W pracy nie zawsze najbardziej doceniani są ci, którzy po prostu najlepiej wykonują swoje obowiązki. Czasem to właśnie dobre wychowanie i zasady wyniesione z domu sprawiają, że trudniej nam zawalczyć o swoje. Ceniona amerykańska trenerka biznesu i ekspertka ds. zachowań ludzkich, Melody Wilding, wskazuje, które z nich mogą hamować karierę.
Wiele z tych zdań słyszeliśmy w dzieciństwie z najlepszymi intencjami. Miały nauczyć nas odpowiedzialności, pracowitości i dobrego traktowania innych. Problem w tym, że zasady, które sprawdzały się w bardziej stabilnym świecie pracy, dziś mogą utrudniać rozwój zawodowy. Tak twierdzi Melody Wilding, która pracowała m.in. z liderami Google'a, Amazona i NATO.
Nie chodzi o to, że rodzice dawali nam złe rady. Przeciwnie, większość z nich miała nas chronić i przygotować do dorosłego życia. Problem pojawia się wtedy, gdy bezrefleksyjnie przenosimy je do świata pracy i traktujemy jako uniwersalne zasady.
Skromność jest ważna. Nikt nie chce przecież pracować z osobą, która przypisuje sobie wszystkie sukcesy i nie potrafi słuchać innych. Jednak problem zaczyna się wtedy, gdy obawa przed wyjściem na osobę przemądrzałą sprawia, że przestajemy mówić o własnych osiągnięciach. Możemy więc odruchowo odpowiadać: „To była praca całego zespołu”, nawet jeśli to my odegraliśmy kluczową rolę w projekcie. Albo przemilczeć swój sukces, bo wydaje nam się, że opowiadanie o nim będzie wyglądało jak przechwalanie się. Wilding zwraca uwagę, że przełożeni nie potrafią czytać w myślach. Jeśli nie widzą naszych osiągnięć i nie wiedzą, że zależy nam na konkretnym projekcie, mogą po prostu nie brać nas pod uwagę.
Nie oznacza to, że trzeba bez przerwy mówić o sobie. Warto jednak nauczyć się świadomie prezentować efekty swojej pracy. Podczas kolejnej rozmowy z przełożonym możesz zapytać, jakie wyzwania czekają zespół w najbliższym kwartale, a następnie zaproponować swoją pomoc przy konkretnym zadaniu. „W ten sposób nie tylko zwiększasz swoją widoczność, ale przede wszystkim rozwiązujesz realny problem” – pisze Wilding.
„Powinnaś się cieszyć, że w ogóle masz pracę” albo „Masz szczęście, że tam pracujesz” – takie komunikaty łatwo wziąć sobie do serca. Zwłaszcza gdy wokół słyszymy o zwolnieniach i trudnościach na rynku pracy. Problem w tym, że wdzięczność może z czasem zamienić się w przekonanie, że na więcej po prostu nie zasługujemy. Możemy zaakceptować niższe wynagrodzenie lub stanowisko, choć nasze kompetencje uzasadniają coś więcej. Możemy też tkwić w pracy, której nie lubimy, tylko dlatego, że boimy się ją stracić.
Tymczasem wdzięczność i umiejętność upominania się o swoje mogą iść ze sobą w parze. Jak przekonuje Wilding, warto mówić o swojej pracy nie tylko przez pryzmat wykonywanych zadań, ale przede wszystkim efektów, które przynoszą. Zamiast powiedzieć: „Koordynowałam pracę dwóch działów”, lepiej pokazać, co dzięki temu udało się osiągnąć. Docenianie swojej pracy nie jest tym samym co roszczeniowość.
„Po co się kłócić?”, „Odpuść”, „Najważniejszy jest spokój” – jeśli często słyszaliśmy takie zdania, mogliśmy nauczyć się, że dobra relacja z innymi wymaga przede wszystkim unikania napięć. W pracy może to prowadzić do bycia people-pleasingu, czyli nadmiernego skupiania się na tym, żeby to inni byli zadowoleni. Zaczynamy przemilczać własne zdanie, zgadzamy się na kolejne prośby i bierzemy na siebie dodatkowe obowiązki, nawet jeśli wcale nie mamy na nie przestrzeni.
Ekspertka zwraca uwagę, że szczególnie kobiety mogą mieć tendencję do takiego zachowania. Problem polega na tym, że nadmierna ugodowość nie zawsze jest odbierana jako zaleta. Osoby podejmujące decyzje mogą uznać ją za brak zdecydowania, co w konsekwencji może utrudniać awans. Nie chodzi oczywiście o to, by wszczynać konflikty dla zasady. Przeciwnie, warto nauczyć się wyrażać sprzeciw bez atakowania drugiej osoby. Jednym ze sposobów jest stawianie granic w sposób konkretny i spokojny. Jeśli na przykład od dawna wykonujesz zadanie, które powinno należeć do kogoś innego, możesz zaproponować rozwiązanie, które pozwoli przekazać odpowiedzialność właściwej osobie. „To właśnie podczas trudnych rozmów budujesz swoją wiarygodność. Ludzie szanują tych, którzy potrafią zakwestionować czyjś pomysł, nie zamieniając tego w osobisty konflikt” – podkreśla Wilding.
To jedna z najbardziej podstępnych zasad. Możemy przez lata wierzyć, że jeśli będziemy kompetentni, sumienni i zaangażowani, ktoś w końcu to zauważy i odpowiednio nas wynagrodzi. Według Wilding dziś sama wiedza i talent nie wystarczają, by wyróżnić się na tle innych. Oprócz fachowych umiejętności potrzebna jest także świadomość tego, jak funkcjonujemy w organizacji, czyli kto zna naszą pracę, kto nam ufa i kto może wesprzeć nasz rozwój.
Nie oznacza to konieczności uprawiania biurowej polityki w najgorszym znaczeniu tego słowa. Chodzi raczej o budowanie relacji z osobami, które mają wpływ na podejmowane decyzje. Zamiast przedstawiać gotowy pomysł i liczyć, że wszyscy go zaakceptują, możesz wcześniej poprosić kluczowe osoby o opinię. Ich uwagi mogą pomóc ci go dopracować, a jednocześnie sprawić, że poczują się częścią całego procesu. Dobra praca nadal ma znaczenie. Po prostu nie zawsze wystarczy, że wykonujesz ją dobrze. Ważne jest również to, czy właściwe osoby wiedzą, co robisz.
Samodzielność to cenna cecha. Uczy odpowiedzialności, zaradności i podejmowania inicjatywy. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy utożsamiać proszenie o pomoc ze słabością. Wtedy zamiast poprosić o wsparcie, próbujemy rozwiązać każdy problem samodzielnie. Z czasem może to prowadzić do przeciążenia i wypalenia. Co więcej, paradoksalnie nadmierna niezawodność może utrudniać awans. Jeśli wszystko robisz sama i nikt nie potrafi cię zastąpić, przełożonemu trudno powierzyć ci większą rolę.
Dlatego Wilding proponuje inne podejście do proszenia o pomoc. Zamiast przychodzić do kogoś z całkowicie otwartym problemem, pokaż, że wcześniej sama przeanalizowałaś sytuację. Możesz powiedzieć: „Sprawdziłam możliwości i zawęziłam je do dwóch. Wydaje mi się, że lepsza będzie pierwsza opcja, ponieważ… Co o tym sądzisz?”. To nie odbiera ci samodzielności. Pokazuje raczej, że potrafisz korzystać z wiedzy innych osób i podejmować decyzje.
Czytaj także: Te 4 słowa po rozmowie o pracę mogą zdecydować o zatrudnieniu. Większość kandydatów pomija ten ważny krok
Oczywiście nie chodzi o to, by odrzucić wszystko, czego nauczyli nas rodzice. Skromność, wdzięczność, pracowitość, samodzielność czy troska o dobre relacje z innymi nadal mogą być wartościowe. Świat pracy zmienił się jednak diametralnie od czasu, gdy nasi rodzice rozpoczynali swoje kariery. Lojalność wobec jednej firmy nie zawsze gwarantuje już bezpieczeństwo, samo wykonywanie obowiązków nie musi prowadzić do awansu, a unikanie konfliktów nie zawsze buduje dobre relacje.
Być może więc niektóre z rad, które miały nauczyć cię, jak być dobrym pracownikiem, wymagają dziś aktualizacji. Nie po to, żeby stać się bardziej bezwzględną, głośniejszą czy bardziej skupioną na sobie. Po prostu po to, żeby twoje dobre wychowanie nie odbywało się kosztem twojej kariery.