1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Jak rozmawiać z kimś, kto wciąż popełnia ten sam błąd? Tego uczy samurajska sztuka udzielania rad

Jak rozmawiać z kimś, kto wciąż popełnia ten sam błąd? Tego uczy samurajska sztuka udzielania rad

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. Drazen_/Getty Images)
(Fot. Drazen_/Getty Images)
Jak zwrócić komuś uwagę, żeby nie odebrał tego jako ataku? Okazuje się, że odpowiedzi można szukać nie tylko we współczesnych poradnikach psychologicznych. Maria Popova, autorka The Marginalian, sięgnęła po Hagakure – zbiór nauk japońskiego samuraja Yamamoto Tsunetomo – i znalazła w nim zaskakująco aktualną lekcję na temat udzielania rad.

Spis treści:

  1. Zanim powiesz: „Przecież ci mówiłam”
  2. Najpierw trzeba poznać człowieka
  3. Rada bez poczucia wyższości
  4. Nie wszystko trzeba powiedzieć od razu
  5. Sami nie możemy kogoś zmienić

Zanim powiesz: „Przecież ci mówiłam”

Każdy, kto ma bliską osobę, zna tę sytuację. Przyjaciółka po raz kolejny wraca do relacji, która już wcześniej przyniosła jej rozczarowanie. Ktoś znajomy podejmuje decyzję, przed której konsekwencjami ostrzegaliśmy go wcześniej. Z boku wszystko wydaje się oczywiste. Widzimy schemat, pamiętamy poprzednie sytuacje i mamy poczucie, że wystarczyłoby powiedzieć kilka właściwych słów.

Właśnie wtedy pojawia się pokusa, by rzucić: „Przecież ci mówiłam”.

W swoim tekście Maria Popova przygląda się fragmentowi Hagakure, w którym Tsunetomo zastanawia się nad tym, jak zwracać komuś uwagę na jego błędy. Hagakure to zbiór refleksji i nauk przypisywanych Yamamoto Tsunetomo, spisanych na początku XVIII wieku i związanych z etosem japońskiego samuraja. Szybko okazuje się, że według niego sama trafność rady jest najmniej interesującą częścią całego procesu. Znacznie ważniejsze jest to, czy druga osoba będzie w stanie ją przyjąć.

Najpierw trzeba poznać człowieka

Zdaniem Tsunetomo, udzielenie komuś rady powinno poprzedzać dobre poznanie jego charakteru i sposobu reagowania. Ważne jest również zaufanie oraz odpowiedni moment. Nie każdą rzecz trzeba powiedzieć natychmiast, a ta sama uwaga może zabrzmieć zupełnie inaczej w zależności od tego, kiedy i jak ją wypowiemy.

To wydaje się oczywiste, dopóki sami nie znajdziemy się w sytuacji, w której bardzo chcemy kogoś ostrzec. Wtedy łatwo zapomnieć, że dobra intencja nie wystarcza. Możemy naprawdę martwić się o drugą osobę, a jednocześnie powiedzieć coś w sposób, który sprawi, że zamiast zastanowić się nad naszymi słowami, zacznie się przed nimi bronić.

autopromocja
750x300_srodtekst_artykul (4).webp

Jest przecież różnica między „Martwię się o ciebie” a „Znowu robisz dokładnie to samo”. W obu zdaniach może kryć się troska, ale tylko jedno pozostawia przestrzeń na rozmowę.

Rada bez poczucia wyższości

Ciekawe w tej samurajskiej nauce jest również to, że Tsunetomo nie traktuje udzielania rad jako okazji do pokazania, kto wie więcej. Przeciwnie – sugeruje, że warto najpierw wzmacniać drugą osobę, a dopiero potem zwracać uwagę na jej błędy. Można też opowiedzieć o własnych słabościach, zamiast bezpośrednio wyliczać cudze. To drobna zmiana, ale potrafi całkowicie zmienić rozmowę.

Zamiast powiedzieć: „Za bardzo przejmujesz się tym, co myślą inni”, można stwierdzić: „Ja też kiedyś podejmowałam decyzje głównie ze strachu przed tym, co pomyślą inni”. W pierwszym przypadku stawiamy diagnozę. W drugim zostawiamy drugiej osobie możliwość rozpoznania w naszej historii czegoś własnego.

Być może właśnie dlatego niektóre rady zostają z nami na długo, choć w momencie ich usłyszenia wcale nie byliśmy gotowi ich przyjąć. Nie zawsze musimy od razu przyznać komuś rację. Czasem wystarczy, że jego słowa gdzieś w nas zostaną.

Nie wszystko trzeba powiedzieć od razu

Tekst Popovej skłonił mnie też do myślenia o tym, jak często o powodzeniu takiej rozmowy decyduje odpowiedni moment. Mamy dziś niemal nieograniczone możliwości komunikowania się. Możemy napisać wiadomość o każdej porze, natychmiast coś wyjaśnić, lub powiedzieć, co myślimy. Tymczasem nie każda prawda potrzebuje pilnej odpowiedzi.

Czasem warto poczekać, aż emocje opadną. Lepiej zacząć od pytania niż od diagnozy. Zamiast mówić: „Powinnaś z nim zerwać”, zapytać: „Jak się czujesz w tej relacji?”. Zamiast tłumaczyć komuś, że podejmuje złe decyzje, pozwolić mu samemu opowiedzieć, dlaczego właściwie chce je podjąć.

Nie oznacza to, że mamy milczeć, kiedy widzimy coś niepokojącego. Chodzi raczej o świadomość, że pomoc nie zawsze polega na dostarczeniu gotowego rozwiązania.

Sami nie możemy kogoś zmienić

Najtrudniejsza część udzielania rad zaczyna się chyba wtedy, kiedy uświadomimy sobie, że nawet najlepsza z nich nie daje nam kontroli nad tym, co zrobi druga osoba. Możemy powiedzieć coś ważnego, możemy być obok, możemy podsunąć inny sposób spojrzenia na sytuację. Ostateczna decyzja nadal należy jednak do kogoś innego.

I być może właśnie dlatego samurajska lekcja, którą przywołuje Popova, jest dziś tak ciekawa. Nie mówi wyłącznie o tym, jak skuteczniej przekonywać innych. Raczej o tym, że nawet jeśli bardzo chcemy komuś pomóc, nie możemy podjąć tej decyzji za niego. Możemy być lustrem, ale nie możemy zmusić nikogo, żeby w nie spojrzał.

Dlatego następnym razem, kiedy będziemy mieli ochotę powiedzieć „przecież ci mówiłam”, być może warto zatrzymać się na chwilę. Nie po to, żeby przemilczeć to, co ważne, ale żeby zadać sobie pytanie: czy bardziej zależy mi na tym, żeby mieć rację, czy na tym, żeby ta osoba naprawdę mnie usłyszała?

Artykuł napisany z wykorzystaniem: Maria Popova, „How to Help Someone Change: The Samurai Guide to Giving Feedback”, themarginalian.org [dostęp: 24.09.2026].

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE