„Ważne, by osoba, która się wyprowadza, nie odgrywała roli ofiary, ponieważ takie zachowanie stwarza niebezpieczeństwo, że dziecko zmieni się w opiekuna-pocieszyciela, podczas kiedy to właśnie ono powinno czuć się otoczone opieką i troską. Dzieci nie mogą dźwigać odpowiedzialności, która do nich nie należy” – podkreślają autorzy „ Jak przeprowadzić dzieci i siebie przez proces rozstania”.
Natomiast rolą rodzica, który pozostaje na miejscu, jest towarzyszenie dzieciom, pocieszanie ich i pozwalanie im na swobodne przeżywanie emocji. Kojąco na najmłodszych wpływa przedstawienie im planu nowego życia, tak by wiedzieli, gdzie będą mieszkali i kiedy będą widywali oboje rodziców. Hiszpańscy terapeuci proponują więc, by wspólne z dzieckiem stworzyć kalendarz miesięczny lub tygodniowy, w którym dni z tatą i dni z mamą będą wyraźnie zaznaczone. Może to być też rytuałem przejścia z jednego etapu do drugiego. Dzieci lepiej rozumieją taki język symboli niż komunikację werbalną, szczególnie jeśli są całkiem małe.
Kiedy dwa osobne mieszkania stały się faktem, a na co dzień dzieci spędzają czas albo z tatą, albo z mamą, to – zanim się do tego zaadaptują – może być trudno. Pożegnanie z jednym z rodziców to przykry moment, w którym u dziecka pojawia się poczucie winy. Z jednej strony cieszy się bowiem, że spotka niewidzianego od kilku dni tatę, a z drugiej – jest smutne, że musi się rozstać z mamą. Miejcie na uwadze ten konflikt emocji i pomóżcie dziecku ubrać w słowa to, co czuje. „Nieodzowne jest, żebyś ustawiła się w pozycji matki i nie wchodziła z pozycji lęku w rywalizację, kogo dzieci bardziej kochają. To może wywołać u nich konflikt lojalności” – czytamy.
Eksperci odradzają też mówienie: „będę za tobą tęsknić”, do dziecka, które właśnie przeprowadza się na kilka dni do drugiego rodzica, ponieważ to obciąża je nadmierną odpowiedzialnością za samopoczucie pozostawianego dorosłego. Słysząc takie zdanie, malec może uznać, że kiedy go z tobą nie ma, jest ci źle, czujesz się samotna i nieszczęśliwa. Zdecydowanie lepiej dać mu do zrozumienia słowami i całą postawą, że wszystko jest w porządku i cieszysz się, że będzie się dobrze bawić. I zamiast deklarować tęsknotę podczas pożegnania, można powiedzieć na powitanie: „Tak się cieszę, że cię widzę!”. Afirmacja wyzwala i zbliża, natomiast negacja przytłacza i ciąży, poprzez poczucie winy.
Aby oszczędzić dziecku zmiany środowiska, niektóre pary po rozstaniu decydują się na gniazdowanie, czyli model, w którym to rodzice mają dwa domy, a dzieci pozostają w tym, w którym dorastały. Autorzy proponują, by w takiej sytuacji spisać to, co zostało uzgodnione, i podpisać się pod tym, ponieważ taka sytuacja może rodzić wiele konfliktów, jak stawianie dzieciom granic czy porządku.
„Dlatego, jeśli zmiana następuje w piątki, można ustalić, że w każdy piątek rano dom jest wysprzątany, zmienione są ręczniki i pościel, a lodówka zapełniona. Wszystko to zapewnia osoba, która tam przebywała przez tydzień lub ktoś wynajęty” – wskazują, podkreślając z mocą, że kiedy rodzice podejmują decyzję o rozstaniu, najważniejsze w tym wszystkim są dzieci i to na nich, a nie na zbędnych konfliktach, powinna się skupić cała uwaga.
Zamiast toczyć przepychanki o metody wychowawcze, przyjmij zasadę, że skupisz się tylko na tym, na co masz wpływ. Nawet kiedy mieszka się razem, pojawiają się rozbieżności w regułach wychowania, teraz nie będzie inaczej, trzeba więc, jak wcześniej, razem coś ustalić, a jeśli to niemożliwe, pozostaje odpuścić i przyznać, że możesz odpowiadać tylko za to, co sama jesteś w stanie zrobić.
Najważniejsze, aby rodzice potrafili odsunąć na bok swoje „wojny małżeńskie”, a w centrum zainteresowania postawili najbardziej kruche i podatne na zranienie osoby, czyli dzieci. Bo – jak zauważają Rocio i Miguel Ángel – kiedy związek dwojga ludzi się kończy, rodzina się nie rozpada, ale po prostu zmienia swój kształt.
Polecamy książkę „Jak przeprowadzić siebie i dzieci przez proces rozstania”, Rocio Lopez De La Chica, Miguel Ángel Corrales, tłum. Joanna Kuhn, wyd. Muza.