1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Poznać kogoś w 59 minut

Poznać kogoś w 59 minut

123rf.com
123rf.com
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Według Richarda Wisemana, autora książki „59 sekund” – tyle czasu wystarczy, by poznać podstawowe preferencje i charakter drugiego człowieka

Trzeba być czujnym obserwatorem i umieć zadawać pytania. Oto wskazówki:

  • Zapytaj, jakie ma zwierzę w domu. Richard Wiseman, profesor uniwersytetu w Hertfordshire, przeprowadził badanie, w wyniku którego okazało się, że właściciele rybek są najszczęśliwsi, właściciele psów – najweselsi, właściciele kotów – najbardziej godni zaufania i emocjonalnie wrażliwi, a właściciele gadów – najbardziej niezależni. Poza tym osobowość zwierząt odzwierciedla osobowość ich właścicieli, dlatego aby dowiedzieć się o kimś więcej, najprościej poprosić, by opisał swojego podopiecznego.
  • Obejrzyj jego auto. Inny badacz, William Szlemko, ustalił, że osoby, które mają wiele naklejek na samochodzie, jeżdżą agresywnie, podjeżdżają zbyt blisko do innych samochodów i powodują liczne stłuczki. Lepiej trzymać się od nich z daleka, nie tylko na drodze.
  • Spójrz na ręce. To bardzo prosty sposób, by przekonać się, czy ktoś jest bardziej intuicyjny, wizualny i kreatywny, czy raczej logiczny, sekwencyjny i językowy. Jak wiadomo, w pierwszym wypadku dominuje u niego prawa półkula, a w drugim – lewa. Jeśli ktoś jest praworęczny, wystarczy poprosić go o to, by splótł ręce obu dłoni, kładąc kciuki jeden na drugim. Osoby, które na wierzchu kładą prawy kciuk, mają tendencję do dominacji lewej półkuli, zatem czują się lepiej w języku i analizie. Osoby, u których na wierzchu będzie lewy kciuk, mają tendencję do dominacji prawej półkuli i najlepiej wychodzą im zadania wymagające kreatywności i intuicji.
  • Spytaj, czy jest „skowronkiem”, czy „sową”. Ta popularna klasyfikacja na ludzi, którzy wolą wstawać wcześnie rano i kłaść się przed północą („skowronki”) i tych, którzy najchętniej spaliby do południa i kładli się spać głęboką nocą („sowy”), mówi sporo o osobowości i sposobie myślenia. Typy poranne wolą konkretne informacje od abstrakcyjnego myślenia i polegają bardziej na logice niż na intuicji. Są bardziej introwertyczne, opanowane i starają się zrobić dobre wrażenie na innych. Typy wieczorne są znacznie bardziej kreatywne, chętniej podejmują ryzyko, są bardziej niezależne, nonkonformistyczne i czasem impulsywne.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Co wspólnego ma czytanie z gwiazd z psychologią?

Fot. iStock
Fot. iStock
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Dla wielu z nas czytanie horoskopu to rytuał i czysta rozrywka. Część znajduje w nim jednak konkretne wskazówki, a wręcz przepowiednie. Doktor Piotr Piotrowski, filozof i astrolog, twierdzi, że horoskop ma się tak do człowieka jak zdjęcie rentgenowskie do organizmu: pokazuje jego wnętrze. Co wspólnego ma czytanie z gwiazd z psychologią – stara się ustalić Katarzyna Droga, zodiakalna Lwica.

Czym różni się horoskop profesjonalny od popularnych horoskopów publikowanych w gazetach? Horoskopy w gazetach mają się tak do profesjonalnych jak psychotesty w kolorowych magazynach do psychologii akademickiej. Są formą rozrywki, to bardziej dyscyplina dziennikarstwa niż astrologii. Natomiast horoskop profesjonalny, który stawia się konkretnej osobie, to obraz psychiki człowieka. Symbolicznie zapisana mapa nieba, która ma się tak do człowieka jak zdjęcie rentgenowskie do organizmu: pokazuje jego wnętrze.

Horoskop mówi, do czego człowiek jest przeznaczony, z jakim potencjałem się rodzi i jak może ten potencjał wykorzystać. U źródła tego poglądu leżą dwa założenia filozoficzne. Pierwsze, autorstwa Heraklita z Efezu, że charakter jest przeznaczeniem człowieka. Drugie, stoicko-hermetyczne „jak na górze, tak na dole”, że istnieje pewien rodzaj homologii kosmicznej pomiędzy tym, co się dzieje na niebie, a tym, co się dzieje na ziemi. Niebo odzwierciedla naszą psychikę, ona z kolei determinuje nasze wybory, wybory określają drogę życiową, więc również i to, co nam się przytrafia, a co identyfikujemy często jako los.

Los zapisany w gwiazdach kojarzy się z odebraniem człowiekowi wolnej woli. Jeżeli planety potraktujemy jako symbole naszej psyche, zaś horoskop jako mapę, to poznając go, zyskamy samoświadomość, która pozwoli podejmować optymalne decyzje. Poznanie przeznaczenia, korespondencji nieba i ziemi nie wyłącza wolnej woli. Wolna wola jest immanentną częścią nas samych i żaden astrolog nas z tego nie zwolni.

Sesje, które prowadzę, raczej pokazują możliwości, to, co ktoś może, a nie "powinien" czy "ma" zrobić. Na przykład okres, kiedy Uran przechodzi przez descendent, może być odbierany jako czas rozwodów. Ale możemy rozwodzić się na różne sposoby, niekoniecznie z partnerem. Może rozwiedziemy się ze złudnym wyobrażeniem na temat tego partnera? I to też będzie doświadczenie rozwodu, lecz nie w sensie destruktywnym.

Dlaczego tak właśnie działa Uran? Skąd wzięły się takie, a nie inne właściwości planet? Atrybuty i przyporządkowanie planet to oczywiście część tradycji. Nazwy planet pochodzą z mitologii rzymskiej, wpływały na nią wcześniejsze mitologie, a z psychologii głębi Junga wiemy, że mity są pewną projekcją umysłu, symboliką wyprodukowaną przez psyche. Kiedy dawno temu ktoś widział na niebie czerwoną gwiazdę, łączył ją z krwią; jeśli z krwią, to z przemocą; jeśli z przemocą, to i z wojną, z narzędziami wojennymi i tak dalej. Ten łańcuch znaczeń skojarzył ostatecznie Marsa z symbolem wojny, złości, seksualności i popędliwości.

Nieco inną historię mają planety nowożytne, odkryte później. Na przykład Uran. Odkryto go w roku 1781, w trudnym, agonalnym okresie dla astrologii, bo wkrótce po tym zamknięto ostatnią katedrę na Uniwersytecie w Salamance. Uran był tą planetą, która wywróciła cały porządek siedmioplanetarnego kosmosu do góry nogami. Okazało się, że planety widoczne gołym okiem, stanowiące w wyobrażeniu kosmologicznym starożytności i średniowiecza zamkniętą całość, nie są jedynymi ciałami niebieskimi w Układzie Słonecznym. Pojawienie się Urana po prostu zburzyło to wyobrażenie, dlatego wiąże się z rewolucją, z odwróceniem porządku i nowymi wartościami.

Dlaczego dla wykreślenia horoskopu ważne są miejsce, data i godzina urodzenia człowieka? Współrzędne geograficzne są potrzebne, by odtworzyć "fotografię nieba" w momencie urodzin. A godzina – bo potrzebujemy wyznaczyć początek horoskopu, czyli punkt, który nazywa się ascendentem. On zaś zależy od dobowego ruchu ziemi, punktu, który w chwili narodzin wschodzi na ekliptyce. Godzina urodzenia powinna być podana z dokładnością do czterech minut, liczy się tu moment pierwszego oddechu, chwila, kiedy dziecko wchłania w siebie energię kosmiczną.Niezależnie od tego, jaka była ciąża, czy poród wywoływany, czy cesarski, bierzemy pod uwagę pierwszy oddech.

Co można odczytać na podstawie takiej własnej mapy? Bardzo wiele. Profesjonalny horoskop dzieli się na 12 części, które nazywamy domami. Ascendent, czyli początek pierwszego domu, pokazuje naszą indywidualność, talenty i główny motyw życia. Zaś każdy następny dom symbolizuje poszczególne sfery życia, w skrócie: drugi dom – pieniądze, trzeci – rodzeństwo i edukację, czwarty – rodzinę, piąty – dzieci, szósty – zdrowie, siódmy – partnerstwo, ósmy – śmierć, dziewiąty – dalekie podróże, 10. – karierę i pracę, 11. – przyjaciół, 12. – wrogów.

Jeśli na przykład ktoś ma Marsa w siódmym domu, to znaczy, że partnerstwo i związki będą dla tej osoby polem walki. Można to czytać na różne sposoby: że ktoś przyciąga partnera, który prowokuje do walki albo sam wznieca konflikty. A jeśli ktoś ma Marsa w 10. domu, w obszarze działalności zawodowej, energia popędliwości posłuży do pięcia się po szczeblach kariery. I co ważne: każdy horoskop jest niepowtarzalny, bo układy planet są niepowtarzalne. Nie ma dwóch takich samych horoskopów, mogą być podobne, ale nigdy identyczne. Nie ma więc takich, które pasują do wielu osób.

  1. Styl Życia

Amulety i talizmany: jaką rolę pełnią w naszym życiu?

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Idziesz na negocjacje biznesowe albo do przedszkola po dziecko z wisiorkiem w kształcie lamparta lub lwa na szyi. Co zyskujesz? Czym są dla nas symbole zwierząt? I co mają wspólnego z potrzebą samopoznania i stawania się najlepszą wersją siebie samego – zastanawia się Wojciech Eichelberger, psychoterapeuta.

Idziesz na negocjacje biznesowe albo do przedszkola po dziecko z wisiorkiem w kształcie lamparta lub lwa na szyi. Co zyskujesz? Czym są dla nas symbole zwierząt? I co mają wspólnego z potrzebą samopoznania i stawania się najlepszą wersją siebie samego – zastanawia się Wojciech Eichelberger, psychoterapeuta.

Pewnego dnia, biegnąc do Łazienek Królewskich, przypomniałam sobie, że jako dziewczynka bawiłam się, udając, że jestem białym koniem. Poczułam wtedy radość, że biegnę tak lekko, jakbym się tym koniem stała! Michael Harner, autor „Drogi szamana”, pewnie powiedziałby, że użyczyłam ziemskiej powłoki duchowi mojego zwierzęcia mocy, aby nacieszyło się istnieniem. I stąd ten skok energii. A ty jako psycholog co o tym sądzisz? Wrażliwość i spontaniczność dziecka, którym wtedy byłaś, na pewno odegrały w tym przeżyciu istotną rolę. Zabawa w konia sprawiała ci ogromną frajdę i dziś, kiedy sobie o niej przypomniałaś, ten szczególny wymiar dziecięcej radości do ciebie wrócił. Ważną rolę w tym wątku twojego życia odgrywają zapewne znaczenia i skojarzenia związane z koniem: siła, szybkość, swoboda, gracja. Utożsamiając się z nim, odkryłaś, że są one dla ciebie ważne, i uruchomiałaś proces ich nabywania. Z tych samych powodów terapeuci i trenerzy proponują ludziom autodiagnozę ich zasobów i aspiracji, pytając: „Gdybyś miał być zwierzęciem, to jakim?”. Podobnie używa się metafor zwierzęcych jako feedbacku: „Wyobraź sobie Anię czy Tomka jako zwierzę. Jakie to mogłoby być zwierzę? Opisz jego cechy i właściwości”. Z reguły zwierzęce autometafory, jak i metaforyczny feedback trafnie oddają ważne cechy opisywanych ludzi. Także te cechy ukryte.

W jaki sposób pytanie o to zwierzę, którym chciałabym być, może służyć rozwojowi mojej samoświadomości? Metafory są pojemne i niejednoznaczne. Dzięki temu pomagają zobaczyć w nas i w innych głęboko ukryte wady i jakiś nierozpoznany pozytywny potencjał. A to z reguły w łagodny sposób inspiruje do mitygowania tego, co negatywne, i rozwijania tego, co w nas pozytywne. Z pewnością wybór zwierzęcia, z którym się utożsamiamy, nie jest przypadkowy. Nawet z całkowicie racjonalnej perspektywy kulturowej. Wszystkie zwierzęta i ich gatunki mają widoczne gołym okiem specyficzne cechy, a więc m.in. tylko im właściwe strategie przetrwania, reguły zachowania, stadne czy zbiorowe obyczaje, systemy komunikacji, organizację społeczną itd.

Niedźwiedź zapada w sen zimowy, wiewiórka nie wie, gdzie chowa orzechy, mrówki to wspólnota, a rosomak – sama agresja... Właśnie. Często, nie będąc tego świadomi, obserwujemy, czytamy czy fascynujemy się zwierzętami mającymi te właściwości, których nam brakuje, lub te, których nie zdołaliśmy w sobie rozwinąć. W szamańskich tradycjach używa się tych powiązań i fascynacji po to, by świadomie kierować procesem samorealizacji adeptów. Zwierzę mocy albo zwierzę opiekuńcze ze wszystkimi jego cechami i właściwościami zyskuje wówczas rangę nauczyciela czy przewodnika, którego powinniśmy naśladować i uczyć się od niego. Aby nawiązać z nim i podtrzymywać duchową więź, przyjmujemy jego imię wraz z dodatkiem tej jego właściwości, która jest dla nas szczególnie istotna, np. Siedzący Byk, Sprytny Lis, Szybki Mustang. Tak więc twoja dziecięca fascynacja koniem powinna cię zobowiązywać do niezaniedbywania wymiaru przestrzeni, swobody, radosnego biegu, gracji ruchu, a także siły i wytrzymałości. Ale jasnowidzący szaman  powiedziałby ci pewnie, że istnieje jakieś pokrewieństwo między tobą a koniem, że koń jest twoim źródłem energii życiowej, animalną częścią duszy i że jest powiązany z twoimi przodkami. Koń stałby się wówczas twoim zwierzęciem totemicznym. To zobowiązywałoby cię do podtrzymywania energetycznej więzi ze światem koni, np. poprzez uczestniczenie w odpowiednich rytuałach, noszenie amuletów itp. Szaman powiedziałby ci również, że bez łączności z energią konia będziesz słabsza, nie zrealizujesz swojego życiowego potencjału, a nawet możesz zachorować czy wpaść w depresję. Z kolei hinduski guru zobaczyłby prawdopodobnie w historii twojej duszy jakiś koński epizod reinkarnacyjny.

Mogłam być kiedyś koniem? Nawet jeśli w to nie wierzę, dobrze by było mieć z tym zwierzakiem kontakt, bo dzięki temu rozwinę w sobie jego przymioty? Właśnie tak. Psychologicznie można to wyjaśnić dużo prościej: może kiedyś w dzieciństwie zobaczyłaś z okna pociągu galopującego białego konia i zachwyciłaś się gracją jego ruchu, długim ogonem i rozwianą grzywą? A może dziadek albo mama czytali ci do snu baśń o pięknym i wolnym białym koniu, a wtedy twoje dziecięce serce zapragnęło dla siebie pięknego i wolnego życia? W ten sposób biały koń mógł stać się twoim nieuświadamianym, symbolicznym ideałem. Dlatego gdy teraz widzisz takie zwierzę, czujesz, że reprezentuje to, czego najbardziej od życia potrzebujesz.

A jakie jest twoje totemiczne zwierzę? Jakieś 15 lat temu pewien indiański wódz i szaman stwierdził, że jest nim orzeł. Nie zaskoczyło mnie to. Bliskie jest mi dążenie do tego, by wznosić się wysoko i widzieć szeroko. Widzieć wzory i zależności, których nie widać z bliska. Szybując w oceanie powietrza, nieprzywiązany do żadnego miejsca na ziemi orzeł doświadcza bezgranicznej swobody, jest mieszkańcem świata. Pewnie dlatego lubię latać samolotem. Najbardziej mnie cieszy moment startu, oderwanie się od ziemi. Lądowanie jest symbolicznym powrotem do zamieszania, konfliktów i cierpienia, powodowanego przez umysł, który zatracił proporcje, perspektywę i ogląd całości.

Czyli z perspektywy orła czerpiesz radość, a nie się zasępiasz? Oczywiście. Ale wspomniany sęp pokazuje, że nie każdy ptak jest symbolem wolności i radości. Niezależnie jednak od tego, czy zwierzęcy symbol reprezentuje słabe, czy mocne strony naszego mentalnego wyposażenia, to zawsze spełnia swoją podstawową rolę – podłącza nas energetycznie i emocjonalnie do świata przyrody, przypomina, że do niego należymy. Karta do bankomatu, smartfon i samochód nie skontaktują nas ze źródłem życia. Dlatego tyle w nas lęku i agresji w tym, wydawać by się mogło, coraz bardziej bezpiecznym świecie. Zgubne skutki braku połączenia z naturą widać także w coraz większej liczbie zaburzeń lękowych i problemów z tożsamością. Dlatego wszystko, co kontaktuje się głównie z pikselowymi obrazami przyrody, pozwala poczuć się w realnym z nią kontakcie i jest prawdziwym wybawieniem dla ciała i ducha.

Dlatego szamanizm staje się modny. W zgiełku miasta łączy nas z energią przyrody. Znajoma nosi na szyi emblemat lwa i twierdzi, że dzięki niemu realizuje się artystycznie. Więc może coś w tym jest. Niekoniecznie magicznego. Symbole zwierząt są przecież też obecne w religii chrześcijańskiej. W Apokalipsie św. Jana lew to symbol siły, wół – wytrwałości, orzeł – ostrości widzenia. Z kolei człowiek to symbol woli. Podobnie dzieje się z godłami państw i szlacheckimi herbami. Tam też się roi od totemicznych zwierząt i roślin, bo wszyscy czerpiemy energię, inspirację do życia z przyrody. Gdy docenianie i podkreślanie tego nazywamy magią lub pogaństwem, to popełniamy grzech pychy i ignorancji. Nie ma nic głupiego ani niestosownego w poszukiwaniu tego, co boskie, w boskim stworzeniu. To właśnie czynił św. Franciszek.

Więc jeśli to komuś pomaga w stawaniu się lepszym i pełniejszym, niech nosi na szyi pazur lamparta czy skrzydełko ważki. W kwantowej rzeczywistości nie ma granic ani różnic, także między człowiekiem a zwierzęciem. Można tę jedność porównać do fal na powierzchni oceanu. Każda z nich jest odrębnym bytem, ale zawsze pozostają jednym oceanem. Część z nich wchodzi w interakcje, które dodają im sił, energii i szybkości. Inne, zderzając się, ulegają unicestwieniu. W chaotycznym hologramie wszechświata nie istnieje żaden mechanizm, który by uniemożliwiał lub uznawał za niewłaściwą wzmacniającą interakcję fali, którą jesteś ty, z falą pięknego białego konia. Ucz się od niego. Zwierzęta i cała przyroda są dla nas, ludzi, niezastąpionymi nauczycielami niedwoistości, bo przyroda – choć jawi się naszym umysłom jako podzielona – w istocie ma jedną duszę. Tylko my się od tej jedności oddzielamy i nie potrafimy jej dostrzec. Dlatego im silniejszy się staje w naszych człowieczych relacjach ze zwierzętami – ciągle powikłanych, niemądrych i nasyconych okrucieństwem – wątek troski, miłości i szacunku dla naszych mniejszych, niewinnych braci i dzielonego z nimi domu zwanego Ziemią, tym lepiej dla nas wszystkich.

Trudno to zrozumieć. Są ćwiczenia pomagające na poziomie języka i myślenia przełamywać dualność. Na przykład patrząc komuś uważnie w oczy, po chwili skupienia powiedz kilka razy – powoli, szeptem, ważąc każde słowo: „Kiedy patrzę ci w oczy, widzę widzącego/widzącą siebie." To czyni bardziej wrażliwym i uważnym. Wzrusza i na chwilę rozpromienia. Bo widząc siebie w innym i innego w sobie, doświadczają błysku wyższego, nieegocentrycznego poziomu miłości. Na ogół łatwiej to nam przychodzi w relacjach z ludźmi. Trudniej popatrzeć w oczy swojemu psu i wyszeptać do niego to zdanie. Nie mówiąc już o zwróceniu się w ten sposób do ulubionej rośliny doniczkowej. A co dopiero o spojrzeniu w ten sposób na przydrożny kamień. Choć spotykam wiele osób, które znacznie łatwiej odnajdują niedualną perspektywę w kontakcie ze zwierzętami i przyrodą niż w kontaktach z ludźmi.

Na przykład ja. Kocham psy i wiem, że kontakt z nimi polega na odczuciach i bywa prostszy niż z ludźmi... No właśnie. Bywa też tak, że gdy doświadczymy tej jedności, tego „nie-dwa” ze zwierzętami, to łatwiej nam potem nawiązać taki kontakt z własnym gatunkiem. Kilka lat temu opisałem to w swojej szamańskiej bajce, zamieszczonej w charakterze posłowia w książce „Bajka to życie”, napisanej wspólnie z Agnieszką Suchowierską. Opowiada o Wilczycy i Orle, którzy wychowywali porzucone ludzkie niemowlęta. Gdy dzieci dorosły, Wilczyca nazwała swoją przybraną córkę Tytoja, a Orzeł swego przybranego syna nazwał Jatoty. Nietrudno sobie wyobrazić, co się wydarzyło, gdy tych dwoje spotkało się na górskiej ścieżce. Tym bardziej że Tytoja przez swoją matkę Wilczycę jest związana z Ziemią, a Jatoty przez swego ojca Orła związał się z Niebem. A przecież wszystkim prorokom od zawsze chodzi o to, by w ludzkich głowach i sercach doszło do pojednania Nieba i Ziemi. Tak jak np. w pięknej modlitwie chrześcijan „Ojcze nasz”: „[...] bądź wola Twoja jako w Niebie, tak i na Ziemi”.

Podsumowując, jaka jest mądrość Orła, czego można się od niego nauczyć? Ogarniania jednym spojrzeniem tego, co z perspektywy Ziemi jawi się jako przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Orzeł z wysokości widzi to, co za chwilę spotka Wilczycę za zakrętem ścieżki, którą ona biegnie. Widzi też drogę, którą Wilczyca ma już za sobą. Patrzy na wszystko jednocześnie. Dla niego ta chwila jest wiecznością, a wieczność chwilą. To, co z perspektywy Ziemi jawi się jako chaotycznie rozrzucone puzzle, z wysoka układa się w wyraźny wzór, w sensowny proces. Stamtąd widać, że wszystkie bolesne błędy – popełniane przez ludzi na skutek niedostrzegania perspektywy „nie-dwa”, skutkujące chciwością i nienawiścią, narcyzmem nacjonalizmów i szowinizmów, szaleństwem konfliktów i wojen, pogardliwym i bezmyślnym niszczeniem życia planety – tworzą potężny wektor, który mobilizuje nas i przynagla do przebudzenia się z dualnego snu.

 

WOJCIECH EICHELBERGER, psycholog, psychoterapeuta i trener, autor wielu książek, współtwórca  i dyrektor warszawskiego Instytutu Psychoimmunologii (www.ipsi.pl).

 

  1. Psychologia

Syndrom superbohatera, czyli jak nie lokować poczucia własnej wartości w innych?

"Nie uzależniajmy się od innych ludzi. Ale pielęgnujmy przyjaźnie. Budujmy samodzielność wtedy, kiedy warunki nam sprzyjają i szukajmy pomocy wtedy, kiedy sytuacja nas przerasta". (fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Mityczny Atlas, ukarany przez Zeusa, musi na wieki dźwigać sklepienie niebieskie. Współczesny Atlas jest silny za siebie i za innych, wciąż czujny, zawsze ofiarny, ale też nieustannie samotny i niespełniony. Jest przykładem na to, że to, co nas nie zabija, niekoniecznie nas wzmacnia. Jak nim nie zostać, ale sobie poradzić - pytamy prof. Irenę Pospiszyl.

Czym jest syndrom Atlasa? W skrócie: sposobem przystosowania się do życia ludzi, którzy doświadczyli w przeszłości sytuacji trudnych i urazowych - i je udźwignęli. Nie chodzi przy tym o reakcję wobec samego trudnego doświadczenia, ale o jego konsekwencje w dalszym życiu.

Jakiego to rodzaju trudne sytuacje? Życie z osobą uzależnioną, przemoc, utrata bliskich, choroba, długotrwałe problemy finansowe... Dwa warunki czynią tego typu doświadczenia wyjątkowymi. Pierwszy: bezradność - która z czasem może minąć. Druga: poważne poczucie zagrożenia. Istotnym komponentem są silne emocje, najczęściej lęk, poczucie straty, cierpienie, wstyd, upokorzenie. No i oczywiście chęć uniknięcia tego doświadczenia. Paradoksalnie to syndrom typowy dla osób, które poradziły sobie z trudnościami: są samodzielne, aktywne zawodowo i społecznie, tworzą związki, utrzymują kontakty z bliskimi. Postrzegamy ich jako zaradnych, dzielnych, wręcz bohaterskich.

Można powiedzieć, że to syndrom superbohaterów. Tak, to są ludzie heroiczni, mimo przeciwności nie poddali się, potrafili się zmobilizować, odbudować swoje życie. Problem polega na tym, że kiedy już minie najgorsze, nie potrafią odpuścić, rozluźnić się. Powiedzieć sobie "hurra, zrobiłem, co trzeba i udało mi się". Dlatego to jest pułapka adaptacyjna. Taki człowiek żyje w ciągłym napięciu, gotowości zmierzenia się z zagrożeniem, nawet gdy nic mu nie grozi. Dlatego nieustannie się zabezpiecza i nie lubi niespodzianek.

Syndrom Atlasa jest złożonym stanem psychicznym, ale najbardziej charakterystycznym jego przejawem jest kompulsywna potrzeba kontrolowania swojego życia, swoich bliskich oraz skłonność do przyjmowania na siebie zbyt wielu obowiązków, wyręczania innych. A internetowych wzmiankach Atlas jest opisywany - dość naiwnie - jako człowiek pełen poświęcenia. Tymczasem tu chodzi nie o poświęcenie, a właśnie o kontrolowanie otoczenia: albo przez przywiązanie się do innych, tak aby stać się dla nich osobą niezastąpioną, albo przez swoją przydatność w codziennych sprawach. I jeszcze jedno - Atlas nie odczuwa trwałej satysfakcji z tego, czego dokonał. Może chwilową radość, ale szybko okupioną niepokojem.

Dlaczego? Przecież sobie poradził. Ponieważ doświadczenie bezradności w obliczu zagrożenia, nierzadko wielokrotnie i przeżywane w osamotnieniu, zniszczyło jego zaufanie do siebie i do otoczenia, zburzyło poczucie wewnętrznego bezpieczeństwa.

Dlaczego skupił się na organizowaniu bezpieczeństwa sobie i bliskim, a nie poszedł w destrukcję? W upijanie się, romanse, uzależnienia - to też jest radzenie sobie z trudną sytuacją... Prawdopodobnie dlatego, że wcześniej przeszedł silny trening empatyczny, wyrobił sobie umiejętność rozumienia i współodczuwania przeżyć innych. To jedno. Drugi powód: Atlas zawsze - i przed trudnym zdarzeniem, i po nim - miał silne poczucie odpowiedzialności. Najpierw za siebie, a później za bliskich i wszystkie osoby, na których mu zależało. Jest i trzeci powód, mniej oczywisty - on czuje się o tyle wartościowy, o ile inni ludzie go cenią, kochają i zauważają. W związku z tym nie postawi wszystkiego na jedną kartę, nie zerwie relacji z tymi, na których mu zależy, nie narazi się na ich niezadowolenie.

Skomplikowane. Zgadza się, dlatego uważam, że Atlas jest najbardziej tragiczną postacią ze wszystkich, które przetrwały sytuacje trudne. Wkłada wiele wysiłku w to, by poukładać życie swoje i bliskich, ale to nie zostaje docenione. On nie ma najlepszych stosunków z najbliższym otoczeniem. Jest zaborczy, nadmiernie kontrolujący, a do tego sztywny, schematyczny, niepozwalający sobie na wyluzowanie czy radość. Dokładniej wyjaśniam to w mojej książce.

Trudno lubić taką osobę. Dlatego jego relacje z bliskimi kształtują się najczęściej pomiędzy konfliktem a pojednaniem. A przecież Atlas jest bardzo ofiarny i oddany. Zawsze można na niego liczyć, w środku nocy przyjedzie, jak będzie trzeba, poświęci swój czas i środki, zrobi, co będzie mógł, żeby pomóc. Swoje potrzeby stawia na drugim planie. Szkopuł w tym, że w gruncie rzeczy nie robi tego bezinteresownie. Robi to po to, aby inni go kochali, by dali mu pewność, że jest ważny, niezastąpiony. Wtedy go nie opuszczą, nie zostawią samego.

Gdy nie doceniają należycie jego wysiłków, obraża się, robi wyrzuty…? Najczęściej robi to w sytuacjach konfliktowych, gdy sprawy nie idą zgodnie z jego planem, a sytuacja wymyka się spod kontroli. Wtedy wypomina, czuje się porzucony. Poza takimi sytuacjami jest mu zwyczajnie przykro.

A gdy ktoś mówi: „nie chcę twojej pomocy“? Najpierw obraża się i czuje się odrzucony, ale wystarczy przyjazny gest, chwila szczerości, prośba, by znów był gotowy do poświęceń. Tu pomoże, tam podwiezie, tu zastąpi kogoś, tam odciąży – w niezauważalny sposób znowu zostaje przytłoczony ogromną ilością obowiązków. I choć jest pełen dobrych chęci, podskórnie wkrada się przekonanie, że więcej daje niż otrzymuje. Dlatego tak, to postać bardzo skomplikowana. Ja na jej trop wpadłam zupełnie przypadkiem.

Kiedy napisałam swoją pierwszą książkę o przemocy w rodzinie, nagle zaczęli przychodzić do mnie ludzie - studenci, ich przyjaciele i znajomi, mówiąc coś w rodzaju: „mam siostrę, której chciałbym pomóc, bo ją mąż tyranizuje“, "nad moimi rodzicami znęca się synowa", "moja sąsiadka źle traktuje dzieci". Występowali w imieniu osób trzecich. Rozumiem to, tak jest bezpieczniej, mniej osobiście. Przychodziły jednak także kobiety, które mi opowiadały o swoim życiu z mężami alkoholikami, agresorami czy leniami. Mężczyźni również się zgłaszali, ale ich sytuacja jest dużo trudniejsza, wrócimy jeszcze do tego.

W każdym razie pytałam te kobiety: „I jak sobie pani poradziła?”. „No, zmieniłam pracę, znalazłam mieszkanie, wzięłam dzieci do siebie i jakoś sobie radzimy”. Ja na to: „To powinna być pani z tego dumna. Niejeden by się załamał”. „E tam, życie jest już za mną" albo "Ja to już na nic nie czekam, tylko żeby dzieciom było lepiej". Zawsze ten brak satysfakcji i przygnębiające poczucie przytłoczenia. Uświadomiłam sobie, że właściwie tacy ludzie są pominięci w literaturze fachowej. Odkąd ukazała się książka, otrzymuję dużo informacji od czytelników, którzy odnajdują takie przypadki w swoim otoczeniu.

Jeśli dobrze zrozumiałam, syndrom Atlasa dotyczy wyłącznie dorosłych osób. Zakładam, że wykształcił się on u ludzi o dobrze rozwiniętej strukturze ego, czyli takich, które w przeszłości żyły w pozytywnym środowisku. To jest ich siła napędowa radzenia sobie ze stresem. Rzecz w tym, że te traumatyczne doświadczenia w późniejszym życiu w jakiś sposób spłaszczyły te matryce, na których zbudowane zostało silne ego, być może nawet je zniszczyły. Widać to w postępowaniu Atlasa, który na swój sposób próbuje odtworzyć tamto poczucie bezpieczeństwa.

Jest możliwe, by syndrom Atlasa się nie rozwinął? By matryca nie została spłaszczona?Tak, jest taka szansa, wszystko zależy od zasobów, jakimi dysponujemy. Zaliczam do nich wsparcie otoczenia, wiedzę, którą człowiek posiada lub którą umie zdobyć, dyspozycyjność finansową... Największe ryzyko rozwinięcia się syndromu Atlasa stwarza jednak osamotnienie.

Nie to jest najgorsze, że zdarzają się nam trudne rzeczy, tylko że przeżywamy je w samotności? Doświadczenie samotności w sytuacji bezradności jest najbardziej niekorzystnym prognostykiem dla naszych umiejętności adaptacyjnych. Atlas, który ma dobry grunt socjalizacyjny, najszybciej sobie poradzi, tylko że ta sytuacja będzie rzutowała na całe jego dalsze życie. Chyba że przekona siebie, że nikt nie ma gwarancji na to, że  będą nas spotykały tylko dobre rzeczy. Raz się jest pod wozem, a raz na wozie. Atlas to ktoś, kto stracił już nadzieję, że los ma mu jeszcze coś dobrego do zaoferowania.

Wspominała pani o mężczyznach... Im jest jeszcze trudniej, ponieważ zachowania charakteryzujące Atlasa są przecież wymogiem socjalizacyjnym dla mężczyzn. Oczekuje się, by byli opiekuńczy, samowystarczalni, żeby znali odpowiedź na wszystkie pytania, by byli tacy "kto da radę, jak nie ja". Dlatego u mężczyzn syndrom Atlasa często jest utajony. Można go rozpoznać po dwóch specyficznych przejawach: nadmiernym krytycyzmie wobec otoczenia oraz zaborczości. O ile Atlaski ujawniają swoją potrzebę kontroli w zastępowaniu i wyręczaniu innych, o tyle u Atlasów zaborczość ujawnia się w bardziej prostych formach: ograniczania swobody, bezpośredniej kontroli, perfekcjonizmie. Ale ryzyko rozwoju syndromu nie jest mniejsze.

Osobom z syndromem Atlasa towarzyszy chyba wieczny lęk. Lęk, którego nic nie jest w stanie ukoić. Kupujesz samochód, ale ciągle się boisz, że ktoś go ukradnie. Masz świetną pracę, ale co jeśli ją stracisz? Jesteś w fajnym związku, ale podskórnie nie czujesz się w nim pewnie. Zwłaszcza na to ostatnie jest wrażliwy, bo tak jak powiedziałam, Atlas poczucie własnej wartości lokuje w innych. Jestem tyle wart, ile znaczę dla innych ludzi.

Czego on potrzebuje? CO może mu pomóc? Atlas potrzebuje przede wszystkim wsparcia i głębokiej autoanalizy. Problem polega na tym, że jest kompulsywnie przywiązany do innych. To jest chore przywiązanie, symbiotyczne. "Jestem z tobą nie dlatego, że jest mi dobrze czy też mamy wspólne zobowiązania, tylko dlatego, że bez ciebie moje życie nie jest nic warte". To nie jest dobre w żadnym etapie relacji. Oczywiście, jeśli jesteśmy przywiązani do drugiego człowieka, to jest strata pozbawia nas w jakimś stopniu poczucia sensu, ale z czasem tworzymy nowe więzi, robimy nowe plany.

Atlas potrzebuje też autoanalizy, która uświadomi mu, że trudne sytuacje zdarzają się każdemu. Prawie każdy z nas przeżyje coś, wobec czego będzie bezradny, co wiąże się z nieodwracalną stratą lub poważnym zagrożeniem: śmierć rodziców, utrata pracy, rozstanie, choroba, uzależnienie. No, ale jak mawiają Włosi: e la vita continua. Wcześniej czy później odzyskujemy równowagę i zwracamy się w kierunku przyszłości. Atlas musi zrozumieć, że brak gwarancji absolutnego bezpieczeństwa w życiu nie pozbawia go uroku. Ważna jest każda chwila.

A może warto, by pozwolił sobie czasem na bezradność? Bezradność jest do ogarnięcia, ale tylko wtedy, kiedy mamy wsparcie, zmienimy swoje myślenie o doświadczeniu lub znajdziemy jakieś rozwiązanie. Bezradność w sytuacji, która nas przerasta i w której jesteśmy osamotnieni, stanowi ogromne wyzwanie dla psychiki. Największe.

Jaki jest zatem najbardziej adaptacyjny, najbardziej korzystny sposób poradzenia sobie z trudną sytuacją? Co by pani poradziła czytelnikom? Po pierwsze, nauczmy się dzielić życie na etapy i cieszyć każdą dobrą chwilą. Po drugie, nie uzależniajmy się od innych ludzi, ale pielęgnujmy przyjaźnie. Po trzecie, budujmy samodzielność wtedy, kiedy warunki nam sprzyjają, i szukajmy pomocy wtedy, kiedy sytuacja nas przerasta. Największym dramatem Atlasa - jak mówiłam - jest to, że skupiony na tworzeniu różnych protez bezpieczeństwa, nie umie cieszyć się tym, co już osiągnął, a to, co stworzył, niszczy brakiem umiaru.

  1. Styl Życia

Horoskop wedyjski. Znajdź swój znak księżycowy

</a> Astrologia wedyjska skupia się na innej, głębszej charakterystyce. Twój horoskop wedyjski podpowie ci jaki masz wewnętrzny cel i nad czym powinnaś pracować.
Astrologia wedyjska skupia się na innej, głębszej charakterystyce. Twój horoskop wedyjski podpowie ci jaki masz wewnętrzny cel i nad czym powinnaś pracować.
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Z pewnością znasz swój znak zodiaku i jego charakterystykę. A słyszałaś o Nakszatrach? To element zupełnie innego systemu, astrologii wedyjskiej. Tutaj kluczowe jest nie Słońce, a Księżyc, mocno związany z kobietami. Zobacz, czym charakteryzuje się księżycowy znak zodiaku.

Na przełomie roku częściej niż zwykle zaglądamy w gwiazdy. Astrologia zachodnia i astrologia wedyjska, inaczej Jyotish, znacznie różnią się podejściem do ciał niebieskich i tego, jaki mają na nas wpływ. – Najważniejsza różnica polega na tym, że w tradycyjnym horoskopie kluczową figurą jest Słońce – mówi konsultantka Jyotish, Achala Sylwia Kuran.

– Słońce to typowo męska energia, więc zachodnia astrologia ma dość patriarchalny charakter. Ktoś powiedział, że kręci się głównie wokół ego i tego, co chcemy z tego poziomu osiągnąć. W astrologii wedyjskiej ważniejszy jest Księżyc, związany z kobietami, z naszymi naturalnymi cyklami. Symbolizuje żeńską naturę: zdolność przyjmowania, dostosowania się do okoliczności. Odwołuje się do intuicji, potrzeb serca. Ego schodzi na dalszy plan, ważniejsze jest to, co czujemy w środku. Nakszatra to miejsce w zodiaku, w którym położony jest Księżyc.

Księżycowy znak zodiaku

Nakszatr jest 27, a każda dzieli się na 4 pady, co już daje 108 osobowości. Oczywiście, astrologia wedyjska uwzględnia też wpływ Słońca, ascendent... Natomiast nie bierze pod uwagę takich planet, jak Uran, Neptun, Pluton – Hindusi uznali, że są zbyt odległe od Ziemi. Analizę zaczyna się od położenia Księżyca – bo tak jak w Europie pytamy innych o znak zodiaku, tak dla Hindusów na pierwszy plan wysuwa się nakszatra. Jakie są więc twoje główne cechy? Jaką energię przyniosłaś na świat? Jaki dar? Na czym polega twoja lekcja? - Podpowie ci twój znak księżycowy.

Poniżej znajdziesz opisy 27 nakszatr. Są strony, gdzie bez problemy możesz obliczyć swoją Nakszatrę i odkryć swój księżycowy znak zodiaku.

Aświni. Gwiazda Energii. Odznaczasz się gorącym temperamentem i głodem życia. Trudno ci usiedzieć w miejscu. Jesteś ruchliwa, niecierpliwa, ale też bardzo impulsywna. Niewykluczone, że lubisz konie – to właśnie koń jest symbolem tej nakszatry. Łatwo się regenerujesz, możesz mieć umiejętność leczenia innych. Prawdopodobnie lubisz przewodzić – odznaczasz się silnym ego, uporem (czasem agresją). Uważaj na używki, do których masz skłonność, dbaj o zdrowe odżywianie. Najważniejszym wyzwaniem dla ciebie jest kontrola umysłu. Dobrze ci zrobi praktykowanie jogi i medytacji.

Bharani. Gwiazda Umiaru. Ta gwiazda obdarza dużą energią, ale też kreatywnością. Jeśli więc urodziłaś się pod jej wpływem, zapewne dobrze czujesz się w ciele i sprawdzisz się w różnego rodzaju twórczych działaniach. Szukasz wrażeń, lubujesz się w wykwintnym jedzeniu, drogich ubraniach... Możesz mieć obsesję na punkcie pieniędzy i seksu. Trudno ci zachować umiar, dlatego twoją lekcją jest nieprzywiązywanie się, odpuszczanie. Wiele osób spod tej gwiazdy zaczyna szukać po 30. roku życia drogi duchowej. Są też takie, które wykorzystują skumulowane dobra na rzecz społeczeństwa.

Krittika. Gwiazda Ognia. Wewnętrzny ogień, entuzjazm, determinacja. Wiele dynamizmu, kreatywności, a do tego magnetyczna osobowość. I ambicja! Taka jesteś – działasz z rozmachem, rzadko mieszasz się z tłumem. Masz duże szanse na sławę, może już ją zdobyłaś? Niewykluczone jednak, że jesteś zbyt dominująca, przytłaczasz innych. Jak przystało na egocentryka, domagasz się uwagi. Jesteś bardzo spostrzegawcza i bezpośrednia. Nie sposób cię oszukać – wysoko cenisz sobie prawdę, a twój szósty zmysł szybko wyłapie wszelkie krętactwa.

Rohini. Gwiazda Wzrostu. Ta gwiazda zapewnia ci doskonałe warunki do rozwoju. Ma moc spełniania pragnień. Obdarza łagodną, romantyczną naturą. Odznaczasz się dużą wrażliwością na piękno i sztukę; bardzo możliwe, że sama jesteś artystką. Możesz się poszczycić atrakcyjnym wyglądem, spokojnym umysłem i otwartym sercem. Uwielbiasz dbać o partnera. Zwykle osiągasz to, czego pragniesz, jest więc ryzyko, że staniesz się zbyt próżna, będziesz gonić za przyjemnością. Potrzebna ci przeciwwaga w duchowości, prawdopodobnie jesteś osobą głęboko wierzącą w siłę wyższą. Wady? Niewiele. Upór.

Margaśirsza. Gwiazda Poszukiwań. Jesteś łagodna, wrażliwa, za to niestała. Potrzebujesz ruchu, zmiany. Podróży, nowości. Na pewno nie można ci odmówić inteligencji. Głód wiedzy popycha cię do gromadzenia doświadczeń i informacji. Jesteś urodzoną researcherką i dziennikarką. A może po prostu uwielbiasz plotki... Masz słabość do elektroniki – w końcu komputer i smartfon to też świetne źródło informacji! Ta ciekawość gubi cię czasem – trwonisz czas na błahe rzeczy, trudno ci się skupić. Na szczęście na pewnym etapie życia odkrywasz duchową mądrość, stabilizację i spokój.

Ardra. Gwiazda Celu. Dla ciebie najważniejszy jest cel i stojący za nim zysk. Przedsiębiorcza, komunikatywna, obdarzona silnym intelektem, myślisz bardzo logicznie. Kalkulujesz. Może nawet opracowujesz specjalistyczne analizy albo masz własny biznes. Sprawdź, czy twoje dążenie do celu nie jest okupione zbyt wielkimi ofiarami. Czy nie jesteś zbyt wyrachowana, agresywna, krytyczna. Czy potrafisz docenić to, co masz. Dobrze zrobi ci praktykowanie wdzięczności, dieta wegetariańska, a przede wszystkim skupienie na wyższym celu.

Punarvasu. Gwiazda Rewitalizacji. To jedna z najpomyślniejszych nakszatr – nie dość, że przyciąga bogactwo, to jeszcze obdarza licznymi talentami. Możesz się poszczycić niemałym intelektem, kreatywnością, wrażliwością, zainteresowaniami filozoficznymi, predyspozycjami do przemówień publicznych i nauki języków. Nigdy nie brakuje ci pomysłów – czasem z przebłyskiem geniuszu – i prawdopodobnie chcesz je wykorzystać, by wnieść do świata nowe wartości. Możesz liczyć na sukcesy w biznesie i powodzenie towarzyskie (zwłaszcza że jesteś hojna i lubisz pomagać innym).

Astrologia wedyjska skupia się na innej, głębszej charakterystyce. Twój horoskop wedyjski podpowie ci jaki masz wewnętrzny cel i nad czym powinnaś pracować. Astrologia wedyjska skupia się na innej, głębszej charakterystyce. Twój horoskop wedyjski podpowie ci jaki masz wewnętrzny cel i nad czym powinnaś pracować.

Puszia. Gwiazda Opieki. Jesteś bardzo wrażliwa, emocjonalna, masz dobrze rozwiniętą intuicję. Kieruje tobą pragnienie pomagania innym, otaczania ich opieką. Być może pracujesz jako nauczycielka albo pielęgniarka. Pewnie masz skłonność do matkowania, pouczania. Czasem zapędzasz się w tych staraniach, narzucasz się... Zwłaszcza że wyróżniasz się uporem i lubisz postawić na swoim. Jednocześnie bywasz trochę naiwna, co przysparza ci rozczarowań. Czasem cierpisz z powodu zbytniego zaangażowania w relacje. Twoja życiowa lekcja to zachowanie zdrowego dystansu, okazywanie troski bez zbytniego przywiązania.

Aślesza. Gwiazda Węża. Jesteś bystra, inteligentna, masz rozwiniętą intuicję. Nic nie umknie twojej uwadze, nie sposób cię oszukać. Ale bywasz też przebiegła, podejrzliwa, zazdrosna. Snujesz intrygi, nie zawsze mówisz prawdę. Bardzo ważna jest dla ciebie seksualność. Potrafisz mocno się przywiązać, ale raczej do rzeczy niż do ludzi. Jesteś przewrażliwiona na własnym punkcie. Łatwo popadasz w melancholię, martwisz się. Pociąga cię filozofia, ezoteryka i duchowość. Bardzo potrzebujesz prywatności, częstego odosobnienia. Medytacji.

Magha. Gwiazda Królewska. Jesteś ambitna i pewna siebie, w naturalny sposób przewodzisz innym. Przypominasz królową, wyróżniasz się magnetyczną osobowością. Kiedy wchodzisz do pokoju, nie sposób cię nie zauważyć. Cieszysz się dużym szacunkiem, autorytetem, nawet popularnością. Niespecjalnie zabiegasz o wysokie stanowiska, a i tak jesteś na nich obsadzana. Masz zdolności aktorskie i oratorskie, możesz porwać tłumy. Kłopotów może ci przysporzyć popęd seksualny, arogancja i uprzedzenia do innych kultur. Jednocześnie jesteś mocno związana z tradycją, przodkami.

Purwa Phalguni. Gwiazda Pomyślności. Dostałaś w prezencie urodzinowym powodzenie we wszystkich sferach życia. Masz czarującą, uwodzicielską osobowość. Trudno ci się oprzeć. Znakomicie opanowałaś tajniki sztuki miłosnej. By uzyskać spokój umysłu, potrzebujesz być w związku. Również życie towarzyskie jest dla ciebie bardzo ważne. Możesz być próżna i narcystyczna. Cenisz sobie wszelkie przyjemności. Czasem pozwalasz im wciągnąć się tak bardzo, że zaniedbujesz obowiązki. Jesteś kreatywna, uzdolniona aktorsko. Masz duże wyczucie piękna.

Uttara Phalguni. Gwiazda Patronatu. Masz wielkie serce, jesteś bardzo życzliwa innym, pomocna, hojna. Trudno cię nie lubić. Być może angażujesz się w działania charytatywne i masz dar uzdrawiania. Szczegółowa, spostrzegawcza, rozumiejąca innych, znakomicie sprawdzasz się w kierowaniu ludźmi. Twoim pragnieniem jest, by wszyscy byli szczęśliwi. Czasem zapominasz o sobie, czujesz się osamotniona. Dlatego ważne jest, żebyś znalazła partnera, który będzie rozumiał twoją potrzebę zajmowania się sprawami świata, wspierał cię. Najpierw jednak będziesz musiała nawiązać bliższą relację z samą sobą, dać sobie nieco troski i uwagi.

Hasta. Gwiazda Dłoni. Masz duże zdolności manualne, jesteś bardzo pracowita. Być może moc, jaką masz w dłoniach, jest większa, niż myślisz... Dbasz o szczegóły, prawdopodobnie jesteś perfekcjonistką. Odznaczasz się poczuciem humoru, sprytem, intelektem i zdolnościami analitycznymi. Czasem za bardzo kalkulujesz. Niewykluczone, że miałaś trudny start w życiu. W niektórych budzi to pokorę i pracowitość, w innych interesowność, chciwość. Wkroczenie na drogę duchową daje ci bardzo ważną przeciwwagę dla żywiołu ziemi, w który obfituje twoje życie.

Citra. Gwiazda Piękna. Ta gwiazda obdarza pięknem, więc pewnie jesteś bardzo atrakcyjna. Uwodzicielska – seks jest dla ciebie bardzo ważny. Lubisz otaczać się pięknymi przedmiotami. Zachwycasz się też naturą – roślinami, minerałami. Jesteś towarzyska, brylujesz w konwersacji, chociaż zwykle zbytnio skupiasz się na sobie. Z tego samego powodu często dużo myślisz i zamartwiasz się. A potem i tak podejmujesz nieprzemyślane decyzje. Ważne, byś pomagała innym – to pozwoli ci otworzyć serce. Twoją najważniejszą lekcją jest odnalezienie wewnętrznego piękna.

Swati. Gwiazda Wolności. Wysoko cenisz sobie niezależność. Dążysz do wolności, chociaż nie zawsze najlepiej ją rozumiesz. W twoim wydaniu przypomina ona czasem dziecinny bunt... Jesteś kreatywna i nieco ekscentryczna. Lubisz ruch, zmiany, podróże, łatwo dostosowujesz się do nowych okoliczności. Trudno ci skupić się na jednej rzeczy, również w relacjach łatwo zaczynasz odczuwać nudę... Sympatię innych zyskujesz urokiem, hojnością, empatią, prawością. Masz szczególną zdolność do przyswajania wiedzy. Ze względu na dużą wrażliwość regularnie praktykuj medytację.

Viśakha. Gwiazda Jedności. Optymizm, entuzjazm, towarzyskość, nadzieja – to twoje cechy. Wierzysz w siłę wyższą. Wszechstronnie uzdolniona, cierpliwa, działasz bez pośpiechu, ale skutecznie. Zraniona, potrafisz latami planować zemstę. Jednocześnie jesteś urodzoną dyplomatką, łączącą zwaśnione strony. Swoją umiejętność wpływu możesz czasem wykorzystywać dla zaspokojenia głodu władzy. Seks jest dla ciebie ważny, mogą ci się przydarzać romanse i zdrady. Twoja najważniejsza lekcja życiowa to: „zbierzesz to, co zasiejesz”.

Anuradha. Gwiazda Oddania. Pasja – tak brzmi twoje drugie imię. W pracy, w przyjaźni, w miłości, w duchowości. Prawdopodobnie jesteś zafascynowana ezoteryką i astrologią, dysponujesz dużą mocą sprawczą. Powodem są emocje, które przeżywasz mocniej niż inni. Bywasz przewrażliwiona, często złościsz się i frustrujesz, odczuwasz zazdrość i melancholię. Potrzebujesz nabrać większego dystansu. Przykładaj wagę do diety i nie dopuszczaj do pojawienia się silnego głodu czy pragnienia. Zadbaj o swoją prywatność, potrzebujesz sporo przestrzeni.

Dżieszta. Gwiazda Wojownika. Ta gwiazda zapewnia ci odwagę i determinację. Możesz z nią osiągać największe sukcesy, wejść na szczyt. Nie obędzie się bez wysiłku i samokontroli. Zwłaszcza że przejawiasz skłonność do agresji, dumy, a nawet arogancji. Starasz się tłumić swoje emocje, a one i tak wybuchają... Masz silne ego i jesteś niezwykle inteligentna. Fascynują cię tajemnice wszechświata. Pod tą gwiazdą rodzą się geniusze i eksperci – Einstein, Beethoven, Mozart. Jesteś bardzo introwertyczna i potrzebujesz prywatności. W samotności łatwiej ci zapanować nad emocjami.

Mula. Gwiazda Korzeni. Masz pozytywne podejście do życia, wyróżnia cię optymizm i przyjazne usposobienie. Masz ideały i potrafisz w razie potrzeby odważnie stanąć w ich obronie. Fascynujesz się nauką, filozofią, duchowością. Pod tą nakszatrą urodził się Dalajlama. Twoje życie obfituje w transformacje i niespodziewane zwroty akcji. Mimo to nie tracisz gruntu pod nogami. Posiadasz cenną umiejętność bycia tu i teraz, łączenia materii z tym, co duchowe. Bez trudu zarabiasz pieniądze i nie przywiązujesz się do nich. Bliscy zawsze mogą liczyć na twoją szczodrość.

Purwa Aszada. Gwiazda Ambicji. Niezależność, odwaga, moc pokonywania przeszkód... Masz doskonały pakiet startowy, by zrobić karierę, zdobyć sławę i popularność. Jesteś niezależną myślicielką, zafascynowaną ezoteryką i różnymi systemami wierzeń. Potrafisz bronić do upadłego swoich wizji. Tylko od ciebie zależy, czy spożytkujesz tę energię w sposób konstruktywny, czy pójdziesz w kierunku fanatyzmu. Skrajnym przypadkiem drugiej opcji był urodzony pod tą nakszatrą Adolf Hitler. Uważaj na przerost ego, dumę, arogancję. Dysponujesz mocą, silnym intelektem – wykorzystaj ten dar najlepiej jak można. Dla dobra ogółu.

Uttara Aszada. Gwiazda Zwycięstwa. Jesteś niezwykle prawa i oddana wyższym wartościom. Jeśli za nimi podążysz, z odwagą i oddaniem w sercu, twój sukces jest pewny. Choć być może przyjdzie ci na niego nieco poczekać. Na szczęście jesteś też cierpliwa, odważna i zdyscyplinowana. Lubisz rozmyślać. Chcesz uczynić świat lepszym miejscem. Oddana sprawie, działasz z entuzjazmem i potrafisz zadbać o każdy szczegół. Angażujesz się do tego stopnia, że wchodzisz w stan wysokiego pobudzenia i miewasz kłopoty ze snem. Kiedy jednak brak ci wyższego celu, możesz popaść w lenistwo i apatię.

Śrawana. Gwiazda Słuchania. Jesteś bardzo wdzięczną słuchaczką – empatyczną i umiejętnie łączącą fakty. Może nawet terapeutką, coachem, doradcą? Ludzie chętnie zwierzają ci się, cenią twoje rady. Uważaj, żeby nie wdawać się w plotki i nie angażować się zbytnio w cudze sprawy. Twoja empatia, wrażliwość czasem cię gubią. Jesteś introwertyczką, zadbaj więc o swoją prywatność. Mimo trudności z samodyscypliną kochasz się uczyć. Lubisz podróże, możesz zamieszkać z dala od rodzinnego kraju. Bywasz zagubiona, ale dzięki medytacji nauczysz się słuchać, zamiast świata zewnętrznego, własnego głosu.

Dhaniszta. Gwiazda Bogactwa. Ambicja i talenty. Zamiłowanie do podróży i przygód. Do muzyki i tańca. Dzięki wiedzy, praktycznemu podejściu i licznym kontaktom łatwo zdobędziesz sukces i bogactwo. Chociaż partnerstwo stawia przed tobą różne wyzwania, potrafisz pozyskać serca innych. Pod tą gwiazdą urodziły się Marilyn Monroe i księżna Diana. Masz łatwość w jednoczeniu ludzi dla wyższego celu. Możesz jednak odczuwać potrzebę, by wykorzystać tę umiejętność do zaspokajania własnych pragnień. Uważaj też na nadmierne ambicje! Twoja lekcja dotyczy cierpliwości i wytrwałości.

Szatabhisza. Gwiazda Uzdrawiania. Ta gwiazda obdarza darem uzdrawiania. Pociąga cię duchowa strona życia. Możesz doświadczać wielu trudnych sytuacji i strat emocjonalnych. Wszystko po to, byś nauczyła się przebaczać i ufać. Dostrzegać w życiowych sytuacjach wyższy plan – to twoja najważniejsza lekcja. Jesteś szczera, a jednocześnie tajemnicza i dyskretna. Introwertyczna. Możliwe, że fascynuje cię piękno ukryte w cierpieniu. Czasem czujesz się bardzo samotna, również wśród innych. Mimo to bardzo potrzebujesz własnej przestrzeni, choćby do praktykowania medytacji.

Purwa Bhadrapada. Gwiazda Unikalności. Niezależna, oryginalna, nawet ekscentryczna. Jesteś indywidualistką – pełną pasji i kreatywności. Artystką, może naukowcem... Masz silny intelekt i błyskotliwe pomysły. Z powodu otwartego umysłu bywasz niestała i rozproszona. Tworzysz wizje i je zmieniasz, podążając za wewnętrzną pasją. Jesteś bardzo aktywna, masz szczęście do pieniędzy. Twój ognisty temperament sprawia, że łatwo wpadasz w złość. Wymykasz się wszelkim zasadom i normom. Fascynuje cię wszystko, co, jak ty, jest nietypowe i unikalne. Ta nakszatra obdarza mocą rozwoju duchowego.

Uttara Bhadrapada. Gwiazda Snu. Podobnie jak osoby urodzone pod poprzednią nakszatrą, jesteś oryginalna i kreatywna. Ale nie starasz się tak bardzo wyróżniać, masz dużo więcej samodyscypliny i potrafisz panować nad swoimi emocjami. Wyróżniasz się bezstresowym podejściem do życia, może wręcz jesteś zbyt beztroska. Fascynują cię dalekie podróże, odkrywanie nowych lądów. Również świata ducha, swojego wnętrza... Widzisz więcej, masz głębokie połączenie ze światem snów, może też ze światem zmarłych. Niewykluczone, że jesteś odrealniona, leniwa. Masz poczucie, że nie pasujesz do tego świata. Próbujesz doświadczać innych wymiarów poprzez używki, seks. Spokój umysłu znajdziesz w rozwoju duchowym.

Rewati. Gwiazda Miłości. Jesteś utalentowana, wrażliwa, masz rozwiniętą intuicję. Potrafisz zachować równowagę między tym, co duchowe i materialne. Prawdopodobnie dobrze powodzi ci się w życiu. Twoja główna charakterystyka to bezinteresowna miłość, głębokie współczucie i empatia. Chcesz pomagać – ludziom i zwierzętom, które kochasz nie mniej niż tych pierwszych. Możesz adoptować dziecko i kochać je jak własne. Z takim potencjałem paradoksalnie nie jest ci łatwo znaleźć odpowiedniego partnera. Masz wysokie oczekiwania – miłość musi spełniać najwyższe standardy. Możesz realizować się jako opiekunka, misjonarka czy nauczycielka duchowa.

Achala Sylwia Kuran, konsultantka astrologii wedyjskiej (Jyotish), miłośniczka kultury hinduskiej, nauczycielka medytacji.

  1. Styl Życia

My Polacy - jacy jesteśmy?

</a> Polak potrafi. Jakoś to będzie. Chcieć to móc. Polacy nie gęsi i swój język mają. Te powiedzenia znamy wszyscy. Przekładają się one na nasze narodowe cechy. (fot. iStock)
Polak potrafi. Jakoś to będzie. Chcieć to móc. Polacy nie gęsi i swój język mają. Te powiedzenia znamy wszyscy. Przekładają się one na nasze narodowe cechy. (fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Z okazji Święta Niepodległości warto pochylić się nad naszym narodowym charakterem. Co sprawia, że my Polacy jesteśmy szczęśliwi właśnie tu, pod polskim niebem? Jaki kolor i wzór ma nasze szczęście? Co to właściwie za filozofia? Jak można by ją nazwać? – docieka dziennikarka Jolanta Maria Berent.

Każdy naród czymś się wyróżnia i określa się na swój sposób. Każdy buduje własną rzeczywistość tak, by czuć się w niej możliwie najlepiej. Południowcy (Włosi, Hiszpanie) stawiają na pasję i spontaniczność, Niemcy na Ordnung, dla Amerykanów życiowa wytyczna to keep smiling. Od jakiegoś czasu powstają kolejne książki o szczęściu ubranym w narodowe flagi. Duńska formuła to hygge, szwedzka – lagom, japońska – ikigai. Zainspirować się to dobra rzecz, ale dobrze też skupić się na naszym narodowym przepisie na szczęście. Sprawdzającym się w naszej kulturze, klimacie, pasującym do języka, historii, charakteru. Beata Chomątowska, Dorota Gruszka, Daniel Lis i Urszula Pieczek uznali, że zamiast szukać wzorców na zewnątrz, lepiej zwrócić się ku temu, co już znamy. Przyjrzeć się, jakimi zasobami dysponujemy. Tak odkryli nasze przewodnie hasło, które ujęli w tytule książki: „Jakoś to będzie. Szczęście po polsku” (wyd. Znak).

Skrajność to nasza specjalność

Zdaniem specjalisty od budowy marek krajów, Wally’ego Olinsa, Polskę charakteryzuje bogactwo pozornie przeciwstawnych cech: „Polacy są pełni pasji i idealistyczni, ale także praktyczni i zaradni, polski charakter cechuje ambicja, ale też praktyczna przyziemność. Te napięcia wyzwalają niepokój, który nie pozwala zadowolić się stanem istniejącym, a także kipiącą energię, która zawsze pobudza do działania”.

A więc twórcze napięcie! Ponoć gwarantuje rozwój, ale daje nam też odwagę (żeby nie powiedzieć brawurę!), spryt i... kłótliwość. Sprawia, że często balansujemy na krawędzi – w sporcie, sztuce, biznesie. Sięgamy po różne style – w modzie i w kuchni. Czemu się zresztą dziwić, skoro mamy tak urozmaicony krajobraz, a nasze miasta są tak różne od siebie jak choćby Gdynia i Kraków. Czy to z tego powodu aż 83 proc. Polaków uznało się w 2015 roku za szczęśliwych?

Według Chomątowskiej, Gruszki, Lisa i Pieczek kluczowe jest raczej przekonanie, że jakoś to będzie, że tak czy inaczej sobie poradzimy. Czasem na przekór wszystkim i wszystkiemu. Często ratując się humorem, podlanym obficie ironią. Polak bywa przekorny. No i sarkastyczny – podobno żart po polsku musi być wredny, obrazoburczy. Mówi się wręcz o „szyderze”. Zdaniem twórcy satyrycznego ASZdziennika, Rafała Madajczaka, ta szydera uruchamia w określonych momentach instynkt samozachowawczy: „Nie ma traumy, której nie próbowalibyśmy w ten sposób obłaskawić: czy to trudnej sytuacji życiowej, czy klęsk żywiołowych czy historycznych, czy każdej innej beznadziei”.

Nie narzekam? – to nie dla Polaków

Oprócz szyderstwa znakomitym sposobem na beznadzieję jest też narzekanie. To, że uwielbiamy narzekać – na pracę, zdrowie, polityków, sąsiadów (i na to, że wszyscy wokół narzekają) – powszechnie wiadomo. Dlaczego mielibyśmy nagle owemu narzekalstwu nadać wartość, uznać za element szczęścia? „Jakoś to będzie. Szczęście po polsku” wysuwa tezę, że narzekanie daje pewne korzyści terapeutyczne. Że kiedy pozrzędzimy, doświadczamy ulgi – daliśmy wyraz swojemu bólowi, czujemy się zrozumiani, może nawet dowiedzieliśmy się, że inni mają gorzej. Prawdopodobnie chodzi o to, że dostaliśmy uwagę, ktoś nas wysłuchał – za darmo. Sama pamiętam pewnego taksówkarza, który w drodze na lotnisko opowiedział mi pół (ciężkiego) życia, po czym, bardzo zadowolony, zaproponował sporą zniżkę za „miłą rozmowę”. Jeśli wierzyć autorom książki, nasze narzekanie rządzi się określonymi prawami: rzadko obejmuje rodzinę, przyjaciół i to, co „najbliższe ciału”, czyli na przykład ulicę, na której mieszkamy, osiedle. „To wyjaśnia, dlaczego choć od lat deklarujemy, że sprawy w Polsce i na świecie idą w złym kierunku, jednocześnie uważamy, że nam samym i naszym bliskim żyje się coraz lepiej. Jesteśmy optymistami na lokalną skalę”.

Narzekanie ma też związek z naszym idealizmem (zdaniem słynnego psychiatry prof. Antoniego Kępińskiego trudno nam zaakceptować świat z jego niedoskonałościami, chcielibyśmy go zmienić). Ale też ze szczerością: wolimy mówić wprost, a kiedy słuchamy kogoś, kto prawi bez owijania w bawełnę, ponoć uważamy go za bardziej wiarygodnego. „Jedno jest pewne: w Polsce narzekanie pełni dość szczególną rolę, specyficzną dla naszej kultury – pozwala nam nawiązywać i pogłębiać relacje” – czytamy w książce. „Jeśli na przykład na pytanie: Co słychać? odpowiemy: wszystko dobrze – będzie to najprawdopodobniej oznaczało, że chcemy trzymać rozmówcę na dystans. Tymczasem narzekanie może być formą zagajenia, zaproszeniem do rozmowy, otwarcia się”.

Polak potrafi. Jakoś to będzie. Chcieć to móc. Polacy nie gęsi i swój język mają. Te powiedzenia znamy wszyscy. Przekładają się one na nasze narodowe cechy. (fot. iStock) Polak potrafi. Jakoś to będzie. Chcieć to móc. Polacy nie gęsi i swój język mają. Te powiedzenia znamy wszyscy. Przekładają się one na nasze narodowe cechy. (fot. iStock)

Wiodące hasło Polaków: Chcieć to móc

Podejście „jakoś to będzie” z jednej strony wskazuje na gotowość, by zaufać życiu, z drugiej zaś – na naszą zaradność. Bo przecież Polacy potrafią sobie poradzić niezależnie od sytuacji: historycznej, ekonomicznej czy choćby atmosferycznej. Czym właściwie jest zaradność? Można by rzec, że to swoista mieszanka zmysłu praktycznego i kreatywności. By zobrazować ten koncept, autorzy książki sięgają aż do roku 1943, kiedy to Karol Borsuk, jeden z najbardziej znanych przedstawicieli warszawskiej szkoły matematycznej, przedwojenny profesor Uniwersytetu Warszawskiego, łamał sobie głowę, jak wyżywić rodzinę. Aż wpadł na zbawienny pomysł: wykorzystując wiedzę z rachunku prawdopodobieństwa, stworzył grę planszową „Hodowla zwierzątek”. Były dwunastościenne kostki i karty z wizerunkami zwierząt – hodowlanymi, drapieżnikami i chroniącym inwentarza psem. Gra nieźle się sprzedawała – pozwalała zapomnieć o okupacyjnej rzeczywistości. Podczas Powstania Warszawskiego niemal wszystkie egzemplarze „Hodowli” spłonęły, ocalała tylko jedna gra w innymi mieście. Dzięki temu istnieje dziś znany na całym świecie „Superfarmer”.

Niewątpliwie brak to największy nauczyciel zaradności. A że większość Polaków do niedawna nagminnie doświadczała braku, naszą zaradność widać m.in. w kuchni, która słynie z najbardziej wymyślnych przetworów i z niezliczonej liczby przepisów na potrawy z najprostszych produktów: ziemniaków, kapusty, kaszy. Kreatywność rozwijała się też w dziedzinie mody (w czasach PRL-u niemal każda Polka miała własną krawcową, do której nosiła wykroje z zagranicznych magazynów) czy choćby transportu (głównie za sprawą fiata 126p, w którym jakimś cudem mieściły się całe rodziny i tzw. gabaryty).

Polaka trudno przekonać, że czegoś się nie da. Jest on raczej rzecznikiem idei, że chcieć to móc. Szuka nieszablonowych rozwiązań. Improwizuje. A nawet szarżuje. Od czego w końcu słynna ułańska fantazja? Zdaniem autorów „Szczęśćia po polsku” to „połączenie odwagi, nieskrępowanej wyobraźni i umiłowania wolności”. Jest tu energia i gorliwość. Zadziorność i ekspansja. Wreszcie – młodzieńcza porywczość, gotowa ujawnić się w każdym wieku. Czy bez niej byłyby możliwe takie wyczyny jak przepłynięcie Oceanu Atlantyckiego kajakiem? Aleksander Doba dokonał tego w wieku 64 lat. Po czym wyznał: „Wydaje mi się, że nieodłącznym składnikiem ułańskiej fantazji jest spontaniczność, która pozwala dążyć do celu, podejmować ryzyko i ciągle podnosić sobie poprzeczkę. Chodzi przede wszystkim o ciekawość świata. Zawsze powtarzam, że rzecz nie w tym, żeby robić coś za wszelką cenę, ale by poznawać swoje możliwości i czuć się wolnym”.

Jesteśmy indywidualistami, dlatego największe szczyty zwykle osiągamy samotnie. Jak te, które zdobyli himalaiści: Jerzy Kukuczka, Wanda Rutkiewicz, Andrzej Bargiel. Ostatni zasłynął z tego, że jako pierwszy zjechał na nartach z ośmiotysięcznika Broad Peak i że podczas wypraw nie używa butli tlenowej. Z psychologicznego punktu widzenia ułańska fantazja to pewien rodzaj brawury, który sprawia, że wychodzimy poza własne lęki i ograniczenia. Po to, żeby zachłysnąć się życiem.

„Żółć” – najbardziej polskie słowo?

Wygląda na to, że Polacy są dość skomplikowani, pełni sprzeczności. Jak nasz język, często wskazywany jako najtrudniejszy do nauki na świecie. Nie bez powodu w Internecie pojawiło się jakiś czas temu hasło: „I speak Polish. What’s your superpower?” („Mówię po polsku. A jaka jest twoja supermoc?”). Przypadki, końcówki i wyjątki... Dużo neologizmów, ale i wulgaryzmów, dzięki których dajemy upust silnym emocjom. Ekspresja, zadziorność – tego nam nie brakuje. A skłonność do przeklinania wynika w dużej mierze – jak twierdzi (za Stephenem Burgenem) Michał Rusinek – z religijności danej kultury. Rzecz w tym, że jeśli użycie pewnych słów wiąże się z łamaniem tabu, czujemy większą pokusę, by po nie sięgać.

Najbardziej polskie słowo? Jeden z bohaterów „Ziarna prawdy” Zygmunta Miłoszewskiego twierdzi, że to „żółć”. Po pierwsze pokazuje oryginalność polszczyzny (wszystkie znaki są polskie). Po drugie oznacza pewien charakterystyczny dla Polaków stan, który mieści w sobie złośliwość, narzekalstwo, przekorę. A słowo „szczęście”? Już tylko żeby je wymówić, trzeba się co nieco nagimnastykować. Czyż można więc dziwić się, że Polaków niełatwo zadowolić? Ale w grudniu ich szczęście wygląda podobnie. Ma zapach świerku, barszczu, siana i grzybów. To czas, kiedy spoglądamy w stronę Nowego Roku z wiarą, że jakoś to będzie.

Z ciekawostek: czy wiecie, że „Katechizm polskiego dziecka” z 1912 r. „Kto ty jesteś? - Polak mały. Jaki znak Twój? – Orzeł biały”… zawiera też wersję dla „dziewczątek”: „– Kto ty jesteś? – Polka mała.– Jaki znak twój? – Lilia biała”... (fot. iStock) Z ciekawostek: czy wiecie, że „Katechizm polskiego dziecka” z 1912 r. „Kto ty jesteś? - Polak mały. Jaki znak Twój? – Orzeł biały”… zawiera też wersję dla „dziewczątek”: „– Kto ty jesteś? – Polka mała.– Jaki znak twój? – Lilia biała”... (fot. iStock)

Co najbardziej cieszy Polaków? - badania

Według badania Vienna Life i IMAS International, przeprowadzonego z okazji Dnia Dobrej Wiadomości w 2017 roku, najbardziej cieszy nas informacja o wyjeździe na urlop (31 proc.) lub o zwykłym odpoczynku i braku jakiejkolwiek aktywności (16 proc.). Kobiety w wolnym czasie chciałyby czytać książkę lub prasę (15 proc., mężczyźni – 5 proc.), młodsi wybierają chwile w gronie przyjaciół (16 proc.) oraz uprawianie sportu (14 proc.). Polacy po 55. roku życia wolą czynności związane z hobby (12 proc.), oglądanie telewizji, filmów lub meczów (8 proc.). Na trzecim miejscu w rankingu dobrych wiadomości znalazł się spacer na łonie natury (14 proc.).

W innym badaniu (z 2017 r.), przeprowadzonym dla marki Beckers, Polacy deklarowali, że kolorów ich życiu dodaje szczęście i zdrowie bliskich (72 proc.), na drugim miejscu znalazła się wygrana w totka (63 proc.), na trzecim – wyjazd na wakacje (53 proc.). Kolejne miejsca zajęły: nowe mieszkanie (43 proc.), sukces w życiu zawodowym (41 proc.), nowy samochód (38 proc.) i nowe ubranie, buty lub torebka (22 proc.).