikarka mieszkająca w Danii – Helen Russell, determinacja Anglików, by pozostać radosnym (jolly), opiera się na jak najlepszym wykorzystaniu sytuacji, w której postawił ich los.

Szczęście po brytyjsku

Brytyjczycy, w tym Anglicy, należą do najszczęśliwszych ludzi na świecie; co więcej, badania wskazują, że z roku na rok są coraz bardziej zadowoleni z życia. Według World Happiness Report przeprowadzanego na zlecenie ONZ, w 2019 roku znaleźli się na wysokim 15. miejscu listy obejmującej 156 państw, o cztery oczka wyżej niż w roku poprzednim. I choć termin „brytyjskość” uważa się za wysoce kontrowersyjny ze względu na fakt, że na Wyspach do czynienia mamy z kilkoma grupami narodowościowymi (Anglikami, Szkotami, Walijczykami i Irlandczykami), to, przy pewnym uproszczeniu, nietrudno jest dopatrzeć się cech wspólnych w ich podejściu do życia.

  1. Materiał partnera

Jak wybrać odpowiedni ekspres do kawy?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Pyszna i aromatyczna kawa, której zapach czuć z daleka. Właśnie tak wiele osób chciałoby zaczynać swój dzień. Aby spełnić swoje marzenie, trzeba zaopatrzyć się w ekspres do kawy, który pozwoli na delektowanie się tym napojem każdego dnia. Nie jest jednak łatwo wybrać odpowiednie urządzenie. Na rynku nie brakuje najróżniejszych ekspresów, które różnią się formą, rozmiarem i ceną. Jak kupić ten właściwy?

Cena a jakość ekspresu do kawy

Zaczynając szukać odpowiedniego ekspresu, szybko można zorientować się, że zakres cenowy jest naprawdę ogromny. Nie oznacza to, że trzeba na to urządzenie wydać fortunę. Wiele ofert skierowanych jest do właścicieli lokali gastronomicznych, którzy potrzebują profesjonalnego sprzętu. Na codzienny użytek nie trzeba sięgać po tak zaawansowane urządzenia. Z drugiej strony, w parze z ceną ekspresu idzie także lepsza jakość kawy. Urządzenia dostępne już w cenach kilkuset złotych powinny dać zadowalający efekt. Tanie oferty i podejrzanie niskie ceny, nie powinny nas jednak kusić.

Różne twarze ekspresów do kawy

Przymierzając się do kupna ekspresu do kawy, warto zastanowić się, który model nam najlepiej odpowiada. Spotkać można ekspresy przelewowe, kapsułkowe oraz ciśnieniowe. Który z nich wybrać? Nie ma tutaj jednoznacznej odpowiedzi. Ekspres przelewowy to najtańsza opcja. Niestety, jakość kawy nie będzie tak wysoka jak tej otrzymanej z dwóch pozostałych urządzeń. Plusem jest to, że napój nie zawiera fusów, posiada także płytę grzewczą, dzięki której kawa długo pozostaje ciepła. Ekspres kapsułkowy jest prosty w obsłudze i pozwala szybko przygotować filiżankę kawy. Kupując go, trzeba jednak liczyć się z tym, że jesteśmy skazani na kawę w specjalnych kapsułach, co generuje dodatkowe koszty. Największą popularnością cieszy się ekspres ciśnieniowy, który pozwala na przygotowanie włoskiego espresso. Wiele osób decyduje się na model automatyczny, który nie wymaga żadnych działań użytkownika. Może on za to wybierać spośród wielu funkcji. To bardzo wygodne, dlatego wielu klientów decyduje się właśnie na ten model urządzenia.

Ekspres wolnostojący czy w zabudowie?

Ekspresy do kawy różnią się swoimi gabarytami, co trzeba mieć na uwadze, zwłaszcza jeśli nie dysponujemy dużą ilością miejsca w kuchni. Warto pamiętać, że urządzenie bywa także oferowane do zabudowy. Rozwiązanie to przypadnie do gustu osobom, które dbają o design swojej kuchni lub innego pomieszczenia. Poza tym urządzenia są bardzo funkcjonalne. Czy to znaczy, że wygrywają z ekspresami wolnostojącymi? Nie zawsze. Ich zaletą jest to, że można je w razie potrzeby łatwo przemieścić na inne miejsce. Wybór podyktowany jest indywidualnymi potrzebami. Jedni postawią na design, inni wolą mieć możliwość zmiany położenia swojego urządzenia – wybór ekspresów jest ogromny i każdy może dobrać ekspres do kawy pasujący do jego własnej kuchni.

Ekspresy od zaufanego producenta

Przeglądając ekspresy do kawy, warto zawęzić swoje poszukiwania do wybranych producentów. Nie chodzi tylko o oszczędność czasu. Renomowane firmy dają pewność, że urządzenia są doskonałej jakości. Dodatkowo zapewniają okres gwarancyjny. Jednym z producentów, któremu można zaufać to amerykańska firma Whirlpool. W swoim asortymencie posiada ona nie tylko ekspresy do kawy, ale też szuflady podgrzewające. Oprócz trwałości i funkcjonalności, urządzenia są świetnym dopełnieniem nowoczesnych i starannie zaprojektowanych kuchni.

Wybór ekspresu do kawy nie jest łatwy. Warto dać sobie czas na podjęcie trafnej decyzji. Zwłaszcza że jest w czym wybierać. Ale nawet przeglądając wybrane oferty, np. na stronie https://www.whirlpool.pl/, ciężko wybrać ulubiony model. Najważniejsze więc jest, by zastanowić się, jakie są nasze możliwości finansowe i oczekiwania względem urządzenia. Jeśli często parzymy kawę dla gości, wystarczyć może zwykły ekspres przelewowy. Jeśli jednak zależy nam na idealnej piance, ekspres ciśnieniowy będzie lepszym pomysłem. Dzięki niemu z daleka będzie wyczuwany też zapach świeżo zmielonych nasion.

  1. Styl Życia

Home office bez kawy się nie liczy. Jaki ekspres wybrać do domowego biura?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Niezależnie od tego, czy praca zdalna była twoją codziennością już wcześniej, czy może zmusiła cię do niej epidemia, warto wprowadzić kilka zasad, które usprawnią i uprzyjemnią funkcjonowanie w domowym biurze. Jedną z rzeczy, bez których niekiedy naprawdę trudno się obejść, jest dobry ekspres do kawy. Czy warto w niego inwestować? Jak wybrać urządzenie idealne dla siebie?

Zasady efektywnej pracy zdalnej

Praca zdalna nie jest dla każdego. Nie da się ukryć, że taki tryb realizowania zawodowych obowiązków pasuje do określonego rodzaju osobowości. Odnajdują się w nim przede wszystkim osoby introwertyczne, lubiące pracować samodzielnie, skrupulatne i obdarzone dużą samodyscypliną.

Obecnie jednak, ze względu na pandemię, wiele osób zostało zmuszonych do pracy z domu, nawet jeśli takie rozwiązanie nie do końca im odpowiada. Na szczęście home office ma również wiele zalet, a przy odrobinie samozaparcia można stworzyć skuteczną, codzienną rutynę, która pozwala na osiągnięcie maksymalnej efektywności, dając jednocześnie dużo przyjemności i satysfakcji.

Pierwszą bardzo istotną kwestią jest zachowywanie równowagi między pracą a życiem prywatnym. W przypadku niektórych osób domowa izolacja oznacza nienormowane godziny pracy, które w praktyce często wiążą się z prawdziwym chaosem. Choć leżenie w łóżku do południa może wydawać się kuszącą perspektywą, zdecydowanie lepszym pomysłem będzie ustalenie stałych godzin wykonywania obowiązków, które będą respektowane przez resztę domowników. Brak symbolicznego wychodzenia do biura sprawia, że jeszcze bardziej niż zwykle potrzebujemy rytuałów porządkujących zawodową rzeczywistość.

Podczas pracy nie odbierajmy więc prywatnych telefonów i nie przerywajmy zajęć w celu przeglądania ulubionych blogów lub mediów społecznościowych. Natomiast w czasie wolnym oprzyjmy się pokusie odpisywania na służbowe maile.

Dobrym pomysłem jest również rozpoczęcie dnia od pożywnego, zdrowego śniadania (wreszcie mamy możliwość przygotowania czegoś innego niż kanapki jedzone w pośpiechu przed komputerem!) oraz pobudzającej kawy. Warto uczynić z tego zwyczaju chwilę dla siebie, która pomoże nam wkroczyć w nowy dzień z pozytywną energią i entuzjazmem. Co prawda można zadowolić się zwykłą „zalewajką”, jednak żadną miarą nie zastąpi ona aromatycznej i pobudzającej kawy z dobrego ekspresu.

Jaki ekspres do kawy sprawdzi się w domowym biurze?

Pracując z zacisza własnego domu, oszczędzamy czas na dojazdy i mamy stały dostęp do własnej kuchni, dzięki czemu możemy sobie pozwolić na większe celebrowanie śniadania niż dotychczas. Jeśli zależy nam na dobrej organizacji, poszukujmy rozwiązań, które usprawnią i przyspieszą jego przygotowywanie.

Wybierając ekspres, warto postawić na taki model, który umożliwi zaparzenie pysznej kawy przy minimalnym nakładzie pracy. Najlepiej sprawdzi się urządzenie automatyczne, które jest w stanie przygotować dowolny napój po naciśnięciu zaledwie jednego przycisku. W domowym biurze nie ma przecież czasu na ręczne spienianie mleka lub samodzielne mielenie ziaren.

Automatyczne ekspresy marki De’Longhi mają wszystkie cechy, które najlepiej sprawdzają się podczas home office. Ich obsługa jest bardzo prosta i intuicyjna, a zrobienie dowolnej kawy przy ich pomocy zajmuje jedynie kilka chwil. Urządzenia mielą ziarna tuż przed zaparzeniem kawy, same spieniają mleko, a przy tym są bardzo łatwe do utrzymania w czystości. Dzięki temu stanowią ogromne ułatwienie podczas pracy zdalnej i nie dokładają nam dodatkowych obowiązków w tym już i tak niełatwym czasie. Oprócz tego, marka udostępnia aplikację, dzięki której możemy uruchomić ekspres za pomocą telefonu komórkowego, bez oddalania się od biurka.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze ekspresu?

Nie istnieje jeden model, który będzie odpowiadał potrzebom wszystkich osób pracujących zdalnie. Wybierając własne urządzenie, należy kierować się przede wszystkim swoimi indywidualnymi upodobaniami oraz oczekiwaniami. Warto jednak, aby ekspres był:
  • ciśnieniowy – bo kawa z ekspresu ciśnieniowego nie ma sobie równych pod względem smaku i aromatu;
  • automatyczny – jeśli zależy nam na urządzeniu, które kawę przyrządzi samodzielnie w parę minut, nie wymagając od nas dłuższej przerwy od pracy.
Miłośnicy espresso lub americano mogą sięgnąć po modele automatycznych ekspresów do kawy De’Longhi, w których czarne kawy jak z włoskiej kawiarni można otrzymać za dotknięciem jednego przycisku.

Ci, którzy preferują cappuccino czy latte, docenią ekspresy automatyczne De’Longhi z rewelacyjnym systemem mlecznym LatteCrema. To rewelacyjne rozwiązanie, w którym mleko przechowywane jest w specjalnej, designerskiej karafce wpinanej do ekspresu. Karafkę z mlekiem można trzymać w lodówce, a po wpięciu w ekspres urządzenie sporządzi z niego idealną piankę (jej parametry można regulować pokrętłem). Mleko nie przechodzi przez wnętrze ekspresu, a rurka jest szeroka, dzięki czemu czyszczenie systemu jest bardzo proste i szybkie.

LiveDemo – wybierz najlepszy dla siebie ekspres podczas czatu video

Nadal nie masz pewności, jaki właściwie model ekspresu De’Longhi byłby dla ciebie idealny? W takim razie koniecznie wypróbuj nową usługę, która przypadnie do gustu nawet najbardziej wymagającym. Marka De’Longhi wyszła naprzeciw potrzebom konsumentów, wprowadzając konsultację video z ekspertem – LiveDemo. Usługa jest nie tylko rozmową ze specjalistą, ale także prezentacją możliwości wybranego sprzętu, a więc konsultant nie tylko pomaga wybrać ekspres najlepiej odpowiadający na potrzeby danego klienta i przedstawia dostępną ofertę, ale również prezentuje obsługę i możliwości sprzętu.

To fantastyczne rozwiązanie pozwoli ci zasięgnąć porady u specjalisty i zapoznać się z różnicami pomiędzy modelami oraz z ich funkcjonalnością – a to wszystko bez konieczności wyjścia z domu. Jednocześnie pamiętaj, że rozmowa z ekspertem odbywa się w czasie rzeczywistym, ma więc przewagę nad tutorialami i recenzjami video, które zwykle oglądasz w sieci. Ekspert może bowiem odpowiedzieć na pytania i wątpliwości, które w danej chwili pojawią się w twojej głowie. Może też ponownie zaprezentować obsługę jakiejś funkcji lub dookreślić interesujące cię szczegóły, dzięki czemu będziesz mieć pewność, że wybierasz urządzenie, które jest dla ciebie intuicyjne i łatwe w obsłudze.

  1. Styl Życia

Palarnie kawy w Polsce - jak wygląda proces palenia kawy?

(Fot. Paweł Hoffman)
(Fot. Paweł Hoffman)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Za "małą czarną", którą większość z nas pije każdego ranka, stoją coraz częściej mniejsi wytwórcy, rzemieślnicze palarnie. To prawdziwa kawowa rewolucja, w której chodzi nie tylko o najlepszy smak.

Centrum pomieszczenia stanowi lśniący stalą, efektowny, choć niewielki piec. Pod ścianami duże, 60-kilowe jutowe worki pełne zielonego ziarna z egzotycznie brzmiącymi nazwami nadrukowanymi kolorowym tuszem. Na półce sfatygowany elektryczny młynek do kawy, kilka filiżanek. W niewielkim okienku pieca widać poruszające się ziarenka kawy, słychać miarowe szuranie, kiedy ziarna przesypują się w obracającym się powoli bębnie. Konrad Konstantynowicz, główny palacz w Czarnej Fali, warszawskiej rzemieślniczej palarni kawy, uważnie patrzy na podłączony do pieca komputer, śledząc pojawiające się na ekranie wykresy. Wskazują one między innymi temperaturę bębna i samych ziaren. Co pewien czas Konrad zmienia moc palnika, czasami też wyjmuje specjalny próbnik, dzięki któremu może pobrać z pieca kilka ziaren i ocenić ich stan. Kiedy to robi, w pomieszczeniu można wyczuć specyficzny zapach palonej kawy. Po chwili Konrad sprawnym ruchem pociąga za wajchę, otwiera piec i kawa z miłym szumem wysypuje się do metalowego pojemnika, w którym obracają się trzy ramiona. Tu będzie stygnąć. Teraz jeszcze tylko trzeba wybrać ręcznie uszkodzone ziarenka i voilà – porcja kawy wypalona. Można pakować do torebek. Cały proces trwa 9–12 minut w zależności od rodzaju kawy i tego, jak ma być przygotowana. Po każdym wypaleniu Konrad notuje i zapisuje parametry tak, by móc odtworzyć je przy kolejnym wypalaniu i uzyskać jak najbardziej podobny efekt. Potem już tylko ważenie i kawa może pojechać do odbiorców.

Po wypaleniu kawa stygnie w metalowym pojemniku (Fot. Paweł Hoffman) Po wypaleniu kawa stygnie w metalowym pojemniku (Fot. Paweł Hoffman)

Kawa z patelni

Czarna Fala to jedna z niemalże kilkuset małych rzemieślniczych palarni kawy działających dzisiaj w Polsce. Podobnie jak wiele z nich specjalizuje się w wypalaniu kawy speciality, czyli tej wysokiej jakości. Kawę zamawiają od nich firmy i indywidualni klienci, którym zależy na konkretnym smaku, cenią jakość, indywidualne podejście i transparentność. Konrad przez wiele lat prowadził znane warszawskie kawiarnie – Francuska 30 na Saskiej Kępie i Filtry na Ochocie. Przez ten czas próbował setek, jeśli nie tysięcy rozmaitych kaw. Organizował też spotkania, które nazywano „Podróże z espresso”; podczas nich serwowano i testowano „gościnnie” rozmaite kawy. Założenie własnej palarni było dla niego naturalnym krokiem. – Przez lata obcujesz z kawą wypalaną na różne sposoby, lepszą, gorszą, w końcu chcesz zrobić to po swojemu – śmieje się. Kiedy zaczynał w 2015 roku, podobnych małych palarni było zaledwie kilka w całym kraju. Dzisiaj w samej Warszawie jest kilkanaście. Rosnąca liczba rzemieślniczych palarni kawy to naturalny proces, który – choć to może dziwnie zabrzmieć – zapoczątkowały sieciowe kawiarnie. W opozycji do tych dużych, masowych zaczęły powstawać małe, niszowe, które kładły nacisk na inne wartości. Pojawiło się zapotrzebowanie na kawy wysokiej jakości, oryginalne, sprowadzane z konkretnych miejsc. – I tu swoje miejsce znalazły rodzime palarnie kawy, które zaczęły dostarczać kawiarniom produkt dostosowany specjalnie do ich oczekiwań – tłumaczy Jarek Ziółkowski, który razem z bratem prowadzi Palarnię Kawy „Bracia Ziółkowscy”.

Włodzimierz i Jarosław w swojej Palarni Kawy „Bracia Ziółkowscy”. (Fot. Paweł Hoffman) Włodzimierz i Jarosław w swojej Palarni Kawy „Bracia Ziółkowscy”. (Fot. Paweł Hoffman)

Jarek pierwsze ziarna wypalał jako nastolatek razem z ojcem, który w poszukiwaniu kawy spełniającej jego oczekiwania zaczął eksperymentować niemalże 20 lat temu. Zlecił wykonanie domowej palarki, na którą składały się ciężka żeliwna patelnia z ręcznym mechanizmem do mieszania i szklana pokrywa. Jarka cały proces wyjątkowo fascynował, chęć zajęcia się wypalaniem kawy wrosła w niego głęboko i wracała regularnie. Teraz palarnię prowadzi razem z bratem. W ofercie mają kilkanaście kaw, które prezentują szerokie spektrum smaków. Jarek przyznaje, że jego samego najbardziej interesują kawy o owocowych i kwiatowych nutach. I takie paramenty stara się podkreślać, gdy wypala. Najbardziej ceni ziarna ze wschodniej Afryki – Kenii czy Rwandy. Dają gwarancję najwyższej jakości, mają wyraźne nuty owocowe, wysoką słodycz i kwasowość. – W wersji przelewowej ich owocowość jest uderzająca – zachwala.

