Spotkania psychoedukacji odbywają się indywidualnie czy grupowo?
Podstawowy, pierwszy etap psychoedukacji jest indywidualny. Pacjenci z ADHD mają problemy z koncentracją. Uznaliśmy, że fundowanie im grupowej edukacji, tak jak kiedyś w szkole, nie miałoby sensu. Ten etap trwa trzy miesiące, obejmuje 12 spotkań, które odbywają się raz w tygodniu. Celowo nie ma być ich dużo, bo jednym z objawów ADHD jest to, że człowiek albo nie robi nic, albo robi wszystko naraz. Dlatego wiadomości przekazujemy stopniowo. Sama się wciąż uczę, chociaż z tym zaburzeniem pracuję codziennie. Stale dochodzą nowe informacje, nowe badania. Człowiek musi dostać taką partię wiedzy, którą jest w stanie przyjąć i która w miarę szybko pomoże mu lepiej funkcjonować. Następnie, na przykład w ramach treningu samoregulacji, w miarę potrzeb i możliwości będzie sobie ją uzupełniał.
Dlaczego ważne jest, żeby pacjent, który trafia na psychoedukację, miał diagnozę?
Diagnoza sama w sobie jest niesamowicie edukująca; wywiad trwa dwie godziny i jeśli jest dobrze przeprowadzony, to pacjent dowiaduje się o wielu istotnych rzeczach. „Wow, to ja myślałam/myślałem, że wszyscy tak mają. Okej, teraz już rozumiem” – to częste wglądy po wywiadzie. To jest krok milowy w nowym zrozumieniu siebie. Lepiej oczywiście, żeby ktoś wykonał to profesjonalnie, a nie zrobił sobie test z Internetu, policzył punkty, z których wynika, że ma wysokie prawdopodobieństwo ADHD. To nie jest to samo. Poza tym elementem ADHD jest zwątpienie w autorytety, książki, klasyfikacje. Wynika ono z wielu zakorzenionych lęków i paraliżów decyzyjnych, bo w mózgu osoby z ADHD jedno zagadnienie budzi trylion skojarzeń i trudno jest się na coś zdecydować. Skoro nie wiem, co wybrać, jaką decyzję podjąć, to czuję lęk. Jeżeli sama postawiłam sobie diagnozę i zapisałam się na psychoedukację, może pojawić się zwątpienie.
Zdarza się, że nawet kiedy pacjent jest zdiagnozowany przez specjalistę, bierze leki, na które pozytywnie reaguje – nagle cofa się 10 kroków w tył, zastanawiając się: „A może moje problemy są konsekwencją trudnego dzieciństwa?”. Zwątpienie to ważny problem, nad którym warto pochylić się w pracy psychoedukacyjnej. Poza tym podczas diagnozy widzimy całe spektrum funkcjonowania pacjenta. Wielu z nich ociera się o uzależnienia, ma zaburzenia odżywiania, problemy z dysregulacją emocjonalną czy nasiloną nadpobudliwość. Na diagnozie widzimy tego pacjenta wielowymiarowo, z jego różnymi trudnościami, i świadomie kierujemy go na psychoedukację do konkretnego specjalisty. Jeśli na przykład ma duże problemy z kompulsjami, to trafi do terapeuty poznawczo-behawioralnego (CBT), który ma odpowiednie przygotowanie, żeby mu pomóc. Jeśli mamy pacjenta z uzależnieniem, wysyłamy go do terapeuty uzależnień na terapię dialektyczno-behawioralną (DBT) i do psychoedukatora. Wszyscy są terapeutami ADHD.
Czy diagnozę ADHD przeprowadzają tylko psychiatrzy?
Pierwszy etap diagnozy to wywiad diagnostyczny u terapeuty prowadzącego psychoedukację w kierunku rozpoznania ADHD, który sporządza po nim ogólnopsychiatryczny raport. Z nim pacjent idzie do lekarza psychiatry albo lekarza specjalizującego się w ADHD. Po tej wizycie terapeuta od diagnozy dostaje komplet informacji na temat pacjenta: rozpoznanie jego zaburzenia, rodzaj leczenia, na które się zdecydował itd. Czasami pacjent nie decyduje się na farmakologię.
Skoncentrujmy się na konkretnym przykładzie: młoda kobieta, pracuje w korporacji, jest bardzo energiczna i sprawcza, wszystko robi sama, często powtarza zdania w stylu: „Dam radę, jak nie ja, to kto”. Ma taki czas w życiu, kiedy dużo zwaliło jej się na głowę i nagle jej energia się „psuje”. Zaczęło się od problemów ze snem, internista przepisał jej jakieś leki, ale ona boi się je zażywać, ziołowe środki nie pomagają. Rano wstaje z łóżka już zmęczona, jest na siebie zła, bo coraz więcej spraw zawala. Ani w pracy, ani w domu nie potrafi poprosić o pomoc, bo sama na wszystkim zna się najlepiej. W końcu trafia na terapię, oczekując, że terapeuta ją „naprawi”, bo przecież jeszcze niedawno ze wszystkim świetnie sobie radziła. Skoro medycyna nie ma dla niej lekarstwa, to może terapia pomoże. Dodam, że pacjentka ma diagnozę ADHD, bierze leki, ale uważa, że to jej w niczym nie usprawiedliwia.
Ta osoba prawdopodobnie przeżywa wypalenie, jej brak energii jest naturalną odpowiedzią na to, że ciało woła o odpoczynek. Być może ma zaburzone codzienne funkcjonowanie; bierze na siebie coraz więcej, dodatkowo jeszcze terapię, która jest sporym wydatkiem energetycznym. Warto popatrzeć, czy podobny mechanizm działał u niej w przeszłości; być może wypala się w powtarzających się cyklach. Trzeba ustalić z nią cele terapii – „chcę mieć więcej energii” to nie jest dobrze postawiony cel. Właśnie na pierwszych spotkaniach psychoedukacji pacjent dowiaduje się, w jaki sposób określać swoje cele – muszą być namacalne, realne, mierzalne, osadzone w czasie. Najlepiej jakby zawierały w sobie konkretne informacje, czyli: „Nauczę się zharmonizowanego planowania swoich aktywności i technik relaksacji, żebym mniej impulsywnie reagowała na koleżanki z pracy”. Na trzy miesiące psychoedukacji warto ustalić nie więcej niż trzy lub cztery duże cele. Pod każdy rozpisujemy małe kroki, na przykład: chcesz zmienić pracę – to duży cel, do którego jest 20 małych kroków. Ważne są też koła ratunkowe, czyli to, z czego możesz skorzystać w sytuacjach, w których masz dużo na głowie (tak jak pacjentka z naszego przykładu). Jeżeli to wszystko sobie rozpiszesz, może okazać się, że dla trzech osób byłoby tego za dużo. To typowe dla ADHD.
Co tu będzie kołem ratunkowym?
Skorzystanie z pomocy bliskich osób.
Nasza pacjentka prawdopodobnie powiedziałaby, że nikt nie zrobi tego tak dobrze jak ona albo że proszenie o pomoc jest oznaką słabości.
Na to mamy moduł, który nazywa się myślenie adaptacyjne; to jest praca nad przekonaniami. Robimy dzienniczek uczuć i myśli, w którym spisujemy te wszystkie przekonania, i sprawdzamy, jak pacjent się po nich czuje, ile ma energii, jak może je przekonwertować i czy to na pewno jest prawda. To samo robimy z prokrastynacją. Perfekcjonizm i prokrastynacja są ze sobą pożenione. Moje ulubione przekonanie to: „Oj tam, zrobię to jutro, dziś boli mnie głowa, jutro będę się lepiej czuła”. A skąd wiesz, że jutro będziesz się lepiej czuła? Perfekcjonizm i prokrastynacja to jest decyzja, którą podejmujesz na temat tego, jak się zachowasz. Jeżeli pacjentka uważa, że nikt nie zrobi czegoś lepiej od niej, to decyduje się zrobić to sama, co oznacza, że będzie miała jeszcze mniej energii. Prokrastynacja to nie jest lenistwo, tylko paraliż decyzyjny, na przykład niemożność wybrania pomiędzy tym, co jest teraz ważniejsze – moje samopoczucie czy nadrobienie zaległości pracowych.
Porozmawiajmy o odbarczaniu z poczucia winy za to wszystko, w czym nawaliłam, za to, że moje ciało nie dało rady.
Podczas psychoedukacji chcemy pacjenta nauczyć jak najwięcej o jego mózgu. Wtedy poczucie winy przestaje być w centrum uwagi. Pacjent zaczyna się mniej usprawiedliwiać, przestaje czuć ciężar tego, że jak o czymś zapomni, to coś złego się wydarzy. Często tłumaczę: „Masz mózg, który się szybko nudzi, ale jak się zaangażuje, to odpala turbo. Jeśli bardzo ci się czegoś nie chce albo w nieskończoność odkładasz coś trudnego, szukaj, co cię może zaangażować w konkretnym zadaniu”.
Pacjenci z ADHD mają słabą relację z ciałem, bo ich osiowym problemem często są problemy z samoregulacją.
Czyli: jestem głodna, czuję napięcie, ale wcale nie łączę go z koniecznością zjedzenia. Osoba z ADHD potrafi cały dzień nic nie jeść, bo na hiperfokusie nie czuje potrzeb fizjologicznych. Bardzo zachęcam pacjentów, żeby szukali pasji, czegoś, co ich będzie ciekawić, spełniać, regenerować.
To smutne, że w tych najważniejszych sprawach, dotyczących własnych potrzeb, granic trzeba edukować.
Oni wiele robią dla innych, ale niewiele dla siebie. Wchodząc do organizacji, chcą poprawiać, optymalizować, reformować. Mają ogromną potrzebę prospołeczną, pragną realizować wielkie projekty z misją, chcą dbać o stado. Osoby z ADHD niesamowicie mocno boją się odrzucenia. Dlatego są nastawione na innych, a nie na dbanie o siebie i swoje potrzeby. Dlatego ważna w psychoedukacji jest praca nad zasobami. Na spotkaniach z psychoedukacji mówimy: „Zobacz, takie masz zasoby, zastanówmy się, jak najlepiej z nich skorzystać, jak okryć się tą kołderką, żeby dla wszystkich (również dla ciebie) wystarczyło”.