Wenecja od zawsze była miastem przebrań – plac świętego Marka pamięta karnawałowe maski z piór i koronki, dziś ich rolę przejęły suknie od najlepszych projektantów, a maskaradowy tłum zastąpiły setki fotoreporterów czekających na Lido. Żadna tegoroczna transformacja nie jest jednak tak wyrazista jak ta, którą przeszła Pamela Anderson: kobieta znana z pozbawionych makijażu zdjęć wprost z ogrodu swojej posiadłości na Vancouver Island zamieniła się w gwiazdę czerwonego dywanu 83. Festiwalu Filmowego w Wenecji.
Do Wenecji Pamela Anderson przyleciała promować „Place to Be" – swój najnowszy film, w którym partnerują jej Ellen Burstyn, Taika Waititi i Murray Bartlett. Produkcja zebrała entuzjastyczne recenzje i sześciominutową owację na stojąco, ale uwagę festiwalowych fotografów przykuwa też coś innego: od chwili, gdy aktorka zeszła z łodzi na weneckim Lido, jej stylizacje żyją własnym życiem.
Już na lotnisku Pamela Anderson postawiła na klasykę rodem z lat 60.
Do Wenecji przyleciała w stylu przywodzącym na myśl połączenie Audrey Hepburn i Grace Kelly – kamelowym trenczu, dobranej pod kolor chustce, którą zawiązała na głowie, i niesamowicie szykownych okularach przeciwsłonecznych. Wybór był zdecydowanie nieprzypadkowy: w Wenecji paparazzi czekają na gwiazdy już na trapie, więc strój podróżny bywazaplanowany równie skrupulatnie, co kreacja na premierę.
Te stylizacje Pameli Anderson z czerwonego dywanu zapadły nam w pamięć najbardziej
Drugiego dnia festiwalu Anderson odebrała na gali amfAR nagrodę Award of Courage za wieloletnie zaangażowanie w walkę z AIDS, a na tę okazję atelier Calvin Klein Collection uszyło jej suknię na specjalne zamówienie – satynowy model w kolorze dojrzałej mandarynki, uzupełniony długą, sięgającą ziemi narzutką w tym samym odcieniu. Projekt sygnowała Veronica Leoni, a sama Anderson zestawiła go z typowym dla siebie „no make-up” makijażem i platynowymi falami w stylu retro.
(Fot. Carlo Paloni/amfAR/Getty Images for amfAR)
Na pokazie „Place to Be" Pamela Anderson zamieniła pomarańcz na żółć nowojorskiej taksówki
Na premierę filmu wybrała żółtą suknię z bufiastymi opuszczonymi rękawami – projekt Wesa Gordona dla marki Carolina Herrera, jeszcze z kolekcji wiosna 2019. Wcześniej pokazała się też w niebieskiej sukience w słodki owocowy print marki Monse, a między pokazami – może na oczyszczenie modowego podniebienia – pokazywała się w androgynicznym, monochromatycznym garniturze.
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
(Fot. Jacopo Raule/FilmMagic)
Najlepiej zapamiętany zostanie jednak look z szóstego dnia festiwalu: fioletowy zestaw w odcieniu bzu – znów Carolina Herrera – z pelerynką i prostą spódnicą, dopełniony kopertówką Violeta Consuelo, szpilkami w panterkę i szylkretowymi okularami.
(Fot. Carlo Paloni/Getty Images)
Festiwal w Wenecji trwa jeszcze kilka dni, a szafa Pameli Anderson najpewniej kryje niejedną niespodziankę – jej ogrodowe rękawiczki na Vancouver Island będą musiały poczekać na powrót właścicielki.