Soczysta Kenia i słodka Kolumbia

To, jak smakuje kawa, zależy od wielu czynników. Począwszy od tego, w którym regionie rośnie, jak jest zbierana i obrabiana – czyli w jaki sposób z owocu kawy (owoc kawowca to z wyglądu wypadkowa mirabelki, głogu i wiśni) wydobywane jest ziarenko; czy (w dużym uproszczeniu) jest wysuszane, czy odmaczane. Wreszcie istotne jest to, jak kawa jest wypalana. I tu zaczyna się rola takich fachowców jak Konrad czy Jarek. Każdą kawę wypala się inaczej, chociaż obowiązuje kilka podstawowych zasad. W każdym przypadku kluczowe jest przede wszystkim dobranie odpowiedniej temperatury do czasu palenia. Inaczej wypala się kawę przeznaczoną do ekspresów niż tę przygotowywaną metodą przelewową czy w aeropressach. Ta do ekspresów jest zazwyczaj palona mocniej, mniej istotna jest w jej przypadku sezonowość. Prawdziwa sztuka zaczyna się przy kawie przygotowywanej do metod przelewowych i pokrewnych, które zupełnie inaczej eksponują smak. Tutaj istotne jest, by ziarna były naprawdę świeże, sprowadzone „w sezonie”. – Naszą rolą jest przede wszystkim wydobycie z kawy tego, co w jej smaku najciekawsze – tłumaczy Konrad. Kawy z Kenii są soczyste, owocowe; z Etiopii – lekkie, ziołowo-herbaciane, kwiatowe, z Kolumbii – eleganckie, słodkie; a te z Brazylii – ciężkie, ziemiste, czekoladowe. Do tego wszystkiego każdy „palacz” ma swój styl. – Szukam równowagi, nie palę „ciemno”, chociaż nie do końca podoba mi się też styl palenia bardzo jasnego. Wtedy kawa smakuje niedojrzałym bananem – śmieje się i dodaje, że najważniejsze to wyczuć moment, kiedy kawa jest wypalona w sam raz – nie jest ani zbyt jasna, ani zbyt spalona, bo wtedy robi się gorzka, ma więcej ciemnych nut – gorzkiej czekolady, prażonych orzechów. – Im ciemniej pali się kawę, tym bardziej jej smak się unifikuje, w pewnym momencie wszystkie kawy będą smakować tak samo. Takie palenie przykrywa też często gorszą jakość samej kawy. My staramy się wypalać tak, żeby zachować oryginalny, niepowtarzalny aromat – tłumaczy Konrad. Chociaż to praca momentami nużąca (to głównie wsypywanie i wysypywanie do i z pieca kolejnych wiaderek pełnych ziaren), są momenty, kiedy staje się prawdziwym wyzwaniem. Dzieje się tak wtedy, kiedy palarnia zamawia nowe kawy, często takie, jakich jeszcze u siebie nie miała, i trzeba metodą prób i błędów znaleźć sposób, by za pomocą doboru odpowiednich parametrów palenia wydobyć z ziaren pożądany smak.

Do oceny stopnia przygotowania ziaren służ specjalny próbnik. (Fot. Paweł Hoffman) Do oceny stopnia przygotowania ziaren służ specjalny próbnik. (Fot. Paweł Hoffman)

Druga szansa dla robusty

Mechanizm zazwyczaj wygląda podobnie. Towar zamawia się od sprawdzonych pośredników, którzy gwarantują najwyższą jakość. Z szerokiej oferty wybiera się konkretne gatunki opisane w specjalnych rejestrach, które uwzględniają: szczep, region pochodzenia, nazwę farmy, profil smakowy – czy kawa ma nuty bardziej owocowe, czy dymne, jaką kwasowość i słodycz. A także specjalną punktację wystawianą przez fachowców. Na tej podstawie palarnia wybiera ziarna, które najbardziej pasują do jej oferty i potrzeb klientów. Kiedy odwiedzam Czarną Falę, Konrad testuje akurat partię zamówioną specjalnie dla prowadzonej przez uchodźców warszawskiej knajpki Kuchnia Konfliktu. Ponieważ to inicjatywa zaangażowana, kawa też musi być taka – organiczna i fair trade. Zawsze zanim zdecydują się zamówić większą ilość (czyli na przykład 200 czy 500 kilogramów), dostają próbki nowych kaw, na których mogą eksperymentować z różnymi rodzajami wypalania. To najbardziej emocjonujący i twórczy czas. Czasami idealny smak uzyska się za pierwszym razem, czasami za czwartym. Po wypalaniu kawa musi chwilę „odetchnąć” (ta do przelewu dzień, do ekspresu tydzień), a potem następuje ocena smaku, czyli cupping. Próbki parzy się według ściśle ustalonych proporcji (sześć gramów kawy na każde 100 mililitrów wody) i przez tyle samo czasu (cztery minuty), dzięki czemu każda filiżanka jest przygotowana tak samo, a to pozwala wyczuć różnice w smaku i zapachu, ocenić, czy wypalona w określony sposób kawa smakuje odpowiednio. Takie staranne podejście: selekcja ziaren wysokiej jakości, przygotowywanie małych partii, dzięki czemu zachowana zostaje świeżość, siłą rzeczy kosztuje więcej. Kawa z palarni to wydatek rzędu nawet 60 złotych za 250 gramów.
Jak w każdej dziedzinie i tutaj obowiązują pewne mody. Obecnie popularność zaczynają przeżywać kawy z nieoczywistych dotąd lokalizacji, jak chociażby Indonezja. Modne są także te, których obróbka jest nieco modyfikowana – na przykład owoce w procesie wydobywania ziaren są namaczane w roztworze zawierającym odpowiednie drożdże. Większość palarni stara się też poszukiwać kaw nieoczywistych. Nowością w ofercie Braci Ziółkowskich będzie na przykład robusta Twongere z Rwandy. Robusta to kawa o nie najlepszej sławie, będącej wynikiem wielu lat traktowania tego gatunku przez producentów po macoszemu. Dzisiaj coraz częściej metody jej hodowli i obróbki przypominają te, jakim poddawana jest arabica, uznawana za najszlachetniejszą, a więc i robusta sama zyskuje na jakości.

Piec do wypalania kawy to serce każdej rzemieślniczej palarni. (Fot. Paweł Hoffman) Piec do wypalania kawy to serce każdej rzemieślniczej palarni. (Fot. Paweł Hoffman)

Człowiek za każdą filiżanką

Eksperymenty i odkrywanie nowych możliwości związanych z rynkiem kawy to codzienność rzemieślniczych palarni, które kreują zupełnie nowy sposób obcowania z tym napojem. Podnoszą świadomość i edukują nie tylko swoich klientów, lecz nawet wielkie koncerny. I tak jak w branży piwnej piwa rzemieślnicze zmieniły w dużej mierze politykę także wielkich graczy, tak w biznesie kawowym mali wyznaczają trendy, zwracając uwagę na przykład na większą transparentność mechanizmów produkcji. – Dla nas ważne jest, by pokazać, że kawa, którą pijemy, to efekt pracy wielu osób, które możemy niemalże wskazać z imienia i nazwiska – tłumaczy Jarek. Palarnia Kawy „Bracia Ziółkowscy” stara się możliwie dokładnie informować o tym, kto, gdzie i jak wyprodukował ziarno. Jeśli kupujemy u nich kawę, wiemy, że pochodzi z konkretnej miejscowości i konkretnej farmy, jak chociażby Serra Negra w Brazylii, której właścicielami są Orlando Nakao i jego syn. Jarek tłumaczy: – Chcemy pokazywać, kto stoi za kawą, którą pijesz. Czyja fachowość, troska, czyje kompetencje. Dzięki temu wspieramy działalność mniejszych wytwórców, którzy odpowiadają za większą różnorodność świata kawy, i tym samym dorzucamy swój wkład do podtrzymywania zrównoważonej gospodarki.