1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. 6 strategii na przetrwanie dla osób wysoko wrażliwych

6 strategii na przetrwanie dla osób wysoko wrażliwych

To, jaką narrację zbudowałaś w kontekście własnej wrażliwości, sprawia, że teraz radzisz sobie w pewnych sytuacjach lepiej, a w innych idzie ci fatalnie. (Fot. iStock)
To, jaką narrację zbudowałaś w kontekście własnej wrażliwości, sprawia, że teraz radzisz sobie w pewnych sytuacjach lepiej, a w innych idzie ci fatalnie. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Wrażliwość może utrudniać życie, ale w niektórych obszarach jest też bardzo pomocna. Katarzyna Kucewicz, autorka książki "Kobiety, które czują za bardzo", opisuje strategie, które pomogą osobom o wysokiej wrażliwości radzić sobie w mało wrażliwym świecie.

Przyjrzyjmy się na początek strategiom dziecięcym, jakie mogłaś mieć jako mała dziewczynka, by poradzić sobie w środowisku rówieśniczym. Chciałabym zacząć od nich, ponieważ są fundamentem twojej dzisiejszej postawy wobec siebie, innych ludzi i otoczenia. To, jaką narrację zbudowałaś w kontekście własnej wrażliwości, sprawia, że teraz radzisz sobie w pewnych sytuacjach lepiej, a w innych idzie ci fatalnie.

Może to też być dla ciebie w pewnym sensie oświecające – tak jak było dla mnie. Przez ponad 30 lat żyłam w przekonaniu, że jestem osobą raczej nisko wrażliwą. Nigdy specjalnie się nie rozczulałam, byłam dziarska. Tłumiłam łzy, uśmiechałam się i pierwsza podchodziłam do dzieci, gdy chciałam je poznać. Innymi słowy zachowywałam się dokładnie tak jak dziecko o raczej niskim progu wrażliwości. Im dłużej jednak zastanawiam się nad sobą, tym bardziej dociera do mnie, że moja harda postawa była tylko maską, próbą radzenia sobie w ekspansywnym świecie. Nie płakałam, bo tłumiłam łzy. Podchodziłam do innych dzieci – bo mi kazano, nie był to nigdy wyraz mojej woli. Robiłam mnóstwo rzeczy tylko po to, by zadowolić moją bardzo chorą mamę, by się uśmiechała chociaż przez moment. Ale nie wypływało to ze mnie i było sprzeczne z moimi potrzebami. Dzisiaj prezentuję postawę bardziej w zgodzie z własnym JA. Kiedy więc jestem w grupie, nie wychylam się, mało mówię, czasami wcale. Unikam hałaśliwych miejsc i imprez. Występuję wprawdzie przed kamerą, ale gdy ta gaśnie, zmywam makijaż i wracam do zacisznego mieszkania. Nie unikam przeżywania uczuć. Pozwalam sobie na płacz, gdy wzruszy mnie film, gdy prawa człowieka są łamane, gdy widzę cierpienie zwierząt, gdy czuję bezradność. Mogę być wysoko wrażliwą sobą, bez maski.

Może ty też musiałaś przez całe dzieciństwo, a nawet w dorosłości nosić taką maskę i dzisiaj chciałabyś się jej pozbyć. Pozbyć, bo ona uwiera, sprawia, że siebie nadwyrężasz, nadużywasz. Że robisz coś, co może byłoby dobre dla innych, ale niekoniecznie jest dobre dla ciebie. Godzisz się na wiele niekomfortowych rzeczy, bo chcesz, by świat cię akceptował, chcesz być kochana i szanowana. Zawsze chciałaś, dlatego być może już od maleńkości prezentowałaś różne postawy-maski pomagające dostosować się do otoczenia jak kameleon. Dzieci bardzo szybko uczą się, za jakie zachowania są nagradzane, a za jakie karcone i odrzucane. Szybko też – już jako maluchy – „wymyślają” dla siebie rolę – czyli sposób na przetrwanie i uzyskanie miłości, akceptacji i poczucia przynależności. Są to procesy nieświadome, ale bardzo intensywne. Do tego stopnia intensywne, że nierzadko maska założona w dzieciństwie towarzyszy im do późnej starości. Brzmi niepokojąco, prawda? Bo przecież maska jest jak ubranie – człowiek z niej wyrasta, a ona po okresie świeżości zaczyna być stara i zużyta, kompletnie nieprzydatna, a wręcz szkodliwa. Virginia Satir, znana psychoterapeutka rodzin, opisuje zamieszczony dalej zestaw masek, innymi słowy ról najczęściej stosowanych przez dzieci. Bywa tak, że dziecko charakteryzuje się jednym, wiodącym typem zachowań albo też jego maski pojawiają się zamiennie, w zależności od sytuacji i ludzi wokół. Zestawiając je z wysoką wrażliwością, możemy uzyskać spójny obraz siebie, epigenezę swojego obecnego JA. Spójrz na te maski – może rozpoznasz wśród nich swoją?

1. Grzeczna dziewczynka

Grzeczna dziewczynka jest miła, uśmiechnięta i uczynna. Kulturowo to dziewczynkę bardziej niż chłopca zachęca się do uległości i potakiwania innym, zwłaszcza starszym. Grzeczna dziewczynka pozostaje taka, nawet kiedy dzieje jej się krzywda. Nigdy nie odmawia, często godzi się na czyjeś propozycje, jest chętna do pomocy, ale sama zwykle o pomoc nie umie poprosić. Nie kłóci się i nie przeciwstawia w obawie, że mogłaby zostać odrzucona. Wie, że jest wycofana, trochę na uboczu, więc jeśli zyskuje koleżankę lub kolegę, to bardzo ich ceni i nierzadko się im podporządkowuje. Bo nieświadomie często tli się w niej poczucie, że nie zasługuje na bycie lubianą. Dlaczego? Dlatego że kiedy kilka razy była sobą, na przykład gdy podarła rajstopy, biegnąc z całych sił w stronę ulubionej karuzeli, albo popłakała się, bo nie chciała wypić mleka z kożuchem, mama albo tata surowo ją skarcili. Tata się na nią obraził, a mama nakrzyczała, że żałuje, że nie jest taka grzeczna jak jej starszy brat. Powtarzające się tego typu sytuacje powoli tłumią jej spontaniczność i uczą dostosowywania się do surowych oczekiwań rodziców.

Grzeczna dziewczynka wyrasta zwykle na kobietę uległą, mającą aktywne schematy samopoświęcenia, czyli gotową przedkładać cudze potrzeby nad własne. Jest uprzejma w każdej sytuacji, z trudem przychodzi jej stawianie granic. Wiele rzeczy robi wbrew sobie, byle tylko zadowolić innych. Martwi się, że mogłaby być nielubiana, dlatego dostosowuje się do oczekiwań innych osób, nierzadko kompletnie lekceważąc siebie. Nawet kiedy odnosi sukcesy, czuje się niewystarczająco dobra. Rzadko pozwala sobie na dezaprobatę. Chyba że wobec siebie. Tutaj potrafi być bardzo krytyczna. Czasami w jej głowie pojawiają się imperatywy, które kiedyś słyszała od rodziców. Dziś rodzice już do niej tak nie mówią, ale ona dalej powtarza sobie ich raniące słowa.

2. Prymuska

Prymuska usilnie pracuje na akceptację ważnych osób. Wydaje się niestrudzona w zaspokajaniu oczekiwań innych – przełożonych, partnerów, przyjaciół. Ma duże ambicje i szereg wymagań wobec siebie. Bezlitosne standardy sprawiają, że nie akceptuje własnej wrażliwości, od dziecka uznając ją za oznakę słabości. Prymuska lekceważy swoje potrzeby – snu, wypoczynku, przyjemności – na rzecz spełniania oczekiwań ważnych osób; kiedy jest dziewczynką, te ważne osoby to rodzice, dziadkowie, wychowawczyni, potem zaś szefowa, partner, przyjaciółka. Nie słucha swojego głosu wewnętrznego. Zagłuszają go imperatywy sugerujące, jaka powinna być. Prymuski to często dziewczynki ściśle trzymające się zasad. Mogą czasem być trudne we współżyciu, bo niełatwo im wychodzić poza ramę, którą sobie narzuciły. Prymuska jako dziewczynka czuje się kochana pod pewnymi warunkami – kiedy spełnia oczekiwania, przynosi dobre oceny, jest chwalona. Tylko wtedy inni zwracają na nią uwagę i otaczają ją miłością.

Na kogo wyrasta? Prymuska czuje swoją wartość wtedy, gdy jest doceniana przez inne osoby. Samej siebie nie potrafi pochwalić, ale cudze komplementy przyjmuje z wdzięcznością i ogarnia ją trwoga na myśl o krytyce, na którą stara się ze wszystkich sił nie zasługiwać. Wie, że to niemożliwe, ale w skrytości liczy na to, że będzie lubiana przez wszystkich dookoła. Ma jej w tym pomóc strategia zaciskania zębów na własne niedogodności i spełnianie oczekiwań innych. Czasami widzi siebie jako nadgorliwą i nadmiernie sumienną. W relacjach z nią może być trudno, bo jej wysokie standardy przekładają się na wysokie oczekiwania wobec swoich bliskich – partnera, dzieci.

