1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Depresja nastolatków – zamiast radzić, słuchajmy

Unikajmy zdań, które deprecjonują sytuację psychiczną dziecka. Nawet tych, wydawałoby się, pocieszających: „Jak będziesz dorosły, dopiero będziesz mieć problemy” czy „Nie ma się czym przejmować, wszystko się ułoży”. Choć ich celem jest pokazanie innej perspektywy, zamykają one drzwi do dalszej rozmowy. (Fot. iStock)
Nie bagatelizujmy problemów młodych, nie zbywajmy ich mechanicznym pocieszeniem czy poklepaniem w ramię. Zwracajmy uwagę na każdą nagłą i pogłębiającą się zmianę ich zachowania – apeluje psycholożka Małgorzata Sukhareva.

Czy każde dziecko mające problemy z nauką lub rówieśnikami albo podważające siebie i swoje umiejętności należy diagnozować w kierunku depresji? Jak rozróżnić, czy mamy do czynienia z burzą hormonalną, czy z czymś więcej?
Jeżeli jest choćby cień wątpliwości – warto zasięgnąć opinii specjalisty. Tym bardziej że depresja może być chorobą nie tylko jednostki, ale całego systemu rodzinnego. Psycholog lub psychiatra, po dokładnym wywiadzie, obserwacji i rozmowach, a nawet po przeprowadzeniu dodatkowych testów diagnostycznych – będzie w stanie ocenić sytuację oraz, w razie potrzeby, zaproponować terapię.

Tyle że według statystyk dzieci trafiają do specjalistów średnio 24 miesiące za późno, po dwóch latach chorowania. Dlaczego tak się dzieje?
Myślę, że jest kilka powodów takiego stanu rzeczy. Po pierwsze, nadal brakuje nam powszechnej edukacji w tym zakresie – zarówno dla rodziców, jak i dla nauczycieli oraz samych nastolatków. Często zdarza się, że nastolatek nie potrafi określić, co się z nim dzieje; wielu też maskuje swój stan, obawiając się niezrozumienia.

Idealnie byłoby, gdyby w każdej szkole mogły odbywać się bezpłatne spotkania rodziców ze specjalistą, który wyjaśniłby, jak rozwija się nastolatek, co powinno nas niepokoić, na co zwrócić uwagę. To samo dotyczy szkoleń dla nauczycieli. Dotychczas jest bowiem tak, że sygnalizujące problem zachowania tłumaczymy sobie okresem dojrzewania, a działania podejmujemy dopiero wówczas, gdy pojawią się myśli samobójcze albo nawet dopiero gdy dojdzie do próby targnięcia się na własne życie.

Po drugie, czas oczekiwania na wizytę do specjalisty – psychologa, psychoterapeuty, psychiatry – jest długi, a w mniejszych miejscowościach dostęp do nich bardzo ograniczony. W wypadku wizyt prywatnych terminy także bywają odległe; dochodzą też kwestie finansowe, które mogą stanowić przeszkodę w regularnej pracy terapeutycznej.

Wielu z nas, dorosłych, ma za sobą epizody depresyjne, jednak wcale nie jesteśmy pewni, że będziemy przez to potrafili pomóc naszym dzieciom. Czy jeśli znamy depresję z autopsji, to na pewno rozpoznamy ją u nastolatka? Czy objawia się ona jakoś inaczej?
Depresja może mieć różne twarze – zarówno u dorosłego, jak i u dziecka. W powszechnej opinii nadal jeszcze dominuje obraz depresji związany z obniżeniem nastroju, wycofaniem, płaczliwością. Jeśli u chorującego przeważają właśnie takie objawy, wówczas wychwycenie problemu może być łatwiejsze. Gdy dochodzą do tego myśli o charakterze samobójczym, werbalizowane przez dorastającego chłopca lub dziewczynę, wówczas większość z nas zapewne zastanowi się nad stanem psychicznym dziecka i zacznie działać. Jednak depresja u nastolatków może także przybierać zupełnie inną formę – zachowań agresywnych i buntowniczych. Młodzież popada wówczas w rozmaite konflikty, ma mniejszą motywację do nauki, zaczyna wagarować, eksperymentować z używkami czy wchodzić w przypadkowe relacje seksualne.

O depresji może świadczyć także wycofanie, uczucie pustki i wszechogarniającej nudy postrzeganej jako trudna do zniesienia; złość, zaburzenie rytmów dobowych, zmiana apetytu, niedbanie o higienę osobistą, częste zmęczenie. Niektórzy mogą także przejawiać tzw. postać labilną, gdzie występuje duża zmienność nastroju. Warto zatem przyglądać się czujnie każdej nagłej lub pogłębiającej się zmianie zachowania naszego dziecka.

Skoro jesteśmy przy zachowaniach agresywnych i autodestrukcyjnych, jak np. przyjmowanie narkotyków – co robić, żeby zapobiec sytuacji, w której dziecko po prostu zrobi sobie krzywdę?
To zależne od stopnia ich nasilenia, od oceny ewentualnego zagrożenia dla zdrowia lub życia, jak również od motywacji do zmiany. Każdy klient, każdy pacjent wymaga indywidualnego podejścia i opracowania sposobu interwencji lub terapii. Musimy podkreślić, że wymienione zachowania stanowią często dla nastolatka sposób radzenia sobie z czymś trudnym – a może nie znać innych, bardziej konstruktywnych i przede wszystkim bezpieczniejszych sposobów ulżenia napięciu emocjonalnemu. Dzieci od najmłodszych lat uczą się tego, jak MY radzimy sobie ze smutkiem, frustracją, stresem. Warto więc przyjrzeć się własnym strategiom, sprawdzić, na ile są one konstruktywne, i zastanowić się, czy chcemy właśnie taki model przekazać dzieciom.

Jeżeli sami sięgamy po używki czy stosujemy przemoc, także słowną, nasze dzieci uznają, że tak właśnie człowiek sobie „radzi”. Tymczasem tym, co naprawdę pomaga lepiej funkcjonować w stresie, są wspólne spacery, sport, ćwiczenia oddechowe, rozmowy, nazywanie uczuć, ale też zwracanie uwagi na zdrowy sen, dietę i ograniczanie bodźców z zewnątrz. Pokazujmy to dzieciom od najmłodszych lat, ale też pamiętajmy, że na naukę nigdy nie jest za późno.

Są jednak rozmowy łatwiejsze i trudniejsze. Jedna z moich koleżanek, zajmująca się zawodowo edukacją na temat depresji, powiedziała kiedyś, że rodzice powinni regularnie pytać swoje dzieci o próby samobójcze – tak częste są w tej grupie wiekowej. Wielu rodziców może bać się, że takie pytanie doprowadzi do tragedii.
Oczywiście są to pytania bardzo delikatne, a ich zadawanie wymaga wiedzy i umiejętności adekwatnego zareagowania na odpowiedź, jaką dostaniemy. Powiedziałabym więc, że wcześniej należy zbudować odpowiednią sytuację terapeutyczną. To specjalista powinien pytać o myśli rezygnacyjne, samobójcze oraz o to, czy kiedykolwiek podjęta została jakaś próba. Statystycznie rzeczywiście najwięcej prób samobójczych wśród młodzieży mamy w przedziale wiekowym od 13. do 18. roku życia; trzeba przy tym pamiętać, że statystyki obejmują te próby, które zostały w jakiś sposób zarejestrowane.

Nastolatki lubią używać językowych hiperbol. Czy każde „chcę się zabić!” świadczy o depresji?
Na pewno każde warto usłyszeć, przemyśleć i osadzić w odpowiednim kontekście i sytuacji. Można też zapytać: „Co chciałeś/chciałaś przez to powiedzieć? Co to dla ciebie oznacza?”. Dla przykładu, nastoletnia córka otwiera Librusa i krzyczy: „No nie! Znowu dostałam pałę, chyba się zabiję!”. Możemy powiedzieć: „Widzę, że ta jedynka cię bardzo wkurzyła”. Możliwe, że odpowie: „No tak, jestem wściekła”. Jednym słowem: spróbujmy dookreślić, co stoi za oświadczeniem „zabiję się”. W takich okolicznościach kluczowa jest relacja z dzieckiem – gdy jesteśmy blisko, łatwiej nam pozostać w kontakcie i zrozumieć, co dana osoba chce nam powiedzieć.

Czego nie wolno mówić nastolatkowi w kryzysie psychicznym?
Powinniśmy wystrzegać się zdań, które deprecjonują czy minimalizują jego sytuację psychiczną. Nawet takich, wydawałoby się, pocieszających stwierdzeń: „Zobaczysz, jak będziesz dorosły, to dopiero będziesz mieć problemy” czy „Nie ma się czym przejmować, wszystko się jakoś ułoży”. Choć ich celem jest pokazanie innej perspektywy, to tak naprawdę zamykają drzwi do dalszej rozmowy, otwarcia się, przyjrzenia przeżywanym emocjom. Odbierają poczucie bycia we wspierającej relacji, a jest ona bardzo potrzebna, by móc z sukcesem wyjść z jakiegokolwiek kryzysu.

Mamy nie mówić „będzie dobrze”? Nie dodawać otuchy? Jak to wypośrodkować?
Mamy przede wszystkim słuchać, pozwolić dziecku przeżyć swoje emocje, otworzyć się na nie. Można powiedzieć: „Słyszę, że to, o czym mówisz, jest dla ciebie ważne, że cię to dotyka, wywołuje smutek lub złość. Czy jest coś, co pozwoliłoby ci poczuć się teraz lepiej?”. Czyli zamiast radzić – słuchać.

Czasem jednak dobra relacja nie wystarcza, potrzebne jest wsparcie specjalisty. Gdzie i jak szukać pomocy dla naszego dziecka?
Jako rodzice powinniśmy zacząć od pracy nad własną świadomością w kwestii zdrowia psychicznego. Mówiłyśmy już wcześniej, że szkoły zazwyczaj nie mają funduszy na prowadzone przez specjalistów szkolenia czy warsztaty. Informacji możemy jednak szukać podczas coraz powszechniejszych webinarów i szkoleń online, w książkach publikowanych przez sprawdzone wydawnictwa czy na grupach wsparcia w mediach społecznościowych, gdzie rodzice wymieniają się informacjami i dzielą doświadczeniami. Jeśli chodzi o pomoc specjalistyczną, to szukamy jej w poradni zdrowia psychicznego przeznaczonej dla dzieci i młodzieży lub w prywatnych placówkach, np. w gabinetach psychoterapeutycznych. W państwowych poradniach psychologiczno-pedagogicznych otrzymamy informację o tym, gdzie jest dostępna pomoc najbliżej naszego miejsca zamieszkania. Pomocne mogą być także telefony zaufania.

Sam proces leczenia depresji obejmuje dwie skuteczne metody: psychoterapię i farmakoterapię. Bardzo efektywne jest ich połączenie. Leki oraz sposób ich wdrażania dobiera zawsze lekarz psychiatra. Jeśli zaś chodzi o terapię, to popularnością cieszy się terapia poznawczo-behawioralna (CBT) oraz krótkoterminowe terapie psychodynamiczne. Terapia CBT pomaga pacjentowi przyjrzeć się swoim założeniom, przekonaniom i zachowaniom, które mogą wpływać na postrzeganie i ocenę siebie oraz świata. Zajmuje się, mówiąc krótko, tym, co jest tu i teraz. Natomiast terapia psychodynamiczna, wywodząca się z psychoanalizy, bazuje na procesach świadomych i nieświadomych konfliktów, dynamik, które wpływają na nasze postrzeganie rzeczywistości – pacjent razem z terapeutą przygląda się także wydarzeniom z przeszłości; wspólnie zastanawiają się, jak wpłynęły one na daną osobę i jej sposób odbierania świata. Oprócz indywidualnej terapii krótkoterminowej warto także korzystać z rozmaitych technik grupowych, które wspierają i aktywizują młodzież zmagającą się z depresją.

Jaka jest rola rodziców, a jaka szkoły w psychoterapii i w całym procesie leczenia?
Tutaj ważne są ustalenia pomiędzy rodzicami, terapeutą a nastolatkiem. Leczenie może być długotrwałe i mieć momenty kryzysowe, więc bardzo istotna jest postawa rodziców, którzy wspierają, nie oczekują natychmiastowych „efektów” i nie ingerują w proces terapeutyczny, starając się go za wszelką cenę kontrolować. Jeśli chodzi o szkołę, to oczywiście zależy od sytuacji. Bywa, że nastolatek potrzebuje czasu, by nadrobić materiał; może czuć się przytłoczony, może potrzebować pójścia do szkolnego psychologa czy pedagoga. Warto komunikować nauczycielom potrzeby i wspólnie nastawić się na dialog, aby wesprzeć dziecko w szkole.

Na szczęście i wśród rodziców, i wśród pedagogów rośnie świadomość tego, jak istotne jest budowanie wzmacniających więzi oraz zwracanie uwagi na emocjonalność dzieci. To wszystko razem daje nadzieję, że przypadków nieleczonej depresji będzie coraz mniej.

Małgorzata Sukhareva, psycholożka i pedagożka. Właścicielka Centrum Terapii i Rozwoju Dziecka oraz Człowieka Dorosłego. Powadzi na Facebooku blog Po dziecięcemu, gdzie porusza tematykę rozwojową. Prywatnie jest mamą dwójki dzieci.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze