Jak w pracy uchodzić za osobę kompetentną i profesjonalną, a jednocześnie nie dać sobie wejść na głowę? Potrafią to te kobiety, które opanowały sztukę zdrowej asertywności. Ty też możesz się jej nauczyć.
Lekcja pierwsza: uświadom sobie, że masz swoje granice wytrzymałości i masz prawo oczekiwać od współpracowników, by je respektowali. Pracuj solidnie i uczciwie, ale jeśli czujesz, że w danej chwili nie dasz rady wziąć na siebie więcej – nie jest niczym złym, że o tym uczciwie poinformujesz. Nie robisz tego, bo jesteś leniwa, ale dlatego, że masz na względzie jakość dowożonych projektów oraz własne zdrowie psychiczne i fizyczne.
Tę zasadę wyznają kobiety pewne siebie, ale przede wszystkim te, które nie chcą się zawodowo wypalić. Umiejętność powiedzenia „stop” jest kluczowa, bo chroni cię przed psychicznym przeciążeniem. Nie jesteś w stanie wydajnie pracować w warunkach ciągłej presji, piętrzących się zaległości i deadline’ów. A ci, którzy twierdzą inaczej i chwalą się ponadprzeciętną odpornością na stres – i tak prędzej czy później płacą za to w postaci problemów zdrowotnych.
Asertywność nie polega na odwracaniu się od kogoś plecami bez słowa wytłumaczenia. Nie wystarczy więc, że odmówisz komuś pomocy i sprawa załatwiona. Całkowite umywanie rąk od odpowiedzialności może działać na twoją niekorzyść, bo sugeruje, że nie obchodzą cię wspólne cele i wyniki. A ci, którzy grają tylko na siebie, nie są postrzegani jako profesjonaliści, lecz osoby aroganckie i niegodne zaufania.
Jak zauważa ekspertka od komunikacji Ewa Mażul: „Asertywność wyraża się w uznawaniu i respektowaniu własnych praw na równi z prawami innych. Zachowujemy się asertywnie, kiedy mamy odwagę otwarcie dbać o swoje wartości i jednocześnie jesteśmy w stanie zrozumieć, że inni pragną dbać o swoje. Asertywność rodzi się z odwagi i współczucia, a nie z nieufności czy lęku”.
Jeśli więc chcesz być postrzegana w pracy jako osoba pewna siebie, ale jednocześnie godna zaufania i kompetentna, zadbaj o to, by pokazać, że zależy ci na rozwiązaniu problemu – ale tak, by nie odbyło się to kosztem innych twoich zobowiązań ani kosztem twojego samopoczucia.
Oddzielną kwestią jest pilnowanie, aby w swoich komunikatach nie brzmieć jak osoba uległa, nie przepraszać i nie tłumaczyć się nadmiernie. Emocjonalne wstawki typu „bardzo mi przykro”, „przepraszam!”, „tak bardzo bym chciała ci pomóc” są niepotrzebne. Wystarczy, że będziesz rzeczowa oraz będziesz trzymać faktów – w ten sposób zachowasz wizerunek osoby asertywnej, ale jednocześnie uprzejmej i wyrozumiałej.
Oto praktyczna ściąga, od której możesz zacząć naukę asertywności w pracy. Przedstawia 7 najczęstszych sytuacji z życia zawodowego oraz propozycje, jak na nie reagować, by zachować kulturę, profesjonalizm i pewność siebie.
Gdy nie masz miejsca na kolejne spotkanie
Nie mów: „Spróbuję wcisnąć to spotkanie”
Powiedz: „W tym tygodniu mój kalendarz jest już zapełniony i nie dam rady wygospodarować więcej czasu bez straty dla innych projektów. Czy znajdziesz termin w przyszłym tygodniu?”.
Gdy ktoś próbuje zrzucić ci na głowę dodatkowe zadanie w ostatniej chwili
Nie mów: „No dobrze, zrobię to po godzinach”
Powiedz: „Mam już całą listę zadań do wykonania na ten dzień. Zajmę się tym jeśli ustalimy, które z moich obecnych zadań mogę przesunąć”.
Gdy nie masz czasu komuś pomóc
Nie mów: „Sorry, nie mam teraz czasu”
Powiedz: „Nie mogę ci teraz pomóc, bo muszę skupić się na bieżących zadaniach. Jeśli możesz zaczekać z tym tematem, wróćmy do niego w przyszłym tygodniu”
Gdy chcesz wyrazić swoje zdanie
Nie mów: „Przepraszam, mogę coś dodać?”
Powiedz: „Chciałabym przedstawić swój punkt widzenia w tej sprawie” (albo prościej: „Moja opinia jest taka:…”)
Gdy popełniłaś błąd
Nie mów: „Przepraszam, jestem taka roztrzepana”
Powiedz: „Dzięki, że wychwyciłeś/-aś ten błąd, poprawię go”
Gdy się spóźnisz
Nie mów: „Przepraszam za spóźnienie”
Powiedz: „Dziękuję, że na mnie zaczekaliście”
Gdy coś jest dla ciebie niejasne
Nie mów: „Trochę się pogubiłam, możesz powtórzyć?”
Powiedz: „Podsumujmy całość ustaleń i omówmy punkt po punkcie najważniejsze kroki”.