1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Czy jesteś przyjaciółką „na doczepkę”? 4 sygnały, że twoja paczka traktuje cię jak piąte koło u wozu

Czy jesteś przyjaciółką „na doczepkę”? 4 sygnały, że twoja paczka traktuje cię jak piąte koło u wozu

Tzw. fringe friend to przyjaciel poboczny, mniej ważny, spychany na margines. Taki, który jest co prawda mile widziany, ale niekoniecznie oficjalnie zapraszany. (Fot. Horst P. Horst/ Conde Nast/ Getty Images)
Tzw. fringe friend to przyjaciel poboczny, mniej ważny, spychany na margines. Taki, który jest co prawda mile widziany, ale niekoniecznie oficjalnie zapraszany. (Fot. Horst P. Horst/ Conde Nast/ Getty Images)
– W tym małżeństwie było nas troje, a to już tłok – powiedziała księżna Diana w słynnym wywiadzie dla BBC. W przyjaźni takie ograniczenia w teorii nie obowiązują. Zwłaszcza w dorosłym życiu, gdy nie trzeba już głowić się nad tym, z kim usiąść w ławce czy autokarze podczas szkolnej wycieczki. A jednak w praktyce często nawet w przyjacielskim gronie odnosimy wrażenie, że moglibyśmy dzielić tytuł biografii z… księciem Harrym. Dlaczego ludzie, z którymi powinna łączyć nas relacja oparta na życzliwości i sympatii, sprawiają, że czujemy jak ci „zapasowi”, drudzy i w gruncie rzeczy niepotrzebni?

Spis treści:

  1. 4 sygnały, że w swojej grupie jesteś przyjaciółką „na doczepkę”
  2. Co robić, kiedy relacje zaczynają być jednostronne?

W anglojęzycznym internecie krąży określenie „fringe friend” oznaczające przyjaciela pobocznego, mniej ważnego, spychanego na margines. Dziennikarka „Guardiana” Katie Camero nazywa go też przyjacielem, który jest co prawda mile widziany, ale niekoniecznie oficjalnie zapraszany. To ktoś, kto, zjawiwszy się niespodziewanie u drzwi, zostanie dobrze przyjęty, ale raczej nie przyjdzie gospodarzom na myśl podczas tworzenia listy gości na niezobowiązującą sobotnią imprezę. Prędzej dzwoni się do niego, kiedy akurat wystąpi taka paląca sprawa, niż ot tak sobie, by razem spędzić czas.

Nie zawsze zdaje on sobie sprawę ze swojego położenia. W końcu nie mówimy o sformalizowanym środowisku zawodowym, gdzie podpisuje się umowę jedynie na dorywczego współpracownika, a nie pełnoprawnego członka zespołu. Przyjacielowi czy przyjaciółce „na doczepkę” często wydaje się, że w ich grupie panuje zasada równości, aż pewnego dnia doznają olśnienia. Bo, a to zobaczą w mediach społecznościowych relację z wyjścia, o którym nikt im nie napomknął, a to całe towarzystwo jak jeden mąż zapomni o ich urodzinach. Moment uświadomienia sobie, że ktoś nie traktuje znajomości tak priorytetowo jak my sami, może być bolesny. Tym bardziej jeśli długo ignorowaliśmy sygnały ostrzegawcze. Co ważne, nie chodzi o to, aby podupadać na duchu i czuć się gorzej ze sobą, jeśli dostrzeżemy je u siebie. Istotne jest jednak, aby wiedzieć, na czym się stoi, i wykorzystać swoją pozycję.

Czytaj także: Co mówi zazdrosna przyjaciółka? Tych 5 zdań powinno zapalić ci czerwoną lampkę

4 sygnały, że w swojej grupie jesteś przyjaciółką „na doczepkę”

Na jakie oznaki warto więc zwrócić uwagę? Cennymi obserwacjami podzieliła się psycholożka kliniczna Christie Ferrari w rozmowie z „Newsweekiem”. – W swojej praktyce pracowałam z wieloma kobietami, które opisują bardzo specyficzne doświadczenie emocjonalne w przyjaźniach. Są niezawodne, wspierające i obecne, a mimo to często czują, że orbitują gdzieś na obrzeżach swojej grupy przyjaciół. Niby są jej częścią, ale nie do końca – tłumaczy.

Po czym poznać, że to zjawisko dotyczy też ciebie? Oto, jakie alarmujące zachowania wymienia ekspertka:

1. Wiesz, co słychać u każdego z grupy, ale nikt nie pyta, co dzieje się u ciebie

W przypadku przyjaciół „na doczepkę” z rozmowami bywa różnie. Możesz zauważyć, że przestają płynąć naturalnym rytmem i stają się pełne niezręczności oraz wymuszonych frazesów – to akurat łatwe do wyłapania. Może być też tak, że będą toczyć się jak dawniej, z tą różnicą, że jednostronnie. Ty wysłuchasz, wesprzesz dobrym słowem i trafną radą jak wcześniej, ale kiedy będziesz chciała wyżalić się ze swoich trosk, rozmowa nagle zmieni tor. Nie musi być to oznaka, że masz do czynienia z toksycznym przyjacielem. Druga strona może robić to nawet nieświadomie.

„Zapasowi” przyjaciele nierzadko są dobrymi i bezkonfliktowymi słuchaczami. Naturalnie znajdą się więc osoby, które będą wykorzystywać, choćby i niezamarzenie, ich skłonność do dawania od siebie więcej niż otrzymują. Oczywiście nie musisz tego potulnie znosić, ale zamiast od razu zrywać znajomość, możesz spróbować wyznaczyć jasne granice. Jeśli to, że ktoś traktuje cię jak bezpieczną przestrzeń, nie oferując tego samego w zamian, budzi twój dyskomfort, pora głośno nazwać problem.

Czytaj także: Czy zawsze dajemy, żeby dostać coś w zamian?

2. Kiedy przestałaś wychodzić z inicjatywą, nikt nie przejął pałeczki

Być może już dawniej każda wasza interakcja zaczynała się od twojej propozycji. Nikt sam z siebie nie dzwonił ani nie pisał do ciebie z inicjatywą. W pewnym momencie mogłaś się zniechęcić – zwłaszcza gdy ktoś kolejny raz odwołał spotkanie w ostatniej chwili – i przestałaś próbować. A może po prostu postanowiłaś przeprowadzić eksperyment i z premedytacją zrezygnowałaś z roli event managerki. I wtedy okazało się, że... nic się nie wydarzyło. Inni może i dostrzegali, kiedy się starałaś i wkładałaś pracę w waszą znajomość, ale nie zareagowali, gdy się z niej wycofałaś. Jak zauważa Ferrari: „znaczy to, że cenili funkcję, jaką pełniłaś, a nie samą relację”.

3. To ty poznałaś ze sobą dwie osoby, a teraz spotykają się bez ciebie

Kiedy łączysz ze sobą grupy znajomych i wszystko wskazuje na to, że dobrze się ze sobą dogadują, zwykle czujesz ulgę. Wyklucza to wiele logistycznych problemów – możesz bez obaw zapraszać ich w te same miejsca i mieć pewność, że atmosfera będzie przyjemna. Ale co, jeśli krok po kroku zaczynają spędzać coraz więcej czasu bez ciebie? Ferrari nazywa to „relacyjnym przemieszczeniem” i podkreśla, że normalne jest, że może budzić to w nas sprzeciw.

Jak tłumaczy psycholożka, niestety jest to częsta przypadłość osób, które za wszelką cenę starają się, aby wszyscy wokół czuli się komfortowo – nawet kosztem własnego komfortu. Z uwagi na swoją naturę mogą one mieć trudności z domaganiem się większej wzajemności. Niestety w wielu przypadkach okazuje się to konieczne.

Czytaj także: People pleaser, czyli presja zadowalania innych – jak się z nią uporać? Pytamy Katarzynę Miller

4. Zapewniają, że dobrze cię widzieć, ale nigdy cię nie zapraszają

Niby nie jesteś pomijana, ale nie jesteś też wybierana. Niektórym odpowiada taka pozycja „w drugim rzędzie”, z którego da się wygodnie wszystko obserwować, bez konieczności szczególnego angażowania się. Inni lepiej czuliby się w centrum wydarzeń. Jeśli pytania o to, czy chcesz dołączyć do wspólnych wakacji czy sylwestrowego wyjazdu, pojawiają się dopiero wtedy, gdy reszta ma już zarezerwowane noclegi i kupione kreacje, nic dziwnego, że czujesz się z tym źle. Pozostaje jednak pytanie, jak dokładnie powinnaś zareagować w takiej sytuacji.

Co robić, kiedy relacje zaczynają być jednostronne?

Psycholożka dr Miriam Kirmayer zauważa, że kiedy dotrze do nas drugoplanowy czy nawet epizodyczny charakter naszej roli w przyjaźni, przeważnie zaczynamy się obwiniać: Czy zrobiłam coś złego? Czy nie zasługuję już na ich uwagę? Jest to zjawisko powszechniejsze, niż się wydaje. Badanie „Are You Your Friends’ Friend?” przeprowadzone przez studentów MIT wykazało, że tylko około połowa przyjaźni zawartych na uczelni jest w rzeczywistości obustronna. Wielu dorosłych ma też poczucie, że nie są ze swoimi przyjaciółmi tak blisko, jakby tego chcieli. Co więc z tym począć? – Ważne jest, aby normalizować i uzasadniać te emocje. Ale trzeba też mieć z tyłu głowy, że wiele z nich wynika z błędnych przekonań na temat tego, co jest potrzebne do budowania międzyludzkich więzi – mówi Kirmayer.

Jak objaśnia specjalistka, towarzystwo ludzi, których lubimy, powinno podnosić nasz poziom zadowolenia z życia, a nie przysparzać nam bólu głowy i niepotrzebnej presji. Bo przecież „musimy” wyjść w weekend na miasto, inaczej grozi nam syndrom FOMO i wypadnięcie z obiegu. Musimy zgodzić się na propozycję, która wcale nie jest nam w smak, bo jeszcze kogoś urazimy i zagrozimy swojej pozycji w grupie. Według Kirmayer zbyt wiele norm, oczekiwań i wiary w to, co musimy i powinniśmy, nieco mija się z celem. Nie chodzi też o to, aby zupełnie nie baczyć na potrzeby naszych przyjaciół. Ale jeśli nieustannie dajemy sobie wchodzić na głowę i działamy wbrew sobie, jednocześnie nie wyrażając własnego zdania z lęku przed osądem i wykluczeniem, to taka relacja z całą pewnością nam nie służy. W takim wypadku bycie nieco z boku może być dla nas zwyczajnie... zdrowsze.

– Taki „dochodzący” przyjaciel nie musi być na każde zawołanie, bo wie, że i tak nie jest osobą pierwszego wyboru – dodaje od siebie psycholożka Irene Levine.

Rzecz jasna pod warunkiem, że nie mamy do czynienia z plotkowaniem za plecami, wyśmiewaniem czy demonstracyjną obojętnością i chłodem. – O ile nie jesteś źle traktowany, a czas spędzony w samotności nie prowadzi do zamykania się w sobie, bycie „zapasowym przyjacielem” jest w porządku – wtóruje edukatorka Danielle Bayard Jackson. Specjaliści dodają, że te „słabsze” więzi także są nam potrzebne. Podobnie jak social snacking, czyli drobne interakcje, w które wchodzimy nawet z nieznajomymi spotykanymi na ulicy, w urzędzie czy sklepie spożywczym. Nikt nie jest w stanie w pojedynkę zaspokoić wszystkich naszych potrzeb w zakresie kontaktów międzyludzkich, a bardziej powierzchowna pogawędka czy okazjonalny wypad na kawę są równie pożądane jak silne relacje dające nam wsparcie emocjonalne i poczucie przynależności.

– Ktoś, kto nie jest twoim najlepszym przyjacielem, też może wnieść wartość i radość do twojego życia – podkreślają eksperci.

Warto pamiętać jeszcze o jednym. Nasze relacje zmieniają się na przestrzeni czasu. Rozluźnienie może być więc tylko etapem przejściowym. Być może ktoś potrzebował chwilowo dystansu i przestrzeni, a niebawem będzie gotowy, aby odnowić kontakt na starych warunkach. Zanim to nastąpi, możesz – za radą Ferrari – przeprowadzić „audyt” waszych grupowych czatów: sprawdzić, komu najmocniej zależy na kontakcie, zrobić sobie przerwę od bombardowania wiadomościami i zobaczyć, co się wydarzy. Zapytaj także samą siebie, czy ta relacja ma szansę przetrwać, jeśli przestaniesz dawać od siebie tak wiele, i przestań non stop próbować naprawiać atmosferę czy nadmiernie się tłumaczyć. Pozwól sobie na więcej luzu i zwyczajnie ciesz się tymi momentami, które sprawiają, że w danej chwili czujesz się dobrze.

Czytaj także: Bardziej niż bracia, więcej niż siostry? Kim są nasi przyjaciele?

Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Nie zastępuje konsultacji z wykwalifikowanym specjalistą. W przypadku problemów emocjonalnych, psychicznych lub trudności w codziennym funkcjonowaniu zalecamy kontakt z psychologiem, terapeutą lub lekarzem.

Artykuł opracowany na podstawie: Katie Camero, „You used to be close – but are you a ‘fringe friend’ now?”, theguardian.com; Lydia Patrick, „Four Signs You’re the ‘Fringe Friend,’ According to a Psychologist”, newsweek.com [dostęp: 27.04.2026]

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE