fbpx

Dlaczego one kłamią?

123RF.com

5-letni Maciek przekonuje mamę: „to Basia pomazała ścianę czerwonym mazakiem”, choć zdradzają go czerwone ręce. Kasia, lat 10, twierdzi, że to nie ona jest autorką obraźliwego esemesa do koleżanki, co pokazuje czarno na białym wyświetlacz telefonu koleżanki. 15-letnia Zuzia powiedziała rodzicom, że idzie do szkoły a poszła do kina. Janek, lat 20, przepisał referat z Internetu i oddał jako własny. Jak uczyć prawdomówności i uczciwości?

Mama 12-letniego Wojtka: – Mój syn kłamie „bez zmrużenia oka”. Mówi, że się uczy, a rozmawia z kolegami na Gadu – Gadu. Zapewnia, że w szkole wszystko w porządku, a na wywiadówce dowiaduję się o jedynkach z polskiego. Ostatnio wmawiał mi, że wyrzucił śmieci, tylko że kosz był pełny. Próbuję tłumaczyć mu, że kłamstwo ma krótkie nogi i że się nie opłaca. Mam wrażenie, że mnie słucha, ale potem znowu robi to samo. Zauważyłam, że wśród jego rówieśników uciekanie się do krętactw jest czymś normalnym.

Czy rzeczywiście to już plaga, czy jeszcze incydentalne zachowania? – Badania, niestety, nie są optymistyczne. Pokazują, że kłamstwa i oszustwa wśród współczesnej młodzieży zdarzają się coraz częściej – aż 68 procent uczniów szkół średnich przyznaje się do ściągania. Według 84 procent ankietowanych studentów, aby osiągnąć dzisiaj sukces, trzeba oszukiwać. Plagiaty prac magisterskich są czymś tak powszechnym, że uruchomiono specjalne bazy komputerowe sprawdzające, czy prace nie zostały ściągnięte. Ale ten problem nie dotyczy tylko młodzieży. Nagminne kłamstwa i oszustwa młodego człowieka to tylko konsekwencja takich praktyk stosowanych od małego.

Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał

A od kogo Jaś się ma nauczyć? Mama i tata, choć pouczają, że należy mówić prawdę, w praktyce pokazują często co innego. „Powiedz, że nie ma mnie w domu” – mówi mama ściszonym głosem do Jasia, który odebrał telefon od kogoś niepożądanego. I potem nie widzi żadnego związku między swoim zachowaniem a tym, że syn ściągnął referat z Internetu i oddał jako własny.

Jeżeli zatem nasze dziecko kłamie, zastanówmy się najpierw, jaki wzór uczciwości sami dajemy swoim zachowaniem. Czy zwracamy źle wydaną resztę, jeśli sprzedawca pomyli się na naszą korzyść? Kupujemy zniżkowy bilet dla dziecka, choć przekroczyło już granicę wieku, od której ta zniżka przysługuje? Chwalimy się niezapłaconym podatkiem? Piszemy dziecku usprawiedliwienie, że źle się czuło, podczas gdy nie poszło do szkoły, bo zaspało?

Za każdym razem, gdy naciągamy prawdę, dajemy jednocześnie dziecku pozwolenie na robienie tego samego. Należy pamiętać, że czym innym jest kłamstwo w ustach nastolatka, a czym innym przedszkolaka. Trzylatek czy czterolatek nie kłamie świadomie, on fantazjuje. W tym wieku bardzo mocno rozwija się dziecięca wyobraźnia i zacierają się granice między rzeczywistością a fikcją. Dziecko żyje w świecie, w którym mieszkają Święci Mikołajowie, zwierzęta mówiące ludzkim głosem i postaci z kreskówek.Przedszkolak pragnie być kim innym niż jest. Nie tylko naśladuje dorosłych, jak to robił wcześniej, ale także w wyobraźni „staje się” kimś, kto go zafascynował. Jeżeli zachwyci się strażakiem, będzie „gasił pożar” w swoim pokoju i twierdził, że naprawdę się pali. W tym wieku fantazja dziecka jest właściwie nieograniczona. Dlatego przedszkolaki nie są zdolne do uchwycenia różnicy pomiędzy rzeczywistością a własnymi pragnieniami.

Jaś, który przypadkowo popsuł lalkę siostry, gorąco pragnie, żeby to się nie stało i podobnie usilnie stara się uniknąć kłopotów. Twierdzi więc z całym przekonaniem, że lalka sama się rozleciała. Dla wielu rodziców fakt, że dziecko kłamie, jest czymś o wiele gorszym niż jakakolwiek psota. Nie dość, że syn popsuł lalkę, to jeszcze zmyśla! Kategorycznie więc się temu sprzeciwiają, powtarzając z oburzeniem: „nie kłam”. A trzylatek patrzy na mamę zdumiony. On tak naprawdę nie wie, co to jest kłamstwo, tak jak nie do końca rozumie znaczenie słowa „prawda”.

Zawsze jest przyczyna

Najgorsze, co możemy wtedy zrobić, to wybuchnąć gniewem. Mało prawdopodobne, aby maluch wyciągnął wtedy z tego zdarzenia naukę. W przyszłości, nawet jak będzie zdawał sobie sprawę, że zawinił, może nie przyznać się do popełnienia „przestępstwa”, bo zachowa w pamięci gniew rodziców.

Zamiast krzyczeć na malca, zapytajmy spokojnie, co stało się z lalką. To właśnie spokojna rozmowa o tym, co zaszło, pomoże mu uświadomić sobie związek swojego zachowania ze skutkami. W trakcie takich rozmów kiełkuje poczucie dziecięcej odpowiedzialności i nabiera znaczenia puste dotąd słowo „prawda”.

Nie uznawajmy więc, że każde dziecięce przeinaczenie to kłamstwo, zło absolutne, a tym bardziej – powód do karcenia. Wykorzystajmy natomiast tę sposobność do rozmów na temat sensu prawdomówności i kłamstwa. Wyjaśniajmy różnicę między historią prawdziwą a zmyśloną. Na przykład tak: „Wazon wypadł ci z ręki i się potłukł – to wydarzyło się naprawdę. Natomiast ty byś chciał, żeby prawdą było to, że wazon przewrócił wiatr, a tak nie jest”. Potem, za każdym razem, gdy podejrzewasz, że dziecko zmyśla, spytaj: „Mówisz prawdę, czy opowiadasz bajki?”. Słowo „bajki” nie jest pejoratywne jak słowo „kłamstwo”, więc dzieci chętniej przyznają, że ich opowieść była bajką.
Ale nawet wtedy, gdy malec jest w wieku opowiadania „bajek” , trzeba przypominać o konieczności mówienia prawdy, na przykład: „W naszej rodzinie wszyscy powinni być zawsze uczciwi”. To ważne, bo dziecko stopniowo wyrasta z okresu fantazjowania, a nawyki zostają.

Badania, niestety, nie są otpmistyczne. Pokazują, że kłamstwa i oszustwa wśród współczesnej młodzieży zdarzają się coraz częściej – aż 68 procent uczniów szkół średnich przyznaje się do ściągania.

Alina Gutek

Świetnym narzędziem kształtowania uczciwości jest odpowiednio poprowadzona rozmowa, w której dominują pytania: „czy tak należało postąpić?”, „jak sądzisz, dlaczego mnie to martwi?”, „co by było, gdyby wszyscy w rodzinie stale kłamali?”, „czy miałbyś zaufanie do kogoś, kto nie dotrzymuje słowa?” , „jak byś się czuła, gdybym to ja cię okłamała?”.

Zawsze powinniśmy wyjaśniać, dlaczego nieuczciwość jest zła: Ponieważ krzywdzimy w ten sposób innych, wpędzamy sami siebie w tarapaty, podkopujemy swoją wiarygodność, zapracowujemy sobie na złą opinię. Kłamstwo powinno być zawsze sygnałem, że coś niedobrego się z dzieckiem dzieje. Bo za oszustwem, krętactwem zawsze stoi jakaś przyczyna. Może syn czy córka chce zwrócić na siebie uwagę? Może boją się nas? Może poświęcamy im zbyt mało czasu? A może nie zdają sobie sprawy, że tak robić nie wolno? Kto wie, czy nie zachowują się tak, żeby przypodobać się komuś, kto ma na nich duży wpływ?

Często dziecko kłamie w trudnych, przełomowych chwilach, jak pójście do przedszkola, rozwód rodziców, śmierć bliskiej osoby. Kłamstwo jest swego rodzaju reakcją obronną i na ogół mija bez śladu. Zawsze, gdy przyłapujemy dziecko na kłamstwie, powinniśmy zastanowić się, dlaczego to zrobiło. I zawsze zaczynać od rozmowy.

Lekcje prawdomówności

I tu, jak w wychowaniu w ogóle, skuteczne okazują się pozytywne wzmocnienia. Zapewniajmy dziecko, że bardzo cenimy jego prawdomówność: „jestem dumna z tego, że przyznałeś się do winy”, „mogę liczyć na to, że powiesz prawdę”.

Możemy także odnotowywać, najlepiej w widocznym miejscu, na przykład na korkowej tablicy, przykłady prawdomówności, uczciwości dziecka. Taka lista ma tę wyższość nad ustną pochwałą, że jest czymś konkretnym, co pozwala, zwłaszcza małemu dziecku, zobaczyć efekty swojego postępowania. I skoncentrować swoją energię na pozytywach.

Jeżeli dziecko dopuści się kłamstwa czy oszustwa, musi ponieść konsekwencje swojego czynu, czyli naprawić to, co „zepsuło”. Na przykład: wysłać list z przeprosinami do osoby poszkodowanej. Ponownie napisać wypracowanie, które wcześniej ściągnęło z Internetu; oddać pieniądze sprzedawczyni, która się pomyliła na jego korzyść.
Dziecku, które kłamie, powinniśmy poświęcić więcej uwagi. Nie tylko dlatego, żeby dociec, jakie są przyczyny kłamstwa, ale przede wszystkim po to, żeby być z nim, okazywać naszą miłość, zapewniać poczucie bezpieczeństwa. Postarajmy się uzgodnić, jak wspólnie dopilnować, żeby nie uciekało się do kłamstw. Dobrze jest opracować coś w rodzaju planu zmian jego zachowania. I przewidzieć, jakie kroki podejmiemy w razie niepowodzenia rozmów.

Trzeba jednak pamiętać, że zawsze powinno się zacząć od siebie. Od zadania sobie pytania, czy to nie ja swoim zachowaniem prowokuję dziecko do krętactw. W ostateczności pozostają kary. Do nas należy ich wyznaczenie. Może to być utrata jakiegoś przywileju lub zakaz wychodzenia z domu. Jeżeli mimo to dziecko nie przestaje kłamać, powinniśmy rozważyć skorzystanie z porady psychologa. Nie wolno z tym zwlekać.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze