1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Randki mają sens! – zapewnia psycholożka Iwona Firmanty

Randki mają sens! – zapewnia psycholożka Iwona Firmanty

Odważyć się na miłość oznacza odwołanie się do świata przyjemności, świata innego niż codzienna rzeczywistość. (Fot. iStock)
Odważyć się na miłość oznacza odwołanie się do świata przyjemności, świata innego niż codzienna rzeczywistość. (Fot. iStock)
Iwona Firmanty, psycholożka i autorka książki „Jak upolować miłość” proponuje, by podejść do randkowania jak do… wizyty w wielkiej strefie gastronomicznej, gdzie możemy poznać różne smaki i ocenić, co nam pasuje. Bo bez tej świadomości możemy spotkać nawet rycerza na białym koniu i go nie zauważyć.

Jest coś pociągającego w przekonaniu, że miłość spada niespodziewanie jak grom z jasnego nieba a wymarzonego mężczyznę możemy spotkać w warzywniaku koło domu. Tak może się zdarzyć?
To zależy na jakim poziomie świadomości jesteśmy. Jeśli wiemy kogo chcemy wybrać, to w momencie spotkania mężczyzny – obojętnie, w jakich okolicznościach do tego dojdzie – możemy zrozumieć siebie i kontrolować swoje reakcje na to, co się wydarza. Potrafimy rozpoznać, czy on nam się podoba fizycznie, wiemy też, co w związku z tym czujemy i czy chcemy wejść z nim w interakcję czy też nie. Czyli nawet idąc ulicą, możemy odwzajemnić czyjś uśmiech i w ten sposób spotkać miłość.

Romantycznie… Ale czy rozważnie?
Lubimy być rozważne w pracy, a romantyczne w miłości. Wydaje nam się, że skoro musimy być pragmatyczne w życiu zawodowym, to w życiu osobistym powinnyśmy być bohaterkami bajkowych opowieści. Oczywiście – pragniemy, żeby ten rycerz spadł nam z nieba czy z drzewa albo zajechał karocą. I nic w tym złego, bo mężczyznę, jakiego szukamy, możemy znaleźć w każdym miejscu. Pytanie, czy go zauważymy i czy on będzie tym właściwym... Do tego potrzebna jest samoświadomość.

Klientki często pytają: „Dlaczego spotykam ciągle niewłaściwych mężczyzn?” Odpowiadam, że wszystkie ich spotykamy, zatem pytanie powinno brzmieć: „Dlaczego wchodzę z nimi w relacje?”.

Zatem żeby rycerz się pojawił, mamy wiedzieć kim on ma być?
Można inwestować swoją energię i czas w mężczyzn spotkanych w przysłowiowym warzywniaku, bo po prostu tam się znaleźli i okazali nam swoje zainteresowanie, ale chyba nie o to chodzi. Jedna z moich klientek miała takie doświadczenie, że wciąż spotykała kolejnych mężczyzn, którzy nie mieli samochodu i potem to ona była bardziej ich szoferem niż kobietą, którą mogli wozić. Chciała wreszcie poznać kogoś zmotoryzowanego, było to dla niej ważne. Zmieniła zdjęcia na profilu randkowym, popracowała nad opisem, ale znowu zaczęła się spotykać z mężczyzną, który dojeżdżał na randki pociągiem i nie planował przesiąść się do własnego samochodu. W tym momencie powinna zadać sobie pytanie, czy nadal zamierza kolejnego pana wozić samochodem. Jeśli nie, po co się spotykać?

Chcemy porywów serca, chcemy przeżyć wielką miłość, ale nie chcemy wykonać w tym kierunku za dużo pracy – nie chce nam się nawet określić istotnych dla nas wytycznych, a nawet gdy to zrobimy, gdy tylko na horyzoncie ktoś się pojawi, zapominamy o nich.

Jaką pracę warto wykonać, żeby romantyczna wizja stała się faktem?
Porównajmy to... może mało romantycznie... z remontem – przed rozpoczęciem prac musimy sobie wyobrazić, jak mieszkanie będzie potem wyglądać i jak będziemy w nim funkcjonować każdego dnia. Podobnie z mężczyzną – zanim go spotkamy, trzeba wiedzieć, jaki styl życia chcemy z nim prowadzić i przede wszystkim, jak chcemy się czuć w tej relacji. Warto sobie to dokładnie wyobrazić – ten etap przygotowania się na miłość jest bardzo romantyczny, bo oparty na marzeniach. Często słyszę u klientek zdziwienie w głosie, gdy pytają: „To ja mogę sobie o czymś takim pomarzyć?”. „To podstawa” – odpowiadam. Masz wiedzieć, do czego dążysz, co cię motywuje do wejścia w związek, jaką masz wizję życia. Na początku trzeba zobaczyć happy end, jakiego pragniemy, a potem przechodzimy do kwestii, jak się do tego wszystkiego zabrać. I ten etap nie jest już romantyczny, bo wymaga wykonania konkretnych zadań i uświadomienia sobie pewnych prawd.

