Kobieta współuzależniona

wspoluzaleznienie
123rf.com

Kiedy wieczorem Patryk wrócił, pokazał jej podbite oko i wykrzyczał: „Zobacz, co mi się przez ciebie stało!”. „Masz przestać pić!” – powiedziała mu. I przez miesiąc nie pił. – Byłam szczęśliwa, zaczęłam myśleć o dziecku i o tym, że powinnam więcej uwagi poświęcać domowi – mówi Marta. – Praca pracą, ale przecież małżeństwo jest ważniejsze. Zaczęłam gotować i nie brałam dodatkowych zleceń. Ale Patryk zawsze miał jakieś „ale” i znów zaczął pić.

Po dwóch latach małżeństwa popchnął Martę tak, że stłukła szybę w drzwiach i pokaleczyła nogę. Uciekła zakrwawiona do koleżanki, a on krzyczał za nią, że to jej wina, bo z byle piwa robi problem, że jest jak jego matka. Wróciła po dwóch dnia, bo się o niego martwiła.

Jeszcze trzy razy wyprowadzała się i wracała. – Przecież Patryk to dobry człowiek, mówiłam sobie – wspomina Marta. – Kiedyś kupił mi wielki kosz kwiatów, grał dla mnie na gitarze, nazywał swoim cudem. Przecież to niemożliwe, żeby się tak zmienił!

Któregoś dnia, kiedy uciekła z domu, zanocowała u przyjaciela ze studiów. Przytulił ją, bo płakała, zaczął całować. – Zachwycał się moim ciałem, był taki delikatny, a ja czułam, jak mi tego brakuje: tej delikatności. Patryk śmierdział alkoholem nawet gdy twierdził, że nie pił, i jak kładłam się z nim do łóżka, to odwracałam głowę… Ale od ślubu z nikim się nie spotykałam: tylko Patryk i Patryk. Wtedy u Jaśka coś mi w głowie przeskoczyło i chyba dzięki temu poszłam do psychoterapeutki.

Koalkoholiczka trzeźwieje

Gdyby stłuczona szyba rozcięła tętnicę udową, a nie kolano, Marta mogłaby się wykrwawić na śmierć. Patryk by jej nie pomógł. Nie martwił się o nią. To ona martwiła się o niego. Terapeutka uświadomiła Marcie, że ryzykuje nie tylko szczęście, ale i życie.

Zofia Ignatowicz: – Kobieta współuzależniona ma zaburzoną ocenę rzeczywistości i myśli, że to tyran potrzebuje pomocy, że sam sobie nie poradzi. Głaszcze go więc po głowie, wierzy, że on się poprawi. Wie, że to mężczyzna, ale traktuje go jak dziecko. Tak zdejmuje z niego odpowiedzialność i wspiera nałóg. Myśli magicznie, nie pamięta, ile razy zdemolował mieszkanie, pamięta tylko, że na pierwszej randce był szarmancki i wierzy, że znów będzie taki cudowny jak wtedy. Nie będzie. Osobowość alkoholika, jego system wartości, zdolności intelektualne i wrażliwość – wszystko ulega degradacji i on staje się manipulantem i egoistą, dla którego alkohol jest najważniejszy. Mężczyzna, z którym ona sypia, nie jest tym, z którym chodziła na randki. Miłych chwil jest coraz mniej, ale ona żyje iluzjami. Jak obudzić się z tego złego snu?

– Terapeutka poleciła mi zamknąć oczy i wyobrazić sobie, że stoję przed Patrykiem. Co czuję? Ścisk w żołądku, lęk… Czy takie emocje budzi w nas ten, kogo kochamy? No nie – wspomina Marta. – Podczas terapii zdałam sobie sprawę, że bagatelizuję chamstwo Patryka, usprawiedliwiam go, mówiąc, że pije, bo miał zimną jak butelka wódki matkę i ojca, który nigdy go nie przytulił. Analizuję jego zachowanie po to, by znaleźć uzasadnienie: w pracy ma ciężko i dlatego tak się złości. Ukrywam przed nim siniaki i łzy, żeby mu nie było smutno.

Zofia Ignatowicz: – Pierwszy krok ku ozdrowieniu to zrozumieć, że jest się uwikłaną w destrukcyjny układ. Kolejny to zmiana przekonań z: „kluczem do dobrego życia jest to, żeby on się zmienił” w: „kluczem do dobrego życia jest to, żebym ja się zmieniła i zadbała o siebie”.

Ku wolności

Podejrzliwość, brak nadziei, nerwice, fobie – to dotyka koalkoholiczki. Do tego natręctwa (np. przymus sprzątania, bo pomaga rozładować napięcie i stres), uzależnienie od leków uspokajających (pomagają pokonać poczucie krzywdy i winy) i depresja, bo rezygnując z realnego wpływu na życie, żyją iluzjami, że zmienią pijaka.

Marta poznała te statystki i to też ugruntowało ją w decyzji o rozwodzie. Musi tylko uniezależnić się finansowo od Patryka. Terapeutka pomogła jej skupić się na tym, jak to osiągnąć.

Zofia Ignatowicz: – Jeśli uda się jej całą energię, jaką wkładała w ratowanie męża, skierować na siebie, szybko zdobędzie to, co zaplanuje. Współuzależnione to silne i mądre kobiety, potrzeba im tylko tego, co daje terapia: zdjęcia z nich poczucia odpowiedzialności za picie męża. I przekonanie, że jeden człowiek nie jest odpowiedzialny za uczucia i zachowania drugiego. Mamy wolną wolę.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »