fbpx

O widzeniu i słuchaniu, czyli jak słuchać partnera?

O widzeniu i słuchaniu, czyli jak słuchać partnera?

„Ty mnie nie słuchasz”, „Nie przerywaj mi”, „Nie rozumiesz mnie”… Tęsknimy za tym, byśmy byli rozumiani, tęsknimy, by zrozumieć partnera. Chcielibyśmy usłyszeć jeden od drugiego, jednak niewiele z tego, co mówi partner, do nas dociera. Społeczeństwo zachodnie, np. Amerykanie, rozmawiają średnio dwa razy więcej niż Japończycy. Na rozmowy poświęcają 6 godzin i 43 minuty na dobę, podczas gdy Japończycy jedynie 3 godziny i 31 minut. Jednak to ci pierwsi mają wyższy odsetek rozwodów, a prawie za każdym z nich drepcze przez większą część życia psychoterapeuta.

W świecie pełnym dźwięków, cisza i milczenie mają złą sławę. Czujemy przymus wyrażania swoich poglądów, bronimy własnego stanowiska, żeby nie wyjść na głupców, którzy, nie daj Boże, w jakiejś sprawie nie mają swojej opinii. Chcemy być kompetentni, wygadani, mieć rację. Krytyka, uprzedzenia, własne doświadczenia i punkt widzenia, od których nie chcemy się odkleić, sprawiają, że wiele rozmów to odrębne monologi dwóch egocentryków – mówi Anna Hanna Czarnecka i Jacek Santorski

Jesteśmy w stanie powiedzieć 125 słów w ciągu minuty, w tym samym czasie nasz umysł potrafi wygenerować ich aż 500! Czy można w tym samym czasie uważnie słuchać? Często milczenie jest jedynie powstrzymywaniem się od mówienia, na przykład wtedy, kiedy chcemy ukarać partnera i, obrażając się, nie odzywamy się do niego.

Podobnie jest ze słuchaniem. Czy to, że nie mówimy, kiedy kogoś słuchamy, oznacza, że go słyszymy? Po prostu wiemy, że nie należy przerywać, dobre wychowanie karze nam patrzeć na rozmówcę i potakiwać ze zrozumieniem. Ale czy to jest uważne słuchanie? Czym jesteśmy znudzeni? Dlaczego nie chcemy się usłyszeć? Sprowadzając nasze relacje do rutynowego zarządzania codziennością, rozmów o tym, co trzeba zrobić, kupić, załatwić i ile zarobić, może zapomnieliśmy zostawić miejsc na coś więcej? I chociaż wydaje się, że po latach owego zarządzania łączy nas tak wiele, pewnego dnia odkrywamy, że dostatni dom i właściwie wychowani i wykształceni jego mieszkańcy to za mało, by wieść satysfakcjonujące życie. Czy słuchając uważnie, można choćby zredukować potrzebę kontrolowania rozmowy, szufladkowania rozmówców, nieustannego posiadania racji? Bycia tym, do kogo należy ostatnie słowo w dyskusji. Jak często udaje się nam powstrzymać w sobie wewnętrznego krytyka, odłożyć własne opinie i doświadczenia? Odłożyć, nie rezygnować z nich. Kto wie, może w przestrzeni, którą ofiarujemy temu, kogo chcemy wysłuchać, w otwartości na niego, pojawi się miejsce na zmianę własnych poglądów, na własny rozwój?

Kilka dni temu śniła mi się zmarła kilka lat temu Babcia. Piłyśmy kawę w centrum handlowym. Przed nami ludzie w pośpiechu, na zakupach, z dziećmi. Zwierzyłam się Babci, że nie wiem, jak postąpić, jaką podjąć decyzję. Powiedziała: „Nie rób nic. Tylko patrz i słuchaj”.

Niecierpliwie, jakby w obawie, by sen nie skończył się zbyt szybko, poprosiłam: „Wytłumacz mi to”.

„Patrzysz, ale nie widzisz. Słuchasz, ale nie słyszysz”.

„Nie wiem, co chcesz mi powiedzieć, Babciu” – powiedziałam ze smutkiem

„Odwróć się” – poprosiła.

Spojrzałam przez ramię. Za mną było piękne pole młodego, zielonego zboża, w oddali duże, stare drzewa. Wokół słońce, cisza, spokój. Dzisiaj wiem, że kiedy żadne rozwiązanie nie wydaje się być odpowiednie, najlepsze, co można zrobić, to zamilknąć, by usłyszeć i zobaczyć. W tym nicnierobieniu jedynym wysiłkiem, na który warto się zdobyć, jest odwrócenie głowy, by spojrzeć poza własną osobę.

Więcej w książce „SamoDzielna Kobieta. O dojrzewaniu do zmian” Jacka Santorskiego i Anny Hanny Czarneckiej, Wydawnictwo Zwierciadło.

SamoDzielna kobieta
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze