1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wychowanie
  4. >
  5. Jak zmieścić wszystko w małym pokoju dziecinnym?

Jak zmieścić wszystko w małym pokoju dziecinnym?

Zobacz galerię 9 Zdjęć
Standardowy pokój dla dziecka ma około 11-12 metrów. Jest dla niego sypialnią, placem zabaw oraz miejscem do nauki. Jak zaprojektować takie wnętrze? 

Ściany w małym pokoju dziecięcym

Mały pokój wymaga powiększenia. Jak osiągnąć efekt przestrzenności bez ingerencji w metraż pomieszczenia? Wystarczy pobawić się kolorystyką. Jasne barwy – biele, beże oraz szarości – są przepisem na optyczne powiększenie wnętrza. Malując ściany farbami w pastelowych kolorach, na przykład delikatnym błękitem lub pudrowym różem, osiągniemy podobny efekt.
Aby poszerzyć pokój, warto zdecydować się na ciemny sufit oraz podłogę i połączyć je z jasną kolorystyką ścian. Z kolei jeśli chcesz, żeby pokój wydał się wyższy – pomaluj sufit odcieniem jaśniejszym niż kolor ścian albo użyj tapety w podłużne, kolorowe pasy. W pokojach starszych dzieci dobrze sprawdzą się lustra. Odpowiednio zamocowane mogą sprawić, że pomieszczenie będzie wydawało się większe niż w rzeczywistości.

Meble do małego pokoju

Dzieci kochają się bawić. Aranżując pokój dziecięcy, nie możesz o tym zapomnieć. Dobrym pomysłem jest ustawienie mebli pod ścianą, dzięki czemu środek pokoju pozostanie pusty. W ten sposób właściwie zagospodarujesz przestrzeń oraz stworzysz miejsce na domowy „plac zabaw”. W małym pokoju dobrze sprawdzą się zamknięte szafki i pojemne szuflady, w których poukładasz ubranka i akcesoria dziecięce. A co zrobić z zabawkami? Do tego celu najlepiej użyć praktycznych koszy, pudełek lub skrzyń. Takie rozwiązania pomogą w utrzymaniu porządku.
„Mając do dyspozycji niewielki pokój, warto zdecydować się na meble modułowe, których kolejne części możesz wymieniać lub dokupować wraz ze zmieniającymi się potrzebami dziecka. Szczególnie praktyczne może okazać się piętrowe łóżko połączone z drabinką, wyposażone w szuflady  i schowki. Takie łóżko może stać się kolejnym centrum zabaw, a jeśli dziecku znudzi się jego wygląd, w prosty sposób – bez dodatkowych kosztów – możesz je wymienić” – mówi Marta Suchodolska, dyrektor kreatywna Westwing.

Kącik do nauki w małym pokoju

Gdy dziecko staje się starsze, nasza uwaga skupia się na przygotowaniu odpowiedniego miejsca do nauki. W niewielkim pokoju, gdzie każdy centymetr przestrzeni jest na wagę złota, warto sięgnąć po meble wielofunkcyjne. Biurko może być połączone z łóżkiem lub mieć formę komody z rozkładanym blatem.

Aby dodatkowo zaoszczędzić miejsce, wyposaż się w pojemne szafki na kółkach, które możesz postawić pod biurkiem lub wybierz biurko z wbudowanymi szufladami. W utrzymaniu porządku pomogą także praktyczne organizery na kredki, ołówki i flamastry. Mając na uwadze zdrowie dziecka, pamiętaj o zakupie wygodnego fotela oraz o odpowiednim oświetleniu. Zamiast zajmującej miejsce stojącej lampki, wybierz oświetlenie zamocowane do półki lub ściany.

Dekoracje i akcesoria do małego pokoju

Chcesz stworzyć wyjątkowy wystrój w pokoju dziecka? Klucz do sukcesu tkwi w dekoracjach. Dobrym pomysłem jest tematyczna aranżacja wnętrza na podstawie jednego, wybranego tematu. Motywem przewodnim może być kosmos, podwodny świat, bajkowa kraina… Zaproś do pomocy w dekorowaniu swoje dzieci – pozwól im wybrać poszewkę na poduszkę lub kolor dywanu.

Urządzając pokój, pamiętaj jednak o zachowaniu umiaru. Na małej przestrzeni każdy dodatek powinien być dobrze przemyślany. Zbyt duża rozmaitość wzorów i kolorów sprawi, że wnętrze stanie się przytłaczające, a dzieci będą miały problemy ze skupieniem uwagi. Jeśli podążasz za najnowszymi trendami i lubisz niebanalne rozwiązania, zdecyduj się na zakup farb magnetycznych i tablicowych, które pozwalają na maksymalne wykorzystanie przestrzeni. Ich połączenie pozwoli na przyczepianie magnesów do ściany oraz pisanie na niej kredą. Jeśli uda się znaleźć w pokoju trochę wolnej przestrzeni, warto zainwestować w dziecięce tipi – sprawdzi się zarówno jako miejsce do zabawy, jak i relaksu.

Wszystkie pokazane meble i akcesoria znajdziesz na 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Jak niewielkim kosztem odświeżyć wnętrze?

Modne są kolory ziemi i natury, czyli brązy, beże, rudości, szarości, zieleń, ale też złoto w dodatkach. Raczej prostota, ale z nutą ekstrawagancji. (Fot. iStock)
Modne są kolory ziemi i natury, czyli brązy, beże, rudości, szarości, zieleń, ale też złoto w dodatkach. Raczej prostota, ale z nutą ekstrawagancji. (Fot. iStock)
Projektantka Monika Bień-Königsman poleca, jak niewielkim wysiłkiem zafundować naszemu wnętrzu odnowę.

Spędzamy w domu więcej czasu niż kiedyś, więc jego wnętrze stało się jeszcze ważniejsze. Co zrobić, żeby współgrało ono z naszą osobowością, żebyśmy się w nim dobrze czuli?
Trzeba się zastanowić, co lubimy, ale też jaki jest nasz styl życia. Bardzo często zachłystujemy się trendami, np. widzimy w piśmie lub sklepie złoto i od razu chcemy je mieć u siebie. Te modne rzeczy mogą wydawać się bardzo atrakcyjne w danym momencie, ale ja zawsze staram się trochę ostudzić klientów w zapałach. Komuś mogą się bardzo spodobać czarne meble z połyskiem, ale nie myśli o tym, że takie powierzchnie są kłopotliwe w utrzymaniu – na czerni od razu widać kurz, na połysku – odciski palców. Uświadomienie tego to także rola projektanta. To samo dotyczy powierzchni szklanych, które wyglądają efektownie, ale jeżeli nie lubimy zacieków, plam, zimna lub mamy małe dzieci – to stolik ze szklanym blatem raczej się nie sprawdzi...

Z moimi klientami zawsze przeprowadzam miniwywiad. Pytam, co lubią, jaki prowadzą tryb życia, jeżdżę również z nimi do sklepów, żeby mogli wszystko zobaczyć na żywo, dotknąć. Wnętrze musi być wygodne i „nasze”. Często klienci pytają, co mnie się podoba, co ja bym wybrała, jednak to musi współgrać z nimi, więc wyboru muszą dokonać sami. Nie narzucam nigdy swojego stylu, bo ja kocham Hiszpanię i mocne kolory, a nie każdy w takim wnętrzu będzie się dobrze czuł.

Mieszkanie poza tym, że ma być dla nas wygodne, powinno być też przytulne. Co nie oznacza wcale, że ma być urządzone w stylu rustykalnym – choć takie wnętrze też może być nowoczesne. Musimy znaleźć tam miejsce, gdzie odpoczniemy po pracy, gdzie się wyciszymy.

To szczególnie ważne teraz, gdy pracujemy z domu.
Tak, właśnie teraz, w czasach pandemii, gdy często cała rodzina przebywa w domu od rana do wieczora, musimy znaleźć przestrzeń do pracy i odpoczynku dla każdego. Nawet jeśli bardzo się kochamy, to każdy powinien mieć swoją strefę komfortu, choćby tymczasową.

Ta nowa sytuacja sprawiła, że dom z jednej strony stał się jeszcze ważniejszy, bo nie wychodzimy do pracy, ale z drugiej strony też bardziej dostępny dla innych – uczestniczymy w telekonferencjach i wszyscy widzą naszą domową przestrzeń. Intymność stała się publiczna. Jak sobie z tym poradzić?
Jeżeli tylko mamy miejsce, to warto urządzić sobie kącik do pracy. To nie musi być od razu oddzielny pokój, wystarczy wstawić biurko, lampkę, wygodne krzesło i zawiesić małą tablicę korkową w salonie lub sypialni. To minimum, a dziś biurka mogą mieć kompaktowe wymiary. Można też zaaranżować stół w kuchni. Można wstawić pod niego dodatkowy kontenerek na biurowe rzeczy. Ale oprócz samej aranżacji ważne jest, jak się tą przestrzenią w domu podzielimy. Warto ustalić, kiedy kuchnia staje się biurem, a kiedy można w niej spokojnie przebywać.

A jaki kolor będzie nam sprzyjał?
W pracy kreatywnej na pewno pomoże fiolet, ale raczej jasny, w pracy biurowej sprawdzają się odcienie niebieskości i zieleni, ale one mogą za bardzo wyciszać. Trzeba uważać na kolor żółty – chociaż sprzyja pracy z liczbami, to cera może niekorzystnie wyglądać na jego tle. Zawsze sprawdzą się odcienie szarości, bo to barwa neutralna i elegancka. Najlepiej, żeby była przełamana jakąś domieszką, która ją ociepli. Do szarości przydadzą się też mocniejsze, akcentujące dodatki.

Zanim jednak zdecydujemy się na nowy kolor, powinniśmy zrobić test, jak będzie się on sprawdzał w naszym domu, bo inaczej wygląda na próbniku, inaczej u znajomych, a inaczej we własnym wnętrzu. To, co jest w sklepie jasnoszare, może się na naszej ścianie okazać zielone...

A nie każdy chciałby mieć zieloną ścianę – ja raczej nie.
Jako Polacy w ogóle jesteśmy dość zachowawczy, jeśli chodzi o kolory we wnętrzach. Oczywiście są pewne grupy odważniejsze, np. młodzież czy studenci lub młodsze dzieci, u których rodzice też akceptują kolorowe wnętrza i wtedy spotykamy takie wesołe barwy, jak żółty, pomarańczowy czy jasnozielony. Brytyjczycy również lubią mocne kolory na ścianach, tylko zupełnie inne niż u nas – ciemniejsze, bardziej eleganckie: grafit, granat, butelkowa zieleń. W klasycznych wnętrzach to może wyglądać pięknie.

A jak podrasować wnętrze? Bo nie jest tu tak łatwo o zmianę stylu jak w modzie. Co powinno być naszą bazą?
Duże i stałe elementy wnętrza. Ściany można malować co kilka lat, a jeśli zrobimy jedną dekoracyjną ścianę, to możemy ją przemalowywać nawet co roku. Ważnym elementem i raczej stałym jest podłoga – tu trzeba sprawę przemyśleć i dostosować do własnych upodobań oraz stylu życia, bo raczej nie zmienimy jej po roku. Niezmienne pozostają też zwykle kuchnia i łazienka oraz duże meble pod zabudowę. To dodatki, mniejsze elementy pomogą nam stworzyć zupełnie inny styl, są wisienką na torcie. No i można je wymieniać bez kłopotu – mieć inny komplet poduszek, zasłon i kap na łóżko na lato, a inny na zimę.

A na co stawiać: na piękno czy użyteczność?
Jestem estetką, ale najpierw jednak użyteczność. Jeśli będziemy mieć wnętrze piękne, lecz niefunkcjonalne – to prędzej czy później zechcemy to zmienić. Musimy móc w domu swobodnie żyć, pracować, a nie uważać na delikatne powierzchnie, ostre kanty lub męczyć się, przygotowując obiad, bo zaplanowaliśmy zbyt długą przestrzeń roboczą. Nad urządzeniem kuchni zawsze warto się zastanowić dłużej, bo spędzamy w niej naprawdę dużo czasu.

Wiele osób dziś wynajmuje mieszkania, ale chciałoby niewielkim nakładem kosztów i pracy wprowadzić zmiany i oswoić to tymczasowe wnętrze. Na co postawić?
Zawsze dobrze działa pomalowanie ścian. We wnętrzach wynajmowanych dobrze wygląda eklektyzm, czyli połączenie mebli zastanych z, na przykład, naszym stołem po babci, a także dodane meble wyszperane na pchlich targach czy platformach sprzedażowych. Można też spróbować zrobić coś samemu. Coraz modniejsze są wnętrza w stylu eko. To jest zresztą kwestia, na którą uczulam moich klientów – żeby nie dokonywali pochopnych zakupów, bo często nie zastanawiamy się, gdzie, w jakich warunkach daną rzecz wyprodukowano, jakiego kleju użyto, jakich szkodliwych substancji. Lepiej kupić ciekawe dodatki z drugiej ręki i je odnowić, zamiast inwestować w tony nowych rzeczy, które zaraz nam się znudzą i wylądują na śmietniku.

Style vintage i eko to dla wielu z nas bardzo istotna kwestia.
Z myślą o ekologii powstają meble z palet czy skrzynek. W ramach idei recyklingu często wykorzystuje się i przerabia elementy starych mebli, jak drzwi od szafy, które mogą stać się zagłówkiem lub posłużyć jako ściana dekoracyjna. Niewiele trzeba. Podstawy powinny być funkcjonalne i ergonomiczne, a reszta to już nasza fantazja.

No właśnie, a jeśli komuś brakuje fantazji?
Kopalnią pomysłów mogą być filmy. Często za pierwszym razem nie zwracamy uwagi na scenografię, ale kolejne seanse pozwolą się na niej skupić. Serial „Od nowa” ma niewiarygodnie piękne wnętrza. Z nowych produkcji polecam też „Normalnych ludzi”, pojawia się tam wiele ciekawych pomysłów. Zawsze sprawdza się Almodóvar, bo u niego każdy kadr jest dopracowany i każdy może inspirować, szczególnie do wprowadzenia kolorów. Utkwił mi też w pamięci „Autor widmo” Romana Polańskiego, w którym królują imponujące nowoczesne wnętrza oraz pojawiają się prawdziwe ikony designu, jak fotel Barcelona zaprojektowany przez Miesa van der Rohe.

A jak w tych naszych już pięknie urządzanych wnętrzach poradzić sobie ze wszechobecnymi rzeczami dzieci?
To wszystko zależy od naszej tolerancji, ale na pewno warto sobie ułatwić sprawę i jeżeli mamy miejsce – to w tej przestrzeni wspólnej postawić jakieś pojemniki, szafki czy kosze na rzeczy dziecka, warto też wygospodarować jedną niższą półkę na jego książki, bo dopóki jest małe, będzie chciało być blisko nas. A z kolei jeśli mamy dom, to warto zaprojektować pokój zabaw przy salonie, bo to nam ułatwi sprawę.

Niektórzy nie wiedzą, co zawiesić na ścianie. Obawiają się, że im się znudzi, opatrzy i w końcu zostają z gołymi ścianami...
Jeśli ktoś się boi zapełnić te puste ściany, to lepszym wyjściem będą pojedyncze duże formy niż wiele drobnych. Sprawdzą się też stonowane kolory, czarno-białe zdjęcie lub grafika w prostej ramie. Najlepiej, żeby to były rzeczy w skali makro – detal architektoniczny lub zbliżenie na roślinę. Świetnie sprawdzają się lustra lub kompozycje z luster. To jest trend, który szalenie mi się podoba. Dobrym pomysłem jest oprawienie tapety – oczywiście powinna to być tapeta z charakterem. Może nam też posłużyć do odnowienia szklanej witrynki (wykładamy tapetą jej tylną ściankę) czy ozdobienia zagłówka z płyty meblowej.

Jakie trendy wnętrzarskie są teraz najbardziej na czasie?
Powrót do natury, do drewna. Przez jakiś czas królowały w Polsce białe kuchnie, dziś wracamy do drewnianych lub z laminatów, czyli płyt udających drewno. Obserwujemy także modę na vintage – lata 50., 60. To pojawiło się jakiś czas temu i trwa. Także wspomniana ekologia jest ważnym trendem.

A kolory?
Barwy ziemi i natury, czyli brązy, beże, rudości, szarości, zieleń, ale też nadal modne jest złoto w dodatkach. Raczej więc prostota, ale z nutką ekstrawagancji.

Monika Bień-Königsman, projektantka wnętrz, autorka książki "Aranżacja wnętrz. Jak urządzić własne mieszkanie". 

'Aranżacja wnętrz. Jak urządzić własne mieszkanie', M. Bień-Königsman, SBM Renata Gmitrzak "Aranżacja wnętrz. Jak urządzić własne mieszkanie", M. Bień-Königsman, SBM Renata Gmitrzak

  1. Materiał partnera

Jesień nie musi być szara! Akcesoria, które ocieplą twoje wnętrze

(Fot. materiały partnera)
(Fot. materiały partnera)
Lato już dawno za nami, a i jesień powoli z pięknej i kolorowej zamienia się w szarą i deszczową. Wychodząc w tym okresie na spacer, niejednokrotnie złapie nas deszcz lub przemarzniemy. Wtedy, po powrocie do domu marzymy o odpoczynku w przytulnej atmosferze.  Jak o nią zadbać? Wbrew pozorom wcale nie są nam potrzebne duże nakłady pieniężne czy drastyczne remonty. Wystarczą odpowiednie akcesoria i drobne akcenty, takie jak ciepły koc czy ozdobne poduszki, by ocieplić nawet najbardziej surowe wnętrze.

Aranżacje z wykorzystaniem darów natury

Najprostszym sposobem na nadanie wnętrzu typowo jesiennego charakteru jest stworzenie kolorowych kompozycji roślinnych czy bukietów z dostępnych w tym okresie darów natury. Kolorowe dynie ozdobne, o różnorakich kształtach czy bukiety z liści to piękne i oryginalne ozdoby na stół, parapet czy komodę. Kto z nas w dzieciństwie nie zbierał jesienią kasztanów i żołędzi i nie tworzył z liści kolorowych, jesiennych bukietów? Warto wrócić do tych tradycji i widząc w trakcie spaceru piękny, kolorowy liść zabrać go ze sobą do domu. Także kompozycje ze wspomnianych kasztanów czy żołędzi, umieszczone np. w szklanej czy drewnianej misie, w połączeniu ze świecami mogą stać się pięknym, jesiennym dodatkiem do wnętrza, zwłaszcza że odpowiednio przechowywane, będą nam służyć przez długi czas. Takie ozdoby nie tylko niewielkim kosztem nadadzą wnętrzu jesiennego charakteru, ale również pozwolą poczuć więź z naturą. Tworzenie własnych dekoracji z naturalnych produktów to także okazja do kreatywnego spędzenia czasu z rodziną.

Ciepły blask

Nie każdy z nas może cieszyć się własnym kominkiem. Choć w dzisiejszych czasach oprócz tradycyjnych kominków, na rynku dostępne są również te zasilane biopaliwami, wciąż jest to rozwiązanie stosunkowo drogie, a w małych mieszkaniach trudne do wdrożenia. By nadać wnętrzom optymistycznego ciepła, wystarczy wyposażyć je w kolorowe, zapachowe świece. Można je postawić luzem lub też umieścić w lampionie czy świeczniku. Takie rozwiązanie w ciągu dnia będzie stanowiło stylową dekorację, a wieczorem zapewni przytulną, niejednokrotnie romantyczną atmosferę.

Przytulne tkaniny w jesiennych barwach

Po ciężkim dniu w pracy, gdy temperatury i szarość za oknem nie zachęcają do spacerów, pragniemy poczuć ciepło domowego ogniska i odpocząć na kanapie z kubkiem gorącej herbaty. Odpowiednia aranżacja wnętrza pozwoli nam nie tylko odetchnąć, ale co ważne odzyskać upragniony spokój. Co może nam pomóc w zrelaksowaniu się? Oczywiście takie dodatki jak ciepły koc i puszyste poszewki na poduszki, które nie tylko nadadzą wnętrzu odpowiedniego charakteru, ale pozwolą nam ogrzać się i umilą np. popołudniową drzemkę.

Jakimi tekstyliami warto się zainteresować wybierając jesienne dekoracje do domu? To między innymi:

  • Narzuty – sprawdzą się doskonale zarówno na łóżko w sypialni, kanapę czy fotel w salonie, jak i na wszystkie meble, które często narażone są na różnego rodzaju zabrudzenia czy uszkodzenia. Narzuty są zatem elementem łączącym aspekt dekoracyjny z praktycznym, niejednokrotnie dając naszym meblom tapicerowanym drugie życie.
  • Poduszki dekoracyjne – to doskonały sposób na szybką zmianę wystroju wnętrza zgodnie z porami roku. Bez względu na to czy wybierzesz gotowe poduszki Pepco, czy same poszewki na poduszki, w kilka sekund odmienisz zarówno salon, jak i sypialnię czy pokój dziecięcy. Jeżeli lubisz nietuzinkowe rozwiązania, zamiast kłaść poduszki na fotelu, łóżku czy kanapie, rozłóż je np. na niskim parapecie lub podłodze w pobliżu lampy, tworząc np. oryginalny kącik do wieczornego czytania książki.
  • Ciepłe koce – to nieodłączny element każdego wnętrza w sezonie jesienno-zimowym, gdy za oknem panuje chłód. Sprawdzą się nie tylko jako okrycie w trakcie wieczoru z książką, ale także przy okazji popołudniowych pogaduszek z przyjaciółką, z kubkiem gorącej kawy lub herbaty w dłoni. W ofercie Pepco znajdziemy nie tylko puszyste koce wełniane, ale również niezwykle przyjemne w dotyku koce futerkowe, zarówno w jednolitych kolorach, jak i ciekawych, oryginalnych wzorach.
  • Zasłony okienne – jesienią i zimą warto zamienić lekkie, zwiewne zasłony na modele wykonane z cięższych, bardziej mięsistych materiałów, np. weluru. Stworzą one nie tylko przytulny efekt, ale będą również wydawać się chronić wnętrze naszego domu przed zimnem i nieprzyjemną aurą panującą na zewnątrz. Większość zasłon wykonanych z grubszych materiałów nie prześwituje, chroniąc naszą prywatność, co również jest istotne w okresie, kiedy przez większość czasu korzystamy ze sztucznego oświetlenia.
Przyjazne w dotyku tkaniny o ciepłych odcieniach, podkreślą jesienny charakter wnętrza, a dodatkowo pozwolą nam się ogrzać w chłodne wieczory. Po jakie kolory sięgnąć wybierając takie tekstylia jak poszewki na poduszki czy koce futerkowe? Najmodniejsze jesienne kolory to w tym sezonie:
  • musztardowy – energetyczny, wyrazisty kolor, który ociepli i ożywi każde wnętrze;
  • wiśniowy – inaczej określany jako burgund, to odcień który nie tylko przywodzi na myśl aromatyczne, grzane wino, ale nada pomieszczeniu eleganckiego charakteru;
  • pomarańczowy – to od lat jeden z najważniejszych, jesiennych odcieni, inspirowany naturą. Zarówno jego intensywne odcienie, jak również delikatne rudości doskonale ożywią wnętrze i nastroją nas pozytywnie do podejmowania nowych wyzwań każdego dnia;
  • złoto – to prawdziwy hit tej jesieni. Choć dużych rozmiarów złote tkaniny mogą być dla niektórych zbyt krzykliwe, doskonale sprawdzi się w formie poszewki na poduszki ozdobne czy niewielkich detali przełamujących inne odcienie tkanin. Złoto nie tylko wygląda elegancko, ale również rozjaśnia całe wnętrze.
  • butelkowa zieleń – doskonale wyglądająca właśnie w połączeniu ze wspomnianym wcześniej złotem czy musztardowym odcieniem żółci, działa uspokajająco i relaksująco.
Oczywiście dla wielu jesień to także nieodłącznie delikatne, ciepłe beże i brązy. Warto je zestawiać z bardziej intensywnymi, żywymi barwami, tworząc oryginalne dekoracje do domu. Pamiętaj jednak, by kolorystykę nowych dodatków dobrać do tonacji pozostałych elementów wystroju wnętrza, takich jak ściany czy meble.

Jesienne i zimowe dekoracje do domu w Pepco

Wybierając dekoracje do domu, warto zajrzeć do Pepco, gdzie czeka na nas sporo inspiracji i ciekawych rozwiązań. W obecnej ofercie znajdziemy zarówno ciepłe koce i poduszki ozdobne zgodne z najnowszymi, jesiennymi trendami, jak również sporo akcesoriów umożliwiających przygotowanie domu na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia, jak np. świąteczne poszewki na poduszki. Pepco posiada w swojej ofercie również gotowe poduszki ze świątecznymi motywami, do których skompletować można również odpowiedni, ciepły koc. Jeżeli jednak wolisz rozwiązania, które wykorzystasz nie tylko w okresie świątecznym, koniecznie spójrz na koc Pepco z delikatną fakturą gwiazdek, w uniwersalnym szarym lub rozgrzewającym czerwonym kolorze.

  1. Styl Życia

Chaos oswojony

Marianna Sztyma:
Marianna Sztyma:"Czuję wzruszenie za każdym razem, kiedy wchodzę po schodach, lubię światło, które w nim panuje, po prostu lubię tu być". (Fot. Łukasz Gawroński)
Zobacz galerię 10 Zdjęć
Kiedy wyobrażamy sobie miejsce, w którym mieszka i pracuje artystka, spodziewamy się twórczego bałaganu, nieoczekiwanych rozwiązań i odrobiny magii. I taki jest dom malarki i ilustratorki Marianny Sztymy.

Żyję na uboczu, wśród przyrody – zawsze wydawało mi się to trochę niewspółczesne, zwłaszcza dziś, gdy wszystkich ciągnie do miasta i świateł. Jestem więc chyba trochę taką old lady. Choć pracuję na komputerze, to wolę rysować na papierze kredkami i ołówkiem czy malować akrylami albo tuszem.

Na ścianach w całym domu wisi dużo dzieł zaprzyjaźnionych artystek. Na przykład Magdy Wolnej i Anny Pol, z którymi Marianna razem robi wystawy. Są tu też obrazy jej taty, znajomych i koleżanek z warsztatów malarskich. (Fot. Łukasz Gawroński) Na ścianach w całym domu wisi dużo dzieł zaprzyjaźnionych artystek. Na przykład Magdy Wolnej i Anny Pol, z którymi Marianna razem robi wystawy. Są tu też obrazy jej taty, znajomych i koleżanek z warsztatów malarskich. (Fot. Łukasz Gawroński)

Raz się żyje

Dom był bardzo stary i zniszczony, dlatego pewnie tani. Ze sporym kawałkiem ziemi, na którym wszystko rośnie jak chce. Lubię dawać wolność pomidorom i wszelkim roślinom, na przykład prawie całą szklarnię zajął wielki jak baoab rozmaryn – prawdziwy wybuch fotosyntezy.

Domy przysłupowe na Dolnym Śląsku często nie mają fundamentów, wspierają się na wielkich kamieniach. A od północnego zachodu nie budowano w nich w ogóle okien. (Fot. Łukasz Gawroński) Domy przysłupowe na Dolnym Śląsku często nie mają fundamentów, wspierają się na wielkich kamieniach. A od północnego zachodu nie budowano w nich w ogóle okien. (Fot. Łukasz Gawroński)

Mamy ponad hektar, którego jeszcze nie zagospodarowaliśmy. W przeważającej części jest on po prostu łąką, z dużą ilością polnych kwiatów oraz chwastów. Teraz kwitnie moja ulubiona nawłoć, a w maju dziki łubin. Przeprowadziliśmy się na Dolny Śląsk z Poznania. Zaczęło się od tego, że w okolicy zamieszkali nasi znajomi, zaczęliśmy ich odwiedzać, jeździć po okolicy, bardzo nam się spodobało. Mieliśmy wtedy siedem kotów i dwa psy, myśleliśmy o nowym miejscu dla nich i dla nas. Powiedzieliśmy sobie: „Raz się żyje”. Mieszkamy tu już od ośmiu lat.

Niewielka kuchnia w zupełności zaspokaja potrzeby domowników. Na piętrze oprócz niej mieszczą się jeszcze salon, łazienka i pokoiki. (Fot. Łukasz Gawroński) Niewielka kuchnia w zupełności zaspokaja potrzeby domowników. Na piętrze oprócz niej mieszczą się jeszcze salon, łazienka i pokoiki. (Fot. Łukasz Gawroński)

Część ścian zburzyliśmy, zmieniliśmy też funkcje, jakie kiedyś pełniły określone pomieszczenia. Na przykład moja pracownia jest na dole, w miejscu, gdzie było serce domu, czyli kuchnia. Stał tu duży piec, który ogrzewał całe pomieszczenie. Wyburzyliśmy go i postawiliśmy niewielką kozę, która też daje ciepło.

Biurko artystki – w tym chaosie jest metoda. (Fot. Łukasz Gawroński) Biurko artystki – w tym chaosie jest metoda. (Fot. Łukasz Gawroński)

Pracownia sąsiaduje z piwnicą, więc z kolei latem panuje tu ożywczy chłód. W miejscu, gdzie kiedyś były pomieszczenia dla zwierząt, mamy teraz kotłowniopralnię. Z kolei na górze, tam, gdzie dziś są kuchnia i łazienka, dawno temu składowano siano, którego resztki znaleźliśmy na piętrze, kiedy kupowaliśmy dom.

Wanna, kupiona z drugiej ręki z domu zdrojowego, jest niewielka, ale głęboka. (Fot. Łukasz Gawroński) Wanna, kupiona z drugiej ręki z domu zdrojowego, jest niewielka, ale głęboka. (Fot. Łukasz Gawroński)

Podoba mi się, że domy na Śląsku są właśnie takie hybrydowe – mają w sobie coś starego i coś nowego, coś zostawionego i coś dobudowanego. Coś po każdych właścicielach. Nasz też się rozrasta, w tym roku planujemy na przykład zrobienie przed domem ogrodu zimowego.

Szklarnia, a w niej wyjątkowy okaz krzaku rozmarynu. (Fot. Łukasz Gawroński) Szklarnia, a w niej wyjątkowy okaz krzaku rozmarynu. (Fot. Łukasz Gawroński)

Jeślibym miała nazwać styl, w jakim urządziliśmy wnętrze, powiedziałabym chyba: miszmasz lub trochę ładniej – eklektyzm. Królują tu chaos i przypadek. Uwielbiam giełdę staroci w Cieplicach, która odbywa się w każdą niedzielę. Tam jest wszystko, więc my też mamy wszystko. Jak nam się coś spodoba – kupujemy, pewnie dlatego w domu jest tak wiele krzeseł. Są meble z lat 60., starocie, jest też trochę Ikei. Najwięcej mamy jednak używanych rzeczy, które pozornie do siebie nie pasują.

12-letnia Józia wygodnie umościła się w fotelu. (Fot. Łukasz Gawroński) 12-letnia Józia wygodnie umościła się w fotelu. (Fot. Łukasz Gawroński)

Urządzaliśmy się intuicyjnie i impulsywnie. Na przykład plakat z filmu „Happiness” Piotr kupił w poznańskim kinie Malta (już nieistniejącym). Wędrował on z nami z mieszkania do mieszkania, aż w końcu postanowiliśmy go przykleić na klej do tapet. To, że dziś zdobi jedną ze ścian, jest zwykłym przypadkiem. Jak wszystko w naszym domu. Na ścianach mamy też dużo obrazów, zdjęć, ceramiki. Najczęściej są to prace przyjaciół, lubię się nimi inspirować. Nasi goście często u nas malują. Zwłaszcza dzieciaki przyjaciół i kuzynostwa, po których zawsze coś u nas zostaje.

Na piętrze oprócz kuchni mieszczą się jeszcze salon, łazienka i pokoiki. (Fot. Łukasz Gawroński) Na piętrze oprócz kuchni mieszczą się jeszcze salon, łazienka i pokoiki. (Fot. Łukasz Gawroński)

Stan domowników na dziś: ja, Piotr (mój mąż), trzy starsze kundelki, kanapowce, 13 kotów w różnych podgrupach, bo część adopcyjnych, część schorowanych, a część wziętych od starszych pań, które nie mogły się nimi zajmować. Mamy jeszcze osobny drewniany domek z dużym wybiegiem dla psów uratowanych z łańcucha. Myślę, że po to właśnie mamy ten dom – dla zwierzaków.

Plakat do filmu „Happiness” pełni funkcję tapety. Marianna mówi, że to ateistyczny ołtarzyk, bo na środku wisi zdjęcie Jane Goodall z szympansem, na którym wygląda jak Matka Boska. (Fot. Łukasz Gawroński) Plakat do filmu „Happiness” pełni funkcję tapety. Marianna mówi, że to ateistyczny ołtarzyk, bo na środku wisi zdjęcie Jane Goodall z szympansem, na którym wygląda jak Matka Boska. (Fot. Łukasz Gawroński)

Można powiedzieć, że się nim zaopiekowaliśmy. I dzięki nam żyje. Ze smutkiem obserwuję, jak w naszej wsi opuszczone, ale nadal piękne domy zarastają krzakami i nikną w oczach. Choć zdarza nam się narzekać, że fajniej by było zamieszkać w zupełnie nowym budynku, z mniejszą liczba usterek do naprawiania i dostosowanym do naszego wzrostu (oboje jesteśmy wysocy) – to jednak wiem, że kocham ten dom. Czuję wzruszenie za każdym razem, kiedy wchodzę po schodach, lubię światło, które w nim panuje, po prostu lubię tu być.

  1. Styl Życia

Wiejskie życie Kasi Miller

Katarzyna Miller uwielbia piękne wnętrza, mogłaby je projektować zawodowo, ale tylko dla osób o podobnym guście, bo jak sama mówi, nie jest minimalistką. (Fot. Celestyna Król)
Katarzyna Miller uwielbia piękne wnętrza, mogłaby je projektować zawodowo, ale tylko dla osób o podobnym guście, bo jak sama mówi, nie jest minimalistką. (Fot. Celestyna Król)
Zobacz galerię 11 Zdjęć
Niełatwo tu trafić, ale jak już się dotrze, chciałoby się zostać na długo. Psychoterapeutka Katarzyna Miller oprowadza nas po swoim sielskim domu w Kazimierzu Dolnym i opowiada o miłości do przedmiotów. 

Kazimierz Dolny odwiedzam regularnie od czterdziestu paru lat, jak nie więcej. I za każdym razem ogarniała mnie tu mieszanka uczuć silna i pierwotna, niemal z trzewi. Radość, tęsknota, ekscytacja… No totalne zakochanie. Patrzyłam na jakieś miejsce, na chałupinkę malusieńką i myślałam: „Boże, żebym choć to mogła mieć. Postawiłabym sobie na trawie fotelik, stoliczek, posadziłabym jakieś kwiatuszki i bym tak sobie siedziała”.

Kwiaty wypełniają zarówno dom jak i werandę. (Fot. Celestyna Król) Kwiaty wypełniają zarówno dom jak i werandę. (Fot. Celestyna Król)

Raz było tak, że akurat nazbierałam pieniędzy i okazało się, że jest tu do kupienia maleńki domeczek. Pomknęłam jak na skrzydłach z myślą: „Kupuję! Wreszcie mnie stać”. Mój Edek orzekł: „To jest ruina”, koleżanka, która akurat budowała dom, wsadziła palucha w mur i powiedziała: „Jeśli chcesz to wyburzyć i wybudować na nowo…”. Załamałam się, bo miałam pieniądze na kupno, nie na remont. Zrezygnowałam, odpłakałam swoje i westchnęłam: „No, trudno”. Po czym znów odłożyłam trochę pieniędzy. Miałam upatrzony domek kanadyjski i działkę w Płońsku. Ale zadzwonił nasz przyjaciel, architekt Waldemar Doraczyński: „Słuchajcie, jest działka, którą zdecydował się sprzedać... – i tu będzie romantyczna historia – nieszczęśliwy mąż. Cztery lata temu stracił żonę, mieszkali w domku z ogrodem, ale odkąd ona umarła, jego noga tu nie postała”. Pojechaliśmy i zobaczyliśmy dżunglę. Dzikie wino zakryło płaszczem chatkę i cały ogród, niemalże je zadławiło. Jak ja w tym wszystkim zobaczyłam nasz dzisiejszy dom, nie wiem, ale trzy lata później tu stanął.

Widok na dom od strony werandy zamkniętej. (Fot. Celestyna Król) Widok na dom od strony werandy zamkniętej. (Fot. Celestyna Król)

Z widokiem na dolinę

Najpierw wymyśliłam chałupę chałupiastą, niedużą, wygodną, z ciemnego drewna. Ale Waldek poznał nas ze świetnymi cieślami, Piotruś Ogórek nimi zarządzał. Jeździli po okolicy i zbierali stare drewno. Dzięki nim nasz dom zrobiony jest z odzyskanego modrzewia. Środek jest z nowej sosny.

Za kominkiem w salonie sprytnie ukryto wejście na górę. (Fot. Celestyna Król) Za kominkiem w salonie sprytnie ukryto wejście na górę. (Fot. Celestyna Król)

Wszystko miałam w głowie, wiedziałam, że będzie kuchnia połączona z salonem dla gości, no i nasze pokoje, ale włączył się Eduś: „Ma być góra. Będę się z niej wychylał, by mówić ci, co masz robić” [śmiech]. I tak wizja niedużej chałupy zaczęła się rozrastać. I teraz dół jest mój, a góra jego. Zmieściła się tam też – jak lubię ją nazywać – świetlica, czyli czytelnia, i pokoiki gościnne dla moich przyjaciółek. Błękitno-biały i żółty jak jajeczko.

Uwielbiam projektować, wnętrza to moja miłość.
Mogłabym urządzać wnętrza to zawodowo, ale byłyby to domy dla szczególnego typu osób. Bo ja nie jestem minimalistką. Wymyśliłam na przykład patent, że łazienki powinny do siebie przylegać. Wtedy robi się prostokąt, który dzieli się na pół. A Edek wymyślił, że u nas nie wiadomo właściwie, gdzie są schody na górę, zaoszczędziliśmy w ten sposób dużo miejsca.

Od początku było wiadomo, że w kazimierskim domu będzie panował niebieski. (Fot. Celestyna Król) Od początku było wiadomo, że w kazimierskim domu będzie panował niebieski. (Fot. Celestyna Król)

Co jest dla mnie kwintesencją domu? Kanapy, fotele, leżaki, hamaki, stoły, stoliczki, kredensy. Żeby było gdzie usiąść, coś zjeść i porozmawiać. Dom na wsi musi mieć też taras. My mamy dwa. Na zakrytym lubię siedzieć podczas burzy – ale takiej fest, z piorunami – owinięta w koce. A jak trzeba obejrzeć zachód słońca, to wychodzimy na taras odkryty. Boże, co to jest za spektakl – Paramount Pictures normalnie. Kiedyś chciałam mieszkać w samym środku Kazimierza, a dziś jestem taka szczęśliwa, że mam widok na dolinę, że mam spokój, ciszę.

Letnie śniadania smakują równie dobrze w przestronnej kuchni, jak i na tarasie. (Fot. Celestyna Król) Letnie śniadania smakują równie dobrze w przestronnej kuchni, jak i na tarasie. (Fot. Celestyna Król)

Jestem kredensiarą

Trochę tu Prowansji, trochę dworku i całkiem sporo mieszczańskiego salonu, bo ja jestem bardzo mieszczańska w sensie stylu. Lubię, jak we wnętrzach łączy się stare z nowym, ale niezbyt nowoczesnym. No i kolor. To dla mnie baza życia. Chętnie tworzę wyspy kolorystyczne, widać to zwłaszcza w moim warszawskim mieszkaniu. Jak się okazało, że dom kazimierski będzie miodowy, od razu zobaczyłam niebieskie okiennice i drzwi – kolor capri. Gdyby był mniejszy, pewnie byłby cały biało-niebieski: trochę grecki, trochę szwedzki, a trochę marynarski.

Łazienka na dole jest bardziej stonowana, oliwkowo-biała. (Fot. Celestyna Król) Łazienka na dole jest bardziej stonowana, oliwkowo-biała. (Fot. Celestyna Król)

Dom na wsi dla mnie musi być usadzony, jakby stał tu nie wiadomo od kiedy. Dużo rzeczy kupowałam na warszawskim Kole, w Lublinie na targu staroci i w galerii Lirka w Warszawie. Tam zobaczyłam biały kredens z kryształowymi szybkami. Chciałam, by tu było ślicznie, kupiłam więc kolejny, niebieski, i jeszcze jeden, malutki, który dosłownie czekał na mnie na targu.

Kolekcja porcelany, oczywiście z dominantą błękitu. (Fot. Celestyna Król) Kolekcja porcelany, oczywiście z dominantą błękitu. (Fot. Celestyna Król)

Jestem kredensiarą, mogłabym mieć z dziesięć kredensów. Ale największy mój świr to filiżanki. Mam ich niewiarygodną ilość. Co  musi mieć filiżanka, żeby mi się spodobała? No, musi mi się spodobać. I jeszcze karafki uwielbiam, w kuchni mam całą półkę biało-niebieskich przecudnych mleczników. Nie mogę się oprzeć, jak coś jest dzbanuszkiem, filiżaneczką albo miseczką.

Na dole króluje błękitny kredens – kupiony i przemalowany w galerii Lirka przy Brackiej 18 w Warszawie. (Fot. Celestyna Król) Na dole króluje błękitny kredens – kupiony i przemalowany w galerii Lirka przy Brackiej 18 w Warszawie. (Fot. Celestyna Król)

Frykasy i obrazy

Co jest kazimierskiego u mnie w domu? Ptaszki i żaby z metalu, ze dwa garnki kamienne… Cuda i cudeńka z Lawendy Agnieszki Głowackiej na rynku. Nalewki są kazimierskie, od Marka Stonia, choć nie tylko. No i to fantastyczne jedzenie! Ania Łuczywek z Mlecznej Drogi robi kozie sery jak francuskie, a Basia z Lipowej Doliny – świetne pasztety, nóżki, ćwikłę. Kulebiaki, cebularze, koguty i chleby na zakwasie są od Basi Sarzyńskiej z jej słynnej kazimierskiej piekarni. Na rynku mamy też pyszne miody i kwiaty od pana Mirka i pana Stasia. Jak się mieszka w Kazimierzu, trzeba mieć też tutejszych malarzy. Na wejściu nad komódką mam więc Janusza Michalaka. Jest Jagódka Kołodziejska, Jurek Krzysztoporski, Krzyr, Tadzio Strzępka, Uta Gnatowska, „Subik”, czyli Marcin Sobkowiak. Moje ukochane motywy to woda i droga, pejzaże – bez ludzi. Chyba że na portretach.

Przestronna kuchnia daje pole do kulinarnych popisów. (Fot. Celestyna Król) Przestronna kuchnia daje pole do kulinarnych popisów. (Fot. Celestyna Król)

Prowadzę dwa domy i dwa życia – warszawskie, czyli miejskie. I kazimierskie, czyli wiejskie. Oba uwielbiam. Warszawę wolę w tygodniu, Kazimierz latem i w weekendy. Tu czas płynie inaczej, rzeczy mają inną proporcję, ja jestem kimś innym. Jestem starsza, spokojniejsza, chyba trochę smutniejsza, bardziej refleksyjna. No i tu czuję się częścią przyrody. Cała jestem w liściach, kwiatach i w ptakach. 

„Nie mogę się oprzeć, jak coś jest dzbanuszkiem, filiżaneczką albo miseczką”, mówi Kasia. (Fot. Celestyna Król) „Nie mogę się oprzeć, jak coś jest dzbanuszkiem, filiżaneczką albo miseczką”, mówi Kasia. (Fot. Celestyna Król)

  1. Materiał partnera

Jak wybrać odpowiedni materac? Porady doboru materacy do sypialni prosto od ekspertów z Hilding Anders

Odpowiedni materac musi być wykonany z dobrych gatunkowo materiałów, by właściwie pełnił swoje funkcje. (Fot. materiały partnera)
Odpowiedni materac musi być wykonany z dobrych gatunkowo materiałów, by właściwie pełnił swoje funkcje. (Fot. materiały partnera)
Materac powinien być precyzyjnie dopasowany do indywidualnych potrzeb, aby zapewnić zdrowy i komfortowy sen. Jak prawidłowo dobrać rozwiązanie do łóżka? - oddajemy głos specjalistom z Hilding Anders.

Rozmiar materaca

To podstawowa kwestia, z którą musisz się zmierzyć, wybierając nowe rozwiązanie do sypialni. Ogólnie, im większa powierzchnia do snu, tym lepiej. Niestety nie zawsze możemy pozwolić sobie na ogromne łóżko - duży mebel jest problematyczny zwłaszcza w małych i wąskich sypialniach, które łatwo zagracić. Materac musi być na tyle duży, by był wygodny, a równocześnie nie blokował dostępu do drzwi, innych mebli czy swobodnego poruszania się po pokoju.

Wybierając rozmiar materaca, warto wziąć pod uwagę dwie kluczowe kwestie:

a) przeznaczenie Szukasz materaca dla jednej czy dwóch osób? Standardowe materace do pojedynczego łóżka są dostępne w wymiarach 80x200, 90x200, 100x200, a nawet 120x200 cm, przy czym za najbardziej optymalny uznaje się ten o szerokości min. 90 cm. W przypadku dwóch użytkowników należy postawić na szersze materace 160x200, 180x200, 200x200 lub najmniejszy wariant podwójny 140x200. Dobierając rozmiar sprzętu, kieruj się przede wszystkim tym, ile miejsca potrzebujesz, by dobrze się wyspać. Na zbyt wąskim materacu partnerzy mogą na siebie wpadać, wybudzać się lub przyjmować niezdrową, skurczoną pozycję snu.

b) gabaryty ciała Rozmiar materaca powinien być dopasowany do wagi i wzrostu użytkownika. Spanie na łóżku, z którego wystają nam ręce lub nogi jest nie tyle niewygodne, co ryzykowne dla zdrowia. Dla osób o wysokiej masie ciała polecane są najszersze rozwiązania (min. 100 cm w przypadku pojedynczych łóżek i 180 cm w sypialniach małżeńskich), które umożliwią swobodne zmiany pozycji snu. Drugi wymiar, długość materaca, jest warunkowany wzrostem. Przyjmuje się, że dobry sprzęt będzie większy o 15-20 cm od długości ciała.

Biorąc pod uwagę wielość rozmaitych potrzeb, Hilding oferuje każdy model materaca w różnych wariantach. Flagowe materace, np. Cha-cha, Rumba czy Melody można nabyć aż w 7-8 rozmiarach.

Twardość materaca

Dobrze dobrany materac to taki - nie za miękki, nie za twardy - który idealnie balansuje komfort i wsparcie ciała. Na podłożu o prawidłowej twardości kręgosłup nie zapada się ani nie wygina w niepożądany sposób. Sylwetka, odpowiednio podparta, ma doskonałe warunki do relaksacji - odciążone mięśnie i stawy odprężają się, a nocne procesy regeneracji ulegają przyspieszeniu.

Twardość materaca jest najważniejszym parametrem, jeśli chodzi o wygodę wypoczynku. Warto jednak zauważyć, że odczucie to jest bardzo subiektywne. Ten sam materac w zależności od preferencji może być bowiem za twardy, za miękki lub optymalnie twardy.

W doborze odpowiedniej sztywności należy kierować się takimi parametrami jak ciężar ciała (na bazie tej charakterystyki powstała umowna skala twardości materaca), wzrost, wiek, preferowana pozycja snu czy osobiste upodobania, i tak:

  • materace o średniej twardości (np. dwustronny model Zorba) są polecane dla osób, które ważą 50-80 kg, a także tych, którzy zazwyczaj śpią na boku;
  • materace twarde (Hilding Melody) będą dobrym wyborem dla cięższych użytkowników ponad 80 kg, par o dużej różnicy wagi oraz osób, które lubią spać na plecach bądź brzuchu,
  • materace bardzo twarde (np. Hilding Modern H3/H4) są dedykowane dla najbardziej wymagających konsumentów (+100-110 kg) i użytkowników, którzy cenią sztywne podłoże do snu.
Znaczą trudnością w doborze materaca jest fakt, że ciało dynamicznie się zmienia, a sprzęt, który początkowo spełniał nasze oczekiwania, już po kilku latach może być niewystarczający. W odpowiedzi na te problemy Hilding zaproponował materac hybrydowy Electro z mechanizmem regulacji twardości na 6 poziomach i serię modeli dwustronnych, które posiadają różny stopień twardości po obu stronach rozwiązania.

Rodzaj wkładu

Po określeniu rozmiaru i twardości materaca, przychodzi czas na wybór wypełnienia w rozwiązaniu. Z pewnością niejednokrotnie słyszałeś, że materace dzielą się na piankowe, sprężynowe i hybrydowe. Każdy z nich buduje inny rodzaj wkładu, a co za tym idzie - każdy model działa w nieco inny sposób.

Jeśli zależy ci na klasycznym odczuciu sprężystości, wybierz materace sprężynowe. Nowa generacja materacy w niczym nie przypomina staromodnych rozwiązań rodem z sypialni naszych dziadków. Sprężyny kieszeniowe są wysoko elastyczne, to znaczy, że uginają się wyłącznie w miejscu nacisku, doskonale wspierając ciało, a przy tym nie skrzypiąc i nie wprawiając powierzchni w drgania.

Dla osób, które lubią wrażenie otulenia przez tkaninę polecane są rozwiązania piankowe. Modele wysokoelastyczne i materace visco precyzyjnie odwzorowują krzywizny ciała, dzięki czemu stabilizują sylwetkę na całej długości. W tej kategorii znajdziemy także specjalistyczny materac z lateksu o właściwościach antyalergicznych i przeciwgrzybiczych, który zapewnia przyjazne środowisko snu dla wrażliwych użytkowników.

Bez względu na rodzaj wypełnienia, materac musi być wykonany z dobrych gatunkowo materiałów, by właściwie pełnił swoje funkcje. Rozwiązania Hilding Anders, jeszcze przed dopuszczeniem do sprzedaży, przechodzą szereg restrykcyjnych testów, co gwarantuje wysoką jakość ich wykonania. Troska o zachowanie najwyższych standardów sprawiła, że modele Hilding zostały oznaczone międzynarodowymi certyfikatami Oeko-Tex i Znakiem Jakości AEH.

Założona w 1939r. w Szwecji firma Hilding Anders jest wiodącym producentem materacy na rynku. Obecna na Polskim rynku od 2001 roku firma podbiła serca Polaków wysoką jakością i skandynawskim stylem. W swoim portfelu firma posiada marki takie jak Hilding, Curem, Jansen, Bedding oraz Carpe Diem. Poza własną produkcją Hilding tworzy również materace dla marek takich jak Agata, Amazon BRW, Sleepmed i wiele innych.