Być rodzicem homoseksualnego nastolatka

Zaniżona samoocena, zagubienie, wyalienowanie, poczucie wstydu i winy - to czują homoseksualni nastolatkowie nieakceptowani przez heteroseksualne społeczeństwo. (fot. iStock)

Zaniżona samoocena, zagubienie, wyalienowanie, poczucie wstydu i winy – to czują homoseksualni nastolatkowie nieakceptowani przez heteroseksualne społeczeństwo. Gdy dochodzi do tego odrzucenie ze strony rodziców, młodzi ludzie nie mają gdzie szukać pomocy. Czują się inni, cierpią, przestają się uczyć, uciekają w nałogi, a nawet popełniają samobójstwa – mówi seksuolożka Izabela Jąderek.

Kiedy rodzice mogą odkryć, że ich dziecko jest homoseksualne? Gdy dziewczynka od dziecka ubiera się i bawi jak chłopiec, chłopiec od małego bawi się lalkami?
Wybór zabawek, sposób ubierania się – to wszystko może wynikać po prostu z zainteresowań dziecka, a nie od razu z orientacji seksualnej, która uwidacznia się zwykle dopiero w okresie dojrzewania. Charakterystyczne dla wszystkich dzieci jest to, że w okresie poprzedzającym dojrzewanie przechodzą fazę homofilną, która przejawia się tendencją do spędzania czasu z osobami tej samej płci, często głęboką przyjaźnią, trzymaniem się za ręce, przytulaniem, co jest normą rozwojową i rzadko ma podtekst erotyczny. Pierwsze przyjaźnie najczęściej przeżywa się z osobami tej samej płci, co dla nastolatka jest niesłychanie ważne, ponieważ daje możliwość identyfikowania się z własną płciowością. Faza homofilna ma związek przede wszystkim z poznawaniem siebie, swojego ciała i dotyczy zarówno dziewcząt, jak i chłopców.

A samo dziecko, kiedy odkrywa, że jest homoseksualne?
Warto najpierw powiedzieć, co to jest orientacja seksualna. Otóż to pociąg emocjonalny, romantyczny i seksualny do osoby odmiennej lub tej samej płci. Orientacja seksualna nie mówi nam tylko o tym, z kim ktoś chce uprawiać seks, ale także, z kim pragnie przeżywać bliskość, czułość, intymność, wchodzić w związki. Kiedy uwidacznia się nasza orientacja? Dla siebie samego dosyć wcześnie – najczęściej pierwsze uczucia można rozpoznać w okresie dojrzewania, ale wiele osób nieheteroseksualnych mówi, że zauważyło to już w wieku wczesnoszkolnym. Natomiast ujawnienie się społeczne to bardzo indywidualna sprawa. Zdecydowana większość osób, które są w mniejszości, niezależnie od tego, czy to jest mniejszość tożsamościowa, etniczna, czy seksualna, doświadcza stresu, tzw. stresu mniejszościowego, bo próbuje zmierzyć się z tym, że jest „inna” niż pozostali. Kiedy więc dziecko, na ogół w wieku 11–12 lat, widzi, że zarówno rówieśnicy, jak i dorośli dookoła nich są heteroseksualni, że nawiązują relacje z osobami odmiennej płci, a tylko ono jedno pragnie relacji z rówieśnikami tej samej płci, czuje się zagubione, nie rozumie, co się z nim dzieje. Dlatego może kwestionować lub odtrącać własną tożsamość – próbować „chodzić” tak jak rówieśnicy z osobą odmiennej płci, zaprzeczać własnym uczuciom lub potrzebom, unikać określonych zachowań lub sytuacji. Nie ma wzorca grupy, nie wie, z kim i w jaki sposób ma się utożsamić.

Najtrudniej chyba nastolatkowi zaakceptować samego siebie na przekór temu, co mówią inni o takich ludziach jak on.
Uświadomienie sobie, że jest się orientacji homoseksualnej, i zaakceptowanie tego faktu to długi proces polegający na uznaniu, że jest się różnym od zdecydowanej większości grupy społecznej i przypisaniu siebie do innej, nowej kategorii. Może to trwać do 20., 30. roku życia, czasem jeszcze dłużej, a czasem ta akceptacja nie pojawia się wcale. Nie każda osoba homoseksualna jest w stanie pogodzić się ze swoją homoseksualnością z uwagi na negatywne wzorce kreowane społecznie, lęk przed brakiem akceptacji, agresją, przemocą, czyli przed tym wszystkim, co związane jest ze społeczną homofobią. Jak wynika z rozmów z osobami nieheteroseksualnymi, największą trudność, z jaką się mierzyli, było powiedzenie o tym rodzicom. Młodzi ludzie boją się, że sprawią mamie i tacie zawód, że nie spełnią ich oczekiwań. Obawiają się też konkretnych konsekwencji, czyli awantur, wyzwisk, wyrzucenia z domu, zakazu spotykania się z ukochanym kolegą czy bliską sercu koleżanką.

Co o przyczynach homoseksualności mówi nauka?
Współczesna nauka jest zgodna co do tego, że za orientację seksualną nie odpowiada wychowanie, tylko biologia, to znaczy, że kształtują ją już w życiu płodowym odpowiednie hormony, które wpływają na ośrodki mózgowe kierujące popędem seksualnym człowieka. Uważa się, że orientacja seksualna nie jest jednak dana nam raz na zawsze i do końca życia, ale tu muszą zaistnieć warunki kulturowe do tego, aby dana orientacja mogła się ujawnić. Mówi się o płynności orientacji seksualnej, czyli o tym, że niezależnie od płci potrafimy wchodzić w różne relacje na różnych etapach życia.

Nie da się skorygować biologii, żeby stać się heteroseksualistą?
Nie. Wiele osób próbuje zaprzeczyć swojej orientacji z obawy, że przyznając się do homoseksualności, można wiele stracić. Zdarza się to częściej w małych miejscowościach, gdzie środowisko jest dosyć hermetyczne, gdzie bardzo negatywnie na temat tej orientacji mówi Kościół, jest mniejszy dostęp do rzetelnej edukacji seksualnej, a brak wiedzy rzutuje na negatywne postawy, powielanie mitów i krzywdzących stereotypów. Wtedy jakiekolwiek wyłamanie się spod ogólnie przyjętego modelu życia może skutkować odrzuceniem, agresją, przemocą. Osoby homoseksualne wiążą się więc z partnerami odmiennej płci, zakładają rodziny, mają dzieci. Natury nie da się jednak oszukać, więc ci ludzie często po kryjomu uprawiają seks z osobami tej samej płci, oszukując nie tylko rodzinę, ale przede wszystkim siebie, i przeżywając niewyobrażalne dramaty. Nastolatki żyją w takim samym homofobicznym społeczeństwie.

Dlatego potrzebna jest edukacja.
Ale ci, którzy potrzebują edukacji, to nie są homoseksualne nastolatki, tylko przede wszystkim rodzice i opiekunowie, czyli wszyscy ważni dorośli w życiu dziecka. Trzeba uczyć ich, że homoseksualność to nie jest choroba, zaburzenie, że tak jak nie leczymy nikogo z heteroseksualności, tak samo nie leczymy z homoseksualności (a także biseksualności). Wszystkie uznane organizacje, jak na przykład Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne czy Światowa Organizacja Zdrowia, jak również nauka: biologia, psychologia, seksuologia uznają te trzy orientacje za normę. Pomimo że w 1973 roku homoseksualność została usunięta z listy chorób i zaburzeń, to nadal pokutuje wśród chrześcijańskich psychoterapeutów przekonanie, że można ją leczyć za pomocą tzw. terapii konwertywnej. Uważam tę terapię za nieetyczną, ponieważ opiera się na założeniu, że to choroba, a nieheteroseksualność chorobą nie jest. Znam młode dziewczyny, które uczęszczały kilka lat na taką terapię, bo wysłali je na nią rodzice. I to nic nie dało. Te dziewczyny są teraz w szczęśliwych związkach z osobami tej samej płci, natomiast tamtą terapię wspominają jako jedno wielkie cierpienie.

W pewnych mediach mówi się, że trwa dzisiaj promocja homoseksualizmu. Czy heteroseksualny nastolatek może ulec takiej „promocji” i tylko pod jej wpływem stać się homoseksualistą?
To niemożliwe. Oczywiście, może się zdarzyć, że człowiek dorosły decyduje się związać się z kimś z tej samej płci, pomimo że wcześniej był z osobą płci odmiennej, tak się zdarza. Powody są różne – od ujawnienia długo skrywanej orientacji po zawiedzenie dotychczasowym partnerem. Badania PAN wskazują, że 50 tysięcy par homoseksualnych wychowuje dzieci, a większość z tych dzieci pochodzi z poprzednich hetero- seksualnych związków. Natomiast kwestia wchodzenia w związek i decyzje o rodzicielstwie nie mają nic wspólnego z „promocją” – osoby o różnych orientacjach żyją w każdym społeczeństwie, w naszym dopiero od niedawna zaczęło się o tym mówić otwarcie.

Jakie mogą być skutki tłamszenia swojej prawdziwej orientacji? Zaniżona samoocena, spadek poczucia własnej wartości, poczucie winy, wstyd, lęk przed nawiązywaniem bliskich kontaktów, samookaleczanie się i inne formy autoagresji, ucieczka w alkohol, narkotyki, bardzo duże osamotnienie, odizolowanie, podejmowanie prób samobójczych. Jednym słowem, dramat nastolatka na wielu poziomach życia, czego przykładem jest 14-letni Dominik z Bieżunia, który popełnił samobójstwo, bo był prześladowany nawet nie z powodu homoseksualności, a wyraźnie z powodu ekspresji płciowej, która odbiegała od przyjętych norm społecznych. Młodzi ludzie, którzy wzrastają w poczuciu winy, lęku, z zaniżoną samooceną, wyrastają na zalęknionych, wyalienowanych ze społeczeństwa ludzi.
Jak pomóc homoseksualnym nastolatkom? Jak już powiedziałam, zacząć trzeba od edukacji dorosłych, w tym rodziców takich dzieci, którzy mało wiedzą na temat seksualności, nie wiedzą też, jak się zachować, na przykład czy mówić o tym rodzinie, znajomym.

Mówić?
Wszystko zależy od tego, jaka jest decyzja dziecka. Część rodziców uważa, że powinno taką informację jak najdłużej trzymać w ukryciu. A wszystko po to, żeby nie stała mu się krzywda. Z perspektywy czasu ta sama część rodziców twierdzi, że to była zła decyzja, ponieważ nie da się kwestionować swojej tożsamości. Ukrywanie faktu homoseksualności dziecka powoduje, że jego dramat tylko się pogłębia. Rówieśnicy mówią: „Byłam ze swoim chłopakiem na wakacjach, idę na randkę z dziewczyną – dla większości osób jest to tak naturalne, że nawet nie zwraca się na to uwagi”. A homoseksualny nastolatek nic nie mówi o sposobie spędzania czasu, nie nawiązuje przyjaźni, zamyka się. Wyjście z ukrycia jest strasznie trudne przede wszystkim za sprawą homofobicznych dorosłych. Znajoma lekarka opowiadała mi, jak pewnego nastolatka, leżącego po operacji na szpitalnej sali razem z innymi chorymi nastolatkami, odwiedził chłopak i okazywał mu czułość. Kiedy dowiedzieli się o tym rodzice jednego z pacjentów z tej sali, wszczęli awanturę, poparli ich pozostali rodzice i doprowadzili do tego, że lekarze przenieśli homoseksualnego chłopca do izolatki. Takie potraktowanie tego chłopaka jest niezgodne z prawami człowieka. O ile jestem bardzo zbudowana tym, że chłopcy z tej sali nie mieli nic przeciwko parze kolegów homoseksualistów, o tyle reakcja rodziców była zatrważająca. Gdyby przytulali się chłopak i dziewczyna, nikt by nie widział w tym nic złego. A jeśli dzieci widzą, że rodzice nie akceptują różnorodności, w tym osób o orientacji homoseksualnej, ich myślenie też zmienia się na nieakceptujące. Czerpią od rodziców wzór do naśladowania, powielają brak akceptacji i koło nietolerancji się zamyka.

Córka wyznaje nam, że jest lesbijką. Jak zareagować?
Takie wyznanie to dowód zaufania, jakim córka nas obdarza. Najważniejsze jest to, żeby stać za nią murem. Jeśli jakaś ciotka czy wujek zaczną wypowiadać się negatywnie na temat homoseksualności, rodzice powinni zareagować, broniąc swojego dziecka. Znam matki, które zerwały znajomość z koleżankami, które krytykowały ich homoseksualne dziecko. Jeśli mamy jakieś wątpliwości czy lęki, możemy poszukać grup wsparcia adresowanych do rodziców dzieci homoseksualnych. Tam można rozwiać swoje obawy, poznać rodziców o podobnych doświadczeniach, a przede wszystkim – zdobyć wiedzę na temat homoseksualności, bo jej brak jest moim zdaniem główną przyczyną lęków rodziców. Trzeba edukować ludzi, że orientacja homoseksualna różni się od hetero- wyłącznie kierunkiem popędu, niczym innym. Homoseksualne nastolatki są tak samo świetnymi kolegami jak dzieci hetero-, tak samo dobrze się uczą, nie odbiegają w jakikolwiek sposób od rówieśników. Dlaczego kogoś, kto do czasu wyjawienia, że jest homoseksualistą, był naszym bardzo dobrym kolegą, mamy nagle dyskryminować? Warto wiedzieć, że dużo uznanych i wpływowych ludzi kultury, sztuki, nauki, o których uczy się w szkołach, to osoby o orientacji homoseksualnej, między innymi: Leonardo da Vinci, Bolesław Szczodry, Maria Konopnicka, Maria Dąbrowska, Marcel Proust, Hans Christian Andersen, Jarosław Iwaszkiewicz, Karol Szymanowski, Jerzy Waldorff, Wiliam Szekspir, Molier, Piotr Czajkowski, Artur Rimbaud, Oscar Wilde, Tomasz Mann, Pier Paolo Pasolini, a nawet papież Juliusz III, który mieszkał ze swoim kochankiem. Mitologia grecka hołubiła homoseksualność – Apollo kochał Hiacynta i jak ten umierał, to na jego grobie wyrosły kwiaty. Platon mówił wręcz, że homoseksualizm to siła metafizyczna. Tak więc orientacja homoseksualna znana jest od zarania dziejów, tylko kultura chrześcijańska próbuje ją stygmatyzować.

Rola rodziców dzieci homoseksualnych jest zatem kluczowa w rozwiewaniu mitów na ten temat.
Rozumiem, że rodzicom też jest trudno, że czują się pogubieni, że żyją w określonej normie, że mogą bać się konsekwencji coming outu dziecka. Warto jednak podkreślić, że wszelkie negatywne konsekwencje psychologiczne, które dotyczą osób homoseksualnych – ich zagubienie, wyalienowanie, poczucie wstydu i winy z powodu tego, kim są – nie są zakorzenione w dziecku, ale tkwią głęboko w systemie społecznym, który nie akceptuje takich osób. I gdy dochodzi do tego brak akceptacji ze strony rodziców, homoseksualne nastolatki cierpią, przestają się uczyć, uciekają w nałogi, popełniają samobójstwa. Taki jest efekt tego, że dziecko, które czuje, że jest inne, nie ma gdzie szukać pomocy. Dlatego to rodzice powinni swoją wiedzą, dojrzałością wspierać dziecko. I gdy na przykład dowiadują się, że doświadcza ono w szkole homofobicznych ataków, powinni pójść do dyrektora czy wychowawcy, żeby temu przeciwdziałać. Kto ma to zrobić, jeśli nie oni.