1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Kąpiel w dźwiękach gongów

Kąpiel w dźwiękach gongów

Jak zanurzyć się w dźwięku i zaznać ukojenia pomiędzy snem a jawą? Z mistrzem gry na gongach Sławomirem Sówką rozmawia Katarzyna Droga.

– To nie jest tak, że rodzimy się szczęśliwi albo nie, mamy świetnego partnera albo nie. Wszystko musimy sobie wypracować. Obserwuję to od wielu lat. Każdy może być szczęśliwy i ja w to wierzę...

Taką optymistyczną tezę słyszę od Sławomira Sówki, biotechnologa, człowieka, który dziesięć lat spędził w służbie nauki, w laboratoriach uniwersytetów wiedeńskich i amerykańskich. Zamknął ten rozdział – dziś gra na gongach niekonwencjonalną muzykę o niepowtarzalnym nastroju, jest założycielem Fundacji Mars Wenus i Zdrowie.

Siedzimy w kawiarence na Krakowskim Przedmieściu. Historia lubi się powtarzać, bo Sławomir Sówka wspomina, że jego pierwszy kontakt z tematem gongów miał miejsce w podobnej scenerii. Wirtuoza gry na gongach Dona Conreaux poznał w małej kafejce w Nowym Jorku. Było to siedem lat temu.

– Siedzieliśmy w tej kawiarni – mówi – ludzie opowiadali o gongach, a ja ze swoim wykształceniem technicznym pukałem się w głowę. Nie mówiłem nic głośno, a co myślałem... Ale zainteresował mnie człowiek – Don Conreaux. Zaprosiłem go do Wiednia, chciałem to badać.

Don Conreaux jest reżyserem, nauczycielem jogi kundalini, zajmuje się grą na gongach od 40 lat. To on odkrył moc i magię gongu dla cywilizacji Zachodu.

Zastanawiam się: dlaczego taki koncert nazywa się kąpielą? Chodzi o oczyszczenie?

– Bo kąpiele w gongach są jedną z dróg do tego, by się odnaleźć – słyszę w odpowiedzi. – Gongi zabierają cię w unikalną podróż dźwiękową. Oczyszczenie, tak, ale też zanurzenie się w muzyce. Kompletne odłączenie od codziennych spraw. Swoisty paradoks – bo umysł odbiera z zewnątrz intensywne dźwiękowe bodźce, a zarazem pogrąża się w głębokiej ciszy. Na początku słyszysz jeszcze głos ptaków, ale za chwilę umysł się wyłączy. To także misterium i rytuał.

Śnimy w kąpieli

W kąpieli w dźwiękach gongów fizjologicznie jesteśmy w stanie snu, a jednocześnie mamy wyostrzoną świadomość tego, co się dzieje. Ten stan pomiędzy snem a jawą, zwany turią, znali jogini i dążyli do niego przez wieloletnie ćwiczenia. Gdy gramy na gongach, bardzo szybko wchodzisz w stan turii. Po prostu. Ludzie znają gongi od sześciu tysięcy lat, używali ich w podobnym celu – świadomego śnienia. Dźwięki gongów są wielowarstwowe i potężne, pod ich wpływem zanurzasz się w inną przestrzeń niż codzienność. A wówczas może się wiele zdarzyć.

Co ciągnie ludzi do gongów?

Na koncert można przyjść zarówno z napięciem emocjonalnym, jak i symptomem psychosomatycznym, bólem kolana czy kręgosłupa. Także z ciekawości, aby tego doświadczyć. Często ludzie przychodzą nieufni, a w trakcie gry coś w nich pęka, rodzi się nowa, piękna emocja. To jedno. Drugie: uczestnicy bardzo często doznają wizji, śnią – nawet gdy wcześniej nie mogli sobie swoich snów przypomnieć.

Muzyka, którą gramy, działa na ciało również fizycznie – ludzie na przykład odczuwają gorąco. To trwa godzinę lub całą noc. Ale przez ten czas uczestnikom niczego nie brak. Po koncercie ich twarze są szczęśliwe, czują się uwolnieni od stresu czy bólu. Gong Pudża to rytuał oczyszczenia i regeneracji, który działa na wszystkich poziomach. To jest piękne i magiczne, trzeba z tego korzystać. Uderzasz w gong, a to, co dzieje się potem? Kto wie... to potrafi zaskoczyć.

Co dobrego może się zdarzyć?

Pewna osoba po ostatnim koncercie podjęła decyzję, by ujawnić trudną prawdę o synu. Znam kogoś, kogo na Pudżę przyciągnęła żona – a on ujrzał w swojej wizji ojca, zaznał emocji, która pozwoliła mu zacząć pracę nad utraconą relacją z ojcem. Przez wiele lat nie miał z nim kontaktu, nie zdawał sobie sprawy, że to przeszkadza mu żyć. Trudne relacje rodzinne zabieramy ze sobą zawsze i wszędzie.

Warto na koncercie uzmysłowić sobie to, czego pragniemy, co postrzegamy jako dobre i ważne. Dźwięk wspiera intencje – nawet proste. Jeden z naszych uczestników przyszedł na Pudżę, bo szukał życiowej partnerki... Na następną przybył już z dziewczyną, i z intencją, by mogli znaleźć mieszkanie. Właśnie jadę do nich, do tego mieszkania na kolację...

 
Jak było z tą trudną prawdą?

Wspomniałem historię kobiety, która stworzyła z nowym partnerem bardzo fajną rodzinę. „Łaciatą”, taką, w której są dzieci: moje, twoje, nasze. Syn nie wiedział, że jej partner nie jest jego biologicznym ojcem. Fałsz, choć ukryty, powodował napięcia, dziwne zachowania chłopca, agresję, bo dziecko intuicyjnie wie, że coś istotnego jest przed nim ukrywane. Matka czuła to napięcie, ale nie miała potrzebnej, potężnej energii, aby stawić temu czoła. Na koncercie, na gongach w Lublinie poczuła siłę i impuls, aby zmierzyć się z tym tematem. By ujawnić prawdę. Jakby uzyskała tę moc.

Czym jest uzdrowicielska moc gongów?

Cierpienia duszy i dolegliwości ciała motywują ludzi do udziału w kąpielach w dźwiękach gongów i Gong Pudży, ale ja nie jestem lekarzem. Nie mogę niczego obiecać, wiem tylko, co już się zdarzyło. Wiem, że pod wpływem tych dźwięków pojawia się synchronizacja obu półkul mózgowych, jest wówczas inny przepływ siły twórczej – często nagle rodzi się pomysł, puszcza napięcie. Czasami coś, co trudne, pęka i opuszcza człowieka. Grana przez nas muzyka ma taką właściwość – tworzy przestrzeń, w której pojawia się coś nowego. Z niej wyłaniają się obrazy – to impulsy z głębi człowieka. Gongi są zresztą narzędziem pracy transowej, metody bardzo skutecznej. Czy to jest Gong Pudża, czy muzyka suficka, tai-chi, taniec, są to doświadczenia transowe.

Po co nam trans?

Potrzebujemy go jak pożywienia i snu. Trans uwalnia blokady emocjonalne i fizyczne, ból, zmęczenie. To dotarcie do dobrostanu, do prawdziwej natury człowieka, który jest dobry i harmonijny. Każdy ma umiejętność wchodzenia w trans. Jeśli zaś go nie kultywuje, szuka gdzie indziej. Sięga po środki zastępcze, popada w uzależnienia. Kolejne ciastko, alkohol, narkotyki to trans, lecz patologiczny. Rozładowuje emocje, które nie mają innego ujścia. Gdy go doznajemy, uzależnienia tracą na sile.

Czym właściwie jest trans?

Stanem umysłu, w którym cała świadomość koncentruje się na przestrzeni wewnętrznej, mocno czujemy siebie. Połączenie ze sobą – w formie uczucia, obrazu, doznania mistycznego głosu. Jego efektem jest głębokie oczyszczenie na wszystkich poziomach – duchowym, emocjonalnym, psychicznym, życiowym. To taka moja definicja. Francuska antropolog Erika Bourguignon przebadała cywilizacje 400 kultur na całym świecie i okazało się, że ponad 90% z nich kultywowało jakąś formę rytuału transowego. Właściwie nie ma jej tylko nasza cywilizacja Zachodu. Sklasyfikowała transowe pozycje, badała bardzo odległe kultury. Odkryła, że te społeczności posługiwały się transem do rozwiązywania konfliktów, nie mając sądów ani urzędów. Rozwiązanie przychodziło poprzez trans. My organizujemy i prowadzimy Gong Pudżę jako rytuał niezwykle skuteczny, uniwersalny i kulturowo neutralny, który trafia do bardzo różnych ludzi. Dostrzegamy olbrzymią potrzebę tego typu nowych rytuałów.

Kąpiele w dźwiękach gongów i gong pudża wprawiają w trans

To jedna z metod transowych. Ale transem może być nawet czytanie książki, jeśli pogrążysz się w tym całkowicie. Może być nim nawet śpiew, recytacja mantr, taniec na ulicy, nawet jazda samochodem. Na Kazimierskie Inspiracje zapraszamy specjalistów z całego świata. Proponujemy na Festiwalu różne zajęcia: muzyczne, teatralne, taniec, ale wspólny mianownik tych warsztatów to dobrostan, harmonia – prawdziwa natura człowieka. Proponujemy, by do niej dotrzeć poprzez doświadczneia transowe.

Szkiełko, oko i gong

Mam wykształcenie techniczne, ukończyłem Politechnikę Wiedeńską, moja dziedzina to biotechnologia i inżynieria genetyczna. Uczestniczyłem w badaniach raka, alergii, mam nawet pewien dorobek, przez wiele lat pracowałem w Wiedniu w Instytucie Immunologii Eksperymentalnej. Ta wiedza nie kłóci się z tym, co robię teraz. Badałem, co dzieje się pod wpływem dźwięku, jak zmieniają się fale mózgowe. Dźwięk jest potężną siłą. Prostą, piękną metodą, aby znaleźć uwolnienie od tego, co człowieka trapi.

Sławomir Adam Sówka - wykładowca Rockefeller University & Fachhochschule Sankt Poelten w Austrii. Przez ponad 10 lat zajmował się badaniami nad alergiami, nowotworami i fizjologią organizmu na uniwersytetach w Wiedniu, Zurychu oraz Memorial Sloan – Kettering Cancer Center w Nowym Jorku. Aktualnie prowadzi warsztaty rozwoju osobistego, m.in. dla Austriackiego Instytutu Rozwoju Gospodarki i Conscious Communication Institute w Stanach Zjednoczonych. Zajmuje się  konstelacjami rodzinnymi, ukończył dwuletni cykl szkoleniowy ustawień rodzinnych w Instytucie Hellingera w Landshut w Niemczech. Poza tym prowadzi autorskie warsztaty „Sztuka Ekstazy”, „Transowe Kroniki”, wspólnie z Donem Conreaux „Trening Mistrza Gongu”, szkolenia dla firm i działalność koncertową grając niekonwencjonalną muzykę o specyficznym, niepowtarzalnym nastroju, opartą na improwizacji. Jest współzałożycielem i liderem zespołu Piąty Żywioł oraz producentem Festiwalu Kazimierskie Inspiracje.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze