fbpx

Sekrety starego strychu

Materiały prasowe

Rozwój techniki skłania do… ponownej nauki krzesania ognia i powrotu do rękopisów. Skoro nośniki pamięci elektronicznej, które miały być wiecznotrwałe, same się unieważniają w toku galopującej technoewolucji.

Dawno, dawno temu, gdy komputery były dużo większe od pierwszych pralek automatycznych marki Polar 663 Bio i całkiem do nich podobne… Naprawdę na początku lat 80. na wrocławskim uniwersytecie widziałam pracujące komputery „Odra”, które miały wielkie wirujące dyski! Owe dyski produkowali dla nas Bułgarzy w ramach kooperacji RWPG. A dodam, że komputery te miały moc obliczeniową dzisiejszej komórki…

HISTORIA ŻÓŁTEJ CZAPECZKI 

Nie o tym jednak chciałam… Chciałam o tym, że tę pracownię komputerową na Uniwersytecie Wrocławskim zwiedzałam w tamtych czasach z moim narzeczonym, który potem został mężem, potem byłym mężem, a teraz jest przyjacielem. A w międzyczasie pojawiły się nowe generacje pralek, komputerów i ludzi; duże cybermaszyny urodziły małe laptopy, a moje dzieci mają dzieci… Jak by powiedział Bruno Schulz, materii dana jest nieskończona płodność, przelewa się ona w sobie bez końca, wymajacza z siebie coraz to nowe formy. Schulz (w „Traktacie o manekinach”) napisał, że materia jest najbezbronniejszą i najbierniejszą istotą w kosmosie.

To właśnie poczułam, siedząc na strychu starego domu, w którym żyłam kiedyś długo i niezbyt szczęśliwie. Dom właśnie sprzedano i przyjechałam zabrać stąd resztę swoich rzeczy. Pochylałam się nad kolejnymi pudełkami pełnymi skarbów i wzruszałam okropnie. Znajdowałam tam same cuda! Na przykład płócienny czepeczek mojego dorosłego dziś syna z niemowlęcych czasów. Pożółkły ten czepeczek należał uprzednio do jego taty (tego, który swoje dane wrzucał do „Odry” na wrocławskim uniwersytecie), gdy ten był noworodkiem! A w ogóle uszyty został własnoręcznie przez babkę dekadę przed jego narodzinami dla starszego dzieciątka, które nigdy nie zostało w niego ubrane, bo zmarło zaraz po przyjściu na świat w latach 40. ubiegłego stulecia. A więc, o Matko Boska, czapeczka ma już 64 lata i jest najstarsza z nas wszystkich we wspólny los uwikłanych! Płótno, czyli materia, pozostało mocne i czapka z powodzeniem mogłaby, po kąpieli w jakimś vanishu, służyć następnemu pokoleniu! Tym bardziej że jej forma całkiem jest futurystyczna i uniwersalna zarazem. Wzruszyłam się, zapakowałam skarb do woreczka, pokażę synowej, niech przymierzy wnuczce…

FISZKI Z PRZESZŁOŚCIĄ, DYSKIETKI PO PRZEJŚCIACH

(…)

Więcej w Zwierciadle 11/2010

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze