Rozmowa z dzieckiem o śmierci

Rozmowa z dzieckiem o śmierci

Jesteś mamą? Bądź więc pewna, że w którymś momencie twoje dziecko zapyta o śmierć. To dla dzieci ważny temat.Ważny nie znaczy jednak, że drażliwy czy niebezpieczny. Tylko dla nas temat śmierci jest trudny; dla dziecka to taka sama sprawa jak dziesiątki innych informacji o funkcjonowaniu świata.
Dzieci, gdy zetkną się ze śmiercią, nie są przerażone, tylko naturalnie zaciekawione. To dopiero my (smutna twarz, ściszony głos) straszymy je śmiercią. Przekazujemy im swoje lęki i brak zgody na kres życia. Od nas dzieci uczą się, jak patrzeć na śmierć i jak ją traktować. Dlatego zanim zaczniemy z dzieckiem taką rozmowę, warto zastanowić się, co chcemy dziecku przekazać: strach czy tylko informację.

Europejczykom szczególnie trudno rozmawiać o śmierci. Nadaliśmy jej wyjątkowo sugestywne, okrutne cechy. Wyobrażamy ją sobie w makabryczny sposób jako bezlitosną kostuchę. Skoro sami boimy się śmierci, nie chcemy nią straszyć dzieci i to dlatego tak trudno nam podjąć z nimi ten temat. Lęk przed „wywoływaniem wilka z lasu” jest w nas tak wielki, że szukamy sposobów, aby na ten temat z dziećmi nie rozmawiać.

Gdy będą starsze

Po co mówić takie rzeczy małemu dziecku? Po co mam je przerażać? Powiem im, gdy będą starsze – tak mówi wielu rodziców. Czy słusznie? Rodzice, którzy uporczywie i z założenia unikają tego tematu, robią to zawsze dla siebie, z powodu własnych lęków i niedojrzałości emocjonalnej. Absurdem jest oszukiwanie dziecka dla jego dobra. Im bowiem dziecko młodsze, tym w bardziej naturalny sposób można rozmawiać z nim na tematy tabu.

„Mamo, co się stało temu ptaszkowi, że tak dziwnie leży?” – to typowe, konkretne pytanie wielu dzieci. Jeśli nie odpowiesz, szybko zmienisz temat i każesz mu nie patrzeć, dziecko od razu zrozumie, że dzieje się coś złego. Ogromnym błędem wychowawczym jest odkładanie rozmowy. Ponadto rozmowa na trudne tematy buduje silną więź między tobą a dzieckiem. Warto zawsze pamiętać, że zdanie: „Z moją mamą da się o wszystkim porozmawiać” to najwyższy dowód uznania, jaki dziecko może wystawić swoim rodzicom.

Najlepszy moment

Wizyta na cmentarzu tylko nam, dorosłym, wydaje się być najlepszym momentem do podjęcia tematu śmierci. U dziecka stanie nad grobem i zapalanie zniczy wcale nie musi wywołać żadnych pytań. Dla dziecka do lat czterech to spacer w niecodzienne miejsce. Dzieci pytają o ważne dla nich sprawy często w dziwnych, zaskakujących dla nas momentach (w przymierzalni, w sklepie lub pod prysznicem, albo podczas porządków w piwnicy). Dla nich nie ma złych czy dobrych okoliczności do rozmowy. Nie warto zatem z góry się nastawiać, że „w tym roku jak będziemy wracać z cmentarza to powiem Kacperkowi o śmierci, bo musi wiedzieć, co my tu robimy”. Nieprawda. Wcale nie musi wiedzieć, a już na pewno nie należy przeprowadzać z dziećmi żadnych zasadniczych rozmów. Poczekajmy, aż dziecko samo zada pytania.

ZAMÓW

E-WYDANIE

Po pierwsze, nie straszyć

Gdy rodzic decyduje się na rozmowę na temat śmierci, często chce to zrobić w łagodnej według siebie formie. Uciekamy się do zamienników: „zasnąć”, „odejść”, „odjechał bardzo daleko”, „jest teraz w lepszym świecie” albo, co gorsza, „babcia leży pod ziemią”. Nam te określenia wydają się miękkie i bezpieczne dla psychiki dziecka, bo obchodzą meritum zagadnienia. Tymczasem dziecko rozumie i przyjmuje nasze wytłumaczenie śmierci dosłownie. Słowo „zasnąć” jest wprowadzaniem dziecka w błąd i może wyrządzić ogromną krzywdę, bo dziecko może zacząć panicznie bać się zasypiania swojego i osób bliskich. To samo dotyczy „odejścia”, „wyjechania”,„bycia w lepszym świecie”. Bycie „pod ziemią” może dziecko głęboko przerazić. Istotą śmierci jest brak odczuwania, kres, i tak właśnie powinniśmy o tym mówić. Dziecko nie zrozumie nieuchronności śmierci ani jej ostateczności. Dlatego znacznie lepsza jest szczerość: umarł nie oznacza zasnął, jest to coś innego. Umarł znaczy, że już go nie ma i nie będzie – i tak z dziećmi rozmawiajmy. Na konkretne pytanie: „Czy babcia wróci”, konkretnie i spokojnie odpowiadamy: „Nie”. Nie ma bowiem dziecka, które chce być oszukiwane. Dzieci zawsze oszukujemy dla naszego dobra.

Jak to zrobić?

Dzieciom najłatwiej wytłumaczyć istotę śmierci na konkretach z otaczającego je świata. Przyroda dostarcza nam nieustannie materiału do takich rozmów. Uschnięte drzewa, zwiędłe kwiaty, zwierzątko, które zdechło czy klepsydra na klatce schodowej – to wszystko idealne okazje, żeby powiedzieć i poczekać, czy dziecko podejmie temat. Jeśli nie zada żadnego pytania, nie drążymy tematu. Uczciwą metodą traktowania dziecka jest bowiem podążanie za jego pytaniami.

Nie mówimy od razu wszystkiego. Ściśle odpowiadamy na pytania, nie wybiegając z żadnymi informacjami, o które dziecko nie pyta.

Jeśli rodzice nie czują się na siłach, mogą posiłkować się literaturą — Małą książką o śmierci Pernilla Stalfelt lub filmem Król lew. Śmierć ojca Simby jest znakomitym pretekstem do pierwszej rozmowy na temat Kręgu życia. Oczywiście jeśli lektura czy film wywoła ten temat — wykorzystaj okazję; jeśli nie — sam go nie prowokuj.

Najważniejsze…

…w rozmowach z dziećmi o śmierci jest, żeby dziecko zobaczyło, że ty o tym wszystkim wiesz, masz świadomość kresu życia, a jednak wcale cię to nie przytłacza. Śmiejesz się, cieszysz życiem, nie przejmujesz. Jeśli dziecko ci ufa, podąży za twoimi emocjami. Zatem jest śmierć, ale skoro moja mama się tym nie przejmuje, to znaczy, że nie ma czym. Dzieci tylko od nas dowiadują się, co ma je przerażać.

O co pytają?

Dzieci są konkretne i chcą otrzymać konkretne informacje. Czy to boli? Czy wszyscy umrą? Czy ja kiedyś umrę? Czy w trumnie jest wygodnie? A serduszko jej bije? Dlaczego się nie rusza? Spokojnie odpowiadamy na wszystkie pytania. Spośród nich najważniejsze jest jednak: „Czy mama umrze?”. To dla dzieci kluczowa sprawa. W tej sprawie też nie okłamujemy dziecka. Należy szczerze powiedzieć, że tak, mamusia umrze, ale nie teraz, dopiero za wiele, wiele lat i na tym zakończyć temat.

Jak powiedzieć dziecku, że ktoś umarł?

Weź je na kolana. Ciepło ciała ma działanie kojące i neutralizujące złe informacje. Przytul je i powiedz: „Babcia (wujek / mama) umarła”. Powiedz to spokojnym głosem i poczekaj co dziecko zrobi z tą informacją. Jeśli zacznie pytać – odpowiadaj. Jeśli zapyta, czy może włączyć sobie bajkę, wyjść na plac zabaw, dostać kakao – zgódź się. Być może ono chce w spokoju „przetrawić” tę informację. Może się zdarzyć, że dziecko zacznie się wygłupiać – to również naturalne. Ono jakoś spróbuje poradzić sobie z trudną informacją. Nie ma żadnych prawidłowych reakcji na wieść o śmierci. Dziecko ma prawo zareagować jak tylko chce i potrzebuje. Nie wolno go karać za to, że się za mało przejęło.

Po stracie bliskiej dziecku osoby

W zależności od wieku i konkretnej sytuacji rodzinnej dziecka, będzie ono odczuwać zupełnie inne lęki. „Kto mnie odbierze z przedszkola? Gdzie jest teraz mama? Ale wróci? A będę mogła w piątek przenocować u Magdy?”. Dzieci podchodzą do swoich spraw pragmatycznie, widzą konkretne problemy, nie zastanawiają się nad swoją sytuacją globalnie. Najtrudniej będzie znieść śmierć kogoś bliskiego dziecku wychowywanemu przez wąski krąg osób. Po takiej informacji maluch może chcieć uporczywie rozmawiać tylko na ten temat. Jeśli zacznie zadawać kilkanaście razy te same pytania – odpowiadajmy na nie cierpliwie i spokojnie tyle razy, ile dziecko potrzebuje. Taka uporczywość tematu świadczy o tym, że dziecko szuka ulgi emocjonalnej, ujścia dla swoich emocji.

Gdy dziecko bawi się w pogrzeb — w ten sposób radzi sobie z napięciem towarzyszącym tej sytuacji. Warto pobawić się razem z nim i po chwili naturalnie pokazać, że po pogrzebie życie potoczyło się dalej; pajacyk jedzie na wakacje, a lalki szykują się do remontu domu. To samo dotyczy rysunków dziecka. Groby, trumny, kwiaty pojawią się na pewno, są dla dziecka nowym silnym doświadczeniem i nie powinny nas niepokoić. Dopiero jeśli dziecko uporczywie zajmuje się w spontanicznej twórczości i zabawach tylko tym tematem, warto poszukać pomocy psychologa, bo to może oznaczać, że samo nie poradziło sobie z problemem.

ZAMÓW

E-WYDANIE
?>