1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wychowanie
  4. >
  5. Jesień pełna skarbów!

Jesień pełna skarbów!

Zobacz galerię 13 Zdjęć
Złota jesień to wspaniała pora roku na spacery z dzieckiem. Parki i skwery zasypane są dywanem liści, które aż się proszą, by wykorzystać je do zabawy. Nie marnujcie czasu i codziennie wyruszajcie, by sprawdzić, jakie niespodzianki przynosi kolejny dzień.

Dla dziecka nie ma znaczenia, jaka jest pogoda, równie dobrze czuje się, gdy mamy gorące lato, jak i jesienią, czy też zimą. Jeśli więc za oknem nie leje lub nie szaleje wichura, nie ma też powodu, abyście nie wyszli na spacer. Malec ubrany stosownie do aury nie złapie infekcji. Wręcz przeciwnie - zahartuje się i wzmocni odporność.

„Cebulka” gotowa do wyjścia

- Aktywność fizyczna na świeżym powietrzu usprawnia układ odpornościowy, a ruch wyzwala w dzieciach spontaniczność i dobrą energię. Dotleniony mózg lepiej przetwarza zdobyte informacje, a samo przebywanie na powietrzu, poprawia zdolność koncentracji i samopoczucie – mówi Agnieszka Skoczylas, psycholog dziecięcy. - Warunki atmosferyczne nie staną na przeszkodzie, jeśli zadbamy o odpowiedni ubiór naszych dzieci – dodaje ekspertka.

Ubieranie warstwowe, czyli na cebulkę, sprawdzało się zawsze. Gdy słońce przygrzeje lub aktywne dziecko zacznie się pocić, możesz mu w każdej chwili zdjąć niepotrzebny sweterek czy bluzę. Załóż więc maluchowi bawełnianą bieliznę, podkoszulek z długim rękawem, na nogi leginsy lub rajstopki, a na to wierzchnie spodnie (zimą nieprzemakalne). Kolejną warstwę stworzy lekka bluza lub sweterek. Na stopy - skarpetki z bawełny i buty odporne na wilgoć i z solidną traktorkową podeszwą, dzięki której malec nie poślizgnie się na liściach. Na koniec czapka, szalik, nieprzemakalne rękawiczki i oczywiście - kurtka. Duży wybór ubrań idealnych na każdą porę roku znajdziesz w najnowszej kolekcji na www.endo.pl. Tak ubrany mały człowiek jest gotowy na podbój świata.

Liście, żołędzie i inne skarby

Dzieci rozpiera energia, nic dziwnego, że na ogół nie przepadają za spokojnym spacerowaniem. Chcą się bawić, szukać skarbów, biegać i marzą, by mama czy tata im w tym towarzyszyli. Jesienne spacery bardzo sprzyjają rozwijaniu wyobraźni i kreatywnym zajęciom. Skarby leżą dosłownie… pod nogami. Zbierajcie wspólnie kolorowe liście, a potem powiedzcie dziecku, jak nazywa się drzewo, z którego spadły. Szukajcie też kasztanów i żołędzi.

Przy takiej zabawie dziecko musi mieć pełną swobodę ruchów. Zbyt gruba i puchata kurtka na pewno się nie sprawdzi. Najlepiej wybrać kurtkę ocieplaną, ale lekką, uszytą z tkaniny oddychającej lecz odpornej na wilgoć i wiatr. Powinna być nieco dłuższa. Praktyczny jest też przypinany kaptur. Zwróć uwagę, by rękawy miały ściągacze. Takie warunki spełniają np. kurtki typu parka z lekko wydłużonym tyłem. Endo proponuje płaszczyk i kurtki w wesołych kolorach, zdobione barwnymi grafikami, czy wesołymi napisami.

Po spacerze ciepła zupa

Zdrowa i zbilansowana dieta to baza do budowania odporności dziecka i jego dobrej formy w okresie jesienno-zimowym. Najlepiej, żeby po spacerze na dzielnego odkrywcę czekała zupka z sezonowych warzyw. Jesienią codziennie możesz ugotować inną, bo stragany pełne są kolorowych warzyw, które powinny pojawiać się na talerzu malucha.

Największą rolę w budowaniu odporności odgrywają witaminy C, A i E, a także cynk i selen – podpowiada Joanna Owczarek, dietetyk. - Należy więc pamiętać o owocach (szczególnie o polskich jabłkach!), wszelkich warzywach, zwłaszcza strączkowych, kaszach, jajach, orzechach i miodzie – dodaje. Wykorzystaj sezonowe dary natury, przygotowując dziecku posiłki – na pewno zaprocentuje to w późniejszych miesiącach.

I znowu zabawa

Po obiedzie – krótka drzemka lub chociaż odpoczynek, a potem... Potem można znów się bawić, wykorzystując znalezione skarby. Możecie wyklejać z liści obrazki na kartkach, namalować na nich flamastrem uśmiechnięte buźki a potem zrobić domową wystawę tych prac. Warto też ułożyć z liści i gałązek barwny bukiet. Pamiętacie na pewno ludziki i zwierzątka, które powstawały z kasztanów i żołędzi. Dzieciaki będą zachwycone, gdy im pokażecie, jak je robić. Do dzieła! Inspiracje do jesiennych zabaw i pełną kolekcję dziecięcych ubranek, odpowiednią na każdą porę roku, znajdziecie na , a także na profilu Facebook Endo.pl.

Więcej w sklepie internetowym:

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Seks

Rodzice - istoty seksualne

Zdaniem psychoanalityków scenę pierwotną i kompleks Edypa przepracowujemy wielokrotnie przez całe życie. To, w jaki sposób, ma ogromny wpływ na życie seksualne. (Fot. iStock)
Zdaniem psychoanalityków scenę pierwotną i kompleks Edypa przepracowujemy wielokrotnie przez całe życie. To, w jaki sposób, ma ogromny wpływ na życie seksualne. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Scena pierwotna – to obraz seksu rodziców. Podpatrzonego lub wyobrażonego. Skrypt schowany w nieświadomości. Nie jesteśmy w stanie objąć go rozumem. Nie analizujemy go. A on działa!

Andrzej, 40-letni prawnik, zgłosił się do mnie z problemem niewierności. Odkąd pamięta, w jego życiu zawsze były dwie kobiety – stała partnerka i kochanka. Partnerka była symbolem jego pragnienia kobiety opiekuńczej, troskliwej, ,,która zapyta, czy dziś już coś jadłem albo czy jestem zmęczony”. Kochanka – szaloną, bezpruderyjną kokotą, realizującą jego fantazje seksualne. W miarę trwania terapii okazało się, że Andrzej jest bardzo ostrożny w seksie. Kategorycznie nie chce mieć dzieci i – nawet jeśli partnerka stosuje antykoncepcję – nigdy nie kocha się z nią ,,do końca”. Andrzej był wychowywany przez samotną matkę. Ojciec miał jeszcze trzy inne żony i w sumie piątkę dzieci, które, jak kiedyś powiedział synowi, były jego jedną wielką pomyłką. Andrzej, jak przez mgłę, pamięta moment odejścia ojca z domu.

– Miałem jakieś dwa lata, kiedy pewnej nocy obudziłem się i usłyszałem dziwne odgłosy dochodzące z sypialni rodziców. Dziś wydaje mi się, że uprawiali ostry seks. Rano dowiedziałem się od matki, że ojciec odszedł – opowiada.

Mężczyzna prawdopodobnie był świadkiem tzw. sceny pierwotnej, czyli rzeczywistej lub wyobrażonej obserwacji kontaktu seksualnego rodziców. Podniesione głosy dobiegające z sypialni, a następnie zniknięcie ojca z ich życia i silne związanie z matką, wywarły ogromny wpływ na całe jego życie.

Przeżycie sceny pierwotnej zwykle ma miejsce, kiedy dziecko ciągle jeszcze czuje się symbiotycznie związane z matką (ono i matka to jedno). Akt seksualny rodziców jawi mu się jako katastrofa, zagrożenie życia, brutalne przerwanie związku z matką, agresywny atak ojca na osobę, którą kocha najbardziej na świecie.

– Ten akt zapisany jest wyłącznie w naszej nieświadomości – tłumaczy Teresa Raczkowska, psychoterapeutka. – Nie jesteśmy w stanie go objąć rozumem. Dlatego to jest takie trudne, budzi ataki paniki i lęk przed śmiercią.

Seks jest źródłem ludzkiego istnienia – gdyby nasi rodzice nie kochali się ze sobą, nie byłoby nas na świecie. Jednak życie seksualne matki i ojca wyklucza dziecko z tego układu. Nagle kobieta, która jest dla malucha dostarczycielką pożywienia, czułą opiekunką reagującą na wszystkie jego potrzeby, okazuje się także istotą seksualną, mającą swoje pragnienia, należącą do ojca. Bywa, że scena pierwotna w nieświadomości dziecka łączy się z jakimś innym traumatycznym wydarzeniem. W przypadku Andrzeja odejście ojca utrwaliło się w nim przekonaniem, że mężczyzna ,,po wszystkim” odchodzi, nigdy nie jest do końca z żadną kobietą (stosunek przerywany). A kobiety obsadza w swoim życiu w dwóch rolach: partnerki – matki (na wzór bliskiej relacji z matką, dla której po odejściu ojca stał się zastępczym partnerem) i kochanki, z którą wyłącznie uprawia się seks.

Edyp, czyli sceny pierwotnej ciąg dalszy

Zdaniem następców Zygmunta Freuda, ojca psychoanalizy i odkrywcy sceny pierwotnej, kontynuacją owego pierwszego doświadczenia seksu rodziców jest kompleks Edypa, czyli podświadome pożądanie rodzica przeciwnej płci, wyrażane fantazjami o poślubieniu taty lub mamy. A kiedy rodzice takiego 3-, 4-latka znikają w sypialni i zamykają dziecku drzwi przed nosem, malec doświadcza bolesnego faktu, że nigdy nie będzie w tak intymnej relacji z żadnym z rodziców, jak oni są ze sobą nawzajem. To budzi zazdrość, złość, chęć pokonania rywala, a jednocześnie przerażający lęk, że swoimi pragnieniami zagraża trwałości związku rodziców, od czego zależy byt jego rodziny.

Trzydziestoletnia Marta zgłosiła się do mnie na terapię z powodu nieudanych związków z mężczyznami. Jak stwierdziła, zawsze wybiera „niedostępnych” facetów. Zwykle są to żonaci mężczyźni, a raz kochała się z mężem swojej siostry. Choć w głębi duszy marzy o udanym związku, rodzinie, dzieciach, nie jest w stanie zaangażować się w żadną dobrze rokującą relację.

Być może jej, z góry skazane na porażkę, pragnienie zajętego mężczyzny jest realizacją dziecięcych fantazji o zdobyciu ojca. Lęk przed „normalnym” związkiem to konsekwencja nierozwiązanego kompleksu Edypa (skoro nie mogę mieć ojca, nie chcę żadnego mężczyzny). Inne fantazje z tej półki to pragnienie zakazanego seksu, np. w miejscach publicznych, płynące z perwersyjnego lęku, ale też chęci bycia przyłapanym w łóżku z rodzicem płci przeciwnej czy marzenia o pokonaniu rywalki – matki.

Zadaniem rodziców na tym, trudnym dla całej trójki, etapie kompleksu Edypa (od 3. do 6. roku życia dziecka) jest akceptacja, w granicach normy, uwodzącego stosunku dziecka do rodzica płci przeciwnej i – z drugiej strony –  stanowcze pokazanie, że sypialnia rodziców to strefa seksu dorosłych i że tu nie ma już miejsca dla dziecka. Jeśli małżonkowie mają udany seks, a jednocześnie nie odtrącają, nie wyśmiewają i nie karcą dziecka z powodu jego erotycznych zabiegów o rodzica płci przeciwnej, kierują tym samym malucha ku dorosłości, niezależności i dobrze przygotowują do odejścia (w przyszłości) z domu, w poszukiwaniu partnera na życie. Symboliczne zamknięcie przed dzieckiem drzwi do małżeńskiej sypialni to ważny krok na drodze do separacji z rodzicami. Jak piszą autorzy książki ,,Żyć w rodzinie i przetrwać” R. Skynner i J. Cleese – ,,Dla dziecka wyłączenie z tego układu i zazdrość o szczególną bliskość i rozkosz przeżywaną przez rodziców jest potężnym bodźcem do przeniesienia zainteresowania z rodziców na świat zewnętrzny, bo tylko tam, poza sypialnią mamy i taty, samo może doznać podobnego spełnienia”. Kiedy dziecko czuje, że małżeństwo rodziców jest udane, nierozerwalne i bezpieczne, nabiera zaufania do własnej seksualności, tego, że jedyne, co ma zrobić, by w przyszłości mieć fajny seks, to stać się podobnym i godnym pożądania – tak jak jego tata (w przypadku syna) czy mama (w przypadku dziewczynki).

Córeczka tatusia

Bywa i tak, że jedno z rodziców zbytnio erotyzuje relacje z synem czy córką. Przyczyną mogą być trudności w związku z partnerem albo strach, by dziecko nie czuło się odtrącone.

Edyta, lat 35, była w związku z dużo starszym od siebie mężczyzną. Zgłosiła się do terapeuty z powodu braku satysfakcji w seksie. Okazało się, że zakochany w niej po uszy ojciec bardzo rozbudził ją seksualnie. Kiedy była małą dziewczynką, brał ją bezustannie na kolana, całował, dotykał i starał się, by przy nim córka miała mnóstwo atrakcji. Choć tabu kazirodztwa nie zostało przekroczone, Edyta miała ojca na wyłączność, a matka została wykluczona.

– Tego samego Edyta oczekiwała od partnera – mówi Teresa Raczkowska. – Pragnęła, by każde ich spotkanie było pełne szalonego seksu. Uwodziła partnera jak dziewczynka i chciała, by on, podobnie jak ojciec, bezustannie się nią zachwycał. Nie mogła znieść sytuacji, kiedy nie dochodziło do zbliżenia, gdy mężczyzna był zmęczony albo chciał oglądać mecz. Jej potrzeby seksualne były wyraźnie oddzielone od miłości.

Kolejną konsekwencją seksualizacji przez rodziców relacji z dzieckiem bywa impotencja czy oziębłość. Córeczka tatusia czy synek mamusi żyją w przekonaniu, że wygrali z rodzicem tej samej płci, co budzi przerażenie z powodu unicestwienia rodzica, wstyd, lęk przed karą, a w konsekwencji lęk przed własną seksualnością. Bywa, że impotencja rozszerza się, prowadzi do unikania jakiegokolwiek sukcesu życiowego, bo każde zwycięstwo oznacza wygraną (z matką czy ojcem). Najważniejsza rzecz, której dziecko musi nauczyć się na zakończenie fazy kompleksu Edypa, to radość z przeżywania romantycznych uczuć, także erotycznych, wobec rodziców. I wiara, że nie zaszkodzą one ich małżeństwu, a także, że z mamą czy tatą nigdy nie doświadczy seksu.

Przymus zagrania w tej scenie

Zdaniem psychoanalityków scenę pierwotną i kompleks Edypa przepracowujemy wielokrotnie przez całe życie. To, w jaki sposób, ma ogromny wpływ na życie seksualne. Bywa, że jako dorosłe osoby próbujemy ,,wyrównać rachunki”, np. zupełnie nieświadomie odtwarzając, tym razem w innej konfiguracji, przeżycia z dzieciństwa.

Jedna z moich pacjentek zwierzyła mi się, że udany seks z mężem ma jedynie na… działce u teściów. Kiedy pierwszy raz przyjechali do letniego domku rodziców jej męża, teściowa pościeliła im swoje małżeńskie łoże, a sama położyła się na pojedynczym tapczanie. W nocy moja pacjentka poczuła tak silne pożądanie, że pomimo protestów męża, który bał się, że matka może usłyszeć, namówiła go na seks.

– Nigdzie indziej nie jest mi tak dobrze z mężem, jak w sypialni teściowej. Czy jestem nienormalna? – zapytała mnie z lękiem.

Moim zdaniem jej pragnienia są powodowane koniecznością odegrania sceny pierwotnej i w efekcie doprowadzą do przepracowania kompleksu Edypa.

Pacjentka terapeutki Teresy Raczkowskiej doznała takiego ukojenia we śnie. Śniła, że jest małą dziewczynką i jedzie na rowerze, a za nią idą trzymający się za ręce rodzice. Pamięta, że czuła się w tym śnie spokojna i szczęśliwa.

Pomieszczenie w sobie przeżycia sceny pierwotnej i rozwiązanie kompleksu Edypa nie daje gwarancji cudownego pożycia seksualnego, ale z pewnością zwiększa na nie szanse. A udany seks rodziców daje dziecku wzorzec dobrego związku, którego nikt, nawet ono, nie jest w stanie rozerwać.

  1. Psychologia

Bliźniaki - takie same czy różne?

Lepiej nie ulegać pokusie ubierania bliźniąt  tak, żeby wyglądały jak dwie krople wody.  Niech każde ma ubrania w ulubionym kolorze, nosi inne fryzury i ma swoje hobby. (Fot. iStock)
Lepiej nie ulegać pokusie ubierania bliźniąt  tak, żeby wyglądały jak dwie krople wody.  Niech każde ma ubrania w ulubionym kolorze, nosi inne fryzury i ma swoje hobby. (Fot. iStock)
Bliźnięta budzą powszechną sympatię, ale i stereotypowe reakcje. Jak je wychowywać, by nie czuły się jedną osobą w dwóch ciałach?

Mama ośmiolatków Jasia i Stasia: Od początku, wręcz obsesyjnie, starałam się traktować synów sprawiedliwie. Jednocześnie ich karmiłam, przewijałam, przytulałam, kąpałam, co czasem przybierało groteskowe formy. Nawet imiona dostali bliźniacze. Ale od urodzenia Jaś wymagał mniej, był spokojny, pogodny. Staś natomiast – jako ten bardziej ruchliwy i płaczliwy – domagał się więcej wszystkiego: uwagi, opieki, jedzenia. Stawaliśmy z mężem na głowie, by zadowolić Stasia, jednocześnie nie zaniedbując Jasia. Z wiekiem różnice wcale się nie zatarły, a oni nadal są bardzo wyczuleni na równe traktowanie. Dalej więc musimy nieźle się gimnastykować, żeby każdy dostał tyle samo. Coraz częściej zastanawiam się jednak, czy od sprawiedliwości nie jest ważniejsze rozwijanie ich indywidualności, bo przecież są zupełnie inni.

Potrzeba mądrego podejścia

Bliźnięta, zwłaszcza jednojajowe, łączy szczególnego rodzaju bliskość. Znają się i rozumieją jak żadna inna para ludzi. Mają wspólną przeszłość. Spędzają ze sobą więcej czasu niż z rodzicami. Są dla siebie najlepszymi towarzyszami zabaw. Te doświadczenia sprawiają, że nawet przy różnicach charakteru stają się do siebie podobne. Dochodzi do tego środowiskowa i kulturowa presja jedności: bliźnięta są jednakowo ubierane, czesane, posyłane do tej samej klasy. Oczekuje się od nich także identycznego zachowania.

Tymczasem one potrzebują mądrego podejścia rodziców i odpowiedniego traktowania, które pozwoli im rozwinąć własną indywidualność, usamodzielnić się emocjonalnie i uniezależnić jeden od drugiego. Dlatego przed rodzicami bliźniąt stoi nie lada zadanie. Równo obdarzać miłością i uwagą, a jednocześnie każde z nich traktować indywidualnie. Tylko jak to zadanie zrealizować w praktyce?

Mają prawo do odrębności

Rodzice bliźniąt powinni pamiętać, że to dwoje różnych dzieci, nie jedna para. I nie nadawać im imion brzmiących podobnie (Jaś i Staś) lub kojarzonych w pary (Ewa i Adam). Z tych samych powodów lepiej też nie ulegać pokusie ubierania dzieci tak, by wyglądały jak dwie krople wody. Niech każde dostaje ubrania w ulubionym kolorze, nosi różne fryzury, ma prawo do innych zajęć. Wystrzegajmy się obdarowywania ich jednakowymi zabawkami – najlepiej gdy same sobie wybiorą. To uczy je podejmowania samodzielnych decyzji, niezależnych od preferencji drugiego dziecka. Pozwala zaspokoić indywidualne oczekiwania, nie mówiąc już o tym, że łatwiej jest wtedy rozpoznać, co jest czyje.

Prośby też powinny być adresowane osobno do każdego dziecka, a nie do: „bliźniaków”, „braci”, „sióstr”, „dziewczynek” lub „chłopców”. Jeśli to tylko możliwe, dobrze każdemu z bliźniąt zapewnić własny pokój lub choćby kącik czy szufladę na jego skarby.

Rodzice powinni też starać się, by spędzały trochę czasu osobno i każde robiło coś innego. Na przykład jedno idzie z mamą na huśtawkę, drugie z tatą na rower. Tylko uwaga! Niech to nie będzie taki podział, że jedno jest na stałe przypisane tacie, a drugie mamie. Trzeba pozwolić im samym zdecydować. Czy na przykład chcą siedzieć w tej samej ławce, chodzić do tej samej klasy, a nawet do tej samej szkoły. A może nie? Uchroni je to przed komentowaniem różnic między nimi. Mają też im prawo do odrębnych zainteresowań.

Nie lubią być porównywane

Wprawdzie skłania nas do tego ich podobieństwo w wyglądzie, rozwoju, zachowaniach, ale wystrzegajmy się porównań.

Wszelkie porównania przynoszą jedynie szkody – wzmacniają rywalizację i potęgują wzajemną niechęć dzieci. A przede wszystkim powodują, że dzieci odczytują je jako ukryte żądanie, żeby były do siebie podobne. Tymczasem w wychowaniu bliźniąt nacisk powinno się kłaść na podkreślanie mocnych stron, zalet i indywidualnych przymiotów każdego z nich. Jeśli jedno jest wyraźnie lepsze w jakiejś dziedzinie, rodzice powinni znaleźć w drugim inną formę aktywności, w której poczuje się pewnie. I wzmacniać nawet niewielkie różnice, zarówno w ich wyglądzie, jak i upodobaniach, usposobieniu czy zainteresowaniach.

Jednym z największych błędów rodziców jest obarczanie winą obydwojga dzieci za wybryk jednego, mówiąc na przykład: „Znowu nabałaganiliście w pokoju”. Ale nie powinni również za wszelką ceną „dochodzić prawdy”, a już szczególnie szukać winnego.

 

Ważna rzecz: nie ingerować

Niech bawią się, jak chcą, same wypracowują kompromisy, kłócą się i godzą, samodzielnie rozdzielają role. Interwencję należy podejmować tylko w wyjątkowych sytuacjach. I, broń Boże, nie nakładać kar zbiorowych. Jeśli jesteście rodzicami dwójki rozrabiających bliźniąt, największy nacisk powinniście kłaść na uświadamianie im tego, że każdy ponosi odpowiedzialność za swoje czyny.

Bliźnięta są zwykle mniejszymi egoistami niż inne rodzeństwa. Dlatego nie ma potrzeby nieustannie nakłaniać je do dzielenia się zabawkami. Na ogół same dobrze sobie z tym radzą. Nie powinno się też namawiać dziecka bardziej skłonnego do współpracy, żeby ciągle ustępowało drugiemu. Może to doprowadzić do utrwalenia się podziału ról na przywódcę i uległego. Argument: „przecież jesteście bliźniętami” powinien zniknąć raz na zawsze z arsenału rodzicielskich upomnień. Ten fakt nie może przecież wiecznie determinować dzieci.

Rodzice, którzy starają się traktować każde z bliźniąt indywidualnie i wyjątkowo, podkreślają, że dzieci wcale tego nie chcą. Bardziej pilnują, żeby mieć po równo i to samo. Natychmiast zauważają, że brat czy siostra dostali jednego cukierka więcej lub robili coś ciekawszego niż oni. Domagają się również takich samych pochwał i nagród. Rodzice zastanawiają się więc, jak chwalić jedno dziecko, by drugie nie czuło się pokrzywdzone. Jak nagrodzić jedno za piękny rysunek, by drugie nie odebrało  tego jako swojej krytyki… Recepta jest prosta: nie oceniać i mówić o emocjach. Zamiast powiedzieć synkowi: „ładnie posprzątałeś”, lepiej określić, co konkretnie udało mu się zrobić: „poukładałeś książki, odkurzyłeś pokój”. Zamiast: „jesteś świetna”, lepiej zwrócić uwagę córce na uczucia: „na pewno byłaś z siebie dumna”. Pochwały takie wymagają od nas więcej wysiłku niż lakoniczne: „super, ekstra”, ale warto się postarać, bo w ten sposób nie wpędzamy w kompleksy bliźniaka, którego w danej chwili nie chwalimy, a chwalonemu pokazujemy, co robi dobrze.

Rozdzielać czy nie?

Rodzice na ogół są przeciwni rozdzielaniu bliźniąt w szkole. Argumentują, że ich dzieci są bardzo ze sobą zżyte, że w trudnych sytuacjach wspierają się i mogą na siebie liczyć. Poza tym to bardzo komplikuje rodzicom codzienność – organizują ją według dwóch różnych planów lekcji, dwóch rozkładów zebrań, wycieczek i imprez szkolnych. Ale ten drugi argument łatwo obalić: z takimi samymi problemami zmagają się rodzice, którzy mają dzieci w różnym wieku.

Za rozdzieleniem przemawia wiele ważnych względów: potrzeba uniezależnienia dzieci od siebie, nauka samodzielności, budowanie więzi innych niż bliźniacze. Kiedy bowiem dzieci przebywają stale razem, nie mają silnej potrzeby nawiązywania nowych relacji. Natomiast odseparowanie sprawia, że bardziej identyfikują się jako odrębne osoby. Zyskują również nowe doświadczenia, którymi potem dzielą się z innymi. Bliźnięta, zwłaszcza te zdominowane i nieśmiałe, mogą przekonać się, co potrafią, i po prostu bardziej uwierzyć w siebie. Rozdzielone przestają też stanowić atrakcję dla kolegów i nauczycieli, co dla niektórych dzieci bywa bardzo uciążliwe. Nie są narażone na ciągłe porównywanie i tym samym mają szansę na trafne i uczciwe oceny. Co więcej, same też nie muszą się już tak porównywać i ze sobą rywalizować.

Początki odseparowania mogą być trudne. Ale kiedyś musi ono przecież nastąpić. Może warto zacząć już na etapie szkolnym? Rodzice, którzy odważyli się podjąć taką decyzję, mówią, że się opłaciło.

  1. Moda i uroda

Ubrania dla taty i syna - nowości w kolekcji wiosna/lato 2021 marki volcano!

Fot. materiały prasowe Volcano
Fot. materiały prasowe Volcano
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Jeśli szukasz marki odzieżowej, szyjącej wysokiej jakości ubrania dla taty i syna, to mamy dla Ciebie dobre wieści! Marka Volcano, projektująca odzież casual już niemal od 30 lat, postanowiła zrobić krok w kierunku dziecięcego świata. Swoje doświadczenie w tworzeniu wygodnych ubrań dla dorosłych, projektowanych w myśl hasła #Allconditionscomfort, postanowiła przekuć w projekty ubrań dla chłopców. Moda dziecięca Volcano jest odwzorowaniem tej dla dorosłych, a jej główną inspiracją, kierunkiem działań stało się hasło #Keephavingfun. Bo, czy zabawa to nie centrum dziecięcego świata?

Ubrania inspirowane potrzebami najmłodszych

Pamiętasz swoje dzieciństwo? Dni wypełniała zabawa, aktywność na świeżym powietrzu, a nawet najbardziej szalone pomysły były wcielane w życie. Twoi rodzice z pewnością załamywali ręce, gdy po raz kolejny przyszedłeś z podwórka z przetartą na łokciu bluzą czy dziurą w spodniach. Nie inaczej jest teraz...

I właśnie podążając za potrzebami najmłodszych, marka Volcano przygotowała kolekcję ubrań dla chłopców w wieku 7-14 lat. Projektanci inspirowali się dziecięcym światem, mając na względzie fakt, że wypełniony jest on przede wszystkim zabawą. Moda dziecięca od Volcano wspiera dzieci w eksplorowaniu świata, poznawaniu go na ich własnych warunkach... Ubrania są solidne, materiały praktycznie nie do zdarcia!

Wygodne ubrania dla chłopców

Jakie powinny być ubrania dla dzieci? Przede wszystkim wygodne. Podczas przeróżnych aktywności najmłodsi potrzebują swobody. Każdy niewygodny element stylizacji szybko zostanie z niej wyeliminowany. A przecież zależy nam na tym, by ubrania naszych dzieci były dostosowane do warunków pogodowych.

Marka Volcano zna się na wygodnych ubraniach. Przez lata tworzyła takie dla dorosłych miłośników mody casual. Dlatego w kolekcji chłopięcej od Volcano dominują fasony, które nie krępują ruchów. Kroje nie są ani zbyt dopasowane, ani zbyt luźne - są po prostu w sam raz! Koszulki dla chłopców, bluzy, spodenki dresowe są zaprojektowany tak, by doskonale wpisywały się w dziecięcą codzienność, pełną ruchu i aktywności.

Dziecięca delikatność

Wiedząc, że dziecięca skóra jest delikatna, marka Volcano stawia na przewiewne, wyselekcjonowane dzianiny. Ubranka dla dzieci szyte są z naturalnych materiałów, które zapobiegają zarówno wychłodzeniu, jak i przegrzaniu organizmu. Chłopięce bluzy, koszulki, spodenki czy szorty powstają głównie z bawełny, która pozwala skórze oddychać. Naturalne włókna są bardzo miękkie i przyjemne dla skóry, co jeszcze bardziej podnosi komfort noszenia.

Trwałość przede wszystkim

Tworzenie ubrań z trwałych materiałów, to nie tylko ukłon w stronę portfeli rodziców, ale również działanie ekologiczne. Marka Volcano dba o to, aby jej kolekcje wyróżniały się jakością. Stawia na solidne materiały, odporne na przetarcia, kurczenie się czy inne uszkodzenia.

W przypadku ubrań dla najmłodszych ciężko powiedzieć, że ubrania są na lata - w końcu dzieci rosną i to w zastraszającym tempie! Jednak ubranka dziecięce wykonane z solidnych materiałów mogą przecież znaleźć drugie życie w szafie innego dziecka. Kupując ubrania z wysokojakościowych dzianin i tkanin, dbasz o planetę, zmniejszając jej zaśmiecanie. O wiele lepszym wyborem są ubrania, które można później przekazać kolejnym dzieciom, niż tańsze rzeczy, które po kilku praniach będzie trzeba wyrzucić lub, które nie przetrwają dziecięcych testów na trwałość.

Ubrania dla taty i synka

Chłopięca kolekcja #Keephavingfun jest uzupełnieniem kolekcji męskiej Volcano. Przecież każdy maluch czerpie radość z tego, że wygląda, jak jego idol - tata. Ten mężczyzna staje się pierwszym wzorem dla młodego człowieka. Takie same ubrania dla taty i syna tylko podkreślą tę szczególną więź, umocnią ją.

Na sezon wiosna/lato 2021 projektanci Volcano przygotowali ciekawe propozycje ubrań dla taty i syna. Spójrz na bluzy wkładane przez głowę B-ANDY JUNIOR i B-PLANET. Kolorowy print jest uniwersalny - pokochają go zarówno ojcowie, jak i ich dzieci! Nawiązanie w grafice do górskich klimatów to potrzeba marki Volcano do przemycania ekologicznych tematów. W końcu większość działań podejmowanych przez markę ma na celu ochronę planety i jej zasobów.

To nie koniec rodzinnych stylizacji. Tata, który uwielbia sporty wodne i chce zarazić tą pasją swojego syna, może postawić na koszulkę z krótkim rękawem T-ROPPY. Wesoły print ma również T-shirt T-KULER. Projektanci Volcano przygotowali te modele w kilku wersjach kolorystycznych, dlatego każdy znajdzie coś dla siebie.

Kolekcja dziecięca #Keephavingfun nie mogła obyć się bez hitu marki Volcano - bluzy B-STAR. Ciepła dzianina przyjemnie oplata ciało i idealnie sprawdzi się zarówno w stylizacji dla taty, jak i dla syna. Kolorowe materiały świetnie ze sobą współgrają i zachęcają do zatopienia się w świecie zabawy.

Chcesz zobaczyć całą kolekcję chłopięcą od Volcano? Zapraszamy do sklepu Volcano.pl !

  1. Materiał partnera

Jaki zachęcić dziecko do jazdy na rowerze?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Jazda na rowerze to jedna z tych aktywności sportowych, które rodziny z dziećmi lubią i wybierają najczęściej. Jak zachęcić i swoje dziecko do jazdy na  rowerze?

Jeździmy na rowerach coraz częściej, dla zdrowia i dobrego humoru

Weekendowe aktywności sportowe to najlepszy sposób każdego rodzica na przyjemne wypełnienie czasu wolnego swoich dzieci. Nie ma właściwie ograniczeń wiekowych, by z takiej aktywności skorzystać. Młodsze dzieci można przewozić w wygodnym foteliku, starsze poradzą sobie na własnych rowerkach.

Tymczasem, im więcej czasu rodzice i dzieci spędzą razem na świeżym powietrzu, tym lepiej dla jednych i drugich. Jazda na rowerze należy do tego rodzaju aktywności, które ani nie kosztują (oczywiście poza koniecznością jednorazowego zakupu roweru i akcesoriów), ani też nie wymagają posiadania szczególnych umiejętności. Wystarczy wsiąść na dobry rower, obrać trasę rowerową, spakować drobny ekwipunek i cieszyć się pięknymi widokami.

To wszystko sprawia, że wycieczki rowerowe stają się coraz bardziej modne, a uprawiają je zarówno mieszkańcy dużych miast, jak i rodziny zamieszkujące wsie. Jak zachęcić dziecko do jazdy na rowerze, by wyeliminować grymaszenie? Oto najlepsze sposoby.

Wybieraj takie trasy rowerowe, które jest w stanie pokonać Twoje dziecko

Choć w Polsce tras rowerowych jest naprawdę sporo to nie każda sprawdzi się w przypadku uczęszczania przez rodziny z dziećmi. Dłuższe trasy i w dodatku o nierównym podłożu lepiej pokonać we dwójkę z małżonkiem, gdy tylko czas na to pozwoli. Dzieci nie tylko będą zniechęcone, gdy przyjdzie im pokonać kilkadziesiąt kilometrów trudnej trasy, ale mogą na zawsze zaprzestać wsiadania na rower.

Trasa powinna być zatem stosunkowo łagodna, najlepiej kilkukilometrowa oraz z możliwością przystanku w ciekawym miejscu. Wypoczynek w kawiarni na lodach lub przy stawie, gdzie można rozłożyć koc i zjeść zabrane smakołyki to zawsze spora frajda dla najmłodszych wycieczkowiczów.

Najpiękniejsze trasy rowerowe są usytuowane w miejscowościach wakacyjnych. Jeśli zatem lubicie wolny czas spędzać aktywnie to koniecznie spakujcie rowery na wyjazdy rodzinne.

Wyposaż dziecko w odpowiedni rower oraz spersonalizowane akcesoria

To prawda, że wygodna może być jazda wyłącznie na rowerze miejskim dopasowanym do określonego wzrostu dziecka. Pamiętasz czasy, kiedy dziecko dostawało rower na pierwszą komunię świętą, zwykle za duży, by starczał na długi czas, a potem męczyło się jazdą w pozycji na wpół wyprostowanej? Dziś mamy tak spore możliwości zakupu odpowiedniego roweru dla dziecka, że szkoda byłoby zamęczać malucha za dużym lub za małym rowerem.

Jak sprawdzić, czy kultowy rower MTB pasuje do wzrostu dziecka? Jeśli podczas jazdy na nim, jest w stanie wyprostować nogę w kolanie to możesz mieć pewność, że ten model się sprawdzi. W razie wątpliwości wystarczy poprosić sprzedawcę o poradę i dopasować wraz z nim wielkość kół do wzrostu naszego dziecka.

Rower to jednak nie jedyny sprzęt, w który należy wyposażyć naszego malucha w czasie wycieczki. Aby jazda była bezpieczna, a dziecko poczuło się na rowerze, jak prawdziwy profesjonalista, koniecznie zadbaj o to, by posiadało pakiet niezbędnych akcesoriów rowerowych. Tutaj, kluczowy z punktu bezpieczeństwa będzie kask, czy nakolanniki, bądź rękawice. W sklepach rowerowych kupisz takie wyposażenie w różnych kolorach i ciekawych wzorach. Dziecko też lubi wyglądać dobrze, a jeśli jest ku temu możliwość to warto zapewnić mu taką możliwość.

  1. Psychologia

Pochwały są ważne dla dziecka

Wbrew powszechnym opiniom, dziecko często nagradzane i chwalone stara się być jeszcze lepsze. (Fot. iStock)
Wbrew powszechnym opiniom, dziecko często nagradzane i chwalone stara się być jeszcze lepsze. (Fot. iStock)
Wszyscy od chwili urodzenia pragniemy dwóch rzeczy: akceptacji i samorealizacji. Dzięki tym aspektom osiągamy potem sukces i spełnienie w zgodzie z sobą i ze światem. Pierwszymi osobami dającymi akceptację i rozwijającymi talenty są rodzice, następnie nauczyciele, partnerzy i szefowie. Każda z tych osób wpływa na nasz rozwój.

Jednak często te dobre intencje rozmijają się z efektami. Problem polega na tym, że, wpływając na innych, ludzie koncentrują się na korygowaniu naszych zachowań poprzez udzielanie informacji krytycznych, pokazywanie błędów i wad. Nie byłoby nic w tym złego, gdybyśmy jednocześnie słyszeli także informacje pozytywne i mieli podkreślane zalety. W naszej mentalności ukształtował się nawyk narzekania, krytykowania innych oraz skupiania uwagi na błędach. „No nie, znowu zrobiłeś to nie tak, jak powinieneś”, „Czwórka w szkole! Dlaczego nie piątka?!”, „Dlaczego zawsze musisz przypalić obiad?”. „Znowu się pani spóźniła!”. „Dlaczego nie zrobiłeś wszystkich rzeczy, co jest z tobą nie tak?”. - Pewnie wiele razy spotkaliśmy się z takimi zarzutami, a może sami stawiamy je innym. Wychowując dzieci, zarządzając zespołami ludzkimi, najłatwiej przychodzi zwracanie uwagi na błędy i to, co innym się nie udało.

Nagminna krytyka wpływa ujemnie na relacje między ludźmi, motywację do pracy i rozwój, a krytykowana osoba zaczyna rozwijać niechęć do osoby krytykującej, którą będzie jednak ukrywać. Krytykowanie może zmobilizować kogoś na krótką metę do zmiany postępowania, ale na dłuższą działa zniechęcająco. Dlatego wszystkim polecam inną postawę – docenianie naszych bliskich czy współpracowników, chwalenie, gdy ktoś zrobi coś dobrze, nawet jeśli to jest jakaś drobnostka, cieszenie się z sukcesów i osiągnięć drugiej osoby, wspólne ich świętowanie, szczere komplementy.

Pochwały z perspektywy wychowania dziecka:

Wbrew powszechnym opiniom, dziecko często nagradzane i chwalone stara się być jeszcze lepsze. Z drugiej strony – dziecko stale krytykowane dochodzi do wniosku, że jego wysiłki i tak nie mają sensu, skoro rodzice okazują jedynie niezadowolenie. Pochwały i zachęty pomagają dziecku w kształtowaniu samooceny, budują wiarę we własne możliwości, pomagają lepiej radzić sobie z problemami, dają poczucie bezpieczeństwa. Są silnym fundamentem dla poczucia własnej wartości w dorosłym życiu.

Jak skutecznie chwalić dziecko?

Aby chwalenie było skuteczne:
  • Pochwały muszą być skierowane na konkretne zachowania, nie stosuj pochwał ogólnych.
  • Nagradzaj dziecko za dobre zachowanie.
  • Chwal każdy mały kroczek dziecka ku pożądanemu zachowaniu.
  • Próbuj „wyłapać” dobre zachowanie u dziecka i chwal je.
  • Pochwal dziecko, kiedy zaprzestało negatywnego zachowania.
Chwaląc, pamiętaj:
  • Opisz, co widzisz – np. „Widzę misie poukładane na półce i klocki w pudełkach”.
  • Opisz, co czujesz – np. „Przyjemnie jest wejść do twojego pokoju i zobaczyć porządek”.
  • Podsumuj godne pochwały zachowanie dziecka – np. „Cieszę się, że potrafisz sam uporządkować swoje zabawki”.

Pułapki i szanse dobrej pochwały:

  • Gdy oceniamy zachowanie lub twórczość dziecka mówiąc „ładnie, ślicznie, pięknie” dziecko nie wie, co tak naprawdę nam się podoba. Ważne, żeby nasza pochwała była opisowa i szczegółowa, a nie ogólna. Dzięki temu dziecko zobaczy, że jesteśmy naprawdę nim zainteresowani.
  • Unikaj takiej pochwały, w której ukryte jest przypomnienie wcześniejszego niepowodzenia dziecka – np. „No widzisz – jak chcesz, to potrafisz”.
  • Rujnuje naszą pochwałę wyraz „ale” – np. „Cieszę się, że posprzątałeś swój pokój, ale szkoda, że ubrania nadal leżą na krześle”.
  • Lepiej unikać komunikatów „Jestem z ciebie taka dumna”, powiedzmy raczej: „Możesz być z siebie dumny” – dziecko wtedy nabiera pewności siebie.