3. Słodki aniołek

Słodki aniołek to dziewczynka, której rolą w rodzinie jest bycie „czasoumilaczką”. Jest kochana i pomocna, ma poczucie, że powinna wspierać potrzebujących rodziców. Jeśli do tego jest dzieckiem wysoko wrażliwym – czyli bardzo empatycznym – współodczuwa ich trudne emocje i stara się im pomagać. Często staje się powierniczką, słucha sekretów, pomaga tak jak potrafi, chociaż czasami ją to bardzo obciąża. Bierze na siebie emocje swoich opiekunów, staje się rodzinnym „terapeutą”, osobą, której można wszystko powiedzieć. Ma zakodowane przekonanie, że za wszelką cenę musi chronić swoich bliskich. Na zewnątrz to dziecko bardzo życzliwe. Kiedy kolega w przedszkolu na nią napluje – wytrze buzię i będzie się bawiła dalej. Nie powie, że ją coś dotyka, uwiera, nie poskarży mamie, żeby nie dokładać jej zmartwień.

Słodki aniołek wyrasta często na kobietę, która jest obiektem zaczepek, żartów i przekraczania granic. Tak jak jej granice były przekraczane (obciążaniem sprawami dorosłych), tak dzisiaj może mieć łatwość do wchodzenia w relacje, w których ktoś jej nadużywa. Szefowa każe zostawać po godzinach, sąsiad lubieżnie cmoka na jej widok, córka notorycznie ją wyśmiewa. Ona to cierpliwie znosi, chociaż czuje, że ludzie naruszają jej granice. Czasami jest tak zdezorientowana, że nie wie, jak powinna się zachować. Boi się skrytykować w obawie, by ktoś się nie obraził, nie poczuł się przez nią głupio. Woli to wziąć na siebie. Teraz, tak jak w dzieciństwie, przyświeca jej przekonanie, że przecież ona to zniesie. Kto, jak nie ona.

4. Smutna zgrywuska

Spora część dzieci po doświadczeniu traumy wypiera trudne uczucia, maskując je za pomocą nieschodzącego z twarzy uśmiechu. Smutna zgrywuska to zatem dziewczynka, która głęboko skrywa ból, na zewnątrz pozostając dowcipna i wesołkowata. Jest skora do zabawiania innych, nigdy nie marudzi i nie narzeka, jeśli czuje dyskomfort. Taka postawa u szczęśliwych dzieci jest wspaniała, natomiast gorzej, jeśli uśmiech zakrywa rozpacz i zagubienie dziecka – gdy uśmiecha się, bo uznaje, że jego prawdziwe uczucia są nieważne i nieakceptowane przez rodziców. Może też się bać, że okazując smutek albo lęk, obarczy nim swoich bliskich, którzy poczują się „przez nie” gorzej. To dziewczynka, której opiekunowie nie dali prawa do wyrażania swojej rozpaczy i dewaluowali jej problemy. Dlatego tak głęboko skrywa wrażliwość i zastępuje ją wiecznym uśmiechem. Dorośli mogą podtrzymywać tę maskę, zachwycając się, że dziewczynka jest taka uśmiechnięta, dowcipna i z humorem. A to może utwierdzać ją w przekonaniu, że tłumienie uczuć jest dobre, że tak trzeba. Jako dziecko i później jako dorosła może mieć różne kłopoty emocjonalne, na przykład zaburzenia odżywiania. Znasz ten mit „zabawnego grubaska”? To okrutne sformułowanie wzięło się stąd, że rzeczywiście często osoby borykające się z nadwagą/otyłością maskują swoje zawstydzenie poczuciem humoru i byciem żartownisiem. Strategia ta wynika z tego, że poczucie gorszości, które bierze się z braku akceptacji własnego ciała, jest bardzo silnie zawstydzające. Prof. Brené Brown, badaczka wstydu, plasuje niezadowolenie z wyglądu na jednym z pierwszych miejsc w rankingu rzeczy, którymi siebie samych upokarzamy.

5. Mała królowa śniegu

Cztery poprzednie postawy dziewczynek są postawami spolegliwymi, w których dominuje poszukiwanie akceptacji i aprobaty ze strony dorosłych i innych dzieci. Postawa małej królowej śniegu również może skrywać wysoką wrażliwość, ale w inny sposób. Taka dziewczynka sprawia wrażenie zamkniętej w sobie, nieśmiałej albo nawet odrobinę zarozumiałej. Postawa pełna dystansu może jednak maskować jej wrażliwość i kruchość w obawie przed zranieniem. Mała królowa śniegu to dziewczynka przytłumiona nadmiarem bodźców, która może potrzebować więcej czasu, by poczuć się swobodnie, stąd jej wycofanie. Często takie dzieci padają ofiarą nadinterpretacji – szuka się przyczyny ich wycofania w zalęknieniu albo rozkapryszeniu, nieśmiałości czy wstydliwości. Nierzadko zaś przyczyną ich postawy jest wysoka wrażliwość, przez którą hamują spontaniczne reakcje i są w nich bardziej powściągliwe, bo po prostu długo myślą i analizują to, co mają powiedzieć.

W dorosłości ich relacje również mogą rozwijać się dość mozolnie. Królowa śniegu nie dopuszcza do siebie zbyt wielu osób i, jak podkreślają badacze, może mieć blokady i lęki związane z zaufaniem drugiej stronie, które topnieją, tylko jeśli poczuje się naprawdę bezpieczna i kochana. Jeśli zaś w jej wychowaniu dominował pozabezpieczny styl przywiązania, czyli na przykład była ofiarą przemocy, to może wybrać życie w pojedynkę z dala od głębszych relacji.

6. Buntowniczka

Na dnie serca małej buntowniczki leży głęboka obawa przed zranieniem. Dlatego dziewczynki te są bardzo zamknięte i niechętne do okazywania uczuć, a w zamian nadkompensują swoją wrażliwość zachowaniami buntowniczymi, atakującymi, nieprzejednanymi. Mogą sprawiać trudności, być nieprzystępne i zimne. Często taka postawa pojawia się w odpowiedzi na traumatyczne doświadczenie przemocy lub odrzucenia. Nie chcąc być ponownie odepchnięta, mała buntowniczka sama odpycha ludzi zachowaniami agresywnymi, przemocowymi, dającymi światu sygnał zwrotny: „Tak, jestem taka straszna, jak myślisz!”. Te postawy dzieci wymagają dużej wnikliwości ze strony opiekunów – trzeba umiejętnie zaopiekować się złością takiej dziewczynki (czyli poświęcać czas na rozmowę z nią, na próbę zrozumienia jej potrzeb i odpowiedzenia na nie), żeby ona sama nie zamknęła się w sobie jeszcze bardziej, tylko nauczyła się radzić sobie z tym uczuciem.

Wysoko wrażliwa buntowniczka często jako dorosła żyje tak, że nikt by jej nie nazwał wrażliwą. Może być królową imprez, wchodzić w liczne relacje, być wręcz maniakalnie ekstrawertyczna, wygadana, zadziorna i arogancka. Jednakże często pod płaszczykiem takich reakcji tli się głęboka rana, ból i właśnie tłumiona ze wszystkich stron wrażliwość, którą buntowniczka rozumie jako swoją słabość, ułomność. Dlatego też leczy ją domowymi sposobami – niestety czasem i używkami, które stosuje po to, by spacyfikować swoje prawdziwe JA.

Wyjątkowa wrażliwość. Dar czy przekleństwo?

Czujesz się przytłoczona własnymi emocjami? Bardzo łatwo cię zranić? Fatalnie radzisz sobie w tłumie ludzi? Masz wrażenie, że nie pasujesz do tego świata? Nadmiernie przejmujesz się krytyką i zdaniem innych? Czasami chciałabyś po prostu schować się przed całym światem? Jeśli odpowiedziałaś na choćby jedno z powyższych pytań twierdząco, "Kobiety, które czują za bardzo" to książka dla ciebie.

'Kobiety, które czują za bardzo', Katarzyna Kucewicz, wyd. Rebis, 2021 "Kobiety, które czują za bardzo", Katarzyna Kucewicz, wyd. Rebis, 2021

Dowiesz się z niej m.in.: • czym jest wysoka wrażliwość, skąd się bierze i jak się przejawia w życiu codziennym • dlaczego niektóre kobiety czują za bardzo • jak zaakceptować wrażliwą naturę i odetchnąć pełną piersią • czy wrażliwość może być twoim sprzymierzeńcem • w jaki sposób pokierować swoją karierą, będąc kobietą wysoko wrażliwą • jak znaleźć miłość, czując za bardzo.

Psycholożka i psychoterapeutka Katarzyna Kucewicz zagadnienie wysokiej wrażliwości zna od podszewki. Od lat pracuje z osobami czującymi za bardzo. W swojej książce doradza wysoko wrażliwym kobietom, jak mogą o siebie zadbać i uczy, jak czerpać siłę z posiadania tej wyjątkowej cechy osobowości. Pokazuje, co zrobić by odnaleźć się w ekstrawertycznym, pełnym bodźców świecie.

Katarzyna Kucewicz (Fot. materiały prasowe) Katarzyna Kucewicz (Fot. materiały prasowe)

Katarzyna Kucewicz, psycholożka, psychoterapeutka, seksuolożka. Prowadzi Ośrodek Psychoterapii i Coachingu Inner Garden w Warszawie, współpracuje także z Poradnią Zdrowia Psychicznego „Harmonia”. Przynależy do Polskiej Federacji Psychoterapii. Autorka licznych artykułów w czasopismach psychologicznych oraz lifestylowych, ekspertka w programach telewizyjnych i radiowych. Zajmuje się psychoterapią indywidualną oraz terapią par. Z pasją dzieli się swoją wiedzą psychologiczną na instagramie: @psycholog_na_insta.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Zakazany romans – dlaczego kobiety pożądają żonatych mężczyzn?

Choć zakazany owoc jest wspaniały i porywający, niezwykle bogaty w doznania i nigdy się nie nudzi – to cena, jaką możemy zapłacić za taką przygodę, jest bardzo wysoka. (Fot. iStock)
Choć zakazany owoc jest wspaniały i porywający, niezwykle bogaty w doznania i nigdy się nie nudzi – to cena, jaką możemy zapłacić za taką przygodę, jest bardzo wysoka. (Fot. iStock)
Zakazany owoc jest słodki i chrupki. Ceną za posmakowanie była utrata raju! A jaka może być cena zakazanego romansu przyjaciółki?

Oscar Wilde mawiał, że najlepszym sposobem na zwalczenie pokusy jest jej ulec – bo kiedy się opieramy, dusza choruje z pożądania, a niedostępne nabiera na atrakcyjności. Justyna w pełni popiera opinię Wilde’a. Od lat podkochuje się w mężach i partnerach przyjaciółek.

– Czasem mam z nimi romanse, czasem nie, ale jeśli kogoś pragnę, podziwiam, uwodzę – to prawie zawsze jest to czyjś mąż. Wolni faceci mnie nie kręcą. Czemu? Nie wiem – wyznaje.

Dziwne? Z pozoru. Antropolog i badaczka ludzkich zachowań, Helen Fisher, w swojej książce „Anatomia miłości” opisała to zjawisko. Fakt, że „cudzy” mężczyźni wydają się kobietom ponętni, nie jest wcale rzadkością, a raczej… normą!

– Pociągają nas mężowie innych kobiet, ponieważ są „sprawdzeni” – mówi Joanna Twardo-Kamińska, seksuolog i psycholog. – Wiele kobiet, widząc, że mężczyzna jest pożądany przez inne, zaczyna uważać go za atrakcyjnego. To ewolucyjna część postrzegania: wydaje nam się, że fajne osoby są na rynku matrymonialnym najszybciej rozchwytywane i tworzą dobre związki.

Bo, paradoksalnie, im bardziej udany związek obserwujemy, tym bardziej pociągający wydaje się mężczyzna. To tak, jakby inna kobieta dawała mu certyfikat wysokiej jakości. Twardo-Kamińska: – Mamy tu do czynienia z mechanizmem projekcji: ponieważ przyjaciółka wybrała danego mężczyznę, to musi coś w nim być. Nie wiemy dokładnie, co to takiego, więc przypisujemy mu cechy pożądane. Idealizujemy.

To fajne, mieć romans z ideałem. A czy można skuteczniej nakarmić kompleksy i poczuć własną atrakcyjność? Zdaniem seksuologa Justynie romanse dają poczucie bezpieczeństwa. Żyje w świecie fantazji i to jej wystarcza. – To, że dziewczyna nie robi kroku dalej i nie myśli o stałym związku, wynika prawdopodobnie z lęku przed bliskością i odrzuceniem – mówi Twardo-Kamińska. Podobnie rasowe łowczynie – są zainteresowane mężczyzną, dopóki go nie podbiją. A żonaci faceci to idealny cel: można ich upolować, skonsumować i pójść dalej. Choć łowczynie wydają się drapieżnymi kocicami bez skrupułów, tak naprawdę są, podobnie jak Justyna, uciekającymi od bliskości, pełnymi lęku rozbitkami. Co można im poradzić?

Twardo-Kamińska: – Najlepiej terapię, dzięki której nauczą się wchodzić w prawdziwe relacje i odkryją, czemu od nich uciekają. Bo kiedy czterdziestka zastanie łowczynię w pustym mieszkaniu, satysfakcja z dotychczasowych trofeów nagle okaże się mniejsza niż poczucie pustki i samotności.

Wbrew wszystkim

Zośka zbliża się do czterdziestki. Przez kilka lat była sama, zraniona po nieudanym związku. Niedawno pojawił się Adam. Powoli i cierpliwie torował sobie drogę do jej serca i łóżka. – To wspaniały mężczyzna, dba o mnie i naprawdę mnie kocha – mówi Zośka. – W łóżku – ideał: czuły, namiętny otwarty na moje potrzeby. W dodatku kręci nas to samo.

Dobrze im razem. Zośka pierwszy raz jest szczęśliwa, a jednak ukrywa ten romans przed światem. A już najbardziej przed najbliższymi. Dlaczego? – Adam jest byłym mężem mojej starszej siostry. Wprawdzie rozwiedli się 15 lat temu, ich dziecko już jest dorosłe, a siostra jest od lat z kim innym, ale moja rodzina i tak wpadłaby w histerię na samą myśl, że sypiam z Adamem. Nikt, dosłownie nikt tego nie zaakceptuje – zwierza się Zośka. Dlatego to sekretny romans. Ale Zośka nie ma zamiaru rezygnować z Adama. Wprost przeciwnie! Desperacko pragnie z nim i sypiać, i żyć…

Zdaniem Twardo-Kamińskiej możemy mieć tu do czynienia z efektem Romea i Julii. – Zjawisko to polega na tym, że obiekt pożądania jest atrakcyjny właśnie dlatego, że stanowi tabu i nie wolno nam się z nim związać – wyjaśnia seksuolog. – Nie mogąc z nim być, pragniemy go z całych sił. Możemy go też idealizować. Nie widzimy jego wad, przypisujemy mu różne zalety, wiele interpretujemy na korzyść. Im bardziej świat staje między nami, tym bardziej pragnienie rośnie. Ono karmi się oporem rzeczywistości.

Zośka łamie swego rodzaju tabu. To może podniecać, dawać zastrzyk energii, nastrajać do walki o „swoje”. Ale czy kochankom się uda? Twardo-Kamińska uważa, że obiektywnie nic nie stoi na przeszkodzie: oboje są wolni, mają poukładane życie, pozamykane poprzednie związki. Nie ma nic złego w tym, że kobieta wiąże się z byłym mężem siostry, jeśli tamta relacja jest zakończona. Co więcej, to mógłby być bardzo udany związek, bo Zośka i Adam znają się od lat, wiedzą o sobie dużo, przyjaźnią się. Odpada więc element niepewności i zaskoczenia. – Ale to może się okazać za mało. Otóż efekt Romea i Julii ma też drugi komponent: kiedy już przełamiemy bariery i jesteśmy razem; gdy wreszcie dane jest nam funkcjonować w związku ze wszystkimi jego blaskami i cieniami, Romeo… rozczarowuje. Dlaczego? Bo okazuje się tylko człowiekiem. Ale przede wszystkim dlatego, że znika przeżywanie tęsknoty i pragnienia – cała emocjonalna huśtawka, która towarzyszyła walce o miłość. A bez tej ekstazy nawet seks, choć udany, staje się równie codzienny jak reszta – podsumowuje seksuolog.

Krzyżowy ogień uczuć

Karina czuje, że się strasznie zaplątała. Ona i jej mąż, Jarek, co roku wyjeżdżali do Włoch wspólnie z zaprzyjaźnioną parą małżeńską. Tak było weselej i taniej. Podczas ostatnich wakacji między Kariną a mężczyzną z drugiej pary zaiskrzyło. I to jak! Nie opanowali tego, nawet nie próbowali – toskańskie wieczory uderzyły im do głów. Ukradkowy, wakacyjny romans przetrwał jesień i zimę. Kochali się coraz bardziej.

– A seks? Seks był naprawdę nieziemski! Pełen pasji i zatracenia w sobie nawzajem, że na samą myśl o nim kręciło mi się w głowie. Nigdy z nikim tak mi nie było, należałam tylko do niego – wspomina Karina. Postanowili być razem. Pierwsze miesiące: ekstaza. A potem… porażka. Pretensje, wyrzuty sumienia, kłótnie i awantury – a do tego obustronne poczucie, że spaprali sobie życie… Nie wytrzymali nawet roku.

– Zadziałała tu odwrócona teoria niedostępności i zasada reaktancji – tłumaczy seksuolog. – Pierwsza: kiedy już coś zdobędziemy, to nam powszednieje i przestaje przedstawiać wartość. Druga: ludzie mają tendencje do zawyżania wartości i podążania za tym, do czego mają utrudniony dostęp. Obie dotyczą nie tylko życia seksualnego, ale także dóbr materialnych... Potrzebujemy odmienności, ekscytacji. Wiele osób nie potrafi docenić tego, co ma i szuka czegoś, co zapewnia silne bodźce.

Bardzo łatwo wpaść w tę pułapkę. Dlatego lepiej się zatrzymać i pomyśleć: „Co z tego, że inny mężczyzna jest bardziej przystojny? Dobry seks to dobra relacja – a tę buduje się latami”.

– Zamiast gonić wrażenia, lepiej jest docenić fakt, że partner też ma wiele zalet, np. jest opiekuńczy, w łóżku uważny, wrażliwy – radzi Twardo-Kamińska.

Dojrzały kochanek

Młodość jest atrakcyjna? Nie dla każdego. Na pewno nie dla Krystyny. Jako 20-latka związała się z dwa razy starszym od siebie kochankiem. – Byliśmy niedopasowani życiowo, co innego nas interesowało, ale łóżko wszystko rekompensowało – opowiada Krystyna. – W sypialni dogadywaliśmy się idealnie. Wprowadzał mnie w świat seksu i dawał mi dokładnie to, czego potrzebowałam. Po prostu uwielbiałam się z nim kochać.

Dziś jest związana z Jackiem, swoim rówieśnikiem – też ma 26 lat. Kocha go, ale… jest zafascynowana jego 40-letnim ojcem! Ilekroć go spotyka, czerwieni się, jąka i spuszcza oczy – jak pensjonarka. To jego twarz i ciało sobie wyobraża, gdy zamyka oczy, kochając się z Jackiem.

Krystyna nie jest wyjątkiem. Kobiety, które pociągają nawet sporo starsi mężczyźni, wchodzą w relacje z młodszymi, bo tak chcą rodzice, tak wypada… Ale nie są szczęśliwe – podziemny strumyczek pożądania płynie w innym kierunku.

– Niektóre koncepcje psychologiczne wiążą fascynacje kobiet starszymi parterami z tzw. deficytem ojca – tłumaczy seksuolog. – Element seksualnej ekscytacji odgrywa tu rolę, ale nie jest pierwszorzędny. Takie dziewczyny uwielbiają towarzystwo starszych mężczyzn, lubią pławić się w ich cieple i opiekuńczości, podziwiać życiową mądrość i doświadczenie. Partner symbolizuje ojca, którego brakowało im całe życie.

– Należy jednak podkreślić, że to tylko jedna z teorii. Część kobiet preferuje starszych partnerów, bo są bardziej odpowiedzialni, dają poczucie bezpieczeństwa i w związku z tym są dla nich atrakcyjni – zaznacza seksuolog.

Co można poradzić kobiecie zapatrzonej w dojrzałych mężczyzn? – Niech wiąże się ze starszymi mężczyznami, jeśli jest z nimi szczęśliwa. Relacje, w których partner jest starszy, nawet dużo, są społecznie akceptowane – uważa Twardo-Kamińska.

Mniejsze zło

Anka ma swój mały sekret: podkochuje się w kuzynie. Niby to tylko krewny drugiego stopnia, ale jednak. – Nie odważyłabym się iść z nim do łóżka – wyznaje Anka. – Ale na samą myśl, że mogłabym się z nim kochać, dostaję gęsiej skórki.

To, czego nie wolno, kręci, ekscytuje i podnieca. Im bardziej zakazane, tym bardziej ekscytujące. Jedni oprą się chętce łamania tabu, ale inni nie. – Silniejszą potrzebę łamania barier mają… grzeczne dziewczynki – uważa seksuolog. – Te, od których przez całe życie wymagano, by były poukładane, miłe i potulne. Te, które zawsze wracały do domu przed 22.00. Mogą odczuwać impuls, by się wyrwać z tego ugrzecznionego świata. Instynkty nie zostają bowiem przez takie wychowanie usunięte, a jedynie wyparte – i pewnie kiedyś dojdą do głosu. Może się to objawiać właśnie pokusą łamania tabu.

Program dla grzecznych dziewczynek? Jeśli chcecie się uchronić przed pokusami robienia czegoś musicie być choć trochę niegrzeczne na co dzień. Bo choć zakazany owoc (a w tym wypadku seks) jest wspaniały i porywający, niezwykle bogaty w doznania i nigdy się nie nudzi – to cena, jaką możemy zapłacić za taką przygodę, jest bardzo wysoka. Może nią być społeczne odrzucenie i samotność, na jaką nas skaże. Dlatego szukajmy wrażeń, łamiąc drobniejsze zakazy. Film tylko dla dorosłych? Dzika przejażdżka motocyklem? Taniec w klubie do rana? To zdrowe sposoby na to, by rozładować napięcie pomiędzy grzeczną a tą dzikszą częścią nas samych.

  1. Psychologia

Zazdrość o partnera? – Przyjrzyj się swoim uczuciom

Zanim zazdrość zatruje na dobre twoje samopoczucie, postaraj się najpierw wykonać kilka ćwiczeń. (fot. iStock)
Zanim zazdrość zatruje na dobre twoje samopoczucie, postaraj się najpierw wykonać kilka ćwiczeń. (fot. iStock)
Jak wygląda twoja zazdrość? Jaką niesie informację? - Rozmowa z trudnymi emocjami może przynieść wiele korzyści. Dlatego, jeśli nie możesz poradzić sobie z odczuwaną zazdrością, spróbuj wykonać poniższe ćwiczenia.

Jeśli odczuwanie zazdrości zaburza twoje dobre samopoczucie, jeśli zbyt dużo czasu poświęcasz na bycie zazdrosną o swojego partnera, przeprowadź mały eksperyment. Pomyśl przez chwilę, jak mogłaby wyglądać twoja zazdrość. Wyobraź ją sobie, nie otwierając oczu. Stoi naprzeciwko ciebie. Przyjrzyj się jej, zobacz, co to za postać. Kobieca czy męska? Ludzka czy zwierzęca? W co jest ubrana? Jaki ma wyraz twarzy, jak się czuje?

Teraz stań na miejscu zazdrości, wciel się na chwilę w tę postać. Jak to jest być zazdrością? Co jako zazdrość chciałabyś sobie powiedzieć? Dlaczego czujesz to, co czujesz? Czego naprawdę potrzebujesz? Kiedy poczujesz, że wyraziłaś wszystko, co było do wyrażenia na ten moment, wróć na swoje miejsce i spójrz na postać, która reprezentuje twoją zazdrość. Czy ma taki sam wygląd? Czy jej wyraz twarzy się zmienił? Czego się nauczyłaś o sobie od swojej zazdrości?

Na koniec ćwiczenia sprawdź, czy czujesz potrzebę powiedzenia czegoś tej postaci. Powiedz jej to i podziękuj za współpracę.

O co tak naprawdę jesteś zazdrosna?

Powiedzmy, że jesteś zazdrosna o czas, jaki twój partner poświęca pracy. Zadaj sobie kilka pytań:

  • Czy mam realny wpływ na to, co robi mój partner? Obiektywnie patrząc – nie, ponieważ to jego wybór.
  • Co zatem mogę zrobić? Mogę zapytać go, czy jest możliwe, by wcześniej wracał do domu, abyśmy mieli więcej czasu dla siebie. Mogę też zająć się swoimi sprawami, szanując jego wybór.

Inny przykład: Jesteś zazdrosna o jego nową koleżankę z pracy, ponieważ to bardzo atrakcyjna osoba i podejrzewasz, że twojemu partnerowi również się podoba. Zadaj sobie kilka pytań:

  • Czy mam realny wpływ na to, kto podoba się mojemu partnerowi? Obiektywnie patrząc – nie, tak samo jak on nie ma wpływu na to, kto mnie się podoba.
  • Co mogę zatem zrobić? Mogę powiedzieć wprost: „Czuję zazdrość, kiedy myślę o twojej nowej koleżance z pracy, czuję obawę, że mógłbyś się z nią umówić”. Mogę się skupić na tym, dlaczego porównuję się do innej kobiety. Dlaczego zużywam swoją energię na rozmyślania, co by było gdyby? Mogłabym zamiast tego wzmocnić poczucie własnej wartości i powiedzieć do siebie kilka miłych słów.

Komu zazdrościsz?

Osoba, której zazdrościsz, pokazuje ci, jak wielki potencjał jest w tobie. Potencjał, którego jeszcze nie odkryłaś, nie przebudziłaś. Kiedy następnym razem uświadomisz sobie, że odczuwasz zazdrość wobec jakiejś kobiety, która jest atrakcyjna i odnosi sukcesy, podziękuj jej w myślach, ponieważ jest twoim lustrem. Projektujesz na nią coś, czego nie dostrzegasz w sobie. Pomyśl o wszystkich osobach, którym czegoś zazdrościsz, i zapytaj siebie, czego dobrego o tobie uczy cię zazdrość.

Dagmara Gmitrzak: trenerka rozwoju osobistego, socjolożka, terapeutka technik holistycznych, autorka książek.