Nie, nie zdradzą jej ani okulary na nosie, ani książka w torebce zamiast lusterka i szminki. Po czym można więc poznać inteligentną kobietę? Sprawa jest skomplikowana, bo jak przekonuje profesor Harvardu Howard Gardner, każdy z nas dysponuje aż dziewięcioma rodzajami inteligencji – od językowej i logiczno-matematycznej, przez interpersonalną, aż po emocjonalną. Różnimy się przede wszystkim tym, które z tych obszarów są u nas najlepiej rozwinięte.
O ile więc nie poprosisz kogoś o wypełnienie arkusza z równaniami, a potem nie wręczysz mu gitary, by sprawdzić, czy potrafi nastroić ją ze słuchu, nie uzyskasz pełnego obrazu jego możliwości. Co więcej, nasze spostrzeżenia dotyczące tego, kto jest błyskotliwy, a kto nie, bywają często błędne. Przykładowo okazuje się, że część powszechnie przypisywanych kobietom „przywar” może być w rzeczywistości oznaką ponadprzeciętnych zdolności – tych, które w swojej teorii opisywał Gardner. O jakie cechy i zachowania chodzi?
Czytaj także: 9 typów inteligencji. Który z nich dominuje u ciebie?
Gdy Wergiliusz i Giuseppe Verdi pisali o tym, że „kobieta zmienną jest” nie mieli na myśli nic dobrego. I w starożytnym eposie, i w romantycznej operze ostrzegano przed chwiejnością niewieściej natury, która czyniła z przedstawicielek płci pięknej istoty może i fascynujące, ale zupełnie niegodne zaufania, bo skore do zemsty i zdrady. Tymczasem owa porównywana do piórka na wietrze „niestabilność” może być niekiedy niebagatelną zaletą i oznaką inteligencji. Zwłaszcza jeśli skłania nas do mówienia zdań, takich jak:
- „Kiedyś myślałam, że…, a dziś…”,
- „To trafna uwaga”,
- „Zmieniłam zdanie”
- „Pozwól, że jeszcze to przemyślę”.
Wszystkie te słowa świadczą o tym, że ktoś ma zdolność słuchania nowych idei, akceptacji odmiennych punktów widzenia, przyznawania się do błędu i weryfikowania swoich poglądów – nie pod wpływem chwili, lecz w wyniku krytycznej refleksji. Tak pojmowana zmienność, świadcząca o otwartym umyśle, to zdecydowanie cenna cecha, która jest jedną z podstaw elastyczności psychologicznej.
Czytaj także: To najbardziej niedoceniony rodzaj inteligencji. Psycholog wymienia 5 sposobów, jak go rozwinąć
Na elastyczność psychologiczną, pomagającą z większym spokojem przyjmować to, co przynosi nam życie, składa się nie tylko otwarta głowa, ale także głębokie odczuwanie. Tymczasem jednym z najczęściej powtarzanych wobec kobiet zarzutów jest to, że są „zbyt emocjonalne” w porównaniu do racjonalnych i chłodnych w osądach mężczyzn. Bo lubią i chcą rozmawiać o emocjach, wzruszają się na filmach czy potrafią szczerze przyznać, że czują się zranione.
Co na ten temat mówi nauka? Po pierwsze, badania pokazują, że emocjonalność i zdolność do empatii nie są przypisane do jednej płci, a ich poziom zmienia się na różnych etapach życia. Choć średnio kobiety częściej uzyskują wyższe wyniki w niektórych pomiarach empatii, różnice te nie są jednoznacznie wyjaśnione. Psychologowie podkreślają, że wpływają na nie zarówno czynniki biologiczne, jak i sposób wychowania oraz normy społeczne. Innymi słowy, dziewczynki od najmłodszych lat częściej niż ich rówieśników zachęca się do troski o innych, okazywania współczucia i nazywania własnych uczuć.
Po drugie, nawet jeśli mamy do czynienia z kobietą szczególnie wrażliwą na emocje własne i innych, nie jest to w żadnym razie oznaka słabości. Przeciwnie – umiejętność dostrzegania i rozumienia uczuć zamiast tłumienia ich w sobie może sprzyjać trafniejszej ocenie sytuacji, podejmowaniu lepszych decyzji i budowaniu lepszych relacji międzyludzkich. To bardzo ważne kompetencje świadczące o dojrzałości psychologicznej, choć nie są one mierzone przez klasyczne testy IQ.
Za dużo mówi? Czasem wynika to z ciekawości świata
„Ona nigdy nie przestaje mówić”, „Wszystko musi skomentować”, „Po co tyle analizować?” – podobne uwagi wiele kobiet słyszy każdego dnia. Łatwo uznać gadatliwość za cechę męczącą i będącą symptomem palącej potrzeby ciągłego zwracania na siebie uwagi. Ale przecież sama skłonność do mówienia nie jest ani kobieca, ani męska – badania dowodzą, że przedstawiciele obu płci wypowiadają w ciągu dnia podobną liczbę słów. Różnice częściej dotyczą co najwyżej tego, o czym i w jaki sposób rozmawiamy.
Co więcej, psychologowie od lat podkreślają, że rozmowa jest jednym z najważniejszych narzędzi myślenia. Formułując własne opinie, zadając pytania, dopowiadając szczegóły czy konfrontując swoje poglądy z cudzymi, porządkujemy wiedzę i uczymy się patrzeć na problem z różnych perspektyw. Z kolei ciekawość poznawcza – chęć dowiadywania się więcej i szukania odpowiedzi – należy do cech, które najsilniej wiążą się z uczeniem się i rozwojem intelektualnym.
Czytaj także: Nauka to nie tylko studiowanie. Pielęgnujmy w sobie ciekawość świata