fbpx

Jak rozpoznać bierną agresję w pracy?

Jak rozpoznać bierną agresję w pracy?
fot.123rf

Pod płaszczykiem miłych słów można ukryć wiele. Także to, że kogoś nie lubimy albo nie chcemy spełnić jego prośby. W efekcie druga osoba może dość długo nie mieć świadomości, że jest zwodzona na manowce. Ta strategia działa jednak tylko do czasu. Dowiedz się, jak rozpoznać, kiedy masz do czynienia z rozmówcą, który stosuje manipulację.
Gabrysia i Karolina pracują w dwóch różnych fundacjach, jedna jest specjalistką od finansów, druga zajmuje się PR-em. Jednak czasami wymieniają się doświadczeniami, co bywa pomocne. No właśnie: wymieniają się? Gabrysia właśnie sobie uświadomiła, że ilekroć koleżanka prosiła ją o pomoc – tylekroć ją otrzymywała. Ale ilekroć to ona potrzebowała porady, pomimo entuzjastycznych zapewnień Karoliny o chęci wsparcia zazwyczaj i tak musiała sobie radzić sama. „Co ja robię nie tak?” – zastanawiała się Gabrysia, śledząc ich korespondencję w ostatniej sprawie:

Gabrysia (środa): Karola, mam do Ciebie prośbę. Mam taki projekt, w którym może dałoby się inaczej ułożyć budżet, bo jak na tę chwilę, nie widzę sposobu na pokrycie kosztów niektórych działań. Czy mogłabyś zerknąć swoim fachowym okiem – może zobaczysz inne możliwe rozwiązania? Czy masz czas i możliwość, żeby to ze mną przegadać? Muszę podjąć decyzję do wtorku.

Karolina (czwartek): Oczywiście, kochana. Jeśli temat mógłby poczekać do soboty po południu,
to mogłabym zadzwonić i byśmy go przegadały 🙂

Gabrysia: Pewnie, że może poczekać do soboty. Skoro nie zbawiłam świata dotąd, to dwa dni nic już nie zmienią 😉 No to rezerwuję sobotnie popołudnie i cieszę się na naszą rozmowę!

Karolina (sobota): Gabi, padam już dziś na twarz. Ale z przyjemnością i z własnej nieprzymuszonej woli deklaruję gotowość na jutro, jak się wyśpię 🙂 OK?

ZAMÓW

E-WYDANIE

Gabrysia: OK, ja też miałam ciężki dzień, więc jeśli możesz jutro, to mi też pasuje, tylko po prostu ryzykujesz, że jak będę w lepszej formie, to cię „zagadam bardziej”;-)

Do jutra!

Przez całą niedzielę Gabrysia była w gotowości, czekając na telefon od koleżanki. Około 20 przestała, kiedy zobaczyła, że Karolina wrzuca zdjęcia z wakacji na Facebooka. Wysłała jej znak zapytania na czacie i wtedy zobaczyła na wyświetlaczu telefonu, że Karolina do niej dzwoni. Nie miała ochoty odbierać. Już nie. Była zła i zaczęła wyrzucać sobie, że znów dała się wkręcić w obiecanki cacanki Karoliny. Dlaczego skończyło się tak jak zwykle: czyli, że Karolina nie powiedziała „nie”, a jednak Gabrysia nie dostała tego, na co czekała i na co były umówione? Kiedy się przełamała i oddzwoniła, Karolina odezwała się miłym głosem, jakby nigdy nic i na sugestię Gabrysi, że może warto byłoby przegadać, czemu kolejny raz Karolinie się nie udaje dotrzymać danej obietnicy, odpowiedziała, że Gabrysia nie jest jedyną osobą na świecie, z którą łączą ją wspólne sprawy, i jeżeli ich rozmowa ma polegać na dzieleniu włosa na czworo, to ona ma jeszcze do zrobienia parę naprawdę ważnych rzeczy. Gabrysia powiedziała, że w takim razie nie będzie jej przeszkadzać, i odłożyła słuchawkę. Ciągle nie rozumiała, co robi nie tak.

Otóż problem polega nie na tym, co Gabrysia robi lub czego nie robi, ale na tym, że ma do czynienia z osobą stosującą metody biernej agresji. Są to strategie polegające na tym, że kiedy jesteś zły na kogoś albo nie chcesz spełnić jakiejś prośby, ale jednocześnie bardzo chcesz utrzymać wizerunek siebie jako miłej osoby, to udajesz, że wszystko jest OK, ukrywasz złość pod płaszczykiem koleżeńskich zachowań, a swoim postępowaniem w sposób trudny do wychwycenia powodujesz, że druga osoba cierpi lub co najmniej odczuwa dyskomfort. Jest ogromna różnica pomiędzy sytuacją, kiedy kogoś o coś prosimy, dopuszczając odmowę, i ta osoba mówi nam wprost: „nie mogę ci pomóc, mam napięte terminy, nie dam rady”, a sytuacją, kiedy słyszymy: „ależ tak, nie ma problemu, to dla mnie bułka z masłem, będziesz to mieć na sobotę” i… w sobotę tego nie masz. Tak samo nie masz, jak i w pierwszym przypadku, ale dyskomfort zdecydowanie większy. Moja babcia o takich osobach mawiała: „krew wypije, a dziurki nie zrobi”.

Jak reagować w takich przypadkach? Czy jesteśmy skazani na bezradność? Nie, jeśli uda nam się rozpoznać mechanizmy „wkręcania” i przeciwdziałać im na bieżąco.

W pierwszym e-mailu Karolina pisze „mogłabym zadzwonić”, na co Gabrysia reaguje bardzo entuzjastycznie – koleżanka powiedziała „tak” na jej prośbę i sama podjęła się skontaktować w jasno określonym terminie. W drugim e-mailu pojawia się problem – Karolina jest zmęczona i nie jest w stanie dotrzymać umowy, ale – podaje drugi termin. Gabrysia skupia się na tym, że Karolina troszczy się o ich relację, skoro się tłumaczy, i z tego wzruszenia nie dostrzega, że do ich korespondencji zakrada się manipulacja. Otóż tym razem Karolina nie bierze na siebie odpowiedzialności za nawiązanie kontaktu („zadzwonię”), tylko pisze: „z przyjemnością i z własnej nieprzymuszonej woli deklaruję gotowość na jutro, jak się wyśpię”. Gabrysia skupiona na tym, co miłe (dla koleżanki to przyjemność jej pomóc), nie zauważa, że nastąpiło rozmycie umowy: termin został przesunięty, nie wiadomo też, kto ma zadzwonić, bo Karolina już tylko „deklaruje gotowość”. Gabrysia spędzi następny dzień na oczekiwaniu, bo w sumie nie wiadomo, kiedy to jest ten moment, w którym Karolina się wyśpi. A jak już nawet dojdzie do prób wyjaśnienia sytuacji, to i tak Karolina będzie mogła się zasłonić tłumaczeniem: „przecież mówiłam, że będę gotowa w niedzielę, mogłaś się pofatygować i zadzwonić, to tobie zależało”.

Jeżeli Gabrysia zdaje sobie sprawę, że w tej relacji musi bardzo pilnować konkretów i godzi się na taką rolę, dobrze byłoby, żeby napisała: „OK, ja też miałam dziś ciężki dzień i chętnie przełożę naszą rozmowę na jutro, skoro to nie jest dla ciebie problem, tylko chciałabym doprecyzować: kto do kogo dzwoni i o jakiej porze?”.

I wtedy nastąpiłaby chwila prawdy: jeżeli Karolina określiłaby swoje priorytety i dotrzymała umowy albo wyjaśniła, że rzeczywiście sytuacja się zmieniła i chciałaby wycofać się ze swego zobowiązania, bo nie jest w stanie mu sprostać, oznaczałoby to, że po prostu – jak każdy z nas czasami – nie potrafi lub nie chce skonfrontować się z faktem, że obiecała coś, czego nie bardzo jej się chce dotrzymać, i używa mechanizmów „rozmywania odpowiedzialności”, chcąc ugłaskać nieprzyjemną również dla niej sytuację. Jest jednak w stanie wziąć się w garść i w odpowiedzi na asertywne zachowanie – zachować się dorośle. Jednak gdyby e-mail Gabrysi pozostał bez odpowiedzi albo następna odpowiedź byłaby równie niekonkretna i uniemożliwiałaby jasne rozwiązanie problemu, wtedy dobrze byłoby, żeby Gabrysia uświadomiła sobie, że Karolina na pewno nie należy do grona osób, na których może polegać.

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>