Jakie zadania mamy wykonać?
Posłużę się przykładem – mamy dziewczynę z małej miejscowości, samodzielną, mocno stojącą na nogach. Do tej pory spotykała się z mężczyznami, którzy nie spełnili jej oczekiwań, chociaż spełniali oczekiwania jej rodziny. Związki te trwały długo, ale ona nie była zainteresowana tym, by je sformalizować czy zdecydować się na macierzyństwo. Koleżanki w tym czasie powychodziły za mąż, założyły rodziny. Nasza bohaterka przygląda się ich życiu i chce inaczej. Stworzyła sobie w głowie obraz idealnego partnera oraz życia z nim, ale na sesji wspólnie doszłyśmy do wniosku, że w miejscowości, w której mieszka, ta wizja nie ma szans się zrealizować. Raczej nie spotka tam mężczyzny, który da jej to, czego potrzebuje. Podczas zadawania pytań coachingowych uświadomiła sobie, że musiałaby przeprowadzić się do większego miasta, co wiązałoby się z koniecznością zmiany pracy, przeprowadzki i tak dalej. Tu wchodzimy już w rejony związane z przygotowaniem siebie do takiej wersji życia, w której będziemy szczęśliwe i spełnione. Dzięki realizacji tych założeń znajdziemy się w miejscach, w których spotkamy odpowiedniego dla nas mężczyznę. Czasem w trakcie przygotowań ta wizja życia się modyfikuje, trzeba być elastycznym, ale pamiętajmy o wyznaczonych priorytetach. Jeśli marzymy o miejskim gwarnym życiu, nie rozglądajmy się za farmerem.

Możemy też być na takim etapie, że nie wiemy dokładnie czego chcemy, i to też jest okej. Mam klientki, które rzucają pracę w korporacjach, bo chociaż odniosły sukces i mają poukładane finanse, czegoś im brakuje. Wyprowadzają się na wieś czy na działkę i zrywają pokrzywy na napary. Czytają książki rozwojowe, medytują i ćwiczą jogę – tak uczą się być same ze sobą. I kiedy w końcu czują się szczęśliwe, spotykają mężczyznę, który wyznaje ten sam system wartości i nie jest to wybór pragmatyczny.

Mamy lato w pełni – czas, kiedy bywamy w kawiarnianych ogródkach, leżymy na plażach, spacerujemy po deptakach. Jeśli szukamy miłości, możemy zagadnąć mężczyznę, który wpadnie nam w oko? Brać sprawy w swoje ręce?
Przede wszystkim, kiedy będziemy w tych wszystkich miejscach, pamiętajmy żebyśmy były w zgodzie ze sobą. Uśmiechanie się, trzepotanie rzęsami czy potrząsanie włosami wyjdzie sztucznie, jeśli się do tego zmusimy.

Ale tak, koniecznie wychodźmy, bo nie wpadniemy na tego mężczyznę, jeśli będziemy siedzieć w domu. Udajmy się do miejsc, w których możemy go spotkać. Jeśli w naszym stylu są festiwale, tam możemy poznać kogoś, kto będzie do nas podobny. Na takich imprezach jesteśmy zazwyczaj bardziej wyluzowane i łatwiej nam podejść do kogoś i zacząć rozmowę. Ważny jest też wybór kawiarni lub restauracji, do której idziemy napić się lemoniady czy kawy lub na lunch. Określone lokale wskazują na styl życia konsumentów, którzy do nich przychodzą. My – oczywiście – też tam mamy dobrze się czuć, to miejsce ma do nas pasować. Najważniejsze, żebyśmy były uśmiechnięte, pozytywne, dobrze się czuły w swoim ubraniu czy makijażu. Jeśli któraś jest hurraoptymistyczna, niech taką się pokaże, jeśli jest nostalgiczna, nie musi skakać na trampolinie i udawać, że jest to jej styl życia.

Gdybym poszukiwała teraz mężczyzny, śledziłabym wydarzenia kulturalne, zastanawiając się, czy tam spotkam kogoś, kto mnie interesuje. Podczas wakacji nie odpuszczałabym jednak obecności na portalu randkowym, bo przecież lato to czas, który sprzyja flirtowaniu i zakochiwaniu się. O tej porze roku chętniej wychodzimy z domu, żeby spotkać się w realu. Zwracałabym jednocześnie uwagę, czy potencjalny zalotnik ma zainteresowania „sezonowe” czy jest otwarty na coś poważniejszego.

Co jeszcze? Jakie chwyty są dozwolone?
Jeśli mamy odważyć się na miłość, musimy podjąć wewnętrzną decyzję, że jesteśmy na nią i na poznanie mężczyzny otwarte. Odwaga też na tym polega, że zaakceptujemy, jeśli okaże się, że ze spotkań z nim nic nie wyjdzie, że nie spełnimy jakichś jego oczekiwań.

Odważyć się na miłość oznacza odwołanie się do świata przyjemności, świata innego niż codzienna rzeczywistość. Należy zapomnieć o rachunkach i trudnych sprawach. Lepiej nie rozmawiać o tym na randkach, nie mówić o swoich problemach, o byłym partnerze, nie przeprowadzać „rozmowy kwalifikacyjnej”, szczegółowo wypytując kogoś o jego życie. Mężczyźni reagują na kobiecość, na wszelkie jej autentyczne odcienie – czy jest ona cudownie delikatna, czy młodzieńcza, wręcz nastoletnia. To kobiecość przyciąga i powoduje, że mężczyzna zaczyna rozmowę. Liczy się też nasza energia do działania. Na etapie szukania miłości smutek czy inne depresyjne nastroje nie ułatwiają sprawy. Jeśli już mężczyzna się zainteresuje, kobiety często zbyt wiele od siebie dają – to błąd. Skuteczne uwodzicielki wiedzą, że trzeba budować napięcie, odraczać satysfakcję, grać w zimno-ciepło.

On chce się zaniepokoić, czy ją zdobędzie, chce walczyć o jej uwagę, ale jednocześnie nie chce stracić wolności i swobody. Jeśli np. mówi, że jedzie na Majorkę, nie pytajmy go z kim się tam wybiera, tylko zagadnijmy, jakie zabytki planuje zobaczyć czy w jakich restauracjach zjeść. Jeśli wpatrujemy się w niego jak przysłowiowa sroka w gnat, pokazując jakie jesteśmy zachwycone, on traci zainteresowanie. Wystarczy dać delikatny sygnał – wstępnie mi się podobasz – i odwrócić wzrok oraz uwagę. Dać mu przestrzeń na działanie. Jeśli zawsze będziemy do dyspozycji, mężczyzna szybko się znudzi, a nuda to pierwsza rzecz, która zabija chęć do dalszego kontaktu. Dotyczy to także obecności na portalach randkowych. Im bardziej jesteśmy samowystarczalne, energiczne, trochę dzikie, tym bardziej oni być może chcą nas okiełznać. Dlaczego? Odpowiem cytatem: „Mężczyzna nie lubi, aby w domu był ktoś nudniejszy od niego”.

Miłości sprzyja atmosfera zabawy, frywolności?
Warto złamać normy społeczne, ale świadomie wybierając – które. Nie chodzi tu o pójście do łóżka, jeśli kogoś znamy pięć minut, tylko np. bieganie boso po chodniku. Latem łatwiej nam sięgać po radość z życia. To dobry moment na początek związku, który potem ze śmiechem będziemy wspominać.

Im częściej wychodzimy do życia, tym więcej okazji do niego zapraszamy. Więcej okazji, to więcej możliwości wyboru. A częściej wybierając, możemy sprawdzić, czy jest to ktoś, kogo chcemy i potrzebujemy. Podejdźmy do randkowania jak byśmy były w restauracyjnym koncepcie z kuchniami świata, gdzie poznajemy różne smaki, próbujemy nieznanego, które nas ciekawi, ale nie deklarujemy, że się nam spodoba. Jeśli jesteśmy zestresowane, bo tak bardzo nam zależy, żeby się udało, wymarzony rycerz nie ma możliwości, żeby nas poznać, bo widzi jakąś spiętą kuleczkę, a nie kobietę, jaką jesteśmy.

Potrzebujemy rozluźnienia, żeby emanować kobiecością. A jeśli dodatkowo pokazujemy światu, że w tym momencie jesteśmy zadowolone, bo pijemy mrożoną herbatę i świat jest piękny, on to kupi, bo właśnie tego pragnie. Wszyscy szukamy przyjemności płynącej z kontaktu z drugą osobą.

Iwona Firmanty, psycholożka, socjolożka, trenerka biznesu oraz rozwoju osobistego. Właścicielka firmy szkoleniowej Human Skills oraz projektu Sukces Kobiety Biznesu. Autorka książki „Jak upolować miłość”.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze